Wstęp z nutką zapominalstwa

Przeglądając niedawno zdjęcia na komputerze zauważyłem lakonicznie zatytułowany katalog „Katedra”,  który kompletnie nic mi nie mówił. Jednak gdy tylko zobaczyłem jego zawartość natychmiast przypomniałem sobie, że już dawno temu obiecałem opisanie tego niesamowitego miejsca. A tu jak by nie patrzeć minął rok z okładem, a artykułu jak nie było tak nie ma.

Inne wyprawy Naszych Szlaków do słonecznych Włoch

Galeria zdjęć w Katedry Duomo w Mediolanie
20 godzin w Mediolanie
Republika San Marino
Bergamo z Ewą i Michałem
W drodze przez Włochy do Wenecji


No cóż, jak to mówią lepiej późno niż wcale i dlatego właśnie dzisiaj zabiorę Was w niesamowitą wycieczkę do jeszcze bardziej niesamowitej atrakcji Mediolanu jaką niewątpliwie jest Duomo di Milano, czyli po naszemu Katedra Narodzin św. Marii. Zaczynajmy.

Piazza del Duomo, czyli o tym  co czeka nas przed katedrą

Po wyjściu ze stacji metra pierwsze co rzuciło nam się w oczy, to wszechogarniające mrowie ludzi. Jest ich taka ilość, że nawet rozdeptane przez tysiące stóp Morskie Oko, odpada w przedbiegach nie stanowiąc żadnego konkurenta dla placu katedralnego w tej konkurencji. Każdy oczywiście biega z aparatami, kijami do selfie, czy potężnymi kamerami uwieczniając każdy moment swojej wizyty.  Całe szczęście, że Ewa zmusiła mnie do wczesnej pobudki, bo nie wyobrażam sobie jakie tłumy muszą być o późniejszej godzinie. Co prawda mam pewien pogląd, bo gdy kończyliśmy zwiedzanie, kolejka do Katedry wydłużyła się czterokrotnie w stosunku do tej, w której staliśmy wcześniej.

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-bezpieczeństwo-żołnierze-policja-karabinierzy

Bezpieczeństwo w Mediolanie to bardzo ważna rzecz. Musicie być przygotowani, że przed wejściem do wielu atrakcji będziecie sprawdzani i wypytywani. Takie czasy.

No właśnie, kolejka do katedry – musicie się przygotować na to, że jest z długa. Bardzo, bardzo długa. Wręcz śmiało mogę powiedzieć, że jest niewyobrażalnie długa. Tak długa, że stojąc w niej można nauczyć się od ludzi w niej czekających co najmniej kilku języków obcych i to w stopniu co najmniej komunikatywnym. Ślimacze tempo bierze się stąd, że panuje tutaj zasada – najważniejsze jest bezpieczeństwo zwiedzających. Dokładna kontrola wykrywaczami metalu przed wejściem czeka każdego, kto chce dostać się do środka.

Należy przygotować się na rewizję torebek, plecaków, sprzętu fotograficznego i to bez marudzenia, bo uzbrojeni po zęby żołnierze sądząc po ich  minach, nie będą wiele dyskutować z maruderami. Sam zresztą byłem sprawdzany przez dobre pięć minut, bo ciągle gdzieś coś mi piszczało powodując odgłosy zniecierpliwienia u kolejnego oczekującego. Koniec końców udało się wyciągnąć wszystko co wzbudzało cewkę detektora i zostaliśmy wpuszczeni do środka.

Katedra w Mediolanie – Duomo di Milano

Historia

Jak to często w przypadku budowli sakralnych bywa Duomo nie była pierwszą świątynią w tym miejscu, o czym można przekonać się w podziemiach katedry, ale o tym za chwilę. Tę właściwą, którą możemy dzisiaj podziwiać rozpoczęto budować w roku 1386 kiedy to książę Gian Galeazzo Visconti, władca Mediolanu, Verony, Bergamo, Bresci i jeszcze 21 innych miast, przybył do tego miejsca i w obecności zapewne wielu oficjeli  wbił pierwszą łopatę, po czym wygłosił płomienną mowę popijając kwaskowatym winem. Co powiedział – tego nie wiem – podejrzewam jednak, że pouczał architektów i inżynierów, by budowla była najzajebistsza z najzajebistszych, ale by nie kosztowała zbyt wiele i trwała w miarę krótko tak, by jeszcze za jego życia mógł powiedzieć władcom innych krajów

– Patrzcie, to moje, przeze mnie zbudowane i nie jest to moje ostatnie słowo – Inżynierowie spojrzeli na architektów, którzy rozumiejąc powagę sytuacji pokiwali głowami i zapewnili władcę

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-ozdoby-rzeźby-fasada-posągi

Fasada katedry jest pięknie i bogato zdobiona. Figury świętych wyglądają naprawdę imponująco.

– Spoko, damy radę ogarnąć to wszystko w jakieś 20 lat – Nie dali rady – Ani oni, ani ich dzieci. Ani dzieci ich dzieci i dzieci tych dzieci też nie dały rady. Dzióbali i dzióbali, raz szybciej raz wolniej,  w zależności od tego jaki strumień kasy płynął do budowniczych, a budowla rosła w iście „ekspresowym” tempie. Pojawiały się iglice, ołtarze i stawała się coraz piękniejsza, aż w roku 1805 była już na tyle zachwycająca, że postanowiono urządzić w niej koronację Napoleona Bonaparte, gdzie na oczach tysięcy ludzi Cesarz przywdział tradycyjną żelazną koronę Króla Włoch.

Za ostateczny rok ukończenia budowy przyjmuje się rok 1965 kiedy to dodano ostatnie elementy dekoracyjne, czyli jak by nie liczyć budowano ją prawie 600 lat – Chińczycy i Saudyjczycy, po przeczytaniu tej informacji turlają się ze śmiechu. Jestem tego pewien.

Strefa archeologiczna

Po wejściu do katedry i oswojeniu się z pierwszym przytłaczającym wrażeniem powodowanym przez jej wielkość, Ewa chwyciła za mapkę, którą otrzymaliśmy wraz z biletami i zarządziła, że zaczynamy od części archeologicznej, która znajduje się w podziemiach. To właśnie tam, jak wspomniałem wcześniej, możemy zobaczyć pierwotny poziom gruntu, na którym pobudowane były wcześniejsze miejsca kultu – katedra Santa Maria Maggiore oraz kościół św. Tekli.

Jak człowiek pomyśli, będąc tam na dole, że nad nim stoi jeden z największych kościołów Europy, to tylko wypatruje czy aby faktycznie fundamenty były na tyle solidne, że nie zaczną pękać. Tak więc po szybkim przejściu ścieżek dydaktycznych wyruszyliśmy na poziom wyżej, który jest zdecydowanie bogatszy i o wiele bardziej efektowny, niż to co można zobaczyć pod nim.

Wnętrza katedry

Całe szczęście, że to ja robię zdjęcia i jestem po drugiej stronie obiektywu, bo gdyby robiła je Ewunia i przez przypadek znalazł bym się w kadrze, to na każdym ze zdjęć miał bym taką samą rozdziawioną japę. Poważnie, szczęka opada gdy widzi się to bogactwo zdobień i wszechogarniający przepych. Niesamowite wrażenie robią rzeźby, a jest ich podobno 3600  które podejrzewam, że jak tylko wrota katedry zostają zamknięte, schodzą ze swoich postumentów i odpoczywają po wielu godzinach stania w bezruchu.

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-wnętrze-ołtarz-wierni-ławki

Wnętrze katedry w Mediolanie jest jeszcze ciekawsze niż jej fasada. Mnóstwo zdobień i dekoracji zachwyca i nieco przytłacza.

Skoro mowa o rzeźbach, to na nas zdecydowanie największe wrażenie wywarła rzeźba św. Bartłomieja dłuta Marco d’Agrate  z roku 1562. Przedstawia ona oskórowanego męczennika,  który trzyma swoją skórę na rękach niczym zwinięty płaszcz. Sposób w jaki d’Agrate wyrzeźbił mięśnie i stoicki spokój świętego, nie pozwala oderwać oczu od rzeźby przez długie minuty. Jednym słowem coś niesamowitego.

Zresztą o jakości dzieła swojego życia, był przekonany sam autor, który podpisał ją słowami – “Nie robił mnie Praxiteles, ale Marco d’Agrate. (Praxiteles był jednym z najlepszych rzeźbiarzy antycznej Grecji)

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-Marco-d'Agrate-rzeźba-świętego-Bartłomieja

Marco d’Agrate stworzył przedziwną rzeźbę. Przedstawia św. Bartłomieja – męczennika żywcem oskórowanego. Posąg mężczyzny trzyma przewieszoną przez ramie własną skórę.

Co oprócz rzeźb? No oczywiście skoro to katedra to relikwie. Najważniejszą jest gwóźdź, który podobno służył do przybicia Jezusa na krzyżu, ale jak to z relikwiami bywa, tak do końca pewności nie ma czy faktycznie to oryginał. Dla chcących się przekonać, czy coś jest na rzeczy to informuję, że jest on pokazywany raz do roku w święto Podwyższenia Krzyża. 

Warto zwrócić też uwagę na organy, które zostały ufundowane przez samego Benito Mussoliniego. Wiadomo, dyktator cierpiał na manię wielkości, więc nie ma się czemu dziwić, że i organy musiały być wielkie. Składają się z 5 klawiatur i aż 15 350 piszczałek.

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-organy-muzyka-piszczałki

Słynne organy z katedry w Mediolanie. Ufundowane przez samego Benito Mussoliniego.

Wyprawa na dach

Gdy już nacieszyliśmy wzrok zabytkami zgromadzonymi w katedrze, wyruszyliśmy na dach. By do niego dotrzeć musieliśmy wyjść z budynku i pokierować się w stronę wejścia, które tak samo jak to prowadzące do katedry, chronione jest przez uzbrojonych  żołnierzy. Tam po raz kolejny sprawdzono czy nie jesteśmy szalonymi terrorystami i po sprawdzeniu biletów schody prowadzące na dach katedry stanęły przed nami otworem.

Można oczywiście skorzystać z windy, ale przecież nie takie szczyty się zdobywało, więc te kilka schodków nie zrobiły na nas większego wrażenia. No przyznaję, może troszkę się zasapałem  pędząc za skaczącą po schodach jak łania Ewą, ale po chwili odpoczynku na szczycie byłem gotowy do podziwiania okolicy, a widok zaiste jest niesamowity.

Ogromne wrażenie sprawiają iglice katedry, na których dostojnie wpatrują się w dal, stojący w bezruchu święci. Lecz nie tylko świętych możemy podziwiać, co to to nie. Jak przyjrzeć się bardziej to okazuje się, że elewacja katedry ozdobiona jest smokami, diabłami i innymi legendarnymi stworzeniami. O tym dlaczego świątynia ozdobiona jest takimi rzeźbami,  już za momencik w krótkiej legendzie.

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-dach-widok-z-góry-turyści-zwiedzający

Widok z dachu katedry jest niesamowity. Dopiero z tego miejsca widać dokładnie jak wielka jest górująca nad miastem budowla

Oprócz rzeźb, iglic i widoku na cały Mediolan, jest jeszcze jedna ciekawa rzecz, która zajęła nam długie minuty obserwacji, czyli zachowanie turystów. Tyle dziobków i dziubasów to jeszcze nigdzie nie widziałem jak właśnie na dachu Duomo. Prym wiodą malutkie Chinki, które oprócz wspomnianych wcześniej wykręconych twarzy, dorzucają do tego takie pozy, że początkowo zastanawiałem się czy nie  wołać jakiegoś egzorcysty.

Co gorsza wydaje mi się, że owa choroba dziubkowo-pozująca jest zaraźliwa, bo tylko gdy inne kobietki skierowały wzrok na te pozujące, to nagle zaczynały robić to samo. Przedziwne!  Dlatego też utwierdziwszy się w przekonaniu, że na dachu panuje jakaś straszliwa zaraza woleliśmy nie ryzykować i popędziliśmy czym prędzej schodami do kolejnego punktu wycieczki.

Muzeum katedralne

W zasadzie Ci co czytają nas już od dłuższego czasu zdają sobie sprawę, że nie przepadam zbytnio za sztuką sakralną, bo zawsze wydaje mi się że oglądam po raz kolejny to samo. Właśnie z tym nastawieniem dreptałem powolutku za Ewą w stronę Muzeum Katedralnego, marudząc coś tam po cichu pod nosem. No ale skoro już kupiliśmy bilety, to chociaż wypadało wejść na chwilę, rozejrzeć się po nudnych wystawach i wyjść marudząc głośniej.

Katedra-Narodzin-Marii-Mediolan-Duomo-Włochy-największa-katedra-kościół-atrakcja-turystyczna-muzeum-katedralne-eksponaty-sale-wystawy

Muzeum katedralne oferuje wiele atrakcyjnych eksponatów związanych z samą katedrą ale też z miastem i jego historią

Jednak coś poszło nie tak jak to sobie wyobrażałem, bowiem okazało się, że muzeum mi się spodobało. Poważnie. Muzeum okazało się jednym z ciekawszych miejsc na trasie naszej katedralnej wycieczki. Wszystkie artefakty ciekawie wyeksponowane i po mistrzowsku oświetlone, zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie. Dlatego zachęcam tych, którzy jadą akurat do Mediolanu by wpisali sobie do kajecika to miejsce, bo uwierzcie mi, naprawdę warto.

Wręcz rewelacyjna okazała się makieta katedry, nie będę strzelał w jakiej skali, dzięki której można było jeszcze dokładniej zobaczyć jakim kunsztem wykazali się budowniczowie tej świątyni.

Podsumowanie

W końcu, po roku od wyprawy do Mediolanu udało wykorzystać cały zebrany materiał. Czy warto zwiedzić Duomo w całości, zahaczając jeszcze o muzeum? Pewnie jak zorientowaliście się po wcześniejszym opisie, odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna – Oj warto!. Co więcej, jest tego tyle do oglądania, że wydaje mi się, że gdybym był tam po raz kolejny, to jeszcze nie jedno by  mnie zaciekawiło. Nasze Szlaki zdecydowanie polecają!

Informacje praktyczne

Godziny zwiedzania Katedry Duomo

Codziennie 8.00 – 19.00 
Ostatnia sprzedaż biletów: 18.00
Ostatnie wejście: 18.10

Krypta św.Karola -CRYPT OF ST. CHARLES  (wewnątrz katedry)

Poniedziałek – Piątek: 11.00 – 17.30
Sobota: 11.00  – 17.00 
Niedziela: 13.30 – 15.30
Ostatnie wejście 30 min przed zamknięciem

Muzeum Katedralne – DUOMO MUSEUM
Kościół św. Gottardo- SAN GOTTARDO CHURCH

Codziennie 10.00 – 18.00. Środy zamknięte.
Ostatnia sprzedaż biletów: 17.00. Ostatnie wejście:  17.10

Tarasy – TERRACES (dach)

Codziennie 9.00 -19.00
Ostatnia sprzedaż biletów:18.00. Ostatnie wejście: 18.10

Strefa archeologiczna ARCHAEOLOGICAL AREA (podziemia)

Codziennie 9.00 -19.00
Ostatnia sprzedaż biletów:18.00. Ostatnie wejście: 18.10

Babtysterum św. Stefana ST. STEFANO BAPTISTERY

Codziennie 9.00 -18.00 Wejście od strony północnej

Wydzielona strefa modlitewna – CHRISTIAN PRAYER AREA 

Codziennie 07.00 – 19.00

Ceny biletów

Katedra – Duomo

Duomo Pass A: € 16,00 – € 8,00* – bilet łączony obejmujący wjazd na tarasy (dach) windą, muzeum katedralne, strefę archeologiczną, kościół św Gottardo(wnętrza) – darmowe,
Duomo Pass B: € 12,00 – € 6,00* – bilet łączony obejmujący wejście na  tarasy (dach) schodami, muzeum katedralne, strefę archeologiczną, kościół św Gottardo

Krypta św.Karola -CRYPT OF ST. CHARLES  (wewnątrz katedry) : € 3,00 – € 2,00*
W cenie biletu wejście do muzeum katedralnego i do kościoła św Gottardo

Tarasy – TERRACES (dach) – € 9,00 – € 4,50* (wejście po schodach); €13,00 – € 7,00* (winda)

Strefa archeologiczna ARCHAEOLOGICAL AREA (podziemia) – € 7,00 – € 3,00** – (ograniczona liczba zwiedzających maks. 50 osób jednocześnie). W cenie biletu wejście do strefy archeologicznej, muzeum katedralnego i do kościoła św Gottardo.

Ulga dla dzieci 6-12 lat

Bezpieczeństwo

Aby ułatwić nadzór organów bezpieczeństwa publicznego w celu uzyskania dostępu do katedry, musicie być przygotowani  do opróżnienia kieszeni z metalowych przedmiotów i otwarcie plecaków. Wstęp do Katedry z nakryciami głowy, szklanymi przedmiotami i walizkami jest zabroniony. Odradzam też zabieranie ze sobą dużych toreb, może być problem z wejściem.

Ciekawostki

  • Duomo di Milano jest piątym co do wielkości kościołem na świecie. Została wyprzedzona tylko przez Bazylikę św. Piotra w Rzymie, bazylikę Matki Boskiej z Aparecidy w Brazylii, katedrę św. Jana w Nowym Jorku i katedrę w Sewilli.
  • Powierzchnia jaką zajmuje to bagatela 12 000 m2 . Jej rozmiar jest jeszcze bardziej imponujący, biorąc pod uwagę, że jest to najstarszy kościół na tej liście.
  • Sklepienia Katedry są najwyższe na świecie i wynoszą dokładnie 45 metrów.
  • Wewnątrz budynku może pomieścić się 40 000 ludzi.
  • 135 to liczba wież jaką może pochwalić się katedra. Najwyższa z nich to ta, na której postawiono statuę Najświętszej Marii Panny mierząca 108 metrów. Co ciekawe, żaden budynek w Mediolanie nie może przewyższać Madonny.
  • Marmur na budowę katedry został sprowadzony z polodowcowego jeziora Lago Maggiore znajdującego się na północ od Mediolanu. Aby przetransportować go z kamieniołomów, zbudowano kanały, z których niektóre pozostały do dziś.
  • Liczba rzeźb jest oszałamiająca. Na przestrzeni wieków wykonano 3,400 posągów i 135 gargulców. Co ciekawe na jednej z wież umieszczono postać Napoleona Bonaparte.
  • Przy wejściu do katedry na posadzce umieszczono kalendarz solarny. Promienie słoneczne padają na niego z otworu znajdującego się na przeciwległej ścianie podczas przesilenia zimowego i letniego.
  • Liczba turystów odwiedzająca Duomo to ponad 100 000 ludzi tygodniowo, co daje oszałamiającą liczbę ponad  6 000 000 turystów rocznie.
  • Cała katedra waży około 325 000 ton 

Legenda

Dzisiaj będzie króciutka legenda o tym dlaczego postanowiono ozdobić katedrę posągami diabłów, smoków i gargulców. Przecież to wręcz niemożliwe, by w średniowieczu, a wtedy zaczęto budowę, ktoś wpadł na taki pomysł – prawda?

Jak już wcześniej wspomniałem w artykule pomysłodawcą budowy katedry był niejaki Gian Galeazzo Visconti – władca Mediolanu, Verony, Bergamo, Bresci i wielu innych miast. Jak to z ludźmi posiadającymi potężną władzę i niewyobrażalny majątek bywa,  była to osoba nie cierpiąca sprzeciwów i dość szybko rozprawiał się w mało kurtuazyjny sposób ze swoimi konkurentami.

To jednego kazał ściąć na pieńku, to kolejnego wtrącił do mrocznego lochu, gdzie skazany dostawał kubeczek wody dziennie, o ile oczywiście wspomniany władca miał dobry humor, bo w innym przypadku nie dostawał nic. No może kijem po piętach.

Był to ogólnie szczęśliwy człowiek, niestety była jedna sprawa która spędzała mu sen z powiek, nie dając mu porządnie wypocząć nocami. Nauki kościoła – to one wyraźnie wskazywały, że przez swoje niecne postępowanie zagwarantował sobie gigantyczny kocioł wypełniony gorącą smołą, mieszaną przez hordę rogatych demonów, które już nie mogą się doczekać jaśnie wielmożnego i tupią z niecierpliwością kopytami o rozżarzoną posadzkę piekielną.

 Nasz bohater, jako że nie był gapami futrowany, postanowił troszeczkę załagodzić swoje sprawy ze stwórcą i jak to miał w zwyczaju nie poskąpił na tę sprawę grosza. Jak pewnie się domyślacie wpadł na pomysł wybudowania najokazalszej świątyni jaką widział świat. Natychmiast rozpoczęto budowę, która w początkowych etapach szła bardzo sprawnie. Wszak Książę wymagał by postawiono ją jeszcze za jego życia.

Lucyfer widząc co się święci, że duszyczka mu przeznaczona oddala się od swojego marnego przeznaczenia postanowił działać. Pewnej nocy władca piekieł zaszczycił osobiście izbę Gian Galeazzo Viscontiego, który aż począł się jąkać z wrażenia

– Kkkiiiimmm jeesteśś?! Cooo tuttaajjj rooo….- jednak nie zdążył dokończyć pytania, bo czarny pan przerwał mu w pół słowa

– Siadaj śmiertelniku i słuchaj co mam do powiedzenia! – rzekł stanowczym głosem Lucyfer

– Możesz mi powiedzieć co Ty kurczę odwalasz z tą budową? My tu wszystko na dole mamy dla Ciebie przygotowane, smoła miło bulgocze, a Ty taki numer poniżej pasa wykręcasz? – zapytał, a czerwone ślepia Pana Ciemności przeszyły na wskroś duszę księcia, który skulił się niczym strofowany przez ojca dzieciak

– Ale ja wszystko wytłumaczę, to nie jest tak jak myślisz Panie, że ja chcę się wykpić od kary piekielnej. Broń mnie Boże – odpowiedział spocony Visconti, nerwowo obgryzając paznokcie.

Lucyfer pokiwał głową i powiedział

– Słuchaj chłopie, możesz budować co chcesz i być może uda Ci się nawet  złagodzić swoją odsiadkę, ale mam dla Ciebie jeden warunek. Kościół, który masz zamiar postawić ku chwale Boga, ma być ozdobiony najokropniejszymi wizerunkami diabłów, potworów i gargulców, inaczej jeszcze dzisiaj przyślę po Ciebie wyszkolonych siepaczy, którzy rozedrą Twoją duszę i dostarczą mi ją w kawałeczkach– po czym wstał z siedziska, które zajął wcześniej, pogroził na odchodne palcem zakończonym potężnym szponem i rozpłynął się pozostawiając zapach spalonej siarki.

Książę nie miał wyjścia i wypełnił wolę diabła, nakazując następnego dnia ozdobić katedrę setkami rzeźb przedstawiającymi najohydniejsze maszkary, które możemy oglądać i dzisiaj.