Dawno temu jak jeszcze pobliskie jezioro było malutkie z jedną wyspą pośrodku, ziemiami tymi władał dzielny rycerz Boles. Boles był szczęśliwym ojcem Cyrany, która po osiągnięciu dojrzałości poślubiła dobrego człowieka, któremu Sorka było na imię. Sorka był rycerzem z odległych stron, który osiadł w tych terenach tylko ze względu na urodę swojej żony.

Jak i teściowi, tak i Sorce nie udała się sztuka spłodzenia syna. Cyrana powiła jedną córkę, której na imię dano Wdzydzana.  Złośliwy los nie chciał jednak by radość rodziny trwała zbyt długo. Na skutek choroby odeszła z tego świata Cyrana pozostawiając Sorkę i Wdzydzanę własnemu losowi. Rycerz z dnia na dzień postarzał  się i stracił radość życia. Nie chcąc dłużej przebywać w komnatach w których jeszcze niedawno krzątała się jego żona, zdecydował, że jak tylko pogoda pozwoli opuszczą te ziemie wraz z Wdzydzaną i powędrują do stron rodzinnych jej ojca.

Wdzydzana, która pokochała te ziemie błagała ojca by zmienił decyzję, lecz ten już postanowił

– Przeprowadzamy się i basta.

Młoda dziewczyna nie widząc innego wyjścia udała się do wiedźmy, która swoją chatę urządziła niedaleko w lesie. Ta wysłuchawszy prośby dziewczyny rzekła

– Możesz pozostać tutaj na zawsze, ale jest tylko jeden warunek. Sporządzę mikstury, która zamieni  Ciebie w rusałkę. Czy się zgadzasz? –  Dziewczyna nie zastanawiając się długo zgodziła się.

Wiedźma przystąpiła do rzucenia uroku i gdy już świtało Wdzydzana pluskała się w jeziorze. Zatroskany ojciec przetrząsnął całą okolicę. Przeszukał każdą chatę, każdy kamień i każdy młyn, jednak córki nie odnalazł. 

Wdzydze Kiszewskie na Kaszubach - Drewniana chata

W końcu wyczerpany usiadł nad brzegiem jeziora i zapłakał,  wtedy ukazała mu się piękna istota. Poznał ją od razu i dopiero wtedy zrozumiał jak bardzo jego córka pokochała to miejsce.  Pogodziwszy się ze swoim losem pożegnał córkę i odszedł, nie oglądając się za siebie.

Na tym skończyła by się ta historia, jednak pewnego razu gdy Wdzydzana podpłynąwszy blisko brzegu została zauważona przez potężnego olbrzyma, który jako jeden z wielu zamieszkiwał te tereny.

Stolem, bo tak te istoty zostały nazwane przez Kaszubów, zapałał wielką miłością do rusałki i zapragnął ją posiąść. Ta jednak nie chciała oddać się olbrzymowi i zniknęła w głębinach.

Trzeba jedno wiedzieć, że jak już Stolem się zakocha to nie ma zmiłuj. Zakasał rękawy i potężnymi rękami zaczął rozkopywać miejsce w którym wcześniej pokazała się piękna zjawa. Przerzucał ziemię całą noc, jednak rusałki nie znalazł. Nad ranem zmęczony udał się po swoich braci, którzy jak na komendę zaczęli pracować ze zdwojoną siłą. Zawsze gdy dziewczyna pokazywała się w jakiejś okolicy, to zaraz za nią pokazywały się olbrzymy i od początku zaczynały poszukiwania.

Po jakimś czasie Stolemy po naradzie postanowiły zrezygnować i odeszły w swoje strony. Na jeziorze zapanował spokój, jednak nie było to już małe jezioro z malutką wyspą, tylko potężne rozlewisko z wieloma odnogami. A Wdzydzana? Wdzydzana pozostała, pilnuje bezkresnej toni i ukazuje się temu, kto tak jak ona pokocha te okolice.


 

Wdzydze Kiszewskie – Kaszuby