Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć

Pałac w Oblęgorku i muzeum Sienkiewicza – historia, atrakcje i ciekawostki

Słowem wstępu

Hej. Zastanawiając się gdzie Was zabrać w kolejną środową podróż spojrzałem na książkę „W pustyni i w puszczy” leżącą na parapecie, którą aktualnie czytam dzieciakom do poduszki. Potem spojrzałem za okno gdzie po raz pierwszy w tym roku ciepło przywędrowało do nas aż z Afryki i już wiedziałem o czym będę pisał. Nie, nie o Afryce (mam nadzieję, że to jeszcze przed nami), ale o Oblęgorku, gdzie znajduje się piękny mały pałacyk w którym znajduje się muzeum poświęcone jednemu najwybitniejszych polskich pisarzy – Henrykowi Sienkiewiczowi. Zaczynamy!

O pałacu w Oblęgorku słów kilka

Oblęgorek jest młodą miejscowością, która po raz pierwszy została wzmiankowana w XVI w. dlatego też będzie tutaj opowieści o tym jak to wielokrotnie był broniony, zdobywany i ponownie broniony przed niezliczoną ilością napastników. Co więcej nie będzie też opowieści o niesamowitym bogactwie, luksusie i ekstrawagancji, jak to przyzwyczaiły nas pałace i dwory odwiedzane przez nas wcześniej, a to z jednego prozaicznego powodu – tu rządziła bieda od samego początku. Pierwsi właściciele sprzedali majątek za długi, kolejni po początkowej rozbudowie także ostatecznie zubożeli.

Następny był bogaty rejent z Kielc, który w roku 1895 stwierdził, że miejsce doskonale nada się na pałacyk myśliwski, jednak niedługo po jego zasiedleniu stwierdził, zapewne drapiąc się po czuprynie, że nie był to interes życia i także czym prędzej pozbył się tej kuli u nogi, którą kupił…naród Polski. Tak , tak – kolejnym kupcem byli zwykli Polacy. To oni z okazji 25-lecia jubileuszu pracy artystycznej postanowili zrobić ściepę i po wyremontowaniu sprezentować go Sienkiewiczowi.

Ten ów dar przyjął wielce wzruszony dziękując Polakom za pamięć i postanowił się do niego wprowadzić  na stałe – gdyż jak stwierdził, cisza tam panującą doskonale wpłynie na jego kreatywność czy jakoś tak i pozwoli mu pisać jeszcze lepsze dzieła niż dotychczas. Jednak jak to w kieleckim bywa, czasami tam po prostu piź…yyy…wieje i i po pierwszej zimie, jako że pałac miał słabą izolację termiczną postanowił, że będzie to jednak rezydencja letnia.

Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć
Muzeum w Oblęgorku pełne jest pamiątek po wielkim pisarzu

Po śmierci pisarza w roku 1916, majątkiem zarządzała jego żona, a w roku 1925 gospodarzem został jego syn – Henryk (junior) Sienkiewicz wraz ze swoją małżonką. Co ciekawe, pałac pozostawał w ich rękach przez całą II wojnę światową i dopiero gdy Polska została wyzwolona spod jarzma hitlerowskiej okupacji pałac odebrano prawowitym właścicielom. Przekazano jego pomieszczenia na Wytwórnię Preparatów Ziołowych. Jak się później okazało zarządcy wytwórni byli doskonałymi specjalistami w swojej dziedzinie i zapewne po wypróbowaniu wielu specyfików ziołowych własnej produkcji, wpadli na kilka genialnych pomysłów.

Z tych “najciekawszych” pomysłów było chociażby – wprowadzenie inwentarza żywego na salony czy urządzenia magazynu pasz i zbóż, co doprowadziło do nadzwyczaj szybkiej dewastacji obiektu. Gdy dwór został zwrócony Sienkiewiczom w 1949, to już praktycznie nie było czego ratować. Żeby sobie uzmysłowić w jakim stanie był wtedy pałac, wystarczy przeczytać jedną z wielu notatek na jego temat

Wśród nagich ścian, wśród okien pozbawionych szyb, przez które przeziera niebo, wśród murów zalatujących przykrym odorem wilgoci, z niemałym trudem usiłuję wskrzesić przeszłość…

Agonalny stan posiadłości, jak i brak funduszy na jego remont skłonił spadkobierców pisarza do oddania go państwu z przeznaczeniem na muzeum ich ojca , które otwarto w roku 1958 i możemy zwiedzać je do dzisiaj.

Trochę o życiorysie podróżnika Sienkiewicza

To, że Henio wielkim pisarzem był to chyba wie każdy, kto choć raz przeczytał którąś z jego opowieści. Zresztą nagrody Nobla nie dostaje byle jaki pisarzyna, a do tego jeszcze z kraju, który w owych czasach wymazany był z mapy świata, więc musicie przyznać, że pisać potrafił.

Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć-nagroda-Nobla
Sienkiewicz zdobył nagrodę nobla w dziedzinie literatury

Jednak mało kto wie, że Sienkiewicz oprócz tego był świetnym dziennikarzem i niezmordowanym podróżnikiem, który objechał sporą część naszego globu, zapewne poszukując podczas podróży inspiracji do swoich ponadczasowych dzieł.  To właśnie dzięki dziennikarstwu wyruszył w 1876 roku przez Atlantyk do Nowego Jorku, skąd rozpoczął dwuletnią podróż po Stanach Zjednoczonych. Henryk zdecydował się na tą wyprawę między innymi dlatego, że Gazeta Polska której był korespondentem , zdecydowała się finansować całą podróż w zamian za artykuły o tym jakże dalekim i ciekawym kraju  (Uwaga! Ogłoszenie! jeżeli ktoś się zastanawia czy nie wysłać gdzieś korespondenta Naszo-Szlakowego to oczywiście jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje. Nie krępujcie się. Piszcie. Koniec ogłoszenia).

Sienkiewicz w USA

Podróż do USA zaowocowała spisaniem „Listów z  podróży po Ameryce”, czyli przekładając na czasy nowoczesne – Sienkiewicz, jak by nie patrzeć po prostu pisał papierowego bloga w którym zaczytywali się mieszkańcy kraju nad Wisłą. Na tyle ciekawe okazały się jego „wpisy”, że młodzi ludzie kompletnie zwariowali na jego punkcie, starając się do niego upodobnić obcinając się  na „Sienkiewicza”, a także zapuszczać podobne do noszonej przez niego hiszpańskie bródki, na widok których miękły kolana piękniejszej części społeczeństwa. Jego sława nie uszła uwadze Bolesławowi Prusowi, który w artykule „Co p. Sienkiewicz wyrabia z piękniejszą połową Warszawy” napisał tak

Już po powrocie z Ameryki, prawie każda z dam, przechodząc ulicą, posądzała prawie każdego wyższego i przystojnego mężczyznę o to, że jest Sienkiewiczem. (…) Nareszcie spotykając co krok fryzury à la Sienkiewicz, wiedząc, że młodzi panowie jeden po drugim zapuszczają Hiszpanki, starają się mieć posągowe rysy i śniadą cerę, postanowiłem poznać jego samego (…) Z mego kąta widzę, że sala prawie wyłącznie zapełniona jest przez płeć piękną. Kilku mężczyzn, którzy tam byli do robienia grzeczności damom albo pisania sprawozdań, tak już w ciżbie kobiet potracili poczucie własnej indywidualności, że mówili: byłam, czytałam, wypiłyśmy we dwie sześć butelek…

– Razem z Piotrem mamy nadzieję, że kiedyś o nas tak powiedzą nasze czytelniczki, popijając którąś z kolei butelczynę czegoś mocniejszego 🙂

Po powrocie na kontynent europejski także nie próżnował. Już w roku 1879 objechał Belgię, Francję i Włochy, gdzie między innymi zachwycił się Paryżem pisząc o nim –„Paryż przepychem, ogromem, szaloną wesołością, oryginalnym charakterem i ciekawościami przeszedł wszystkie moje oczekiwania. Widziałem już mnóstwo rzeczy, a mnóstwo jeszcze pozostaje mi obejrzeć. Cały dzień biegam, zwiedzam, oglądam, przypatruję się i staram się każdy szczegół zanotować dobrze w pamięci.”

