Islandia od dawna była na naszej liście marzeń i w końcu te zaczęło się powolutku spełniać. Planowanie rozpoczęliśmy już pół roku przed wyjazdem, tak by naprawdę dopiąć wszystko na ostatni guzik. Nie wszystko jednak udało się przewidzieć i czasami plan już na miejscu delikatnie zawodził, ale dzięki temu możemy podzielić się z Tobą kompletnym poradnikiem pod tytułem: Jak przygotować się na wyprawę do Islandii.

Poradnik ten pozwoli Ci zaplanować własny wyjazd na tę niesamowitą wyspę, odpowie Ci na kilka dość ważnych pytań i pokaże, jak zorganizować podróż po prostu tanio.

Islandia, od czego rozpocząć planowanie?

Islandia bezdroża i księżycowy krajobraz
Chcesz zobaczyć takie widoki? Przeczytaj koniecznie nasz poradnik o Islandii.

Planując podróż na Islandię, musisz po pierwsze zastanowić się, co chcesz dokładnie zobaczyć? Jeżeli nastawiasz się na zobaczenie zorzy polarnej, to oczywiste jest, że musisz wybrać się w okresie jesienno-zimowym. Wtedy to dni na Islandii są najkrótsze, co sprzyja obserwacji tego niesamowitego spektaklu. Jednak pamiętaj, że w tym okresie dni są naprawdę wyjątkowo krótkie, co niestety zawęża dość mocno pole do zwiedzania pozostałych atrakcji.

Jeżeli chcesz zobaczyć jak najwięcej islandzkich cudów natury, to tutaj już wybieraj okres letni. Długość dnia dochodząca do 20 godzin pozwala na obycie wielu naprawdę ciekawych wypraw, a ilość światła dziennego powoduje, że energii mamy aż za wiele.  Jednak i tu musisz zastanowić się, co jest twoim priorytetem. Bo na przykład, jeżeli chcesz zobaczyć maskonury, to najlepiej przylecieć na Islandię w czerwcu i lipcu. Wtedy te urocze ptaszyska schodzą na ląd w celu składania jaj i wychowania potomstwa.

Z kolei, jeżeli chcesz wystąpić o pozwolenie, by polatać dronem nad parkami narodowymi, to musisz omijać terminy wiosenno-letnie.  W okresie lęgowym ptaków na pewno nie otrzymasz zgody na loty.

Tak więc kiedy najlepiej odwiedzić Islandię?

Maskonury ptaki z Islandii
Czerwiec i lipiec to dobra okazja, by zobaczyć maskonury!
  • Obserwacja zorzy polarnej: od września do kwietnia. Najlepsze efekty w miesiącach zimowych.
  • Trekingi po lodowcach: najbezpieczniej październik i kwiecień. Dni są dłuższe, lód jeszcze twardy i występuje mniej zdradliwych szczelin.
  • Obserwacja maskonurów: czerwiec, lipiec.
  • Loty dronem nad parkami narodowymi (po uprzednim uzyskaniu pozwolenia): każdy okres z wyłączeniem 15 kwietnia do 20 lipca, kiedy trwa okres lęgowy ptaków.
  • Obserwacja wielorybów – od kwietnia do września.

Czy na Islandii jest drogo?

Czarna plaża na Islandii
Islandzkie widoki w cenie 0 złotych.

Czy na Islandii jest drogo? To pytanie nurtowało nas już od momentu, gdy tylko pomyśleliśmy o zorganizowaniu wyjazdu. W końcu na wszystkich blogach, kanałach YouTube, forach i gdzie tylko popadnie, piszą i mówią, że Islandia rujnuje portfele. Ba! Patrząc na ceny wycieczek organizowanych przez niektóre biura podróży, to można odnieść wrażenie, że faktycznie Islandia jest tylko dla ludzi z wyjątkowo zasobnym portfelem. W końcu koszt 4-dniowej wycieczki u niektórych może wynieść bagatela ponad 7 tys. złotych i to bez biletu lotniczego!  Jak dodać jeszcze wyżywienie, które także nie jest wliczone w cenę, to koszt 4-dniowej wyprawy zaczyna oscylować wokół 10 tys. złotych za osobę. Koszmar!

Jednak nic bardziej mylnego! Islandia nie jest aż tak droga, jak by się mogło wydawać!

Nasz 8-dniowy wyjazd wliczając w to bilety lotnicze, wynajem auta, paliwo, wyżywienie (często restauracyjne), noclegi w całkiem fajnych miejscach i parkingi, wyniósł około 5,5 tys. złotych na osobę. Wliczamy tutaj też wizytę na Blue Lagun, gdzie bilet kosztował 100 euro za osobę. Tak więc, jak widzisz, można Islandię zwiedzać dość tanio lub może lepiej by brzmiało, nie aż tak drogo.

Jak nam się to udało? Bilety lotnicze oczywiście należy upolować, czyli dać sobie troszkę czasu na obserwację i kupić je w odpowiednim momencie. To samo z noclegami, gdzie też można wyłapać promocje i znaleźć naprawdę świetne lokalizacje w całkiem przystępnej cenie.

Pozostaje wynajem auta. Tu w obniżeniu kosztów pomaga wyjazd większą grupą. Nas było 4 więc koszt wynajmu samochodu i paliwa został podzielony na 4 części. Islandia sprzyja też oszczędnej jeździe, bo tu naprawdę nie ma gdzie się spieszyć. A widoki za oknem powodują, że każdy jedzie spokojnie, a co za tym idzie ekonomicznie.

Gdzie robić tanie zakupy spożywcze na Islandii?

Jeżeli chcesz znowu zaoszczędzić na jedzeniu, to są dwie możliwości. Albo wieziesz zapas z Polski lub kupujesz w lokalnych dyskontach. Tych jest kilka do wyboru. My korzystaliśmy z Bonusa i Kronana, z czego ten drugi wydał nam się przyjaźniejszy portfelowi. A i estetycznie jakoś nam bardziej podpasował.

Przykładowe ceny na Islandii:

  • Coca-Cola 2 litry: w przeliczeniu około 12 złotych.
  • Piwo w puszcze (market Kronan): 120 koron (3,40 złotych).
  • Chleb w piekarni: 2000 koron (56 złotych).
  • Burger z renifera plus frytki w Reykjaviku: 2500 koron (70 złotych).
  • Islandzki gulasz rybny restauracja Strondin w Vik: 3790 koron (106 złotych).
  • Fisch and chips restauracja Strondin w Vik: 3890 koron (109 złotych).
  • Diesel: około 320 koron/l (około 9 złotych).

Jak dotrzeć na Islandię – kupno tanich biletów

Bilety lotnicze na Islandię do najtańszych nie należą, ale nie ma co się poddawać i trzeba po prostu szukać. Z pomocą przychodzi odrobina cierpliwości i wyszukiwarki lotów, gdzie możemy wyłapać najlepsze okazje.

 My za bilet do Reykjaviku w lipcu płaciliśmy około 800 złotych w dwie strony. Więc jak widzisz, jest to całkiem rozsądna kwota, która nie zrujnuje budżetu już na samym początku. Tylko należy pamiętać, by dokonać zakupu w odpowiednim momencie.

Islandia wynajem dobrego hotelu/mieszkania

Islandia, chata w skale
Najważniejsze to dobra miejscówka.

Największym wydatkiem, na który musisz się przygotować, to koszt wynajmu mieszkania lub domku.  Tutaj ceny niestety potrafią zadziwić. I znowu z pomocą przychodzą wyszukiwarki i łowienie okazji, bo czasami idzie upolować promocję, z czego my także skorzystaliśmy. I nagle koszt potrafi się obniżyć nawet o kilkaset złotych.

W obniżeniu kosztów zakwaterowania pomaga oczywiście wynajmowanie dla większej ilości osób. Traci się może troszkę na komforcie, ale za to zyskuje się na oszczędnościach.

My wynajęliśmy świetny dwupiętrowy apartament w centrum Reykjaviku, który spokojnie nadawał się dla 4 osób i nie miał problemu z ciasnotą. Oprócz tego był bardzo dobrze zlokalizowany i spacer do centrum, czy na promenadę zajmował raptem kilka minut.

W południowej Islandii polecamy hotel Lambafell, który stoi troszeczkę na uboczu, co czyni go wyjątkowo spokojnym miejscem. Poza tym ma zewnętrzne jacuzzi, które swoją gorącą wodą okazuje się zbawienne dla zmęczonych mięśni po całodziennych spacerach. Oprócz tego jest świetnie zlokalizowany w pobliżu darmowego basenu termalnego Seljavalalaug położonego w niesamowitej górskiej dolinie. Można jedynie przyczepić się do śniadań i braku różnorodności, ale przecież nie ma co narzekać, skoro jest w cenie, a kawa czy świetne ciastka są dostępne cały czas pobytu. Nic tylko się częstować.

Co zabrać ze sobą na Islandię?

Wodospad na Islandii
Odzież wodoodporna dla chcących zwiedzać wodospady to podstawa!

Po pierwsze planując wyjazd na Islandię, nastaw się na deszcze i na to, że zwiedzając wodospady, przemokniesz cały od stóp po głowę. Tak więc obowiązkowo w Twoim plecaku powinny znaleźć się: dobra kurtka wodoodporna i wodoodporne spodnie. Oczywiście jadąc na Islandię, będziesz sporo chodził, tak więc i dobre wodoodporne buty trekkingowe są na wagę złota.  Buty mogą być poniżej kostki, chyba że masz w planach trekking po lodowcach. Wtedy zalecane jest stosowanie butów stabilizujących staw skokowy.

Skoro już powiedzieliśmy o dobrych butach, to i dobre skarpety na pewno się przydadzą. Bo nie ma nic gorszego, od obtartych stóp na szlaku.

Butelka na wodę to kolejny element wyposażenia, który jest niezbędny na Islandzkich bezdrożach. Nie musisz jednak obciążać się butelką z filtrami, bo woda tutaj praktycznie w każdym kranie jest niesamowicie czysta i smaczna. Jeżeli lubisz tak jak my wypić sobie kawę w czasie odpoczynku, to pamiętaj o termosie. Oczywiście nie za wielkim, bo nie ma sensu obciążać się nadmiernie.

W naszych plecakach znalazło się także miejsce dla odzieży termicznej, choć nie mieliśmy z niej okazji skorzystać. Biorąc jednak pod uwagę zmienność pogody na wyspie i możliwość wystąpienia potężnych wichur, to ten element odzieży jest także niezbędny.

Nawet gdy lecisz latem na Islandię, pamiętaj o czapce lub co najmniej opasce chroniącej głowę przed zimnem. Czasami naprawdę się przydaje. Z kolei rękawice zalecane są już na wyprawy po lodowcach.

Kolejną dość nieoczywistą częścią garderoby, którą koniecznie musimy zabrać ze sobą to kąpielówki. W końcu nie ma nic lepszego po długim marszu jak kąpiel w naturalnych źródłach termalnych.

No i na koniec dodam, że warto też zabrać ze sobą opaskę na oczy, która pozwoli w okresie letnim na oszukanie trochę organizmu i lepszy sen.

Islandia wynajem samochodu i jazda po islandzkich drogach

Zielone łąki pełne kwiatów na Islandii
Znajdź samochód na zdjęciu.

Wynajem samochodu na Islandii to jedna z pierwszych spraw, które trzeba sobie ogarnąć. Całe szczęście jest to banalnie proste i wszystko załatwiamy przez internet. My, jak pewnie i większość Polaków odwiedzających Islandię, skorzystaliśmy z usług firmy swojsko brzmiącej ICEPOL. Jak pewnie się domyślacie, to firma, gdzie dogadacie się po polsku, bo prowadzona jest przez naszych rodaków.

Pierwszy kontakt z miłą obsługą będziesz miał już na lotnisku, bo po przylocie ktoś z ICEPOLU Cię odbierze i zawiezie do siedziby firmy, gdzie dostanie kluczyki do wcześniej wybranego auta. Tam też możesz wypić kawkę, dobrać elementy wyposażenia samochodu jak chociażby ładowarkę, stojaki dla telefonów czy nawet fotelik dla dziecka i po krótkim instruktażu dotyczącego tankowania ruszasz w drogę.

  • Koszt wynajmu auta osobowego: od 12 000 koron/dzień.
  • Koszt wynajmu auta 4×4 z namiotem: od 30 000 koron/dzień.
  • Koszt wynajmu kampera dla 4 osób: 60 000 koron /dzień.

Tankowanie samochodu na Islandii

Wrak samolotu na Islandii
Ci nie zatankowali i zobacz jak skończyli.

Tankowanie samochodu na Islandii wygląda troszkę inaczej niż to, co znamy to z Polski i na początku może sprawiać delikatne problemy. Tam nie ma kas, do których podchodzisz w celu zapłacenia po tankowaniu. Praktycznie każda stacja jest samoobsługowa. Jednak nie ma strachu, gdyż w każdym dystrybutorze można ustawić sobie polskie menu, co znacznie ułatwi nam zapoznanie się z tym urządzeniem.

Tankowanie na takiej stacji zaczynamy od wczytania karty lojalnościowej (o ile taką wydała nam firma wynajmująca nam samochód), która uprawnia nas do zniżek. Następnie wczytujemy swoją kartę płatniczą, a dystrybutor ustali nam limit kwoty, za którą możemy zatankować, biorąc pod uwagę środki na naszej karcie.

Po wykonaniu tych czynności tankujemy. Pamiętaj jednak o dokładnym włożeniu pistoletu do baku, bo inaczej tankowanie może nie dojść do skutku. Sam miałem problem podczas pierwszego zakupu paliwa, ciągle wyskakiwały błędy, których nie byłem w stanie zrozumieć. Dociśnięcie pistoletu do wlewu załatwiło sprawę.

Po zatankowaniu pobierane są z karty środki za zakupione paliwo i tyle. Możesz jechać dalej!

Parkingi na Islandii – cena i dostępność

Parking na Islandii
Widoki z parkingiem w tle.

Od całkiem niedawna Islandczycy zaczęli pobierać opłaty za parkingi i w zasadzie przy każdej atrakcji, którą odwiedzisz, będzie konieczność ich uiszczenia. Pobór opłat jest troszkę inaczej rozwiązany niż u nas i nie znajdziesz tutaj osób sprawdzających, czy masz bilet, czy też klasycznego parkometru, gdzie wrzucasz pieniądze.

Na Islandii kamera sczytuje rejestrację wjeżdżającego pojazdu, a naszym obowiązkiem jest zapłacenie za wjazd w aplikacji, gdzie podajemy swoje dane. By wejść do apki, skanujemy kod QR na tablicy z parkingu.

Jeżeli odjedziemy bez płacenia, to informacja o konieczności zapłaty jest natychmiast wysyłana do firmy, z której wynajmujemy auto. Tam podczas zdawania kluczyków otrzymamy rachunek z doliczoną prowizją 200 koron.

Koszt parkingów w zasadzie na wszystkich atrakcjach to 1000 koron (czyli około 30 złotych).

Podróżowanie samochodem po Islandii

Bezdroża Islandii
Cisza i spokój – nic tylko jechać przed siebie.

Sama podróż po Islandii samochodem jest prosta i przyjemna. Wyspę otacza droga nr 1 i to nią w większości będziesz się poruszał. Jedynie podczas dojazdów do poszczególnych atrakcji będziesz zjeżdżał w boczne odnogi. Nie bój się jednak, że się zgubisz, bo to raczej niemożliwe.

Na drogach panuje też spokój, nikt się nigdzie nie spieszy, nikt nie wyprzedza na wariata i rzadko kto przekracza dopuszczalną prędkość. Więc z moich obserwacji wynika, że jest całkiem bezpiecznie. Aha i nie widziałem żadnego patrolu policji, chociaż pewnie gdzieś tam się czają na tych ze zbyt ciężką stopą.

W bardziej dzikich terenach przyjdzie Ci się zmierzyć z dość ciekawymi przejazdami przez rzeki, które należy pokonać. Mianowicie mniejsze rzeki będziesz pokonywał brodem, więc samochód 4×4 to konieczność.

Islandia jak tanio zwiedzać?

Lodowiec na Islandii
Czasami nie warto oszczędzać dla takich widoków!

Jeżeli chodzi o dostęp do atrakcji, to Islandia jest wyjątkowo tania. Powód? Tutaj nie pobiera się biletów za dostęp do atrakcji. Jedyny koszt, jaki ponosisz, to opisana wcześniej opłata parkingowa, którą albo płacisz na miejscu poprzez aplikację, lub z prowizją w firmie, od której masz wynajęty samochód.

Tak więc w zasadzie można na zwiedzanie wydać całe 0 złotych. No, chyba że będziesz miał ochotę skorzystać z atrakcji ekstremalnych jak trekking po lodowcu. Wtedy faktycznie lepiej wejść z przewodnikiem i wypożyczyć odpowiedni sprzęt co troszkę kosztuje (no, chyba że masz własny, to możesz iść na własną rękę).

To samo tyczy się rejsów w celu zobaczenia wielorybów, wypraw do jaskiń lodowych, czy nawet zjazdów windą do krateru wulkanu. No to wtedy tanie zwiedzanie się kończy, bo dostęp do tych atrakcji potrafi naprawdę słono kosztować.

Islandia czym płacić? Gotówka czy karta?

Chata w skale na Islandii
Tutaj też płaciliśmy kartą.

Przygotowując się do wyprawy na Islandię, zastanawialiśmy się, czy po pierwsze musimy mieć gotówkę, a po drugie czy brać ze sobą kartę Revoluta. Jakoś tak jesteśmy przyzwyczajeni do obrotu rzeczywistym pieniądzem, że nie wyobrażaliśmy sobie, by na tej dzikiej Islandii faktycznie wszędzie można płacić kartą, a tu zaskoczenie, bo tak jest naprawdę.

Gotówka praktycznie się nie przydaje. No chyba tylko w kilku toaletach było miejsce na uiszczenie opłaty monetami, ale i tak nikt tam nie płacił, bo po prostu Islandczycy nie używają gotówki. Wszyscy i wszędzie płacą kartami. Nawet gdy zjechaliśmy z drogi i podjechaliśmy do malutkiej chatki ulokowanej w jaskini, gdzie wokół nie było żadnego śladu cywilizacji, to płatność za kawę uiściliśmy kartą.

Czy na Islandii jest potrzebny Revolut?

Jak wspominałem, zastanawialiśmy się, z jakich kart korzystać w czasie wyjazdu i czy jest nam potrzebny Revolut. Jednak po zasięgnięciu informacji w naszych bankach okazało się, że nie ma problemu z przewalutowaniem na naszych kartach.

Islandia jest w strefie porozumień z Unią Europejską, co oznacza dla nas, że bez problemu możemy płacić własnymi kartami bez obawy, że zostaną naliczone dodatkowe opłaty. Co ciekawe płacąc naszą kartą, często mamy możliwość wyboru waluty na terminalu i czasami wybieraliśmy płatność złotówkami.

Jakimi językami mówi się na Islandii?

Widok na lodowiec, Islandia
Przy lodowcu też było słychać polski język.

Po powrocie z Islandii często znajomi zafascynowaniu naszą wyprawą zastanawiali się, czy poradzą sobie językowo. W odpowiedzi słyszeli, że jeżeli znają, choć podstawy angielskiego to nie ma żadnego problemu, by na Islandii się porozumieć. Co więcej! Wydaje mi się, że śmiało można byłoby Islandię zwiedzać bez żadnej znajomości języka. Po pierwsze gdziekolwiek jechaliśmy, zawsze mieliśmy dobry dostęp do internetu i nie byłoby problemu ze skorzystania z tłumacza. A po drugie tutaj w każdym zakątku słychać polski język.

W sklepach, w restauracjach, w hotelach, w muzeach, a nawet na lotnisku w dziale zwrotu podatków za zakupy można spotkać Polaków. Język polski słyszy się praktycznie wszędzie i nie ma co się dziwić. W końcu na Islandii żyje ponad 20 tysięcy naszych rodaków.

Po wizytach w sklepach czy na stacjach benzynowych nawet doszedłem do wniosku, że język polski jest tu chyba już językiem oficjalnym. Menu na kasach samoobsługowych w supermarketach czy samoobsługowych stacjach jest w trzech językach: islandzkim, angielskim i polskim właśnie!

Co warto zobaczyć na Islandii?

Rzeka na Islandii
Na Islandii co krok napotykasz niesamowite widoki i atrakcje!

Temat islandzkich atrakcji to praktycznie temat rzeka! Tutaj jest tyle cudów natury, że faktycznie musisz zastanowić się i dokładnie zaplanować to, co chcesz zobaczyć. Jeżeli będziesz jechał na Islandię pierwszy raz, to raczej dobrze byłoby zacząć od Reykjaviku, którą warto zobaczyć w ciągu jednego dnia. Następnie udać się w okolicę stolicy i zobaczyć atrakcje Golden Circle. Potem już krótka przejażdżka na południe i zwiedzanie z zapartym tchem niesamowitych wodospadów, klifów i czarnych plaż.

Jestem przekonany, że tak jak my będziesz chodził po tutejszych szlakach z otwartą buzią. A gdy tylko przyjedziesz, to zaczniesz planować kolejne wyprawy, już w odleglejsze tereny tej niesamowitej wyspy.

Więcej o atrakcjach już niedługo w osobnym wpisie.

Jakie są typowe Islandzkie potrawy?

Islandia, jedzenie w restauracji. Gulasz z renifera
Islandzki gulasz rybny w Vik – pycha!

Planując wyjazd na Islandię, naoglądałem się dziwacznych dań podawanych w restauracjach, które raczej bardziej odstraszały, niż zachęcały. Jednym z takich wątpliwych przysmaków była pieczona głowa owcy, którą można było skosztować w jednej z Rejkiawickich restauracji. Szczerze powiem, że nie próbowałem, bo widziałem ją na talerzu sąsiedniego stolika i stwierdziłem, że to jednak nie dla mnie. Sądząc po minach konsumujących, danie musiało chyba być całkiem apetyczne. Jeżeli lubisz, gdy jedzenie szczerzy się do Ciebie z talerza to smacznego.

Kolejnym „przysmakiem”, który już próbowałem był Hakarl. Najprościej mówiąc, to kiszony wiele miesięcy rekin. Po otwarciu pojemniczka w nos buchnął odór amoniaku, a smak był jeszcze gorszy. Coś pomiędzy surowym śledziem a zgniłym jajem. Kęs wystarczył i całość została natychmiast oddana naturze.

Oprócz tych niezjadliwych kulinarnych ciekawostek Islandczycy mają całkiem pyszne dania. Burger z renifera, pycha. Tradycyjny gulasz rybny w restauracji w Vik, petarda. No i wszędobylskie wyspiarskie Fish and Chips, w każdej restauracji gdzie byliśmy, było smacznie.

No i jeszcze bardzo dobre kalmary, także w restauracji Vik. Jednym słowem jedzenie pyszne. Ach i bym zapomniał. Jest jeszcze jedno danie, które przeszło już do legend; Islandzkie, osławione hot-dogi. Jednak czy faktycznie one są takie niesamowite? Szczerze powiem, że te z IKEI są smaczniejsze, a jedliśmy w tej budce, w której stołował się Bill Clinton czy James Hetfield. Więc kosztowaliśmy podobno najlepszych hot-dogów na świecie. Cóż, może po prostu się nie znam lub mam wyrobione kubki smakowe.

Islandi i jedzenie w restauracjach, czy nie zrujnuje naszego budżetu?

Islandia, Ewa i Michał Baranowscy
Najedzeni, wypoczęci i szczęśliwi.

Skoro już jesteśmy przy temacie jedzenia w restauracjach, to nasuwa się jedno zasadnicze pytanie. Czy te wszystkie pyszności nie zmarnują naszego budżetu? O dziwo nie! Wspomniany wcześniej burger z renifera kosztował około 3000 koron, co w przeliczeniu daje niecałe 100 złotych. Niby dużo, ale patrząc na to, jakie ceny mamy w naszych polskich lokalnych burgerowniach, to już tak drogo nie wygląda.

Islandzki gulasz to wydatek rzędu 110 złotych, też niby dużo, ale naprawdę danie było pyszne i sycące, a co najważniejsze było ukoronowaniem męczącego dnia. Wiec cena nie grała większej roli. Hamburger z frytami na lotnisku w Reykjaviku kosztował 75 złotych i tu można powiedzieć, że sporo, ale ostatnio widziałem niemal identyczną cenę na lotnisku we Wrocławiu; 65 złotych.

Fish and Chips praktycznie w każdej restauracji, w której się stołowaliśmy, kosztował około 2500 koron, co w przeliczeniu daje około 75 złotych. Więc i tu cena za pyszne danie nie jest wielce wygórowana i raczej dostępna na każdą kieszeń. Oczywiście nie zawsze jedliśmy w restauracjach, także kupowaliśmy jedzenie w marketach, ale jak widać, od czasu do czasu pozwalaliśmy sobie na odrobinę kulinarnego szaleństwa.

Zakupy na Islandii, czyli co warto przywieźć ze sobą do domu – islandzki poradnik zakupowy

Zabawka, pamiątka z Islandii. Maskonur, Islandia
Maskonur prezentuje się wyjątkowo uroczo!

My z racji tego, że zazwyczaj podróżujemy tylko z małym plecakiem, nie mamy zbyt wiele miejsca na upominki. A szkoda, bo kilka cudownych pamiątek zabrałbym na pewno ze sobą. Do dziś nie mogę odżałować posążka nordyckiego boga Tyra, ale gdybym go zabrał, to dron, spodnie i aparat musiałyby zostać na miejscu.

Jednak i przy ograniczonym zasobie można przywieźć coś ciekawego. Oczywiście na pierwsze miejsce wysuwają się magnesy, bo przecież z każdej wyprawy magnes musi być i kropka! Po drugie udało nam się dowieźć malutkiego maskonura z muzeum w Reykjaviku, który dzisiaj zdobi naszą półeczkę.

Viola, która była z nami nie omieszkała zakupić getrów z wełny merynosa. Podobno warte każdej islandzkiej korony. A z kolei Alberto przygotował się w Islandii na polską zimę, bo zakupił świetne rękawiczki. Oprócz tego wszystkiego wytargałem ze sklepu lotniskowego Glacier Gin, wytwarzany ręcznie na wyspie. Jak się później okazało, był to wyjątkowo dobry zakup, bo nie dość, że pięknie wygląda sama butelka to i gin wyjątkowo delikatny. Piotr także to potwierdza, bo na spotkaniu „założycielskim” naszych szlaków poszła cała butelka.

No i na koniec została islandzka aquavita Brennivin, czyli wyspiarska brandy, którą serwują w każdym barze. Skoro już jesteśmy w wątku zakupowym, to warto pamiętać, że w razie zakupu powyżej 12000 koron islandzkich możemy ubiegać się o zwrot 14% podatku. Należy tylko po zakupach zachować paragon, a następnie wypełnić formularz i oddać go w biurze podawczym na lotnisku. Nie jest to skomplikowana procedura, a na lotnisku jest duża szansa, że w okienku będzie miły Polak, który wyjaśni ewentualne nieścisłości. 

Czy na Islandii można latać dronem?

Oczywiście, że można. Tylko nie wszędzie. W Islandii obowiązują te same zasady co w Polsce. Więc jeżeli jesteś zarejestrowanym operatorem i masz odpowiednie uprawnienia (no, chyba że latasz dronem do 250 g) to latać można! Należy się jednak wystrzegać miejsc, które są zabronione. Nie ma obaw, że się pomylisz, bo tam, gdzie latanie jest zabronione, zauważysz na pewno znaki.

Co do lotów w Parkach Narodowych, to jest możliwość uzyskania pozwolenia, o ile nie chcesz latać dronem w okresie lęgowym ptaków.

Podsumowując i tak rozwlekły już islandzki poradnik

Islandia, jaskinia Yody
Islandia dodała nam mocy!

Islandia mnie osobiście zachwyciła! Ba! Mogę nawet powiedzieć i nie są to słowa rzucone na wiatr, że islandzka wyprawa była najlepszą, jaką do tej pory przeżyłem. Tutaj naprawdę odpocząłem i się zrelaksowałem. Wyspa oraz te wszystkie cuda natury wypełniły mnie jakąś niesamowitą energią i nawet jeszcze wiele tygodni po przyjeździe, czułem się po prostu dobrze.

Było tak niesamowicie, że już planujemy następny wyjazd i pewnie będą kolejne. Normalnie zacząłem rozumieć ludzi, którzy jadą tam tylko na weekend, a zostają na całe życie.  

Mam nadzieję, że ten poradnik pomoże Ci poczuć to, co ja czułem, stąpając po islandzkich szlakach. Miłej wyprawy!

Wersja angielska artykułu