Z racji tego, że niektórym przejadły się ciepłe kraje i wolą naszą chłodniejszą okolicę, zabiorę was dzisiaj na pierwszy opisywany na tej stronie zamek krzyżacki.  Zamek w Człuchowie bo o nim mowa, jest oddalony od mojego domu o 15 kilometrów i jak to w życiu bywa, cudze chwalimy, a swojego nie znamy.

Atrakcyjny zamek z bogatą historią tuż pod nosem

Tak też niestety jest ze mną. Ciągnie mnie gdzieś na zamki Dolnego Śląska czy Orle Gniazda, a na tym zamku byłem ostatnio 10 lat temu. Obiecałem sobie jednak, że jak tylko zrobi się troszkę cieplej na zewnątrz, to zapakuję dzieciarnię i ruszymy na podbój, z czego na pewno zdam Wam relację. Natomiast dzisiaj krótko opowiem o historii tego miejsca, postaram się znaleźć kilka ciekawostek oraz  pojawi się oczywiście legenda, na którą myślę czekacie najbardziej.

Potężne zamczysko ukończono budować w roku 1365 roku. Powstanie warowni akurat w tym miejscu nie powinno nikogo dziwić. Stanęła ona na przesmyku pomiędzy dwoma jeziorami, broniąc w ten sposób przebiegającego przez Człuchów i Chojnice traktu handlowego, zwanego drogą margrabiów, prowadzącej z Niemiec, przez tereny Nowej Marchii i Pomorze do  Prusa.

Trzeba przyznać zakonowi krzyżackiemu, że co jak co, ale budować to oni potrafili i zamek który postawili był niezwykle innowacyjny jak na swoje czasy. Między innymi zastosowano nowatorski system ogrzewania, dzięki któremu cały zamek miał centralny system grzewczy.

zamek-człuchów-chojnice-pomorskie-atrakcje-krzyżacki-obronny-muzeum-rycerz-zbroja-husaria-poziemia

W muzeum stoi kilka reprodukcji starych zbroi ryterskich tak polskich jak i zakonnych.

Ciekawe jest też to, że materiał na cegły w całości pochodził z wykopanych fos, jedynie fundamenty zostały wybudowane przy pomocy głazów narzutowych. Jeżeli chodzi o wielkość zabudowań, to należy sobie uzmysłowić, że zamek ten był drugim co do wielkości zamkiem krzyżackim po Malborku. Zajmował on powierzchnię 3 ha i dzięki widocznej z daleka wieży, górował nad całą okolicą. Co najważniejsze jednak to posiadał miano zamku nie do zdobycia, co sam Jan Długosz w swoich kronikach odnotował.

Historia zamku w Człuchowie

Zanim jednak opiszę najważniejsze wydarzenia związane z zamkiem, muszę wspomnieć króciutko o najznamienitszych mieszkańcach. Urlicha von Jungingena to chyba nie trzeba przedstawiać, wystarczy sięgnąć po Krzyżaków Sienkiewicza. Jako ciekawostkę można przytoczyć nazwisko wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Konrada von Wallendrode, który pewnie kojarzy się wam z Konradem Walenrodem z poematu Mickiewicz, jednak zbyt wiele wspólnego z sobą nie mają.

Powracając do tematu warowni nie do zdobycia, to faktycznie przez długi okres czasu zamek mógł szczycić się tym tytułem. Dopiero w roku 1454 wojska polskie opanowały warownię. Jeszcze w tym samym roku Krzyżacy próbowali zamek odbić, jednak nieskutecznie. Także w roku 1455 i 1456 bracia zakonni próbowali tej sztuki jednak i wtedy się nie udało. Następne ataki zostały przypuszczone w roku 1520 i 1563. W roku 1627 także Szwedzi zostali odesłani spod murów zamkowych z kwitkiem i dopiero w roku 1655 wykorzystując zamarznięte jezioro Szwedom udało się wedrzeć na mury.

Upadek warowni w Człuchowie

Najtragiczniejszą datą dla zamku był rok 1793 kiedy to wybuchł pożar, który stał się główną przyczyną upadku warowni. Po pożarze Fryderyk II wydał decyzję, na mocy której materiał pozyskany z ruin zamku miał posłużyć na odbudowę miasta Człuchowa i tak też uczyniono. Do dnia dzisiejszego przetrwała jedynie górująca na okolicą wieża oraz mury zamkowe, jednak mimo to zachęcam Was i siebie do odwiedzenia tego przybytku, bo warto.

zamek-człuchów-chojnice-pomorskie-atrakcje-krzyżacki-obronny-muzeum-widok-mury-wieża

Widok z wieży zamkowej jest rozległy. Widać nawet odległe o kilkanaście kilometrów Chojnice.

Najlepsze oczywiście zostało na koniec. Dzisiejsza legenda opowie nam o tym jak tragiczne mogą być losy zakochanych, szczególnie jeśli pochodzą oni z różnych warstwa społecznych.

Legenda z zamku w Człuchowie

Dawno, dawno temu (uwielbiam opowieści rozpoczynające się w ten sposób) zamkiem człuchowskim władał polski Starosta. Starosta ten miał piękną córeczkę, której przy porodzie niestety zmarła matka, co miało znaczący wpływ na jej postrzeganie świata. Mianowicie Danusia, bo tak jej było na imię, była ciągle smutna, co strasznie martwiło możnowładcę.

Nie uśmiechała się nigdy i nic nie było jej w stanie rozśmieszyć. Całymi dniami siedziała w swojej komnacie i wpatrywała się w falujące wody jeziora. Najznamienitsi lekarze z całego królestwa nie byli w stanie pomóc młodej szlachciance, dlatego też Starosta udał się do lokalnej wiedźmy, która stwierdziła, że tylko „urok” zdejmie osoba, która będzie w stanie rozweselić Danusię.

Starosta długo się nie namyślając ogłosił wszem i wobec, że osoba która rozweseli jego córkę, otrzyma jej rękę, oraz cały swój majątek. Na dwór zaczęli zjeżdżać się różnego rodzaju komicy, lecz na nic zdały się ich pokazy. Smutek trwał. Pewnego razu do miasta przybył młody szewczyk co za kompana miał psa Łatkę. Dowiedziawszy się o przypadłości Danusi stwierdził, że jemu uda się ją „odczarować”.

W tym celu za ostatnie pieniądze zakupił skórę wołową, z której uszył ogromny trzewik, a następnie usadowił go na dwóch kołach. Woźnicą tego przedziwnego powozu został Łatek, który przebrany przez szewczyka w czarny frak prezentował się wyśmienicie. Pozostała do obsadzenia jedynie rola osiołka, w którą wcieli się szewczyk Janek. Doczepił sobie dzwoneczki, uszy i wyruszyli.

Orszak z ulicy na ulicę powiększał się, gdyż zaciekawieni mieszkańcy wesoło podążali za powozem. Gdy już dotarli na dziedziniec zamku, zbiegowisko zobaczyła Danusia, która jak tylko spojrzała na woźnicę parsknęła śmiechem. Radości  nie było końca. Uradowany Starosta chwycił w ramiona wybawcę swojej córki i oczywiście potwierdził, że obietnicę dania swojej córki za żonę spełni.

Jednak wieczorem Starostą zaczęły targać wątpliwości, bo jak to córka szlachcica ma poślubić człowiek z plebsu, przecież tak nie przystoi. Udał się więc po poradę do starej wiedźmy, która dała mu taką radę

– W ogłoszonej przez ciebie odezwie jest zastrzeżenie, iż masz prawo postawić swemu przyszłemu zięciowi jeden warunek do wykonania. Wybór tego warunku zależy, mości starosto, tylko od ciebie. Każ mu zrobić coś niewykonalnego. Po przybyciu na zamek szlachcic wezwał szewczyka i tak mu powiedział

– Ostatnim Twoim zadaniem będzie wykonanie trzewików dla Danusi, ale musisz je zrobić siedząc na gzymsie  wieży, jeżeli boisz się otrzymasz ode mnie sto dukatów i nigdy więcej nie zbliżaj się do Człuchowa. Szewczyk spojrzał w górę i odpowiedział.

– Niech będzie, zrobię to.

Nazajutrz szewczyk przystąpił do wykonania postawionego przed nim zadania.  Gdy już kończył drugi bucik, ze zdrętwiałej dłoni wypadł mu młotek, chcąc go złapać stracił równowagę i runął w przepaść.

Ludzie obserwujący zdarzenie zamilkli i jedynie Łatek zaczął przeraźliwie opłakiwać swojego pana. Zawodzenie to usłyszała Danusia, która nie była świadoma zadania postawionego przed jej ukochanym. Gdy wyszła na dziedziniec i  zobaczyła roztrzaskane ciało, serce jej nie i pękło z żalu.

Ciała ich złożono we wspólnej mogile, a duchy ich od czasu do czasu można ujrzeć błąkające się po  wieży zamkowej.

Ceny biletów:

bilet normalny  – 9,00
bilet ulgowy – 5,00

W każdy wtorek wstęp do Muzeum na wystawy stałe jest bezpłatny.
Bezpłatne zwiedzanie nie obejmuje wieży.