Chojnice-legenda-Ostrowite-jezioro-utopiec-diabeł-podanie-legenda-ludowa

Legenda o Utopcu z jeziora Ostrowitego

Słowem wstępu

Wiecie o czym pisze się najtrudniej? O własnym podwórku. Co prawda mieliśmy kilka podejść do tematu. Pojawiły się czarownice, mord „rytualny,  a nawet opisaliśmy co nieco muzeum etnograficzne. Ale jakoś wszystko tak bez ładu i składu. Dlatego w końcu podjęliśmy z Piotrem decyzję, że czas opisać Chojnice tak na 100%, bo zasługują na naszą uwagę jak żadne inne miasto. Dzisiaj  krótkie wprowadzenie legendą do artykułu, który już niebawem.

Legenda o Utopcu z jeziora Ostrowitego nieopodal Chojnic

Niedaleko Chojnic, na trasie pomiędzy miejscowościami Lichnowy i Ostrowite do dzisiaj znajduje się jezioro, które ponoć od dawnych czasów zamieszkuje straszna poczwara wypatrująca niefrasobliwych pływaków. Jest to stworzenie zrodzone ze zła w czystej postaci. Pokutujące za czyny których dokonało podczas swojego ziemskiego żywota, gdy jeszcze  obleczone było w ciało zwykłego śmiertelnika. Ale zacznijmy od początku.

Dawno temu ziemiami okalającymi jezioro, jak i samym akwenem zarządzał niezmiernie bogaty człowiek , któremu jak to zazwyczaj bywa, ciągle było zbyt mało. Z chciwością we wzorku spoglądał więc  na przylegające do jego ziemi tereny, uprawiane przez bogobojnych Kosznajdrów. Skromny to był lud i pracowity, a dodatkowo bardzo przywiązany do swej ojcowizny. Nawet nie chcieli słyszeć by za marne grosze, jakie od czasu do czasu oferował im dziedzic, pozbyć się na jego rzecz majątku odziedziczonego po przodkach.

Chojnice-legenda-Ostrowite-jezioro-utopiec-diabeł-podanie-legenda-ludowa
Jezioro Ostrowite leży niedaleko Chojnic. Jest to bardzo ciekawe miejsce pełne historii i starych opowiadań

Każda odmowa „uczciwej” zapłaty za ich ziemię wprawiała we wściekłość wielkiego Pana, który zagryzał ze złości swoje spierzchłe wargi

– Ta ziemia i tak będzie moja! – wykrzykiwał na odchodne do gospodarzy, którzy żegnali go ironicznym machnięciem ręki i wracali do swoich obowiązków.

Ten jednak nie dawał za wygraną. Nocami siedział w swojej izbie i przy odgłosie trzaskających szczap drewna na palenisku obmyślał, jak tu powiększyć swój majątek.

– Jak tu odebrać tym gburom moją własność? – mówił sam do siebie nie znajdując odpowiedzi. Pewnego razu jednak, gdy po raz kolejny zasiadł zmęczony knowaniem na brzegu swego łoża i zadał sobie znowu to samo pytanie, niespodziewanie z kąta izby usłyszał

– Ja mogę Ci pomóc!

Chrapliwy głos który dobiegł uszu bogacza, zmroził mu krew w żyłach. Pot spłynął mu po czole, gdy w końcu zdobył się na odwagę i jąkając się przeraźliwie zapytał

– Kim jesteś i czego chcesz? Po krótkiej chwili oczekiwania, w której to serce jego prawie wyskoczyło mu z klatki piersiowej, usłyszał odpowiedź

– Różnie mnie zwą od wieków i różne nadawali mi imiona, ale  czy to ważne kim jestem. Ważniejszy Ty jesteś  i wiem, że masz problem z którym chcę Ci pomóc się uporać, przyjacielu. To jak? Omówimy warunki umowy? – Po czym głos zamilkł oczekując odpowiedzi, wiedząc dokładnie jaka ona będzie, bo przecież jeszcze nikt nigdy mu nie odmówił.

Chojnice-legenda-Ostrowite-jezioro-utopiec-diabeł-podanie-legenda-ludowa
Tajemnicze brzegi jeziora w Ostrowitem są idealnym terenem do snucia dawnych legend i ludowych opowieści

Niedługo po tym coś dziwnego zaczęło się dziać u okolicznych gospodarzy. To zboża nagle zaczęły gnić na polach w niewyjaśnionych okolicznościach mimo pięknej pogody. To w zagrodach zwierzęta, które mimo starań gospodarzy doglądających jej całymi nocami, chudły w oczach i konały w męczarniach. Czy też kury nioski, które jeszcze niedawno zapełniały kosze gospodyń dorodnymi jajami, nagle przestały składać jaja, a jak już jakiejś się udało, to do razu było zepsute.

Niestety nieubłaganie  zbliżała się zima, a poprawy w obejściach nie było widać. Co gorsza zapasy w spiżarniach kurczyły się w zastraszającym tempie i gdy głód zajrzał w oczy rolnikom, ku ich domostwom wyruszył sprawca ich nieszczęść, oferując jeszcze mniej za ich ziemię niż poprzednio. Tym razem jednak dumni Kosznajdrzy ugięli karki i widząc swoje głodujące dzieci poczęli sprzedawać ojcowiznę za ułamek jej wartości.

Nic za darmo

Bogacz tryumfował. Każda wydarta morga ziemi od głodujących ludzi podsycała jego pragnienie bogactwa jeszcze bardziej. 

Pewnego razu włościanin, po zjedzeniu obfitego posiłku składającego się z niewyobrażalnej ilości jedzenia. W jego skład wszedł pieczony prosiak, kopa gotowanych jaj kurzych, jedna mała perliczka duszona we własnym sosie. A także pęto kiełbasy ze świeżo upolowanej dziczyzny i olbrzymiej ilości warzyw i owoców, które raczej robiły za dekorację niż za właściwe danie. Postanowił, że w tym dniu należy mu się odrobina wypoczynku i polecił swojej służbie, by ta przygotowała mu łódkę.

– Dzisiaj mam zamiar złowić dorodnego szczupaka, więc niech nikt mi nie przeszkadza i nie zbliża się do mojego jeziora – stanowczym głosem wydał polecenie, po czym udał się na przystań i po wgramoleniu się do małej łupinki wypłynął na środek jeziora.

– Mała coś ta łódeczka, skurczyła się czy jak? – pomyślał bogacz i po raz kolejny niezdarnie zakręcił biodrami by dopasować swoją tuszę do ławeczki, która trzeszcząc dawała do zrozumienia światu, że dłużej nie wytrzyma i  faktycznie po chwili dała za wygraną. Po czym trzasnęła z hukiem rozlatując się na kilka mniejszych części. Impet z jakim spasiony  burżuj upadł na dno czółna wstrząsnęło nim i po chwili ono także podzieliło los ławeczki, po której pozostało tylko kilka niczego nieprzypominających szczapek drewna.

Dziura jaka powstała po uderzeniu momentalnie wypełniła skorupę łódeczki wodą i chwilę po tym krypa, niczym kamień wrzucony w wodę, znikła pod jej powierzchnią, pozostawiając zszokowanego bogacza na łasce jego własnych mięśni.  Niestety dla niego lata obżarstwa i wysługiwania się innymi ludźmi zaowocowało ich brakiem. Na nic zdał się wysiłek, nie pomogły nawoływania o pomoc. Po krótkiej walce z żywiołem gospodarz zanurzył się w odmętach jeziora i wypuścił z płuc resztę życiodajnego powietrza, które ustąpiło miejsca mętnej wodzie kończąc jego żywot.

Chojnice-legenda-Ostrowite-jezioro-utopiec-diabeł-podanie-legenda-ludowa
Brzeg jeziora Ostrowite zimą

W zasadzie opowieść mogła by się tutaj zakończyć. Jednak konszachty z siłami nieczystymi nie pozwoliły odejść jego duszy w spokoju i po niedługim czasie okoliczni rolnicy, którzy powrócili na swoje dawne pola poczęli dostrzegać w jeziorze coś dziwnego. Było to jakieś wielkie stworzenie o srebrzystobiałej sierści, pływające bezgłośnie i niezwykle szybko jak na swoje rozmiary.

Co gorsza po jakimś czasie okazało się, że posiada ono także olbrzymi apetyt i gdy tylko nadarzała się okazja, porywało krowy idące do wodopoju, których ryczenie ustawało dopiero wtedy gdy łeb wciągany był  pod wodę. Na nic zdały się polowania jakie urządzała okoliczna ludność , ani pułapki czy sieci nań zastawiane. Potwór jak pływał, tak pływał. Nie udały się także egzorcyzmy, bo przecież najpierw trzeba by było stwora złapać. Nie było rady, trzeba było się oswoić ze świadomością, że w jeziorze zamieszkuje utopiec, którego ni jak nie da się pozbyć.

Przestroga

Tak więc jak będziecie w okolicy jeziora Ostrowite i przyjdzie Wam ochota popływać, to pamiętajcie by najpierw ogarnąć wzrokiem okolicę, czy czasami nie błyszczy gdzieś w słońcu biała jak śnieg sierść potwora, który czyha na kolejną ofiarę.

 

Autor artykułów i fotografii na blogu podróżniczym Nasze Szlaki. Podróżnik na pół etatu. Najlepiej czuje się w mrocznych, wilgotnych podziemiach starych zamczysk, gdzie dokopuje się do mrocznych tajemnic i legend.

7 thoughts on “Legenda o Utopcu z jeziora Ostrowitego”

  1. Panie drogi ja w Lichnowy żyje już prawie 60 lat z czego prawie 40 pracuje w szkole. Nigdy jednak tej legendy nie słyszałam a nasłuchałam się lokalnego folkloru co nie miara, przez kontakt z archeologami pracującymi na wyspie.
    Cóż całe życie człowiek się uczy. Ciekawa jestem czy ktoś ją Panu opowiedział czy z innych źródeł wyszukana?
    Dziękuję i pozdrawiam

    1. Zasłyszana i opisana tak, by miała ręce i nogi, bo pierwotna wersja mówiła jedynie o stworze zamieszkującym jezioro który pokutuje za grzechy. Zresztą z tego co kojarzę, jakaś wersja tej legendy jest w książce „Legendy Borów Tucholskich” Reglińskiego.

      1. Tak sobie pomyślałam, że zasłyszana bo z zapisów jej nie pamiętam. Bardzo dobra robota Panie Michale. Od czasu do czasu robimy tutaj spotkania z uczniami i przy następnym pozwolę sobie opowiedzieć tą legendę o ile nie ma Pan nic przeciwko. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *