Rzadko, ale naprawdę rzadko z moich ust można usłyszeć:

– Boże, jakie to pyszne – jeżeli chodzi o słodycze. Ot, jak coś tam jest słodkiego to raczej zjadam bardziej z grzeczności, a nie bo nie mogę się opanować. Co by tu dużo opowiadać o moich predyspozycjach kulinarnych – nad ciasto przekładam schabowego i tyle.

Jednak w Rumunii wydarzyło się coś niespodziewanego. Patrząc na deser, który Ewa zamówiła sobie w przytulnej restauracji tuż przy ryneczku w Sybinie, nabrałem ochoty by spróbować, czy faktycznie to cudo które jej przynieśli smakuje tak dobrze jak wygląda i wiecie co?! Do wspomnianego już schaboszczaka dorzucam kolejną pozycję, czyli Papanasi. Ten deser powalił mnie na łopatki i bez skrępowania porwałem żonce z talerza większość słodyczy.

Papanasi cóż to takiego

Jednak zanim przejdę do przepisu, który pozwoli wykonać Papanasi w zaciszu domowej kuchni, choć odrobinę powiem co to w ogóle jest i skąd taka nazwa. Jak pewnie zdążyliście się zorientować są to pączki serowe, które najprawdopodobniej przybyły na tereny Mołdawii  prosto z imperium austro-węgierskiego, do którego zaś wcześniej przywędrowały z średniowiecznej Danii. To właśnie w Mołdawii je, że tak powiem, udoskonalono osiągając praktycznie deser idealny. Oczywiście mam tutaj na myśli Mołdawię historyczną, czyli krainę w środkowo-wschodniej Europie, podzieloną dzisiaj pomiędzy Rumunią, Mołdawią i Ukrainą.

Czyli wiemy już kto jest odpowiedzialny za to, że polubiłem słodycze, to jeszcze dowiedzmy się co też stoi za słowem Papanasi. Z tego co udało mi się odszukać nazwa pochodzi najprawdopodobniej od łacińskiego „papa” lub „pappa” dźwiękonaśladowczego słowa używanego przez małe dzieci oznaczającego ni mniej, ni więcej jak jedzenie.

Spostrzegawczy pewnie już zauważyli, że bardzo podobne słowo istnieje w naszym języku. No chyba każdy zna słowo „papu” także oznaczające jedzenie i wymawiane przez dzieci nie potrafiące jeszcze dobrze mówić. Przypadek? Nie sądzę! J Tak więc skoro już wszystko wytłumaczyłem przejdźmy do kuchni by przygotować sobie Papanasi.

Przepis na dobre papanasi

Składniki na 9 sztuk

  • 250g sera twarogowego, najlepiej trzykrotnie mielonego jak na sernik (a jak macie możliwość to najlepiej rumuński ser „Branza de Vaci”
  • 1 jajo oczywiście kurze J (broń Boże kogucie)
  • 1 żółtko
  • około 250g mąki pszennej
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej
  • skórka z jednej cytryny lub pomarańczy
  • jedna łyżka soku z cytryny
  • pięć łyżek cukru
  • szczypta soli
  • 300ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • słoik dżemu, najlepiej lekko kwaśnego –może być truskawka lub jagodowy

Przygotowanie

Bierzemy michę taką, by mieszając nie napaskudzić zbytnio i wrzucamy do niej twaróg, jajo, żółtko, sól, cukier, sok z cytryny i skórkę, po czym wszystko miksujemy. Gdy już uzyskamy jednolitą masę stopniowo należy zacząć dodawać mąkę z sodą oczyszczoną, dzięki czemu uzyskamy sprężyste ciasto.

Pączki rumuńskie - Papanasie ze śmietaną i dżemem

Teraz dopiero zaczynamy zabawę. Najpierw rozwałkowujemy ciasto tak by miało grubość około 8 mm po czym wycinamy przy pomocy czegoś okrągłego (najlepiej szklanki) dziewięć większych kółek, ze środka których musimy wyciąć kolejne mniejsze kółeczko, tworząc oponkę lub jak kto woli donata.

By nasze papanasi było kompletne, to z pozostałego ciasta musimy ręcznie wykonać kuleczki, które przykryją dziurkę oponki. Tak przygotowane ciasto wrzucamy bezceremonialnie do rozgrzanego oleju, by się usmażyły, dokładnie tak samo jak w przypadku naszych pączków tłustoczwartkowych. Po usmażeniu wykładamy papanasi wyciągamy na papierowy ręcznik do odsączenia resztek tłuszczu i ostygnięcia.

Ubijamy śmietanę z dwoma łyżkami cukru pudru, którą po schłodzeniu pączków wykładamy w dziurkę pączka. Na wierzch śmietany oczywiście dżem. Dziurkę przykrywamy kuleczką, tworząc coś na wygląd bałwanka i voila. Można podawać 🙂

SMACZNEGO