Legenda z Devon

Z dawien dawna niedaleko wioski Marwood w Północnym Devon żyła młoda, niezbyt urodziwa dziewczyna o imieniu Moly.  Na życie zarabiała pracując jako służąca u jednego z bogatszych gospodarzy i to właśnie tam znalazła dach nad głową.  

Gdy już kończyła swoją codzienną służbę, udawała się do swojego pokoju, który znajdował się w pomieszczeniu na strychu,  siadała przed malutkim okienkiem i wypatrywała księcia z bajki, który rzuci jej świat do stóp. Tak bardzo pragnęła znaleźć swoją drugą połówkę, że po jakimś czasie ta myśl stała się jej obsesją, obsesja zaś stała się przyczyną drwin pozostałych pracowników gospodarstwa. Szydzili z niej wszyscy – Patrzcie! Moly dalej szuka swojego królewicza na białym koniu, a pewnie skończy jako stara panna, której jedyną uciechą będzie stado kotów. Moly jednak nie zważała na docinki i ani myślała pozostać samotną. Na tyle była zdeterminowana, że pewnego ponurego wieczoru zdecydowała, że jak nie idzie inaczej, to chociaż niech sam diabeł wypełni pustkę w jej sercu. Ale jak znaleźć adoratora z piekła rodem? Pewnie dla niektórych  było by to nie małym wyzwaniem, jednak szukająca miłości kobieta sięgnie po każde możliwe rozwiązanie, by tę miłość w końcu zdobyć. Nie inaczej było w przypadku Moly.  Już od dawna wiadomo było, że na jarmark  odbywający się raz w roku w Barnstaple przybywa książę ciemności w przebraniu młodego i przystojnego młodzieńca. Mówili tak najstarsi ludzie z okolicznych wiosek, a i zapisane w kościelnych kronikach było, żeby diabła na jarmarku się wystrzegać. Jak widać, okazja sama pchała się w ręce Moly.

W końcu nadszedł dzień jarmarku. Moly ubrała najlepszą suknię jaką posiadała i wybrała się do Barnstaple. Obchodziła kramy, przystawała na moment by popatrzeć na kuglarzy i wsłuchiwała się w gderanie pijaków opuszczających okoliczne puby. Niestety pięknego młodzieńca jak nie było, tak nie było. Zapadł wieczór, a poszukiwanie miłości życia zakończyło się porażką. Moly wyruszyła w drogę powrotną. Ledwo widziała drogę przez załzawione oczy. Strasznie bolały ją  stopy od całodziennego chodzenia po targowisku, jednak ten ból zagłuszany był przez ból jej rozdartego serca. Gdy już zbliżała się do gospodarstwa, poczuła lekki podmuch lodowatego wiatru na szyi. Natychmiast odwróciła się i zauważyła, że za nią bezszelestnie podąża wysoki, przystojny mężczyzna o świecących w ciemnościach oczach. Nieznajomy zbliżył się do oniemiałej dziewki, skłonił się szarmancko i rzekł dźwięcznym, głębokim głosem – Witaj o Pani. Zwą mnie Will Easton i całe popołudnie obserwowałem Cię na jarmarku w Barnstaple. Czy uczynisz mi tę radość i pozwolisz odprowadzić się do miejsca Twojego zamieszkania? – Moly z wrażenia zaniemówiła i jedyne na co było ją stać w tym momencie, to lekkie skinienie głową. Gdy doszli już do obejścia, młodzieniec  chwycił ją za dłonie i obiecał, że jak tylko będzie mógł to odwiedzi ją za kilka dni.

Jak obiecał tak uczynił i już niedługo stał pod drzwiami gospodarstwa do którego po krótkiej rozmowie z gospodynią został zaproszony na kolację. Tam, dzięki swojej nienagannej aparycji i pięknym opowieściom, zaskarbił sobie przychylność właścicieli domu i od tego momentu zapraszany był coraz częściej pod ich strzechę. Co prawda kilka razy wprawił w osłupienie domowników, bo gdy bardziej rozświetlały się światła świec, ten jakby znikał, a  gdy tylko lekko przygasły pojawiał się ponownie, lecz po chwili nikt już tych dziwnych zdarzeń nie pamiętał, a Will dalej zabawiał wszystkich zgromadzonych pięknymi opowieściami. Moly z dnia na dzień coraz bardziej rozkwitała. Z szarej myszki zmieniła się w młodą, pewną siebie kobietę. Służba przestała szydzić, bo już nie było powodu i jak tylko ich wzrok spotykał się ze wzrokiem Moly, opuszczali zawstydzeni głowy, pamiętając jakimi słowami ranili jej serce wcześniej.

 

Czas płynął. Liście z drzew pospadały odsłaniając popękane konary, a noce stawały się coraz zimniejsze. Był to znak, że nieubłaganie zbliża się zima. Jednak zanim dotarła na dobre, zerwała się potężna wichura, która potężne drzewa łamała niczym zapałki i to właśnie w tę noc gospodarstwo przeszył donośny, przerażający kobiecy krzyk. Zatrzęsło regałami, z których co luźniejsze rzeczy pospadały z hukiem, a przerażeni domownicy spojrzeli po sobie w niemałej konsternacji. Drewno z których zbudowany był dom trzeszczało, jakby za moment  miał rozpaść się na tysiąc kawałków. Gospodarz domu zebrał męską część służby i udał się z nimi w kierunku źródła drgań, które ewidentnie dochodziło ze strychu, a dokładniej z  pokoju Moly. Po wyważeniu drzwi stanęli niczym wryci. Dziewczyna wisiała bezwładnie nad łóżkiem w takiej pozycji w jakiej normalny człowiek nie był  w stanie się utrzymać. Przerażona dziewczyna gdy tylko ich zobaczyła wykrzyczała błaganie o pomoc, jednak mimo usilnych prób podejścia do niej, te spełzły na niczym. Jakaś niewidzialna moc odpychała mężczyzn z taką siłą, że po chwili dwunastu  z nich leżało z połamanymi kończynami.

Nie ryzykując więcej ludzi,  farmer wysłał pilnie posłańca z wiadomością do szanowanego w całej okolicy księdza z Ashford.  Ten jak tylko otrzymał informację co się dzieje wyruszył z pomocą. Gdy wszedł do pokoju Moly, natychmiast rozpoznał przyczynę dziwnych zjawisk jakie nawiedziły do niedawna spokojne gospodarstwo, a że był wyjątkowo cwanym człowiekiem zapytał demona – Chcesz opętać całkowicie tę dziewicę i posiąść jej duszę już teraz, czy może poczekasz jak dopalą się świece rozświetlające ten pokój osłabiające Twoją siłę i wtedy ujawnisz nam całą swoją moc?.

Demon nie wyczuwszy podstępu  przystał na propozycję i obiecał, że poczeka – Jak tylko ostatnia świeca całkowicie się wypali ujawnię całą swoją moc i zabiorę duszę tej kobiety, a Was śmiertelnicy rozerwę na strzępy!!!-  Wtedy to przebiegły egzorcysta zdmuchnął jedną ze świec, nie pozwalając jej samoczynnie się wypalić. Oszukany diabeł zawył  z wściekłości, po czym opuścił ciało dziewczyny.

Pudełko ze świecą zostało według legend zamurowane w ścianach kościoła w Marwood i tam jest  po dziś dzień. Natomiast co się stało z niezbyt piękną dziewczyną, która tylko szukała miłości? Tego to już dzisiaj  nikt nie wie. Być może znalazła w końcu swojego wymarzonego pośród służby na gospodarstwie, lub też jak jej wieszczyli wcześniej,  pozostała starą panną z niemałym stadem kotów na obejściu.

16 myśli nt. „Legenda z Devon

  1. Takie legendy można by spisać w książce, np. Legendy świata albo Legendy z różnych stron świata. Za pomysł oczekuje profitów już po wydaniu 🙂

  2. Widać że legendy związane z diabłami wszędzie są podobne, też znam jedną zbliżoną do powyższej.
    Fajnie opowiedziana, treść pisaliście sami czy to tłumaczenie?

    • Ogólnie to wpisuję w wyszukiwarkę, jednak nie jest to tak proste jak by mogło się wydawać. Najlepsze źródła to biblioteki cyfrowe. Dokopanie się do legendy danego regionu zajmuje mi średnio 2 godziny, bo muszę przewertować tysiące stron „niby w temacie”. Jeżeli chodzi o źródło legendy z Devon to podam ją w poniedziałek, bo mam ją zapisaną na innym komputerze, a nie chce mi się znowu wertować tych setek stron, zanim udało mi się trafić na tą właściwą.

      • Thx Panie Michale, myślę że to najfajniejsza sprawa takie przeszukiwanie źródeł. Wyobrażam sobie jak to było w czasach przed internetowych, godziny i całe dnie spędzone w bibliotekach, miało to swój urok zapewne.

          • Młodzi ludzie mają tendencję do dostrzegania romantyzmu tam gdzie go nie było. Pamiętam gdy pisałem obronę to musiałem jeździć pociągiem z Bydgoszczy do Gdańska a potem jeszcze do Torunia by zebrać materiały, a nie była to wcale raz.
            Internet wiele zmienił i diametralnie ułatwił życie.

  3. Fajna legenda i słyszałam bardzo podobną z naszych okolic. Dawno temu gdy babcia chciała nas przestraszyć opowiadała o diable, który bawi się z ludźmi na zabawach i stara się zbałamucić dziewczyny 🙂

  4. Oj te dziewczyny, czego to nie zrobimy by się dobrze w życiu ustawić 🙂
    Bardzo ładna legenda, tylko ciekawi mnie co z tą Moly działo się dalej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *