Wietnam, zwiedzamy Sajgon i Mui Ne. Jest mój pierwszy artykuł z cyklu, w którym opowiem Wam o naszej szalonej i emocjonującej podróż z południa na północ Wietnamu.

Wietnam to ogromny, odległy i tajemniczy kraj, którego historia pełna jest tragicznych i krwawych wydarzeń. Leży on na Półwyspie Indochińskim w Azji Południowo-wschodniej i graniczy z takimi państwami jak Chińska Republika Ludowa, Laos oraz Kambodża. Wietnam, jak wspomniałam wyżej, to ogromne państwo, w którym mieszka ponad 100 milionów ludzi co czyni z niego piętnaste co do populacji państwo świata.

Ho Chi Minh City w Wietnami, czyli dawny Sajgon

Lądujemy w Sajgonie i widzimy totalny Sajgon. To przysłowie doskonale oddaje to, co dzieje się w dzisiejszym Ho Chi Minh City. Ekstremalny ruch na ulicach, pozbawiony jakichkolwiek reguł i zasad, setki skuterów jeżdżących we wszystkie możliwe strony. Do tego wszyscy trąbią na siebie przez cały czas i to bez wyraźnej przyczyny.

Oto jak wita nas Wietnam. Może to się wydawać przerażające i takie jest, zwłaszcza gdy musicie przejść przez ulicę, na której pojazdy nigdy się nie zatrzymują. O tym, jak to zrobić piszę w tekście opisującym organizację wyprawy do Wietnamu. Jednakże nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam (ruch uliczny w Tajlandii i Kambodży to nic w porównaniu z tym wietnamskim) i było to niesamowite doświadczenie.

Wieczorem, gdy wyszliśmy na piwo, spotkaliśmy na ulicach tłumy imprezowiczów hucznie obchodzonych Halloween przy głośnej muzyce i świecących neonach. Byliśmy nieco zaskoczeni, że to kojarzące się z USA święto tak mocno przyjęło się w Wietnamie, biorąc pod uwagę wojenną historię tych dwóch państw.

Mui Ne turystyczna stolica Wietnamu

Sajgon i Mui Na w Wietnamie

Zmęczeni i przebodźcowani hałasem Sajgonu przenieśliśmy się szybko do Mui Ne. Dość długi odcinek łączący Ho Chi Minh City z miasteczkiem Mui Ne w prowincji o tej samej nazwie pokonaliśmy autobusem przewoźnika Futa Bus, którego gorąco polecamy ze względu na wygodny transport i absolutnie fenomenalną obsługę.

Mui Ne leży na południu Wietnamu nad Morzem Wschodnim i jeśli dopiero planujecie podróż do Wietnamu, to zrezygnujcie z odwiedzenia tego regionu. Moim zdanie nie ma on do zaoferowania nic poza atrakcjami turystycznymi stworzonymi na siłę i delikatnie mówiąc, nie jest tam zbyt pięknie. Takie jest moje odczucie.

Co brzydkiego jest w Mui Ne? Oczywiście śmieci. Wszędzie i w ogromnych ilościach. Na plażach leżą dosłownie hałdy odpadów, których nikt nie sprząta, a wręcz przeciwnie lokalsi i turyści dokładają więcej. Plaże należące do hoteli są względnie czyste lub względnie czyste, bo morze ciągle wyrzuca na brzeg nowe śmieci.

Wejście do wody, w której pływają brudy, typu zużyte strzykawki, reklamówki, plastikowe przedmioty czy strzępy czegoś nieokreślonego nie zachęca do pluskania się w wodzie. Wszechobecne śmieci oznaczają również robactwo, karaluchy i szczury.

No ale skoro już zdecydowaliśmy się na spędzenie w Mui Ne kilku dni, to coś trzeba było robić. Na ratunek przybył nam Full Moon Villa Resort, w którym wynajęliśmy domek. Spędzaliśmy w nim większość czasu i stał się on naszą najlepszą atrakcją Mui Ne (na tyle, o ile hotel może w ogóle być atrakcją).

Oferta resortu pozwoliła nam porządnie wypocząć po kilkunastogodzinnym locie i zebrać siły na dalszą podróż. Dzień spędzony nad ich przepięknym basenie to był totalny chill, którego wtedy potrzebowaliśmy. Aby relaksu stało się zadość, skorzystaliśmy też z oferty masażu. Ogólnie polecam Wam masaże w Wietnamie (zwłaszcza masaż stóp). Salony są dosłownie na każdym kroku, a usługa kosztuje grosze.

Full Moon Villa Resort znajduje się zaraz przy plaży, ale za to dość daleko od „centrum” Mui Ne. Gdy, znudziła się nam kuchnia resortowej restauracji (która, nawiasem mówiąc, nie była jakaś wybitna) postanowiliśmy transportem zorganizowanym przez hotel pojechać do miasta.

Jak się potem okazało, był to błąd. Mui Ne to brudna i totalnie nieprzyjazna turystom miejscowość, nie wiadomo dlaczego znana jako Thủ đô resort của Việt Nam, czyli Turystyczna Stolica Wietnamu. Spacer dla przyjemności nie wchodził w grę, tym bardziej że byliśmy jedynymi pieszymi na pozbawionych chodników ulicach miasteczka i patrzono na nas jak na dziwaków. Dlatego po odszukaniu knajpki z dobrymi opiniami i zjedzeniu w moim przypadku absolutnie paskudnych żab postanowiliśmy czym prędzej znaleźć postój taksówek (to było proste, bo mieścina serio jest bardzo mała) i wracać do naszej willi.

Mui Ne i Białe oraz Czerwone Wydmy, wioska rybacka, a także Wróżkowy Strumyk

Ostatniego dnia pobytu w Mui Ne postanowiliśmy sprawdzić polecane na blogach podróżniczych atrakcje tego regionu. Wykupiliśmy w naszym hotelu wycieczkę terenówką na Białe i Czerwone Wydmy, do wioski rybackiej oraz na Wróżkowy Strumyk.

Mui Ne w Wietnamie i Białe Wydmy

Mui Ne w Wietnamie i Białe Wydmy

Białe wydmy okazały się całkiem ładnymi i zwykłymi wydmami. Kto chociaż raz był w Łebie lub w innym miejscu, gdzie jasnego piasku jest dużo, to zaskoczony nie będzie. Główną atrakcją tego miejsca okazała się jazda na quadzie po wydmach (dodatkowo płatna, bo tylko dla chętnych, po 2 osoby na pojeździe prowadzonym przez obsługę).

Ponieważ cena była atrakcyjna, to zdecydowaliśmy się na 30-minutową przejażdżkę. Dla mnie była to spora frajda, bo nigdy dotąd na quadzie nie jechałam, ale podejrzewam, że dla kogoś, kto już tego doświadczył, nie byłoby to żadną atrakcją. Oczywiście podczas przejażdżki mamy kilka przystanków i czas na zdjęcia. Sam wstęp na wydmy jest darmowy.

Mui Ne w Wietnamie i Czerwone Wydmy

Mui Ne w Wietnamie i Czerwone Wydmy

Czerwone Wydmy są takie same, tylko czerwone? Prawie. Bo podobne owszem są, ale co do ich czerwoności to mam pewne wątpliwości (rym niezamierzony). Tutaj główną atrakcją jest oczywiście przejażdżka. Na quadzie? Nie. Tym razem na plastikowej desce, której najbliżej do sanek. Deskę wypożyczamy na 30 minut od pań pracujących przy wejściu na wydmy i zjeżdżamy w dowolnym miejscu. Uwaga, nie dajcie się tu naciągnąć, tak jak my się daliśmy!

Po wypożyczeniu desek podeszła do nas pani, która poprosiła, abyśmy poszli za nią. Zaprowadziła nas na najwyższą wydmę, przetarła deski i popchnęła, nadając nam rozpędu na samym początku. Zjechaliśmy po dwa razy, ponieważ wdrapywanie się na wydmę było męczące i trzeba było jeszcze wrócić do wypożyczalni „sanek”, a spacer po piasku łatwy nie jest.

Wtedy pani, która nam towarzyszyła, zażądała pieniędzy. Owszem była to niewielka kwota, ale jednak wyłudzenie, bo nie uprzedziła, że jej „usługa” jest dodatkowo płatna. Dałam jej znacznie mniejszą kwotę, ponieważ nie lubię takiego procederu, ale z drugiej strony wiem, że ludzie w Wietnamie są bardzo biedni i to, co dla nas jest małym wydatkiem, dla nich jest już znaczącą sumą.

Nie popełnijcie też mojego błędu i nie wybierajcie się w 14-godzinną podróż pociągiem zaraz po zjazdach z wydm, gdy nie macie możliwości wzięcia prysznica. Po zjazdach zazwyczaj jest się całym w piasku, ponieważ aktywność ta kończy się wywrotką. Sam wstęp na wydmy jest darmowy.

Mui Ne w Wietnamie i wioska rybacka

Następnym przystankiem naszej wycieczki była wioska rybacka. Dosłownie przystankiem, bo kierowca zatrzymał się w punkcie widokowym na drodze, z którego widać było łódki rybaków dryfujące na wodzie. Muszę przyznać, że był to ciekawy widok, bo wietnamskie rybackie łodzie są okrągłe i wyglądają jak wielkie kolorowe miski.

Mui Ne w Wietnamie i Wróżkowy Strumyk

Mui Ne w Wietnamie i Wróżkowy Strumyk

Ostatnią atrakcją był „Wróżkowy Strumyk”. Dokładnie jest to spacer brzegiem strumienia (radze zabrać buty do brodzenia w wodzie) płynącym między pięknymi białymi i czerwonymi (tutaj czerwień rzeczywiście jest czerwona) formacjami skalnymi otoczonymi palmami i intensywnie zieloną roślinnością. Widoki są przepiękne, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo początek trasy jest mało ciekawy, a nawet odrzucający, bo pierwsze metry pokonujemy otoczeni nie piękną przyrodą, ale górami śmieci.

Na cały spacer tam i z powrotem, trzeba poświęcić 1,5 godziny. My niestety nie mieliśmy tyle czasu, dlatego nie doszliśmy do znajdującego się na końcu wodospadu. Wstęp jest darmowy.

Mui Ne w Wietnamie podsumowanie naszej wyprawy do Turystycznej Stolicy Wietnamu

Czy gdybym nie zobaczyła Mui Ne i jego atrakcji czułabym, że mnie coś ominęło? Nie. Nic mnie tam nie zachwyciło na tyle, abym mogła powiedzieć, że jest to miejsce warte odwiedzenia. Gdy będę planować następną podróż do Wietnamu, to w ogóle nie wezmę pod uwagę powrotu na południe kraju.

Mui Ne w Wietnamie fakty, informacje i ciekawostki

  • Ho Chi Minh City to dawny Sajgon. Nazwa miast została zmieniona w 1976 na cześć lidera północnowietnamskich komunistów Ho Chi Minh’a.
  • Wyrażenie, ale Sajgon potocznie opisujące szeroko rozumiany rozgardiasz wywodzi się od nieskoordynowanej i chaotycznej obrony Sajgonu przez armię Wietnamu Południowego, broniącą się przed atakującymi komunistami z Wietkongu.
  • Wydarzenie, które my określamy jako wojna w Wietnamie, miejscowi nazywają wojną amerykańską lub drugą wojną indochińską. Stronami konfliktu był komunistyczny Północny Wietnam wspierany przez Chiny i Południowy Wietnam wspierany przez Stany Zjednoczone. Wojna ta była tak naprawdę wojną o wpływy w dawnych Indochinach, czyli Azji południowo- wschodniej. USA widząc rosnący wpływ komunizmu z Chin na tych terenach, postanowiło za pomocą nieprawdziwych propagandowych informacji wywołać wojnę. Przyczyną pojawienia się wojsk amerykańskich na południu Wietnamu był rzekomy atak komunistów z północy na okręt marynarki południa i chęć „obrony” ludności z południa Wietnamu. Konflikt ten zakończył się porażką Stanów Zjednoczonych, a śmierć w tej bezsensownej walce poniosło tysiące żołnierzy wcielonych do armii i wysłanych na front wbrew własnej woli zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie.
  • Południe Wietnamu jest dużo biedniejsze i mniej rozwinięte niż jego środkowa i północna część, ponieważ ucierpiało najbardziej podczas wojny.
  • Mui Ne to zarówno nazwa regionu leżącego nad Morzem Wschodnim, jak i miasteczka położonego w tym obszarze. Dlatego wpisując w mapy Google „Mui Ne” wyszukiwarka pokazuje nam całkiem spory kawałek terenu.