Dzisiaj opowiem Wam o dość ciekawym, bynajmniej dla męskiej części Naszych Szlaków (poprawka: po ochrzanie na fejsie, wiem już że złom zadający ból i cierpienie jest także domeną płci pięknej 🙂 ), lwowskim muzeum, które swoją siedzibę znalazło w starym miejskim arsenale pamiętającym jeszcze czasy gdy brukowane ulice miasta rozbrzmiewały stukotem kopyt ciężko opancerzonych koni, na grzbietach których zasiadali „skrzydlaci” jeźdźcy.

Muzeum broni, bo to o nim mowa, jak dla mnie jest miejscem które obowiązkowo trzeba odwiedzić będąc we Lwowie, tym bardziej, że jeżeli przeczytaliście artykuł restauracyjny, w którym zachęcałem między innymi do biesiady w Riberni (Arsenal Ribs and Spirits) i skusicie się kiedyś do skosztowania tych niesamowitych żeberek, przez których wspomnienie znowu pociekła mi ślinka, to żal by było nie podreptać z piwnicy na piętro, gdzie jest wejście do muzeum.

Ale do rzeczy.

Historia Arsenału Miejskiego we Lwowie

Oczywistym jest, że w każdym szanującym się  mieście, nawet w czasach teraźniejszych, był i  jest co najmniej jeden arsenał. No bo przecież i policja ma swoje magazyny gdzie składuje broń i nasza duma narodowa – straż miejska – także musi posiadać arsenał by magazynować jakiś oręż co by skutecznie walczyć z robiącymi kupę na trawnikach pieskami i grającymi w piłkę gdzie popadnie przestępcami spod znaku porzuconego tornistra.

Nie inaczej oczywiście było we Lwowie gdzie w roku 1430 włodarze miasta zadecydowali, że czas wybudować miejsce z którego w miarę szybko można uzbroić sporą ilość ludzi i odeprzeć atak podchodzącego pod mury wrogiego wojska. Co prawda budynek ten nie przetrwał do naszych czasów, bo oczywiście z biegiem czasu okazał się przestarzały i postanowiono wybudować na jego miejscu kolejny.

Niestety i ten  nie dotrwał do naszych czasów, bo w roku 1571 spłonął doszczętnie razem ze swoją zawartością. Dopiero trzeci, w końcu do trzech razy sztuka, ostał się mimo zawieruch wojennych do naszych czasów i dzięki temu 18 maja 1981 roku możliwe było przeniesienie kilkuset niesamowitych eksponatów z Lwowskiego Muzeum Historycznego i otwarcie stałej wystawy broni,  jedynej takiej na całej Ukrainie.

Muzeum i zbiory 

No dobra, ale czy warto tracić te (w przeliczeniu) 1 złoty 50 groszy by pooglądać arkusze blachy pozwijane w dość specyficzny sposób. Jakieś garnki, który niby mają chronić czerepy przed przypadkowym rozłupaniem na kilka części, czy w końcu stalowe pręty lekko naostrzone na krawędziach, które właśnie do rozłupywania łbów służyły? Pewnie, że tak! Tym bardziej, że do tego zacnego zbiorowiska dorzucimy jeszcze tzw. Boomsticki (tym, którzy oglądali Armię Ciemności, raczej nie trzeba tłumaczyć cóż to za cudo), zaś tym którzy wspomnianego filmu nie widzieli, to wyjaśniam że chodzi o broń palną wszelkiego typu (oczywiście zgodną z epoką) no i inne ciekawe eksponaty.

Lwów Ukraina - Muzeum broni - Arsenał Miejski we Lwowie

Czyli nie przedłużając mamy okazję zobaczyć chociażby bardzo ciekawe hełmy jak “Arme” i “Morion“, czy niesamowity włoski hełm ceremonialny “Burhinyot” (z drugiej połowy XVI wieku), którego kopia jest udostępniona dla zwiedzających. Tę specyficzną ochronę głowy wykonano z miedzi i całkowicie udekorowano grawerowanymi scenami z “Eneidy” Virgila – powiem Wam, że długo spędziłem akurat przy tej gablocie bo nie mogłem wyjść z wrażenia, jak to wszystko zostało misternie wykonane.

Kolejną bardzo ciekawą rzeczą, którą chroni szklana gablota, jest miecz typu wschodniego z XVII wieku z podwójnym ostrzem, tzw. “Zulfakarem”, który leży w obstawie noży i sztyletów Kaukazu. Oczywiście nie może zabraknąć też broni dystansowej, czyli łuków i kuszy, których kolby (nie wiem czy kusza ma kolbę, ale bynajmniej wiecie o co mi chodzi), ozdobiono masą perłową.

Oprócz tego mamy możliwość pooglądania wszystkich rodzajów średniowiecznych mieczy. Czyli są  miecze jednoręczne, półtora ręczne i ogromne miecze dwuręczne, które za jednym zamachem pozwalały powalić kilku tatarów, a bynajmniej ściąć im dyńki – słowo daję! Sam widziałem jak niejaki Longinus Podbipięta tego dokonał. To właśnie jeden z tych olbrzymów (miecz nie Longinus)  jest jednym z najbardziej cennych eksponatów, które możemy sobie zobaczyć. Dwuręczny miecz z XIV wieku, którego główka rękojeści zdobiona jest mosiężnym krzyżem – znakiem Zakonu Krzyżackiego.

 A skoro już tak niezgrabnie nawiązałem do zakonu spod znaku czarnego krzyża, to warto powiedzieć coś o ogromnym obrazie wiszącym na jednej ze ścian arsenału, który przechodzi aż przez dwie kondygnacje.

Bitwa pod Grunwaldem – obraz pędzla Rozwadowskiego i Popiela

Po wejściu do muzeum od razu  z daleka widać ogromne płótno rozwieszone na całej ścianie. Po podejściu bliżej od razu wiadomo o co chodzi. Obraz przedstawia jedno z największych zwycięstw polskiego rycerstwa. Dzieło wyszło spod pędzla niejakiego Rozwadowskiego i Popiela w roku 1910 roku na okazję 500 rocznicy bitwy.

Ale dlaczego nie wykorzystano do obchodów wielkiego dzieła Jana Matejki pod tym samym tytułem zapytacie. No przecież jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i po prostu taniej było namalować od nowa niż pożyczać. Tak więc Panowie Rozwadowski i Popiel zakasali rękawy i przystąpili do wykonania dzieła, które miało zachwycić wszystkich. Czy im się udało? To już oczywiście zależy od ocen indywidualnych, ale według mnie obraz robi naprawdę solidne wrażenie.

Lwów Ukraina - Muzeum broni - Arsenał Miejski we Lwowie. Bitwa pod Grunwaldem obraz

Co ciekawe, obraz od okresu II wojny światowej do 1990 roku uważano za dzieło zaginione. Dopiero wtedy, najprawdopodobniej jakiś pracownik w końcu zszedł do magazynu lwowskiego muzeum (być może na drzemkę) i przypadkowo odkrył ogromnych rozmiarów płótno. Nieprawdopodobne prawda? Wyobraźcie sobie, że płótno którego nikt nie mógł znaleźć w piwnicy mierzy bagatela około 5x10m. Ot, taki malutki obrazek, którego nie sposób przeoczyć.

Zbroje Husarskie w muzeum we Lwowie

Ostatnimi o których muszę napisać i chyba najważniejszymi zabytkami, które ucieszą oko każdego, kto choć troszeczkę lubi historię polskiego oręża są oczywiście skrzydlate zbroje, na których widok popuszczały w majty praktycznie wszystkie armie Europy. Dochodziło przecież do takich sytuacji, że najemne wojska podpisujące kontrakt z władcą, umieszczały klauzulę „będziemy walczyć ze wszystkimi, no chyba że to Polska Husaria, wtedy idziemy, a raczej biegniemy do domu”.

W Arsenale z tego co policzyłem, znajduje się dwanaście dumnie prezentujących zbroje statywów i jest to jeden z największych zbiorów w całej Europie.

Podsumowując wizytę w Arsenale Miejskim we Lwowie

Ja, jak już pewnie zauważyliście po tekście, uwielbiam takie miejsca. Ewa co prawda lubi je troszeczkę mniej i szybciej się nudzi – bo przecież ile można oglądać to samo. No ale dzielnie wytrzymała i dała mi pobiegać od gabloty do gabloty, na które patrzałem z oczami dziesięciolatka który  kiedyś marzył by zostać rycerzem.

Ehh…rozmarzyłem się. Ja, koń i zbroja (koniecznie ta skrzydlata). Do tego długa kopia wydrążona w środku i hajda bić wroga, nadziewając do jak szaszłyk, nawrót i kolejna szarża i kolejny szaszłyk, a potem powrót w glorii do miasta i biesiada na cześć zwycięzcom.

Lwów Ukraina - Muzeum broni - Arsenał Miejski we Lwowie. Ewa Baranowska.

No nie mogę postąpić inaczej, po prostu nie ma innej opcji, jak wystawić piątkę i to z plusem temu przybytkowi. Dla mnie bomba! Zdecydowanie każdemu kto zapuści się do Lwowa i przypadkiem pobłądzi w tych rejonach.

Ciekawostki dotyczące muzeum broni we Lwowie

  • Pomnik Archanioła Michała – który możemy pooglądać w muzeum jest autorstwa mistrza Kacpera Franka. Ten  oryginalny posąg w dawnych czasach ozdabiał pobliską ludwisarnię (odlewnię dział)
  • Zbroje Husarskie – te prezentowane w lwowskim muzeum należały do Kompanii Stanisława Jana Jabłonowskiego, który dowodził prawym skrzydłem podczas odsieczy wiedeńskiej.
  • Obraz Bitwa pod Grunwaldem –  to nie jedyne takie dzieło Rozwadowskiego i Popiela. To właśnie oni współtworzyli wraz z innymi artystami malarzami dzieło znane pod nazwą Panorama Racławicka.
  • Rozwadowski i Popiel – byli uczniami Jana Matejki
  • Konserwację obrazu wykonano w Polsce – jak zresztą wiele zabytków Lwowa, które po dziś dzień są konserwowane przez Polskich specjalistów  za Polskie fundusze w imię ochrony dziedzictwa narodowego.
  • Katownia – warto wspomnieć, że w XVІІІ stuleciu podziemia lwowskiego arsenału wykorzystywano jak więzienie dla brańców hajdamaków i kozaków. Jedna z kazamat arsenału pełniła funkcję celi tortu i  jednocześnie też była mieszkaniem dla miejskiego kata. Dzisiaj tam gdzie wcześniej kat dręczył swoje ofiary, możemy zjeść niesamowite, pieczone żeberka o których już nie raz pisałem.

Porady praktyczne – Muzeum Arsenał

Adres

Pidvalna 5, Lwów

Godziny otwarcia

Otwarte codziennie oprócz środy,  w godzinach  10.00 do 17.30

Cennik

Bilet dla dorosłych – 10 UAH (ok. 1zł 33gr)
Studenci, emeryci – 5 UAH (ok. 66 gr)