Rezerwat Skałki Piekło pod Niekłaniem w województwie świętokrzyskim.

Kontynuujemy podróż po świętokrzyskim, a że województwo to słynie z diabłów wszelkiego typu, to grzechem byłoby, gdybym nie opisał też jakiegoś piekła. Tak więc dzisiaj zabieram was do miejsca o nazwie Rezerwat Skałki Piekło, bardzo urokliwego miejsca, które zaszyte głęboko w lesie czeka na swoich odkrywców, a na sam koniec oczywiście tradycyjnie legenda i jak pewnie się domyślacie, będzie piekielnie dobra.

W artykule poniżej opowiem Wam, jak trafiliśmy do rezerwatu Skałki Piekło w województwie świętokrzyskim, a także, kiedy i dlaczego warto nadłożyć drobi, by zobaczyć to niezwykłe miejsce.

Rezerwat Skałki Piekło i plan wyjazdu

Rezerwat Skałki Piekło w świętokrzyskim

Planując nasz wyjazd, wiedzieliśmy, że do bazy wypadowej, która mieściła się w Starachowicach, dojedziemy około siedemnastej, a że  szkoda byłoby tracić czas w hotelu, oglądając telewizję, postanowiliśmy znaleźć jakąś ciekawą atrakcję „po drodze”.

Typów było kilka, między innymi pałac w Końskich, lecz przeglądając po raz kolejny mapkę, w oczy rzuciła mi się nazwa Piekło i po krótkich poszukiwaniach, wiedziałem, że musimy właśnie tam podjechać. Tym bardziej że podobne miejsce już kiedyś odwiedziliśmy (no może nie takie same, ale łudząco podobne). Jako ciekawostkę dodam, że to właśnie od opisania bliźniaczo podobnych skał, rozpoczęła się moja przygoda z pisaniem podróżniczych relacji dla portalu www.naszeszlaki.pl. Tak więc, jak chcecie zobaczyć moje początki jako autora artykułów podróżniczych, a po czasie mogę stwierdzić, że były wyjątkowo skromne, to zapraszam do artykułu o Głazach Krasnoludków w Gorzeszowie.

Powracając jednak do naszego artykułu, po dotarliśmy  w końcu na parking (co nie było takie łatwe, zważywszy na kompletny brak oznakowania drogi dojazdowej) i po przeczekaniu burzy, która towarzyszyła nam już od dłuższego czasu, wyruszyliśmy w las, gdzie skrywają się niesamowite formacje skalne tworzące Rezerwat Skałki Piekło.

Droga prowadząca przez porastający okolicę las nie jest może zbyt krótka i można się umęczyć, by dojść do celu, jednak po kilkugodzinnej jeździe autem była tym, czego akurat potrzebowaliśmy. Spacerowało się zresztą przyjemnie, dzięki temu, że las pachniał deszczem, choć ten przestał już padać. W końcu naszym oczom ukazały się pięknie wyrzeźbione przez naturę skały.

Rezerwat Skałki Piekło położony jest na wschód od Niekłania Wielkiego w gminie Stąporków, a założony został w roku 1969 w celu zachowania właśnie tych dziwacznych skalnych form, które przez miliony lat rzeźbiła natura w triasowych i dolnojurajskich piaskowcach. Inną cenną rzeczą na terenie parku są paprocie zanokcicy północnej, rośliny reliktowej schyłku epoki lodowcowej.

Co spotkacie wędrując przez Rezerwat Skałki Piekło

Rezerwat Skałki Piekło w świętokrzyskim

Rezerwat Skałki Piekło to liczne kamienne ambony, grzyby skalne, kominy czy kazalnice o bardzo ciekawym jaskrawym kolorze, który jest szczególnie intensywny  po deszczu (tu podziękowania dla burzy, która odpowiednio zmoczyła skały przed naszym przyjazdem), ciągną się przez kilkaset metrów, co powoduje naprawdę nieziemski widok. 

Co najważniejsze, to nie tylko skały  tworzą to miejsce, bo tworzy je także otaczający las i to nie byle jaki, bo większość terenu (6 hektarów) rezerwatu porasta las mieszany z przewagą 200-letnich sosen i dębów. Jednym słowem, nie ma się czemu dziwić, że to właśnie miejsce jest uznawane na najpiękniejszy rezerwat województwa świętokrzyskiego i koniecznie trzeba je zobaczyć, będąc gdzieś w okolicy.

Na zachętę dodam jeszcze, że my byliśmy zachwyceni. Dzieciaki spuszczone ze „smyczy” z radością penetrowały wszystkie zakamarki, oczywiście w ramach zdrowego rozsądku, pamiętając, że jest to rezerwat, a ja w tym czasie mogłem porobić kilka fotek, tak by pokazać Wam, to co w tym miejscu jest najładniejsze. Jednak w końcu zmęczenie drogą dało znać o sobie i zaczęło się delikatne marudzenie, które oznaczało, że czas w końcu zawijać się na kwaterę i odpocząć przed przygodami, które czekały na nas w zbliżających się dniach.

Uwaga! Uważajcie na żmije zygzakowate, które wylegują się w na drodze prowadzącej do skał, bo z tego, co mieliśmy okazję zauważyć, jest ich tam całkiem sporo.

Rezerwat Skałki Piekło informacje praktyczne

Rezerwat Skałki Piekło w świętokrzyskim. Maria Baranowska

Adres najbliższego parkingu

Rezerwat Skałki Piekło: ul. Powstańców 1863 roku, Niekłań Wielki, współrzędne GPS 51.188412N, 20.643907E,
Parking bezpłatny i czynny całą dobę,
Przewidywany czas zwiedzania to dwie i pół godziny.

Rezerwat Skałki Piekło fakty, informacje i ciekawostki

  • Przed dotarciem do rezerwatu czeka nas prawie dwukilometrowy marsz. Trudno się zgubić, lecz gdy już Wam się ta sztuka uda, można błąkać się po okolicy całymi godzinami.
  • Rezerwat Skałki Piekło założono w 1959 roku.
  • Główną atrakcją są tu miękkie skały piaskowe uformowane przez pogodę w fantazyjne, czasem bardzo tajemnicze, kształty.
  • Rezerwat Skałki Piekło, poza skałami, rośnie tu niezwykle rzadka paproć, która jest pod ścisłą ochroną.
  • Poziom trudności pobliskich szlaków jest na tyle niski, że spokojnie można wybrać się tam z dziećmi.
  • Większość skał ma swoje nazwy i pochodzą one od rzeczy i istot, które przypominają. Bardziej znane to Sfinks, ryba, lego, a pewna formacja wygląda jak zbudowana z klocków lego. Jest tam też małpa i kosmita.
  • Wokół Niekłania Wielkiego jest wiele bardzo ciekawych miejsc, dlatego radzę wybrać się tam samochodem i dużą ilością czasu.

Legenda o diabelskim skarbie pod Niekłoniem

Kosztowności, złoto i drogocenne kamienie, cały skarb.

W dawnych czasach, pośrodku ogromnego boru stała sobie mała wioseczka Klan, której mieszkańcy w głównej mierze zajmowali się wydobywaniem rudy żelaza w pobliskiej kopalni. Mężczyźni harowali w pocie czoła od rana do zmierzchu, tłukąc kilofami twardą ścianę. Razem z nimi pracował od niedawna młody chłopak Janek który, mimo że nie był jeszcze zaprawionym górnikiem, starał się, jak tylko mógł, by nie przynieść wstydu swojej rodzinie.

Pewnego poranka, gdy razem z innymi podążał do kopalni, naszło go nagłe przeczucie, że ten dzień będzie inny od poprzednich i wydarzy się coś niesamowitego. W końcu dotarł do swojego miejsca pracy i przy blasku świecy rozpoczął pozyskiwanie rudy. Pracował bez przerwy, pot zalewał mu oczy, a jego ciało pokryło się grubą warstwą brudu, gdy w pewnym momencie, po uderzeniu skały kilofem po raz kolejny, coś błysnęło. Janek przerwał pracę i wiedziony intuicją chwycił za kaganek, oświetlając podejrzane miejsce.

– Ludzie!!! Ludzie!!! – Jego głos rozszedł się po całej kopalni. – Złoto!!! Złoto znalazłem!!!

Górnicy nie zwlekając ani chwili ruszyli w stronę szybu, w którym zobaczyli Janka klęczącego na stercie odłupanych kamieni, ściskającego coś w dłoni. Ten, gdy ich zobaczył, wyciągnął prawą rękę z trzymanym w niej słusznej wielkości samorodkiem. 

– Gdzie to znalazłeś Janek? – Pytali, a ten im odpowiadał. – No tu właśnie! Tu na tej ścianie i pewnie więcej tego będzie, trzeba tylko kuć!!!

Dwa razy nie trzeba im było powtarzać. Rozdzielili zadania i przystąpili do pracy ze zdwojoną energią. Mijały godziny, skała pękała pod silnymi uderzeniami kilofów i młotów, odsłaniając kolejne warstwy, lecz jak złota nie było, tak nie było. Co gorsza, nie było także rudy żelaza i w końcu zmęczeni i zniecierpliwieni mężczyźni ze złością rzucili kilofy w kąt.

Oj, dostało się Jankowi.

– Głupie żarty chłopie, strasznie głupie. Po co, żeś nas tu wołał, pewnie pomyliłeś ściany, albo nie chcesz przyznać się, gdzie naprawdę znalazłeś ten samorodek. Cały dzień zmarnowany psia jego mać na gonitwę za złotem, którego nie ma. – Krzyczeli umęczeni górnicy. – Głąbie jeden, cała dniówka przepadła, bo żartów Ci się zachciało.

Przygnębiony Janek, bojąc się wrócić do wioski, pozostał w szybie, a że zmęczony był całodzienną pracą, nim się spostrzegł, zasnął na kamieniach. Przyśnił mu się wtedy dziwny sen. Stał przed tą samą ścianą, którą tak zawzięcie kuli robotnicy przez cały dzień. Ściana nagle z łoskotem rozpadła się  i jego oczom ukazała się wielka komnata skrywająca potężne ilości kufrów wypełnionych złotem.

Janek zbudził się i przetarł zmęczone oczy. Posiedział jeszcze chwilkę, wpatrując się w ścianę ze snu i po chwili, niczym opętany zaczął kuć skałę po raz kolejny. Pracował bez wytchnienia i nie trwało długo, jak żelazne ostrze kilofa z łoskotem uderzyło w coś metalowego. Okazało się, że za skalną ścianą ukryte były metalowe drzwi, które po krótkiej walce otworzyły się, wpuszczając niestrudzonego górnika do środka komnaty. Tam jego oczom ukazało się wielkie wykute w skale pomieszczenie, lekko oświetlone kandelabrami, na którego końcu znajdowała się kolejna, bogato zdobiona brama. Nie namyślając się długo, chwycił za klamkę i pchnął drzwi.

Tego Janek się nie spodziewał. Komnata, do której wszedł, ociekała złotem, w zasadzie można powiedzieć, że ściany tego pomieszczenia były wykonane całe ze złota. Pod ścianami piętrzyły się złote dukaty rzucone w stosy i niezmierzona ilość klejnotów. Chłopak przez dłuższą chwilę stał z rozdziawioną gębą, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście i gdy już miał zamiar pakować po kieszeniach drogocenne monety, zauważył w oddali dziwne, przerażające postacie.

Istoty te ubrane były w czarne płaszcze, a ich twarze mieniły się purpurą. Ich oczy zaś iskrzyły się niczym rozdmuchiwane na wietrze szczapy palącego się drewna, a w rękach dzierżyli płonące włócznie i zakrzywione trójzęby.  Postacie, gdy tylko zauważyły intruza, z potępieńczym skowytem ruszyły  w jego kierunku. Pędziły na złamanie karku, jedne po podłodze, inne zaś niczym pająki po ścianach i suficie, jakby za nic mając  grawitację.

Przerażony chłopak nie czekając, aż któryś  z nich w końcu dopadnie go i rozszarpie jego ciało na kawałeczki, ruszył pędem w kierunku wyjścia z kopalni. Oczywiście nie omieszkał w tej szaleńczej ucieczce wzbogacić się co nieco i chwycił ze skarbca to, co akurat miał pod ręką, piękny srebrny miecz wysadzany drogimi kamieniami.

Pędził na złamanie karku, nie zważając na gałęzie drzew, które smagały jego twarz niczym bicze i krzyczał ile sił w płucach, by ostrzec mieszkańców o grożącym im niebezpieczeństwie.

– Ludzie!!! Uciekajcie!!! Diabły zaraz wpadną do wioski!!! Ratuj się kto może!!! Uciekajcie!!!

Mieszkańcy wioski słysząc krzyki, wyszli ze swoich domostw. Popatrzyli na pędzącego Janka i zamruczeli pod nosami:

– A ten, co znowu? Zgłupiał do reszty, czy jak? Rano mu się na żarty ze złotem zebrało, a teraz po nocach diabłami straszy? Trzeba mu porządnie skórę przetrzepać, to przestanie się wygłupiać po nocach.

Nagle ziemia zatrzęsła się, a czarne dotąd niebo rozświetliły tysiące piorunów. Za plecami uciekającego chłopaka ludzie zauważyli, jak z podziemi wyrastają potężne czerwone skały, a spomiędzy nich wyskakują straszne istoty. Wycie, jakie wtedy usłyszeli mieszkańcy wioski, zmroziło im krew w żyłach.

Tych, którzy nie zdążyli pobiec za Jankiem, dopadła sfora demonów, w jednej chwili zamieniając ich w krwawą papkę. Trwało to krócej niż mrugnięcie okiem, jak diabły zmiotły wioskę Klan z powierzchni ziemi bez większego wysiłku i ruszyły w pościg za resztką ocalałych, na których przedzie uciekał winowajca całego zdarzenia.

Wydawać się mogło, że dla nich nie ma już nadziei. Diabły były coraz bliżej, tak że chłopi czuli już ich gorący oddech na swoich szyjach. Zresztą Janek coraz bardziej zmęczony ucieczką nagle potknął się i upadł, wtedy to stała się rzecz dziwna. Ostrze miecza, który Janek zabrał ze skarbca diabłów, wbiło się w ziemię, a z tego miejsca  natychmiast wytrysnęło źródło wody o cudownej mocy. Diabły zatrzymały się, popatrzyły złowrogo swoimi nienawistnymi oczami na ocalałych stłoczonych przy źródle i wyjąc niczym stado wygłodniałych wilków,  pobiegły z  powrotem w kierunku skał, z których niedawno wyszły na powierzchnię.

Dawni mieszkańcy wioski Klan, którym było dane przeżyć, założyli w miejscu wybicia źródła  nową wioskę, którą nazwali Nieklan, z biegiem lat zmieniono ją na Niekłań, a skały, z których na powierzchnię wybiegła armia demonów, ochrzcili mianem Piekło, by ostrzec potomnych.

Podobno skarbiec diabłów czeka gdzieś tam w czeluściach na swojego odkrywcę, ale czy znajdzie się jakiś odważny?