Matka Natura znudzona tworzeniem krajobrazu według szablonu z góry narzuconego, spojrzała na płaskie jak patelnia wzgórza i pokiwała zniechęcona głową. Złapała za bukłak z przefermentowanym miodem, który całkiem niedawno otrzymała w podzięce od zaprzyjaźnionej królowej pszczół i pociągnęła solidny łyk lekko palącego gardło napoju.

Zobacz też:

Szczeliniec Wielki
Skalne Miasto Adrspach w Czechach

Otarła usta i mruknęła pod nosem

– A tu to tak porze…porześ…holipka…porzeźbię, że normalnie wszystkim pospadają kapcie – i jak powiedziała, tak uczyniła. Czym więcej rzeźbiła, tym więcej piła i na odwrót – Czym więcej piła z tym większym zapałem rzeźbiła. W końcu usiadła wycieńczona pod dorodną sosną, spiła ostatnią kropelkę złocistego nektaru i usnęła snem kamiennym jak to czynią niedźwiedzie przed zimą.

Błędne Skały w Sudetach

Poranny syndrom dnia wczorajszego był straszny. Ostry  ból  rozsadzał czaszkę Matki Natury, jak by całe stado dzięciołów postanowiło w jednym momencie szukać w jej wnętrzu tłuściutkiego robala, a suchość w ustach miała taką , że by ugasić pragnienie to pewnie i wody z jeziora Śniardwy by nie starczyło. Bogini opierając się o sosnę, która jeszcze przed momentem robiła jej za poduszkę wstała i podrapała się po rozczochranej czuprynie

– Co się tutaj odpierniczyło i gdzie ja do diaska jestem.

Ile dni błądziła po labiryncie który sama wyrzeźbiła tego to już nikt nie pamięta, ale gdy w końcu udała się jej ta sztuka obiecała sobie, że więcej pić w robocie nie będzie

– Przenigdy!- krzyknęła zaklinając niebiosa i słowa prawie dotrzymała, ale pewnego razu odwiedziła krainę za oceanem gdzie miała wyrzeźbić tylko małą dolinkę, jednak coś poszło nie tak i powstał Wielki Kanion Kolorado, ale to już temat na zupełnie inną opowieść. Skały zaś które wyrzeźbiła na południu dzisiejszej Polski nazwała błędnymi i to właśnie tam (i nie tylko)  Was dzisiaj  zabiorę.

Błędne Skały – jak pobłądzić jeszcze przed skałami

Nasz pierwszy kontakt z Błędnymi Skałami był lekko zadziwiający. Wiedzieliśmy, że istnieje coś takiego i postanowiliśmy przy okazji wizyty w kotlinie kłodzkiej  zobaczyć to niewątpliwe cudo natury, jednak zawiodło nas planowanie i to po całości, bo zabłądziliśmy jeszcze przed skałami. Chociaż z perspektywy czasu to widocznie musiało tak być i nawet nie narzekamy, bo dzięki temu weszliśmy na teren parku zupełnie inną drogą niż wszyscy. Ale do rzeczy.

Stanęliśmy na parkingu dolnym tak jak czyni to większość turystów, którym nie straszny jest jednogodzinny spacer na teren parku. Wzięliśmy sprzęt (aparat i gimbala) i po chwyceniu plecaka wypchanego prowiantem wyruszyliśmy za innymi podążającymi na górę i jak się okazało to był błąd. Szliśmy sobie oglądając otaczającą przyrodę i nie zwracaliśmy uwagi na znaki, bo przecież idący przed nami nie mogą się mylić – prawda?

Pierwsze przebłyski, że coś jest nie tak jak powinno pojawiły się dopiero wtedy, gdy droga zamiast iść pod górę zaczęła schodzić w dół. No jak to? Przecież czytałem że to na samym szczycie, to dlaczego schodzimy. Niestety piękno wzgórz i łąk oblanych promieniami słońca zaćmił nas totalnie i jak te stado owiec szliśmy dalej. Lampka awaryjna wraz z gromkim sygnałem dźwiękowym rozbrzmiała dopiero wtedy, gdy doszliśmy do pierwszej małej wioseczki, której na naszej trasie być nie powinno.

Po zapytaniu się tubylca trzasnęliśmy się z plaskacza w czoło i spojrzeliśmy za siebie gdzie piętrzyło się wzniesienie na które znowu musieliśmy się wdrapać.  Równie głośny plaśnięcie usłyszeliśmy od strony naszych „przewodników” którzy też widocznie pomylili trasę i teraz to my prowadziliśmy ich.

Jednak w  końcu po kilkudziesięciu minutach nadprogramowego marszu  udało się i zasapani dotarliśmy do kasy po czym zakupiliśmy bilety. Jeszcze tylko łyk wody, której zapasy stopniały jak śnieg na wiosnę i poszliśmy zobaczyć o co to wielkie halo z tymi skałami.

No muszę przyznać, że na zdjęciach wyglądało to dużo gorzej niż w rzeczywistości (nie żebym twierdził że wyglądało źle). Gdy już zagłębiliśmy się skalny labirynt przepadliśmy bez reszty, lecz tym razem nie fizycznie, a mentalnie. Matka natura to faktycznie musiała sporo dziabnąć, że wpadła na pomysł takiej szalonej formacji skalnej.

Błędne Skały w Sudetach. Ewa Baranowska

Jednym słowem jest obłędnie i stąd chyba nazwa skał, bo Błędne Skały są obłędne, o czym możecie się przekonać oglądając nasz filmik i zdjęcia. Jednak najlepiej po prostu wsiąść w samochód, pociąg, hulajnogę czy inny środek transportu i przyjechać tutaj samemu – bo warto! Tym bardziej, że kilka kilometrów dalej jest kolejne magiczne miejsce Szczeliniec Wielki.

Błędne Skały – Informacje praktyczne:

Parking:

Pierwszy parking YMCA jest bezpłatny – oddalony od skał o 1 godz. 18min. Stąd rozpoczyna się szlak niebieski

Istnieje możliwość wjazdu na górę, jednak trzeba pamiętać że ruch odbywa się wahadłowo według wcześniej ustalonego harmonogramu.

Szlaki:

  • Szlak czerwony – Kudowa Zdrój przez Jakubowice –  2h 50 min
  • Szlak zielony – Kudowa Zdrój do Kaplicy Czaszek (miejsce zdecydowanie godne polecenia), Pstrążna – 3h 21 min
  • Szlak niebieski – Z parkingu YMCA –  1h 18 min
  • Szlak czerwony -Z Karłowa – 2h 12 min

Czas zwiedzania:

Zwiedzanie na szczycie: maksymalnie 1 godzina

Cennik:

  • Bilet wstępu normalny – 10 zł
  • Bilet wstępu ulgowy – 5 zł
  • Wjazd samochodem osobowym na parking górny – 20 zł
  • Wjazd samochodem przewożącym osoby niepełnosprawne – 10 zł

Błędne Skały – ciekawostki

  • Błędne Skały zachwycają swoją tajemniczością filmowców. Kręcono tu między innymi „Przyjaciela Wesołego Diabła”, serial „Dwa Światy” i „Opowieści z Narni: Książę Kaspian
  • Dawniej nazywano to miejsce „Dzikie Doły”, najprawdopodobniej z racji tego, że w szczelinach znajdowano szczątki wielu zwierząt, które okazywały się śmiertelną pułapką.
  • Niektóre ze skał posiadają własne nazwy takie jak Stołowy Głaz, Tunel, Kuchnia, Siodło czy Kurza Stopka
  • Błędne Skały wznoszą się na wysokość 852 m n.p.m.
  • Błędne Skały leżą w Parku Narodowym Gór stołowych. Park ten został utworzony w 1993 roku i zajmuje około 63 km2 powierzchni.

Legenda

Według dawnych podań, to nie nabzdryngolona Matka Natura, a wkurzony Duch Gór Liczyrzepa jest odpowiedzialny za powstanie tej formacji skalnej. Chcecie poczytać? Jak tak, to zapraszam do lektury.