Warwick Castle w środkowej Anglii

W lutym 2010 roku dowiedzieliśmy się o ciekawym zamku nieopodal miejsca, w którym wówczas mieszkaliśmy. Chodzi o Warwick w środkowej Anglii, nad brzegiem rzeki Avon. Zamek został zbudowany w 1068 przez Wilhelma Zdobywcę. Od czasu powstania zamek przeszedł wiele modernizacji oraz spełniał wiele funkcji. W wieku XII-XIII służył jako więzienie, owiane złą sławą.

Do dziś można tam trafić na głębokie tajemnicze lochy, w których wieki temu wydobywano tajne informacje od wrogów politycznych. Schodząc coraz niżej trafiliśmy na najciemniejsze miejsce w podziemiach. Był to mroczny zakątek przeznaczony dla osób oskarżonych o czary. Podobno nawet starzy pracownicy zamku omijają tą część lochów po zmroku. Sami odczuliśmy wpływ tych przesiąkniętych dramatem murów. Niemal fizycznie czuliśmy obecność przerażonych ludzi, katowanych przez oprawców męczących swoje ofiary pod znakiem krzyża i z imieniem Boga na zaślinionych ustach.

Uff … Na szczęście po wyjściu z podziemi pradawna budowla zaprezentowała się bardziej radośnie. Cóż więc… pora na zwiedzanie. W XVII wieku zamek przeznaczono na wiejską posiadłość a tereny z nim sąsiadujące przerobiono na ogrody. Niektóre z nich można podziwiać do dziś. 

Za radą przewodnika równie starego jak to miejsce, zaczęliśmy oglądać najniższą, gospodarczą część zamku. Kuchnie i pomieszczenia pełne przedmiotów codziennego użytku, miejsca przeznaczone dla straży zamkowej i służby. W specjalnych inscenizacjach można było oglądać codzienną krzątaninę wiecznie zabieganych ludzi.

Kowale walili młotkami w rozgrzane żelazo, praczki  i szwaczki wymykały się chichocząc z objęć chwatkich rycerzy. Ci ostatni robili to co rycerze lubili robić najbardziej, bawili się ostrymi zabawkami, pili wino od rana i uganiali się po zamkowych korytarzach za chichoczącymi pannami. Zupełnie jak dziś jedni dobrze się bawią inni ciężko pracują.

Uczta w zamku Warwick Castle w środkowej Anglii. Piotr Kiżewski kosztuje potraw z królewskiego stołu.
Uczta w zamku Warwick Castle w środkowej Anglii

Warto wrócić jeszcze do zamkowej kuchni. Olbrzymie pomieszczenie pełne mosiężnych garnków i kotłów. Kilka palenisk z wielkim rożnem i stoły z drewnianych belek. Przemyślne windy i podajniki dzięki, którym olbrzymie ilości jedzenia każdego dnia trafiały na stoły w salach jadalnych na górze.

Aż chciałoby się zobaczyć to miejsce podczas biesiady, no i skosztować tamtejszych przysmaków. Z wielkiej księgi kucharskiej, którą można oglądać w jednej z gablot, wynika że na stoły trafiały przede wszystkim mięsa w każdej postaci, pieczywo oraz owoce. Spisaliśmy sobie kilka średniowiecznych przepisów. Między innymi na udziec jeleni w ziołach i winie, może w przyszłości umieścimy go na naszej witrynie jako ciekawostkę.

W zamku funkcjonuje zbudowana w XIX wieku elektrownia wodna, która wykorzystując wody rzeki Avon zaopatrywała zamek w energię elektryczną. Napisałem “funkcjonuje” gdyż elektrownia jest sprawna  do dziś i w wyznaczonym czasie pracownicy uruchamiają ją, w czym można brać czynny udział. Wszystkie urządzenia i mechanizmy można oglądać i dotknąć a kompetentna obsługa chętnie wyjaśnia zasady ich działania. W zamku działał też telegraf dzięki czemu mieszkańcy mieli bezpośrednie połączenie z Londynem.

Po wizycie w elektrowni przeszliśmy na piętro czyli do pomieszczeń przeznaczonych dla szlachetnie urodzonych. Wielkie sale balowe, jadalnię, biblioteki no i oczywiście sypialnie. Udokumentowana liczba gości, którzy przewinęli się przez te pomieszczenia jest imponująca, można oczywiście oglądać pamiątki po nich zgromadzone. Jak np. rękawiczki Królowej Wiktorii. Wielkie wrażenie zrobiła na nas biblioteka ze zgromadzonymi tam białymi krukami oraz obrazami przedstawiających byłych właścicieli oraz ich rodzin.

