Legenda o Utopcu z jeziora Ostrowite jest bardzo popularna i ma wiele odmian. Dziś opowiemy jedną z nich tą, którą zasłyszeliśmy na jednym ze spotkań z mieszkańcami wsi.

Niedaleko Chojnic, na trasie pomiędzy miejscowościami Lichnowy i Ostrowite do dzisiaj znajduje się jezioro, które ponoć od dawnych czasów zamieszkuje straszna poczwara wypatrująca niefrasobliwych pływaków. Jest to stworzenie zrodzone ze zła w czystej postaci. Pokutujące za czyny, których dokonało podczas swojego ziemskiego żywota, gdy jeszcze  obleczone było w ciało zwykłego śmiertelnika.

Legenda o Utopcu z jeziora Ostrowite nieopodal Chojnic

Dawno temu ziemiami okalającymi jezioro Ostrowite pod Chojnicami, jak i samym akwenem zarządzał bardzo bogaty człowiek, któremu jak to zazwyczaj bywa, ciągle było mało złota i władzy. Z chciwością w oczach spoglądał na przylegające do jego ziemi tereny, uprawiane przez bogobojnych Kosznajdrów. Skromny to był lud i pracowity, a dodatkowo bardzo przywiązany do swej ojcowizny. Nawet nie chcieli słyszeć by za marne grosze, jakie od czasu do czasu oferował im dziedzic, pozbyć się na jego rzecz majątku odziedziczonego po przodkach.

Rodzina biednych rolników przed wiejską chatą AI

Każda odmowa „uczciwej” zapłaty za ich ziemię wprawiała we wściekłość wielkiego Pana, który zagryzał ze złości swoje bujne wąsy.

Ta ziemia i tak w końcu będzie moja!wykrzykiwał na odchodne do gospodarzy, którzy żegnali go ironicznym machnięciem ręki i wracali do swoich obowiązków.

Wielmoża jednak nie dawał za wygraną. Nocami siedział w swojej izbie i przy odgłosie trzaskających szczap drewna na palenisku obmyślał, jak tu powiększyć swój majątek.

Jak tu odebrać tym gburom moją własność? – Mówił sam do siebie, lecz nie potrafił znaleźć rozwiązania. Pewnego razu, gdy po raz kolejny zasiadł zmęczony knowaniem na brzegu swego łoża i zadał sobie to samo pytanie, niespodziewanie z kąta izby usłyszał głos.

Ja mogę Ci pomóc!Chrapliwy głos, który dobiegł uszu bogacza, zmroził mu krew w żyłach. Pot spłynął mu po czole, gdy w końcu zdobył się na odwagę i jąkając się przeraźliwie, zapytał.

– Kim jesteś i czego chcesz? – Po krótkiej chwili oczekiwania, w której to serce jego prawie wyskoczyło mu z klatki piersiowej, usłyszał odpowiedź.

Różnie mnie zwą i od wieków różne nadawali mi imiona, ale czy to ważne kim jestem. Ważniejszy Ty jesteś i wiem, że masz problem, z którym chcę Ci pomóc przyjacielu. To jak? Omówimy warunki umowy?Po czym głos zamilkł, oczekując odpowiedzi, wiedząc dokładnie jaka ona będzie, bo przecież jeszcze nikt nigdy mu nie odmówił.

Niedługo po tym dziwnym spotkaniu coś dziwnego zaczęło dziać się u okolicznych gospodarzy. To zboża nagle zaczęły gnić na polach mimo pięknej pogody, to znowu zwierzęta, które mimo starań gospodarzy doglądających jej całymi nocami, chudły w oczach i konały w męczarniach. Kury nioski, które jeszcze niedawno zapełniały kosze gospodyń dorodnymi jajami, nagle przestały składać jaja, a jak już jakiejś się udało, to do razu było zepsute.

Niestety nieubłaganie  zbliżała się zima, a poprawy w obejściach nie było widać. Co gorsza, zapasy w spiżarniach kurczyły się w zastraszającym tempie i gdy głód zajrzał w oczy rolnikom, pojawił się u nich chciwy sprawca całego nieszczęścia, oferując jeszcze mniej za ich ziemię niż poprzednio. Tym razem jednak dumni Kosznajdrzy ugięli karki i widząc swoje głodujące dzieci, poczęli sprzedawać ojcowiznę za ułamek jej wartości. Bogacz tryumfował. Każda wydarta morga ziemi od głodujących ludzi podsycała jego pragnienie bogactwa jeszcze bardziej. 

Gruby facet spasiony i chory AI

Pewnego dnia włościanin, po zjedzeniu obfitego posiłku, w którego skład wszedł pieczony prosiak, kopa gotowanych jaj i jedna mała perliczka duszona we własnym sosie. A także pęto kiełbasy ze świeżo upolowanej dziczyzny i cała masa warzyw i owoców, które raczej robiły za dekorację niż za właściwe danie. Syty dopiwszy piwo, postanowił, że w tym dniu należy mu się odrobina wypoczynku i polecił służbie, by ta przygotowała mu łódkę, którą miał zamiar wypłynąć na jezioro i popatrzeć na swoje ziemie z wody.

– Dzisiaj mam zamiar złowić dorodnego szczupaka, więc niech nikt mi nie przeszkadza i nie zbliża się do mojego jeziora. – Oznajmił stanowczo, po czym udał się na przystań i wgramolił się do małej łudki. Mała coś ta łódeczka, skurczyła się czy jak? Pomyślał i po raz kolejny niezdarnie zakręcił biodrami, by dopasować swoją tuszę do ławeczki, która trzeszcząc, dawała do zrozumienia światu, że nie wytrzyma ani kilograma więcej. Nagle trzasnęła z hukiem, rozlatując się na kilka mniejszych części. Impet, z jakim spasiony burżuj upadł na dno czółna, wstrząsnęło nim i po chwili dno łodzi podzieliło los ławeczki.

Mizerna łódka wypełniła się momentalnie wodą i po chwili krypa, niczym kamień wrzucony w wodę, zatonęła, pozostawiając zszokowanego bogacza na łasce jego własnych mięśni.  Niestety dla niego lata obżarstwa i wysługiwania się innymi ludźmi zaowocowały słabością i całkowitym brakiem kondycji. Na nic zdał się wysiłek, nie pomogły nawoływania o pomoc. Po krótkiej walce z żywiołem gospodarz zanurzył się w odmętach jeziora i wypuścił z płuc resztę powietrza i zakończył żywot.

W zasadzie opowieść mogłaby się tutaj zakończyć. Jednak konszachty z siłami nieczystymi nie pozwoliły odejść duszy ziemianina w spokoju i po niedługim czasie okoliczni rolnicy, którzy powrócili na swoje dawne pola, poczęli dostrzegać w jeziorze coś dziwnego. Było to jakieś wielkie stworzenie o srebrzystobiałej sierści, pływające bezgłośnie i niezwykle szybko jak na swoje rozmiary. Co gorsza, po jakimś czasie okazało się, że posiada ono także olbrzymi apetyt i gdy tylko nadarzała się okazja, porywało krowy idące do wodopoju, których ryczenie ustawało dopiero, wtedy gdy znikały pod wodę.

Wodnik z jeziora

Na nic zdały się polowania, jakie urządzała okoliczna ludność, ani pułapki czy sieci nań zastawiane. Potwór jak pływał, tak pływał. Nie udały się także egzorcyzmy, bo przecież najpierw trzeba by było stwora złapać. Nie było rady, trzeba było się oswoić ze świadomością, że w jeziorze zamieszkuje Utopiec, którego ni jak nie da się pozbyć. Jak mawiają ludzi mieszkający wokół jeziora, stwór ten widywany jest po dziś dzień.

Tak więc, jak będziesz w okolicy jeziora Ostrowite i przyjdzie Ci ochota popływać, to pamiętajcie, by najpierw sprawdzić, czy czasami nie błyszczy gdzieś w słońcu biała jak śnieg sierść potwora, który czyha na kolejną ofiarę.