Następnie  za cel obrał Austrię, Turcję i Grecję. W 1888 roku zawitał też do Hiszpanii, gdzie zafascynowany Corridą napisał mistrzowski reportaż „Walka Byków” przetłumaczony na wiele języków: rosyjski, angielski, francuski, czeski, portugalski i niemiecki.

Sienkiewicz w Afryce

Kolejną nie do końca udaną dłuższą wyprawą okazał się dwumiesięczny wyjazd do Afryki, który rozpoczął z Neapolu w roku 1890. Podczas tej podróży odwiedził Egipt i Zanzibar, gdzie brał udział w polowaniach na hipopotamy. Dlaczego więc nieudana zapytacie, a dlatego że nie miał ze sobą takiej Madzi, która solidnie by mu wszystko zaplanowała i troszeczkę spartolił sprawę, co chwilę zmieniając kierunek wyprawy. Skończyło się na tym, że po dwóch miesiącach zapadł na febrę i musiał powrócić do kraju, by podreperować nadwątlone zdrowie.

Mimo wszystkich problemów wyprawa wydała zjadliwe owoce, bo dzięki doświadczeniu nabytemu na czarnym lądzie powstała jedna z najlepszych książek przygodowych jakie miałem okazję czytać, czyli „W pustyni i w puszczy”, którą jak pisałem na początku „katuję” moje kochane córuchny układając je do snu.

Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć-w-afryce
Henryk Sienkiewicz spędził kilka miesięcy w Afryce szukając inspiracji do powieści – W pustyni i w puszczy

Sienkiewicz do końca swych dni nie potrafił usiedzieć na miejscu i praktycznie był w ciągłej podróży, lecz to Afryka okazała się ostatnim tak dalekim celem na mapie Sienkiewicza. Po tych przygodach, nie do końca szczęśliwych,  stał się raczej bywalcem imprez wyprawianych na jego cześć przez arystokrację, którą go po prostu uwielbiała.

Teraźniejszość – co kryje Muzeum Sienkiewicza

Dzisiaj, jak już pewnie się domyśliliście w pałacu znajduje się muzeum imienia Henryka Sienkiewicza, gdzie możemy zapoznać się z pamiątkami jakie nam po sobie pozostawił.  Na szczególną uwagę zasługuje gabinet, który wyposażony jest w oryginalne meble należące do pisarza. Między innymi możemy podziwiać solidne, dębowe biurko przy którym zasiadał Sienkiewicz spisując przygody dzielnego Stasia i małej Nel. Obok biurka zaś stoi mniejsze biurko mahoniowe, które czuło nacisk pióra na pergaminie, w czasie gdy powstawała Trylogia.

Co możemy zobaczyć oprócz mebli? Część księgozbioru, zabytkowe zegary, niesamowite kominki oraz wiele pomniejszych darów, które otrzymywał od ludzi wdzięcznych za jego twórczość. Każdy z wystawionych eksponatów jest dokładnie omawiany w audio przewodniku tak więc nie ma ryzyka, że coś pominiemy – no chyba że akurat musimy gonić znudzoną trzylatkę.

Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć-Michał-Baranowski-Ewa-Baranowska
Pałac w Oblęgorku i muzeum Henryka Sienkiewicza

Poza gabinetem do obejrzenia jeszcze jest salon, jadalnia, palarnia i sypialnia. Tak więc o nudzie po prostu nie ma mowy. Na piętrze zaś w dawnych pokojach dziecięcych umieszczono wystawy czasowe, które jak sama nazwa wskazuje zmieniają się od czasu do czasu J

Nasza wyprawa

No to jak dzieciaki? Ruszamy? – wystarczyły tylko dwa zdania i po dzieciakach pozostał tuman kurzu na pięknej, zielonej czterorzędowej alei lipowej prowadzącej do pałacu. Razem z Ewą spojrzeliśmy po sobie, pokręciliśmy głowami i wiedzieliśmy, że też sami musimy wyruszyć czym prędzej drogą prowadzącą do muzeum, by to jeszcze stało w jednym kawałku kiedy tam dotrzemy. W końcu nasze małe diabły wcielone niejedno potrafią roznieść na kawałki, szczególnie gdy są puszczone samopas.

Całe szczęście mamy wprawę w pościgach, niczym Tommy Lee Jones w „Ściganym” i w ostatnim momencie dopadliśmy  szczuny przed wejściem, gdzie Marysia (to ta starsza) już podszeptywała Gosi (to ta młodsza) co by tu zbroić

– Mówiłem, że macie na nas poczekać! –  powiedziałem zdyszanym lecz stanowczym głosem i marszcząc brwi dałem do zrozumienia, że żarty się skończyły

–  Idziemy teraz do muzeum i macie tam się zachowywać w miarę normalnie. Zrozumiano?!

Gosia wpatrując się w swoją starszą siostrę jak w obrazek, pokiwała twierdząco głową, naśladując gest, który przed momentem zrobiła skruszona Marysia. Obydwie zaświadczyły, że będą grzeczne.

– No mam nadzieję – odpowiedziała Ewa przyglądająca się z boku całej sytuacji. Po czym dodała już z uśmiechem

– Dobra idziemy po bilety. Dzisiaj dziewczyny zobaczycie Pana, którego opowiadania niedługo będą Waszą zmorą w szkole (Czy tylko mnie „Janko Muzykant” przyprawiał o dreszcze?).

Po wejściu do budynku, zakupieniu biletów i pobraniu audio przewodników rozpoczęliśmy zwiedzanie – znaczy zwiedzanie rozpoczęła Marysia, Gosia rozpoczęła brojenie. Ewa skoncentrowała się na Gosi i jej wyczynach, a ja zacząłem pstrykanie fotek.

Muzeum Sienkiewicza w Oblęgorku

Mimo tych niedogodności spowodowanych przez łobuzującą Gosię,  trzeba przyznać, że muzeum jest fajne i  można się w nim dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy na temat Sienkiewicza. Zresztą to nie tylko moje zdanie, bo Marysi (która jest dość ostrym recenzentem) także się spodobało, sądząc po jej zadumie na twarzy, gdy przechadzała się pomiędzy eksponatami chłonąc wiedzę podawaną poprzez słuchawki audio przewodnika. Dla mnie hitem, oprócz pamiątek po Sienkiewiczu, była ściana pokazująca wydania jego powieści z różnych zakątków świata, a w szczególności spodobało mi się chińskie wydanie „Krzyżaków” na okładce którego widniał „Zbyszko z Bogdańca” o troszkę bardziej przymrużonych oczach 😉

Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć
Pałac w Oblęgorku i muzeum Henryka Sienkiewicza. Znajdziecie tam wiele pamiątek po wielkim pisarzu.

Tak więc podsumowując. Chcecie spędzić fajny dzień, w ciekawym miejscu to śmiało ruszajcie na podbój Oblęgorka, a gwarantuję że się nie zawiedziecie. Nasz Szlaki zdecydowanie polecają to muzeum zarówno rodzinom jak i wędrowcom podróżującym samotnie.


Ciekawostki związane z muzeum Sienkiewicza

15 tysięcy – tyle listów podczas swojego życia napisał Sienkiewicz.

Niewola Tatarska – nowela napisana w 1880 roku została zmieszana z błotem przez znanych krytyków, którzy wieszczyli koniec kariery literackiej pisarza.

Zgubił Kmicica – Henryk Sienkiewicz pisał codziennie kolejne części do gazety która drukowała jego teksty. Nie inaczej było z Potopem który drukowano w roku 1886 w „Słowie”. Pewnego razu pisarz przebywając za granicą wysłał następującą depeszę do redakcji – „Telegrafujcie, gdzie jest Kmicic. Zapomniałem i nie mogę dalej pisać”.   W odpowiedzi otrzymał informację – „Kmicic w Częstochowie wysadza armatę”.

Niski wzrost , wielki kompleks – Sienkiewicz nie grzeszył wzrostem. Podczas naboru do powstańczego oddziału, gdy miał 17 lat usłyszał – dzieci nam tutaj nie potrzeba.

Ludożercy – Sienkiewicz spotkał ich podczas podróży do Afryki we wiosce Muene-Pira. Pisarz miał okazję spotkać władcę plemienia i najprawdopodobniej był też świadkiem uczty na której serwowano ludzkie mięso.

Quo vadis  – przetłumaczono na ponad pięćdziesiąt języków. W roku 1898 była to najpopularniejsza książka w Ameryce. Do dzisiaj liczbę sprzedanych egzemplarzy liczy się w milionach sztuk.


Informacje praktyczne

Dojazd i parking

Oblęgorek położony jest 18 kilometrów od Kielc w kierunku północno-zachodnim.

Współrzędne GPS – 50.9534, 20.4844.

Ważne!  Nie można dojechać do pałacu samochodem, dlatego też najlepiej pozostawić go na parkingu, przy ulicy Gimnazjalistów. Stamtąd zaś należy skierować się na wspomnianą w artykule aleję lipową i po przejściu około 1 kilometra będziemy na miejscu.


Ceny biletów

Normalny 10 zł
Normalny 6 zł
Grupowe są o złotówkę tańsze
Za bilet dla rodziny trzeba zapłacić 6 zł

NIEDZIELA – wejście darmowe na ekspozycje stałą!!

Godziny otwarcia

Muzeum otwarte jest od wtorku do niedzieli

– Od 1 kwietnia do 31 października – 09.00-17.00
– Od 1 listopada do 31 marca – 08.00-16.00

ostatnie wejście godzinę przed zamknięciem


Skoro jesteśmy w świętokrzyskim to nie ma się co dziwić, że w dzisiejszej legendzie będą  diabły, cyrografy i zbóje łupiący na traktach handlowych. Pewnie większość Was już słyszała tę opowieść, ale uważam że warto ją sobie od czasu do czasu przypomnieć. Zaczynajmy

Legenda

Dawno temu, gdy jeszcze góry świętokrzyskie tonęły w zieleni lasów, po których grasowały rządne krwi i bogactw bandy zbójów, pewien zamożny lecz nieostrożny kupiec wracał samotnie z Krakowa prowadząc wóz ciągnięty przez dwa potężne woły. Mężczyzna uzbrojony w solidny bat popędzał je jak tylko mógł starając się przed zmrokiem dojechać do domu, lecz poczynione w mieście obfite zakupy solidnie obciążyły drewniany wóz, że nawet te dwa silne stworzenia po jakimś czasie zaczęły odczuwać wielkie zmęczenie czemu dały wyraz rycząc donośnie, tak jak by chciały powiedzieć ich właścicielowi, że już szybciej nie mogą. Nagle stała się rzecz najgorsza – koło wozu ugrzęzło w błotnistym podłożu. Kupiec pchał ile sił, nie oszczędzał też bata, jednak koło miast wydostać się z pułapki, coraz bardziej pogrążało się w mazistej brei

– Nic z tego nie będzie – pomyślał przestraszony mężczyzna – jak nikt mi nie pomoże, to jak amen w pacierzu nie doczekam rana w jednym kawałku.

Wtem, nie wiadomo skąd,  przed handlarzem wyrosła tajemnicza postać, która skłoniwszy  się nisko na powitanie zapytała

– Witaj o Panie, czyżbyś potrzebował pomocy? Mógłbym Ci pomóc w opresji w zamian za drobną obietnicę. Przyrzeknij mi, że otrzymam od Ciebie coś, co pozostawiłeś w domu, a jeszcze o tym nie wiesz.

Kupiec spojrzał na przybysza nie mogąc wydusić z siebie słowa

– Kkkimmm jesseteśśś? – zapytał się jąkając ze strachu

– Czy to ważne? – Odpowiedział tajemniczy osobnik – To jak? Mam Ci pomóc, czy raczej chcesz poczekać na jakąś bandę – po czym zaśmiał się szyderczo. Czart, bo to właśnie on pojawił się przerażonemu kramarzowi, wiedział jaka będzie odpowiedź. Strach czyni cuda i zawsze się zgadzają, jeszcze przecież żaden mu nie odmówił i tak było tym razem. Kupiec nie dał się długo przekonywać, w końcu na szali leżało jego życie i dobytek, a przecież w domu nic takiego o czym by nie wiedział nie było. Podpisał więc stosowny dokument i po chwili znów  ruszył w drogę.

Gdy w końcu dotarł do domu, w progu przywitała go rozpromieniona żona, która stała z małym zawiniątkiem w rękach. Wtedy to dotarło do kupca, jakiż potworny błąd uczynił, ofiarując obcemu nieznajomemu coś, czego nie miał przed wyjazdem.

Lata mijały, a dziecko handlarza rosło jak na drożdżach, ciesząc swoją pogodą ducha rodziców. Jednak czym chłopak był starszy, tym coraz większy żal malował się na twarzy jego ojca. Pewnego dnia nie wytrzymał i  wyznał całą okrutną prawdę swoim bliskim

– Sprzedałem Cię synku mój kochany, nie wiedząc co posiadam sprzedałem duszę Twoją diabłu i za co?! Za pomoc w wyciągnięciu wozu z błota. Jakiż głupi byłem, wybacz mi dziecko. Wybacz – Po czym schował twarz w spracowanych dłoniach i zapłakał rzewnie.

Młodzieniec widząc rozpacz swojego rodziciela wstał od stołu, wyprostował się i powiedział

– Pójdę do piekła i odbiorę umowę – Następnie zgarnął troszkę jadła w tobołek i żegnany łzami matki ruszył na wyprawę.

Wędrował samotnie przez wiele dni i nocy. Przeszedł kilka rzek i wszedł na kilka szczytów lecz końca jego podróży nie było widać. Pewnego dnia, gdy tak wędrował leśnymi ostępami, rozszalała się potężna burza. Szukając schronienia natrafił na pieczarę, która co prawda nie wyglądała bezpiecznie, ale na pewno była sucha. Zdecydował więc, że to w niej przeczeka nawałnicę.

Pałac-w-Oblęgorku-muzeum-Henryka-Sienkiewicza-atrakcja-turystyczna-kieleckie-zwiedzanie-pamiątki-podróże-co-zobaczyć-legenda o zbóju Madeju
Zbój Madej to częsty, negatywny bohater ludowych baśni i opowiadań

Po wejściu do środka okazało się jednak,  że jaskinia była zamieszkana. Przy palenisku krzątała się staruszka, o włosach białych jak śnieg na najwyższych szczytach górskich. Zmarszczki zaś, jakie pokrywały jej dobrotliwą twarz, wyglądały jak niezliczone koryta rzeczne żłobiące od wielu pokoleń twardą skałę. Gdy zobaczyła młodzieńca zlękła się troszkę, lecz nie tak, jak można by było się spodziewać po starszej kobiecie zamieszkującej samotnie jaskinię. Zresztą czego miała by się niby bać skoro razem z nią mieszkał jej syn Madej, potężny i budzący grozę zbój, który lada moment miał wrócić do domu na obiad

– Radzę Ci chłopcze, byś zmykał czym prędzej. Za chwilę zjawi się tutaj mój synek, a on nie lubi obcych. Jeszcze Ci krzywdę jaką wyrządzi – powiedziała skrzekliwym głosem kobiecina i już chciała coś dodać, gdy za plecami podróżnika wyrósł potężny Madej we własnej osobie.

Z prędkością orła chwytającego swoją zdobycz, capnął ogromnymi niedźwiedzimi łapskami chłopaka i podniósł go wysoko. Już miał skręcić mu kark, gdy usłyszał głos swojej matki, która nakazała mu zostawić gościa w spokoju

– Umyj ręce i siadaj do posiłku Madejku – rzekła stanowczym głosem, a Madej posłusznie wykonał polecenie cały czas łypiąc wzrokiem na przybysza, który stał jak sparaliżowany nie wierząc w to co się właśnie wydarzyło.

Zasiedli do posiłku we trójkę. Wtedy to zachęcony przez staruszkę chłopak opowiedział swoją historię. Madej początkowo niechętny opowieści nadstawił uszy, gdy poruszony został temat piekła. Wysłuchawszy opowieści do końca, zamyślił się i rzekł tubalnym głosem, powodując drganie głazów w pieczarze

– Puszczę Cię wolno, jednak musisz mi obiecać smyku. Gdy już dojdziesz do piekła, dowiesz się jaką karę wieczną szykują na mnie czarty i przyjdziesz zdać mi relację. To jak? Umowa stoi? – po czym wyciągnął wielką i twardą, niczym hartowane żelazo, dłoń w jego kierunku

– Stoi – odpowiedział wędrowiec i uścisnął całą dłonią palec wskazujący łotra.

Następnego dnia wyruszył zaopatrzony w świeży  prowiant ku swemu przeznaczeniu. Ile wędrował, tego nawet on już sam nie był w stanie powiedzieć jednak w końcu stanął przed bramą piekła. W  jaki sposób dostał się przed oblicze samego Lucyfera, tego nie chciał nigdy wyjawić, nawet najbliższej rodzinie,  jak by wstydził się tego co zrobił i wolał ową sprawę przemilczeć. Zachował także do końca swoich dni tajemnicę w jaki sposób udało mu się namówić władcę piekła, by ten zwrócił mu umowę podstępem zdobytą na jego ojcu, choć zapewne była to wielce ciekawa opowieść. Lecz jednego nie mógł zachować w tajemnicy.

Udało mu się w czeluści piekielnej zobaczyć łoże specjalnie przygotowane dla Madeja, które miało „umilić” mu wieczny czas spędzony na torturach. Łoże było zrobione z żelaznej kraty, najeżone ostrymi jak brzytwa szpikulcami, nożami i hakami, które miały rozrywać codziennie ciało zbója. By jeszcze bardziej sponiewierać duszę łotra, diabelski kowal wymyślił, że łoże będzie umieszczone nad wielkim paleniskiem, tak by skórę duszyczki lizały gorące płomienie nie dając jej chwili wytchnienia. Oczywiście by dusza nie wierzgała zbytnio, należało ją porządnie do łoża przytwierdzić, czemu miały służyć nabite gwoździami, długimi na 6 cali, stalowe  kajdany.

Gdy Madej dowiedział się od chłopaka, z czym czarty oczekują jego przybycia,  strach po raz pierwszy zajrzał mu w oczy.

– Muszę odpokutować swoje grzechy – rzekł  łamiącym się głosem Madej – wielu pozbawiłem majątku, a jeszcze więcej osób zginęło od ciosów mojej maczugi. Pomóż mi chłopcze.  Cóż mam uczynić by było mi przebaczone? – Młodzieniec nic nie mówiąc chwycił wielką dłoń zbója i poprowadził go na wzgórze między trzema jamami, gdzie zbój ukrył całe zrabowane bogactwo. Tam chwycił potężną maczugę rozbójnika i ze wszystkich sił, sapiąc przy tym z wysiłku niemiłosiernie, wbił ją pionowo w ziemię

– Klęknij obok maczugi Madeju i codziennie na klęczkach schodź do strumienia, który biegnie tam daleko w dolinie. Tam nabierz wody w usta i wróć tu na kolanach, a wodą podlej maczugę. Rób tak dopóki narzędzie zbrodni, którym wyrządziłeś tyle krzywd, nie zakwitnie i nie wyda owoców. Gdy tak się stanie, będzie Ci odpuszczone.

Jak chłopak kazał, tak zbój uczynił. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, lata za latami wędrował na klęczkach od maczugi do strumienia i z powrotem nosząc w ustach wodę, którą podlewał narzędzie zbrodni.

20 latach syn kupca, który został księdzem,  wędrował przez las o którym już zdążył zapomnieć. Wtedy to  poczuł unoszący się w powietrzy aromat jabłek, jakiego jeszcze nigdy w życiu nigdy nie czuł. Słodycz unosząca się w powietrzu drażniła kubki smakowe kapłana, a że kiszki marsza mu grały od dłuższego czasu postanowił poszukać drzewa, które tak nęciło go zapachami. Gdy doszedł w końcu do miejsca na wzgórzu, zobaczył klęczącego starca o siwych włosach opadających na jego przygarbione plecy. Wtedy sobie wszystko przypomniał. Podszedł do zbója, który spojrzał na przybysza zamglonymi oczami i powiedział mu

– Madeju, nadszedł czas Twojej spowiedzi.

Gdy stary zbój, który kiedyś trząsł tymi okolicami budząc przerażenie wśród wędrujących kupców, wyznawał przewinienia,  jabłka z jabłoni zaczęły spadać i zamieniać się w białe gołębie. Ostatnim grzechem jaki wyznał, było zabójstwo własnego ojca, którego ukatrupił jeszcze będąc młodzieniaszkiem. Po tym nastała cisza. Madej załzawionymi oczami spojrzał na kapłana, który pogłaskał go po chropowatym policzku i rzekł – Madeju, zostało Ci odpuszczone. Na dźwięk tych słów, zbój który odpokutował, uśmiechnął się delikatnie, po czym ciało jego rozpadło się pył kończąc tę opowieść.


 

 

13 thoughts on “Pałac w Oblęgorku i muzeum Sienkiewicza – historia, atrakcje i ciekawostki”

  1. Fajnie sobie jeździcie I wybieracie super miejsca. U mnie szykuje się wyjazd na wschód z mapy widzę że nie byliście. Lecę do Moskwy a potem Kazachstan na kilka tygodni. Po powrocie się odezwą 🙂

  2. A ja znam tą bajkę inaczej. To dziewczyna podpisała duszę diabłu by tez znalazł jej męża. A ojciec poszedł do piekła by odzyskać cyrograf, albo jakoś tak
    W pałacu nie byłam więc nic nie powiem 🙂

  3. Legenda dobrze znana i skopiowana. Dobrze się czyta ale mogliście mogliście opisać ją swoimi słowami a nie tak kopiować.
    Tam zaraz kawałek dalej jest Barania Góra i rezerwat. Można przejść się też głównym Szlakiem Świętokrzyskim Edmunda Massalskiego. Swego czasu wspinaliśmy się na górę wielokrotnie, niektóre szlaki bardzo trudne. Już nie dla mnie dziś, jestem za stary.

    1. Proszę wrzucić legendę w program, który sprawdza plagiaty – zapewniam że sprawdzenie zakończy się wynikiem negatywnym.
      Jeżeli jednak Pan uważa, że to kopia i nie pisałem jej samodzielnie ubierając ją we własne słowa, to poproszę o podanie źródła skąd niby miała by być ona skopiowana.

      Pozdrawiam

      1. Bez nerwów, nie zamierzam się z panem domawiać na plagiaty. Słyszałem tą legendę dokładnie jak pan napisał.Ani pan nie pisze dla mnie ani ja nie muszę tego czytać taka jest prawda.

    2. A mi się podoba i nie rozumiem jak można legendę napisać własnymi słowami przecież legendy powstają niewiadomo gdzie i tak trzeba je opowiadać.
      Dobrze opisany nasz pałacyk, bardzo polecam to miejsce.

  4. Bardzo ładnie. Bardzo lubię Sienkiewicza. W pustyni i w puszczy to pierwsza książka jaką przeczytałam 🙂
    Legenda tez zacna
    Tam pod tekstem pisze że to Piotr pisał ale widzę że Michał 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *