Dzisiaj po raz kolejny i chyba po raz ostatni połazicie z nami po Mediolanie, chociaż może jak jeszcze kiedyś będziecie mieli ochotę to coś naskrobię o jednym z symboli tego miasta, czyli Duomo i jego skarbcu.

Teraz jednak skupimy się na temacie – Co zobaczyć i jak zwiedzać Mediolan – Atrakcje!… choć tytuł „w  20 godzin dookoła Mediolanu” też brzmi nie najgorzej.

Mediolan i jego atrakcje czy Sztokholm

Termin wyjazdu zaplanowaliśmy z Ewą na połowę marca. Kierunkiem, który konkurował z Mediolanem był Sztokholm, jednak stwierdzaliśmy, że wolimy połazić w cieplejszym klimacie, więc  szwedzka stolica musi jeszcze trochę poczekać. Tak więc zakupiliśmy bilety (w sumie w całkiem rozsądnej cenie – później podsumuję koszty, by niezdecydowani zobaczyli, że jednak nie jest to jakiś horrendalny wydatek) i wyruszyliśmy. 

Ja w tej wyprawie pełniłem funkcję tłumacza, a moja żonka funkcję specjalisty od spraw logistyki, tak więc nie przejmowałem się wcale dojazdem z lotniska do Milanu, bo wiedziałem, że Ewa ma wszystko pod kontrolą. Zresztą jak byście sami się kiedyś wybrali to zobaczycie, że nie sposób się zgubić. Tuż za wyjściem z lotniska czekają na nas autobusy, które za 5 euro zawożą nas na dworzec centralny.

Mediolan we Włoszech, transport publiczny, autobus z lotniska, dworzec centralny, autokar, ludzie w autobusie,

Z lotniska w Mediolanie dostaniemy się na dworzec centralny w mieście za pomocą taniego autobusu. Cena 5 euro.

Do miasta dojechaliśmy około godziny 17.00 i natychmiast po wyjściu z busa kupiliśmy dwudniowy bilet uprawniający do korzystania z komunikacji miejskiej (Jest  to jedna z najważniejszych spraw, które trzeba załatwić od razu po przybyciu). No cóż, skoro już zaopatrzyliśmy się w przepustkę uprawniającą nas do bezstresowego poruszania się po metropolii, czas zrzucić bagaże.


Inne podróże po Włoszech

Katedra w Mediolanie  i Muzeum Katedralne
Muzeum Nauki i Techniki w Mediolanie
Republika San Marino
Wyjazd do Wenecji
Bergamo z Ewką i Michałem


Wpakowaliśmy się więc w metro i krótkim przestudiowaniu mapy, dotarliśmy na San Siro, gdzie miało czekać na nas miejsce noclegowe.  By było szybciej zaraz po wyjściu z metra, ominęliśmy nagabywaczy wciskających kolorowe koraliki (Na tych szczególnie trzeba uważać, po gdy już zawiążą coś na rękę, to już nie odpuszczą dopóki nie dostaną kilku euro) i  wsiedliśmy do autobusu, by przejechać jeszcze 3 przystanki, tak jak poinformował nas wcześniej Hotel. 

Transport z lotniska w Mediolanie

I tu nastąpiło pierwsze zaskoczenie. Po wyjściu z pojazdu okazało się, że autobusy zatrzymują się tylko na życzenie i zamiast 3, przejechaliśmy 5 przystanków (tak więc jak będziecie korzystać z autobusów to pamiętajcie, że trzeba zadzwonić by wysiąść).  Jednak w końcu odnaleźliśmy miejsce noclegowe i po lekkim odświeżeniu, pojechaliśmy zobaczyć centrum Mediolanu nocą.

Mediolan w nocy, Galeria Vittorio Emanuele, Włochy, jak zwiedzać, co zobaczyć, atrakcja turystyczna, w nocy,

Widok na Galeię Vittorio Emanuele w Mediolanie od strony katedry Duomo. W nocy wrażenie jest niezapomniane.

Po dotarciu na plac centralny zaniemówiliśmy. Wieczorna pora, mogło by się wydawać że ludzi powinno być mniej. Nic bardziej mylnego, miejsce to niczym światło przyciągające owady, przyciąga swoim przepychem tysiące turystów z każdego zakątka świata.

Galeria Vittorio Emanuele w Mediolanie

Niesamowite wrażenie monumentalnych budowli – katedry DUOMO i Galleria Vittorio Emanuele, potęgowane jest przez rewelacyjnie dobrane oświetlenie. Uwierzcie mi naprawdę warto zobaczyć  to miejsce, gdy już słońce zajdzie za horyzont. Tak zauroczeni pospacerowaliśmy dwie godzinki po okolicy. Nacieszyliśmy  oczy widokami, a kubki smakowe jednymi z najsmaczniejszych lodów zakupionych w podobno najlepszej lodziarni w mieście  (nazwy nie pamiętam, ale jak będziecie to na pewno rzuci Wam się w oczy kaskada z płynnej czekolady)  i stwierdziliśmy, że czas odpocząć, bo kolejny dzień będzie bardzo intensywny.

Mediolan, Włochy, zatłoczona ulica, Galeria Vittorio Emanuele, katedra Duomo, jak zwiedzać, co zobaczyć, atrakcja turystyczna, podróże,

Zatłoczona ulica w Mediolanie między Galeią Vittorio Emanuele a katedrą Duomo. To bardzo popularne miejsce i praktycznie przez cały rok pełne turystów

Nastał ranek, po wypiciu kawy i zjedzeniu pożywnego śniadania, byliśmy już gotowi na podbój Mediolanu. Jako, że była dość wczesna pora, wyruszyliśmy zobaczyć pierwszą atrakcję, którą bez wątpienia jest kaplica czaszek znajdująca się kościele św. Bernarda.  Już wchodząc do metra można było zauważyć, że coś chyba będzie się działo w centrum, a po wyjściu ze stacji, konsternacja. Gigantyczna masa ludzi z doczepionymi plastronami podążała w tym samym kierunku co my. Jak się później okazało, spod katedry  akurat w tym dniu  startował maraton.

Po przebiciu się przez masę ludzką dotarliśmy w końcu do kościoła San Bernardino alle Ossa. Na miejscu okazało się jednak, że niestety w niedziele zwiedzać kaplicy czaszek nie można, tak więc lekko rozdrażnieni powędrowaliśmy do katedry Duomo. Stojąc w kolejce zastanawialiśmy się jeszcze jaki pakiet biletów zakupić, ale w końcu zadecydowaliśmy, że skoro już tu jesteśmy, to zobaczmy wszystko co mają do zaoferowania.

Po wystaniu swojego w kolejce (warto być o wczesnej porze, bo po naszym wyjściu z katedry kolejka wydłużyła się kilkukrotnie) i przeskanowaniu przez żołnierzy czy czasami nie posiadamy substancji niebezpiecznych (Moja mała rada, przed wyjściem z hotelu opróżnijcie kieszenie ze wszystkich metalowych rzeczy. Ja tego nie zrobiłem i stałem tak z 10 minut, jak w końcu wykrywacz przestał piszczeć), weszliśmy do katedry.

Katedra Duomo

Tam zobaczyliśmy co jest pod nią, co jest w środku, co jest na dachu i dodatkowo, co jeszcze za skarby przechowywane są w muzeum, ale to już jest opowieść na kolejny długi artykuł i dzisiaj tymi informacjami Was zanudzać nie będę.

Mediolan, katedra Duomo, Ewa Baranowska, atrakcja turystyczna, co zobaczyć, jak zwiedzać, podróże, turystyka,

Widok na miasto z katedry Duomo

Tak więc po zwiedzeniu każdego zakamarka Duomo wyruszyliśmy  w stronę zamku Sforzów. Spokojnie na pieszo, wszak nikt nas przecież nie pogania. Na sam zamek nie wchodziliśmy, po prostu nie mieliśmy tego zaplanowane, tylko po wejściu na dziedziniec i zobaczeniu zarysu zamku udaliśmy się na krótki odpoczynek po parku. Tam ogrzewaniu ciepłymi promieniami wiosennego słońca, rozmawialiśmy obolałe stopy i prosiliśmy się lekko przed dalszym etapem, którego celem było Muzeum Nauki (Museo nazionale della Scienza e della Tecnologia “Leonardo da Vinci), które mieliście już okazję zobaczyć

Tam spędziliśmy bez mała cztery godziny i po wyjściu w końcu natrafiliśmy na pierwszy sklep spożywczy. Zapytacie się pewnie dlaczego o tym wspominam – Sklep znalazł i się cieszy! No dziwak jakiś!  Możecie mi wierzyć lub nie, ale tam znaleźć sklep, gdzie kupicie coś do jedzenia, czy uzupełnić zapas wody czy piwa to nie jest taka prosta sprawa, jak by się mogło wydawać.  Zresztą sam nie wierzyłem Piotrowi, kiedy dwa tygodnie wcześniej mówił mi, że znalezienie sklepu z produktami spożywczymi zakrawa o cud. Dlatego jeżeli jak już będziecie na miejscu i przypadkowo zobaczycie jakiś supermarket, to bez wahania uzupełniajcie braki w plecaku, bo kolejnego już możecie nie znaleźć.
No dobra plecak wypchany i teraz pytanie do mojego przewodnika

Dzielnica Brere w Mediolanie

– To co tam mamy dalej na liście? – Ewa spojrzała w swoje notatki i wskazała kierunek – Nasz cel to dzielnica Brera – Zadecydowała.

Brera, jest to  jedno z tych miejsc, które będąc w Mediolanie obowiązkowo trzeba zobaczyć. Dawniejsza dzielnica artystów i cyganów, dzisiaj przyciąga turystów kolorowymi butikami, antykwariatami i zabytkami. To właśnie tam znajduje się Pinoteca di Brera (wejście na dziedziniec darmowe, zwiedzanie pomieszczeń płatne), w której można nacieszyć oczy obrazami znanych i cenionych artystów. To także tam znajduje się Akademia Sztuk Pięknych, oraz ogród botaniczny po którym za darmo można połaźić pośród pięknie utrzymanych roślin. Jednak to nie wspomniane wyżej atrakcje były naszym celem.

Dzielnica ta słynie jeszcze z jednej rzeczy, mianowicie w każdą niedzielę na jej wąskich uliczkach wystawiane są stragany i urządzany jest jeden z największych pchlich targów, gdzie lokalni sprzedawcy wystawiają wszystko to co ma jakąś wartość i to właśnie tam spędziliśmy  kolejne godziny. Czego tam nie ma? Jest i tandetnie i luksusowo. Jest i troszkę staroci, ale też można znaleźć rzeczy nowiusieńkie. Po prostu raj dla zakupoholika.

Mediolan, mapa miasta, plan podróży, co zobaczyć, atrakcje turystyczne, podróże, Ewa Baranowska, trawnik

Wycieczka po Mediolanie została dokładnie zaplanowana przez Ewę Baranowską

Zbliżała się godzina 17.00, w brzuchu zaczęło potężnie burczeć, a nogi zaczęły palić niemiłosiernie. Buty jak by zmieniły swoją strukturę na betonową i to właśnie był znak, że czas udać się do kolejnej dzielnicy. Tym razem już zmuszeni byliśmy do skorzystania z metra, które zawiozło nas do  dzielnicy Navigllio.  Jest to kolejne miejsce które koniecznie trzeba zobaczyć będąc w tym wspaniałym mieście. Nie na darmo Navigallio nazywane jest małą Wenecją. Głównym elementem otoczenia, wokół którego skupiony jest cały ruch, jest kanał Naviglio Grande.

Jak wspomniałem dotarliśmy tam po godzinie 17.00 i radzę Wam, jak będziecie kiedyś zwiedzać Mediolan, by to właśnie o tej porze do tej dzielnicy  trafić. Powód jest prozaiczny. O godzinie 17.00 knajpki umiejscowione przy kanale uruchamiają usługę popularnie zwaną Aperitivo, czyli w cenie zakupionego drinka bądź piwa (wszystko w jednolitej cenie, która w zależności od lokalu kształtuje się 7 do 10 euro), otrzymujemy możliwość nieograniczonego korzystania z suto zastawionego bufetu.  Tam przez nikogo niepokojeni, odpoczęliśmy, najedliśmy się i zaplanowaliśmy kolejny dzień.

Poniedziałek

Poniedziałek w większości spędziliśmy w Bergamo, co mieliście okazję zobaczyć już wcześniej tutaj, jednak mieliśmy zaplanowane by zobaczyć jeszcze jedną rzecz w Mediolanie, której grzechem by było nie odwiedzić. Szczególnie zainteresowane powinny być Panie, bo poniedziałkowe popołudnie spędziliśmy na ulicy Via Monte Napoleone. Cóż  takiego ciekawego tam się znajduje? To właśnie tam znajdziecie koszmar każdego faceta – butiki znanych projektantów. Już po samej ulicy i osobach spacerujących po chodnikach, obwieszonych torbami z nadrukowanymi logo znanych marek, widać  o co tutaj chodzi.

Tutaj wydaje się pieniądze i to nie małe. Z moich obserwacji wynika, że czym dziwniej tym drożej. Temperatura 25 stopni nie jest ważna, ważne ze futro zapięte po szyję znakomicie prezentuje się w zestawieniu z spodniami rurkami, poszarpanymi przez parę wściekłych bulterierów.

Zresztą co tu dużo mówić, zauważyliśmy z Ewą, że w tym roku bardzo modne są rozczłapane buty z przydepniętą piętą, które z wystawy sklepowej straszyły ceną sięgającą 2000 euro. Po przyjeździe do domu sprawdziłem moje stare trampki, które swoje ostatnie dni spędzają jako właśnie takie kapciobuty, służące do szybkiego założenia i wyniesienia śmieci. No cóż, wyszło na to, że poruszam się po działce ubrany niczym dyktator mody. 

Via Monte Napoleone, Mediolan, Włochy, zakupy, co zobaczyć, jak zwiedzać, podróże, atrakcja turystyczna, butiki, drogie sklepy, słynna ulica

Via Monte Napoleone ulica pełna bogatych i bardzo drogich butików z ciuchami i butami

Zmęczeni tym maratonem skończyliśmy po raz kolejny dzień w dzielnicy Naviglio i najedzeni udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. W końcu już jutro czekała nas powrót do domu.
Podsumowując: W Mediolanie spędziliśmy łącznie około 20 godzin intensywnego zwiedzania. W tym czasie udało na się zobaczyć: Katedrę Duomo i muzeum katedralne, Galleria Vittorio Emanuel, Zamek Sforzów i przyległy park, Muzeum Nauki i techniki, Dzielnicę Brera (Pinoteca di Brera i pchli targ), Dzielnicę Naviglio, Via Monte Napoleone, no i jeszcze z całkiem bliska zewnętrzną bryłę Stadionu San Siro.

Tak więc jak widzicie, nie obijaliśmy się. Jednak sporo jeszcze zostało rzeczy do zobaczenia, dlatego też przyjedziemy do tego miasta po raz kolejny,  bo naprawdę warto. Na razie jednak musi poczekać, bo kolejny na liście jest najprawdopodobniej  Rzym.

Porady praktyczne 

Pisałem też wcześniej o kosztach, a że czasami padają od Was pytania: Czy załatwiacie wyjazdy sami? Powiedźcie jak to wygląda jeżeli chodzi o koszty? Ile taka zabawa?

To już tłumaczę.

  • Bilet lotniczy koszt około 300 zł na dwie osoby w dwie strony (rezerwowaliśmy miesiąc wcześniej)
  • Nocleg – 400 zł 2 osoby/ 3 noce  (jeżeli oczywiście nie potrzebujecie luksusów, a jedynie miejsce do umycia się i przespania). Bardzo dobrze rozbudowany system metra powoduje, że możemy spokojnie wybrać sobie miejsce poza ścisłym centrum, nie martwiąc się później o dojazd w co lepsze punkty.
  • Bilet 2 dniowy na przejazd komunikacją publiczną – 8 euro/ osobę
  • Reszta wydatków to już wstępy do muzeów (ceny porównywalne jak w Polsce) i wyżywienie.

Całość wyniosła nas coś około 1500 zł/2osoby.


Nie byłbym sobą gdybym jeszcze nie poszukał jakiejś legendy związanej z miejscem o którym pisałem.

Legenda:

W dawnych czasach, przed tysiącami laty miasto Mediolan leżało tuż obok potężnego jeziora. Zgodnie z popularnym folklorem  jezioro Gerundo zamieszkiwał smok o nazwie Targanto znany także jako Tarantasio. Cała okolica była wyjątkowo nieprzyjazna ludziom. Nie dość, że w odmętach jeziora pływała potężna bestia. To wokół jeziora utworzyły się bezkresne bagna i trzęsawiska w którym Ci mniej ostrożni szli na dno niczym kamienie. Smok, zgodnie z zapisami, był inkarnacją Ezzelino da Romano, wikariusza imperialnego i zięcia Federico III. To właśnie on był właścicielem tych wszystkich ziem.

Jako zarządca wsławił się wyjątkowym okrucieństwem. Sam stanowił prawo, był sędzią i katem jednocześnie. Nasz Diabeł Wenecki mógłby spokojnie podać mu dłoń. Wieści o jego okrucieństwie doszły w końcu do papieża Innocenzo IV który ekskomunikował go , a w roku 1254 zarządził krucjatę przeciwko tyranowi, pod dowództwem Azzo d’Este. Batalia była długa i krwawa, jednak w roku 1259 w końcu udało się uśmiercić Ezzelino. Trup jego spoczął w Soncino.

Nikt jednak nie spodziewał się tego co miało nastąpić. Okazało się, że Ezzelino wszedł w układ z siłami nieczystymi i już niebawem  z jego grobu wypełzło coś, co okazało się inkarnacją tyrana. Tak właśnie powstał smok Tarantasio. Przerażające to było stworzenie. Natychmiast po  „urodzinach” rozpoczął  krwawe rządy. Szczególnie upodobało sobie mięso dzieci, na które z lubością polował. Wielu ludzi zostało pożartych podczas próby zabicia potwora i wydawało się, że nic nie ukróci jego rządów.

– Skoro nie idzie siłą, to trzeba sposobem –  pomyślał pewnego razu Federico Barbarossa i tak powstał plan osuszenia wszystkich okolicznych zbiorników wodnych. Prace trwały latami, jednak ludzie nie przestawali. W końcu wody jeziora zaczęły opadać, a przestrzeń życiowa Tarantasio zmniejszała  się w zastraszającym tempie.

W końcu gdy ten nie miał już gdzie uciekać , rozpętała się ostateczna walka. Wielu dobrych rycerzy nigdy nie powróciło z wyprawy, lecz w końcu smok został pokonany.

Jako ciekawostkę dodam, że do dzisiaj możemy znaleźć w wielu miejscach Mediolanu wizerunek smoka, których część na pewno znacie jako symbole znanych marek. Przypatrzcie się chociażby znakowi firmowemu Alfa Romeo (po prawej stronie potężny smok pożerający dziecko), to samo ze znanym logiem Agip ( sześcionogie stworzenie ziejące ogniem).