Stourhead to posiadłość w Zachodniej Anglii i dawny szlachecki dom wiejski.
Legendę poniższą usłyszeliśmy podczas wizyty w miasteczku Mare w południowo-zachodniej Anglii nieopodal starej posiadłości szlacheckiej Stourhead, należącej i zarządzanej dziś przez organizację National Trust.
Historia ta wydarzyła się na tyle dawno, że zdążyła zostać niemal zapomniana, a potem zmięła się w legendę ze Stourhead.
Legenda o mordercy i kanibalu ze Stourhead

Dawniej prawo wstępu na teren posiadłości w Stourhead mieli tylko członkowie rodziny oraz zaproszeni przez nich goście. Jedynymi obcymi byli zatrudnieni sprzątacze i ogrodnicy, dbający o porządek okolicznych ogrodów i należących do majątku parków. Jako że nie było ich wielu, cały teren wydawał się opuszczony i bezludny.
Pewnego październikowego popołudnia do ogrodu zawitał właściciel z przyjaciółmi, by pokazać im ogród w pięknych jesiennych kolorach. Jako przewodnika wybrano ogrodnika odpowiedzialnego za pielęgnacja kwiatów, drzew i wszelkiej maści roślin, a uwierz, mi było ich nie mało.
Ogrodnik pokazywał gościom zakamarki ogrodu, chwalił się doskonale przystrzyżonymi żywopłotami i fantastycznie utrzymanymi trawnikami. Wśród zwiedzających były także dzieci, które jak wiadomo, szybko się nudzą. W pewnej chwili jedno z dzieci przerwało przechwałki ogrodnika i zapytało.
– Czy są jakieś straszne historie związane z tym ogrodem jak, chociażby z tym kamiennym mostem? – Ogrodnik spochmurniał, spojrzał po twarzach gości niepewnym wzrokiem, lecz widząc przyzwalające skinienie głowy właściciela posiadłości, nabrawszy odwagi i zwracając się do dzieci, rzekł.
– Ogród ten pełen jest dziwnych stworzeń chłopcze. – Wskazał ręką odległą, ukryty po części w kniejach budynek. – Tam pod świątynią pojawiają się Kryształowe Duchy, które potrafią omamić nieostrożnego włóczykija.
– Tam dalej. – Wskazał inne miejsce, jednocześnie pochylając się, złapał wielką żabę, skaczącą przez wilgotny trawnik, czym wzbudził pisk wśród dzieci i zgromadzonych kobiet. – Za posągiem Śpiącej Damy mieszka oślizgła kreatura, która mackami potrafi pochwycić nawet dorosłą osobę i wyssać z niej całe życie. – Przerwał na chwilę, bawiąc się żabą, lecz widząc zaciekawienie nie tylko w oczach dzieci, kontynuował. – Jednak najgorszą istotą, która mieszka w Stourhead jest Troll, który dawno temu rozgościł się pod kamiennym mostem.

– Dlaczego jest taki straszny? – Zapytała mała, jasnowłosa dziewczynka o wyglądzie puszystego królika.
Stary ogrodnik zaśmiał się rubaszni.
– Dlatego moja mała, że wystarczy tylko chwila nieuwagi, by porwał człowieka! – Spojrzał na wpatrzone w niego przestraszone dzieci i zakończył. – Szczególnie upodobał sobie nieostrożne i ciekawskie dzieci, które bardzo mu smakują.
W tym momencie przerwał swoją opowieść i z dziwnym grymasem spojrzał w oczy dziewczynki, na której pytanie dopiero co odpowiedział. Ta widząc wzrok dziwnego starca, schowała się z przestrachem za plecami matki. Obecni przy zdarzeniu dorośli roześmieli się, widząc przestraszone dzieciaki. Ktoś rzucił, że wystarczy już tych mrocznych bajek i czas udać się na zasłużony odpoczynek.
Następnego dnia o świcie posiadłość rozbrzmiała krzykami kobiety, która nie mogła znaleźć swojego dziecka. Wszyscy w domu zostali natychmiast postawieni na nogi, a służba wysłana na teren parku, by szukać dziewczynki o wyglądzie puszystego królika. Mglisty poranek nie pomagał ekipie poszukiwawczej, lecz ta bez chwili wytchnienia kontynuowała ona swoje zadanie. Krzyki nawołujące dziewczynkę rozchodziły się po bezkresnym terenie pełnym pięknych kwiatów, doskonale utrzymanych żywopłotów i równo ściętej trawy, lecz dziecka nigdzie nie było.
Dopiero wiele godzin później ktoś odnalazł zabłocony bucik dzieciaka i ślady prowadzące w kierunku zabytkowego mostu. Dorosłym, którzy dzień wcześniej słuchali opowieści starego ogrodnika, dreszcz przebiegł po plecach. Ruszyli biegiem, by po chwili zobaczyć pod mostem makabryczny widok.
Ciało dziecka leżało z twarzą zanurzoną w błocie i już z daleka widać było, że jest nienaturalnie powykręcane, zupełnie jak gdyby ktoś połamał wszystkie malutkie kości. Jednak to nie było najgorsze. Okazało się, że na małym delikatnym ciałku są ślady po ugryzieniach. Wyglądało na to, że ktoś ucztował na dziewczynce minionej nocy.
Prawa ręka została całkowicie obdarta z mięsa do kości, inne części ciała również były ponadgryzane i jedynie twarz dziecka pozostała nienaruszona. Śliczne i wciąż śmiejące się niedawno oczka dziecka teraz zimne i zamglone wpatrywały się w dal, jak gdyby nie chciały uwierzyć w to, co właśnie się wydarzyło.
Gdy minął pierwszy szok i nastąpiła chwila otrzeźwienia, właściciel dworu natychmiast kazał odnaleźć ogrodnika. Bez skutku. Ten przepadł, jak kamień w wodę, przeczuwając, że cała wina spadnie na niego. Inni twierdzili, że to on właśnie był sprawcą makabrycznego morderstwa i kanibalizmu.
Prawda nigdy nie została odkryta, pomimo wezwania detektywa z Londynu, a zbrodnia pozostaje w pamięci ludzi do dziś jako legenda ze Stourhead.
Angielska wersja językowa