Poza obrazami na ścianach możemy podziwiać mordercze zabawki. Dziesiątki pik, mieczy czy średniowiecznych arkabuz zdobią każdą wolną przestrzeń. Broń widoczna jest dosłownie wszędzie co wymownie świadczy o burzliwej historii tego miejsca. Na wieżach znaleźliśmy pierwsze prymitywne bombardy z początku XVI wieku mające razić zbliżających się do murów wrogów.

Gdy ci okazali się na tyle uparci by dobiec pod same mury i jakoś, choć nie mam pojęcia jak, wspiąć się na nie, czekała na śmiałków niespodzianka w postaci rycerzy uzbrojonych w hakownice i rusznice oraz gorącą smołę oraz oleje i nie mówię tu o wonnych olejkach. Skoro jesteśmy przy broni to muszę wspomnieć o wielkich maszynach oblężniczych, które zgromadzono w okolicy zamku. Przywrócono im dawną świetność i za niewielką dopłatą można z bliska na nie popatrzeć.

Sala rycerska, broń na ścianach, atrakcja turystyczna, co zobaczyć na zamku,
Sala rycerska było jednym z ważniejszych miejsc w zamku. To tutaj jego właściciel spotykał się z dworzanami i rycerzami. To tutaj także przyjmowano gości i posłów.

Mieliśmy szczęście, w dzień naszej wizyty zorganizowano pokaz działanie jednej z nich. Zobaczyliśmy w akcji olbrzymią katapultę potrafiącą miotać ponad stu kilowe głazy na odległość wystarczającą by zaszkodzić obrońcom ukrytym za wysokimi murami zamku.

Ale miejsce to nie jest jedynie zbrojownią otoczoną murami. Jak wspomniałem wyżej zamek i okolice przeznaczone zostały w XVII wieku na posiadłość wypoczynkową. Dzięki temu dookoła jak okiem sięgnąć rozciągają się wspaniałe parki i ogrody. W cieniu jednego z takich ogrodów otoczonego lasem odnaleźliśmy oranżerie z zimowym ogrodem i pomarańczarnią.

Jako że miejsce to oddalone jest od głównych szlaków przeznaczonych dla zwiedzających mieliśmy to bajkowe miejsce tylko dla siebie. Cisza przerywana krzykiem barwnych pawi spacerujących po alejach ogrodu, szum fontanny i wysoka temperatura wewnątrz spowodowały że nie chciało nam się opuszczać tych pomieszczeń pełnych tropikalnych roślin, ukrytych ścieżek, rzeźb i posągów. Zwłaszcza że na zewnątrz było zaledwie kilka stopni. Znaleźliśmy więc niewielką ławeczkę i zrobiliśmy sobie przerwę.

Wróciliśmy do zamku w momencie gdy trwały pokazy sokolników. To niesamowite do jakiego stopnia dzikie ptaki potrafią współpracować z człowiekiem. Sokoły to prawdziwi podniebni mordercy. Są sprytne, uparte i zabijają dla przyjemności. Zobaczyliśmy też olbrzymie orły, które majestatycznie prezentowały swoje umiejętności lotnicze. W przeciwieństwie do sokołów trudno nauczyć orła polowania dla przyjemności, zabijają gdy są głodne. Jednak gdy już zaatakują są bezwzględne, szybkie i zabójcze co przy ich masie i uzbrojeniu nie daje ofierze żadnych szans.

Przegapiliśmy niestety pokazy kuszników i łuczników gdyż odbywały się w czasie gdy my odpoczywaliśmy w zimowym ogrodzie. Co daje nam pretekst do ponownej wizyty w tym przepięknym, pełnym historii miejscu. Dla miłośników średniowiecza, rycerzy oraz ludzi lubiących kontakt z historią jest to obowiązkowy punkt na mapie podróży. Jeszcze tylko kilka pamiątek w lokalnym sklepiku, kawa w średniowiecznej karczmie i opuściliśmy zamek Warwick. Pomimo zmęczenia całodziennymi wędrówkami wróciliśmy bogatsi w wiedzę i z aparatem pełnym fotografii.

Nasze Szlaki polecają każdemy miłośnikowi średnioweicza, czasów honoru, wojny i niezliczonych przygód.

 

4 thoughts on “Warwick Castle w środkowej Anglii”

  1. Bardzo fajny opis, naprawdę zachęcający do odwiedzenia tego miejsca co myśmy juz jakis czas temu zrobili i rownież polecamy. Świetne miejsce na aktywny wypoczynek i poznanie trochę historii Anglii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *