George Town na wyspie Penang w Malezji to przedziwne miasto. Znajdziecie tu wszystko i to dosłownie, od starych wiktoriańskich kamienic, których dookoła pełno, przez Chińskie świątynie, Hinduskie mandiry, Buddyjskie pagody czy Muzułmańskie meczety aż po ultranowoczesne biurowce i hotele.

Najdziwniejsze jednak jest, że wszystko to można zobaczyć spacerując tylko jedna z ulic miasta. Nie chcę jednak rozpisywać się nad urokami tego miejsca gdyż jeszcze tu wrócimy. Opowiem jedynie o czymś co, pomimo iż nie jesteśmy znawcami Street Art, bardzo nam się spodobało.

Ernest Zacharevic młody artysta, nazywamy Malezyjskim Banksym. Pochodzi z Litwy i tworzy przepiękne murale na ścianach domów w George Town.

Miasto pełne jest ulicznej sztuki, od bajecznych wielkoformatowych murali po niewielkie sprytnie ukryte rysunki wykorzystujące w zabawny sposób niedoskonałości danego miejsca. Poza rysunkami na ścianach, znaleźć można tu rzeźby i posągi a także zabawną serię historyjek stworzonych przez Chińskiego artystę w całości wykonanych z metalu.

Rysunki naścienne bardzo zabawnie komponują się w przedmioty występujące na ulicy.

Najbardziej przypadły nam do gustu rysunki młodego artysty pochodzącego z Litwy Ernesta Zacharevic’a, który nazywany jest Malezyjskim Banksym. Najpopularniejszymi z jego dzieł w George Town są „Boy on Motorcycle” i „Children on Bicycle”.

Magdusia znalazła koleżankę na popołudniową pogawędkę 🙂

Odszukaliśmy jeden z nich i wiele innych ale nie wszystkie gdyż zabrakło nam zacięcia i wytrwałości po odwiedzeniu wszystkich innych atrakcji miasta. Inną przyczyną było to, że chodząc z mapą w poszukiwaniu ulicznych dzieł sztuki, za każdym razem natykaliśmy się na rozstawione wszędzie dookoła garkuchnie i małe sklepiki z chińskimi pysznościami. Gdy spróbowaliśmy to tego to tamtego, traciliśmy ochotę na dalsze spacery… a gotują tu naprawdę dobrze, ale to już w następnym odcinku.