Legenda z Kambodży - Pora deszczowa

Legenda z Kambodży – Pora deszczowa

W zamierzchłych czasach, gdy ziemią rządziły stworzenia magiczne jakich dzisiaj już się niestety nie  spotyka,  w Kambodży żył pustelnik. Była to postać nader tajemnicza. Trzymał się z dala od siedzib ludzkich i by nikt mu nie przeszkadzał w zgłębianiu nauk mistycznych, zamieszkał na szczycie potężnej góry. Mimo, że nie kontaktował się od lat z mieszkańcami okolicznych wiosek, to po jakimś czasie rozeszła się po domostwach wieść, że pustelnik przez lata swojego odosobnienia i kontaktu z bogami, posiadł potężną magiczną moc.

Wielu zaczęło spoglądać ku siedzibie pustelnika, a co odważniejsi próbowali nawet wspiąć się na szczyt góry by poznać jego tajemnice, jednak była to na tyle niebezpieczna droga, że po jakimś czasie śmiałkowie wracali z wyprawy zrezygnowani do swoich chat. Wieść o mocy jaką posiadł mędrzec dotarła także do uszu pięknej bogini wody Moni Mekhaly.  Zaiste była to niesamowita istota obdarzona wieloma umiejętnościami. Potrafiła pływać jak ryba w wodzie i co więcej, potrafiła także pływać w powietrzu. Jednak pragnęła nauczyć się czegoś więcej. Dlatego też nie zwlekając popłynęła przez powietrze, omijając potężne rozpadliny skalne i inne pułapki czyhające na piechurów, by już po niedługim czasie stanąć przy domu pustelnika. Zapukała do drzwi, rozpadającej się drewnianej chaty i zapytała – Mistrzu, przybyłam z daleka by zostać Twoją uczennicą. Czy zostaniesz mym nauczycielem?

Legenda z Kambodży
Legenda z Kambodży

Pustelnik zgodził się.

Wkrótce wieść o tym, że boginie wody została uczennicą potężnego pustelnika rozeszła się po całym kraju. Informacja ta też doszła do uszu potężnego, budzącego we wszystkich strach, olbrzyma Ream Eyso który zdecydował, że on także chce posiąść magiczne moce. Jak postanowił, tak uczynił. Wspiął się więc bez większych problemów na górę i zapukał do drzwi pustelnika swoimi gigantycznymi, szponiastymi dłońmi.

– Jestem potężny Ream Eyso, chcę byś mnie nauczał pustelniku!! – ryknął donośnym głosem olbrzym.

Pustelnik zgodził się.

Jeżeli myślicie, że spowodowane to było strachem to jesteście w głębokim błędzie. Dla pustelnika nie było ważne czy naucza boginię, czy olbrzyma. Co więcej gdyby pod jego drzwiami pojawił się zwykły śmiertelnik to i jego zapewne przyjąłby na praktykę.  Chciał szerzyć zdobytą przez lata wiedzę wśród swoich uczniów i każdego traktował równo. Lekcje rozpoczęły się.

Ream Eyso i Moni Mekhala okazali się nadzwyczaj pojętnymi studentami. Chłonęli wiedzę jak sucha gąbka chłonie wodę.  Wiele lat minęło zanim pustelnik zdołał im przekazać swoją wiedzę, jednak w końcu nadszedł czas gdy podszedł do swoich uczniów i rzekł – Dotarliście do końca nauki, nic więcej nie jestem w stanie Was nauczyć. Mam jednak dla Was jednak ostatnie zadanie. Niech będzie to test. Mam tutaj dwa puste kieliszki. Każdy z Was dostanie po jednym. Waszym zadaniem będzie jak najszybciej napełnić je po sam brzeg poranną rosą, po czym macie wrócić  do mojej chaty nie uroniwszy ani kropli. Ten, kto pierwszy przyniesie mi pełne naczynie dostanie nagrodę.

Legenda z Kambodży - Pora deszczowa
Legenda z Kambodży – Pora deszczowa

Kiedy olbrzym dotarł do swojego domu, położył się do łóżka i uśmiechnął się pod nosem. Był pewien, że jako pierwszy zdobędzie szklankę pełną rosy – przecież to zadanie jest banalne. Ja jestem potężny, a ten kieliszek malutki, co za problem pozbierać poranną rosę z liści – pomyślał i zasnął wypełniony pewnością siebie.
Bogini miała inny pomysł. Kiedy dotarła do podnóża góry nie udała się w dalszą drogę ku swemu domowi, tylko położyła na  trawie dużą tkaninę, a następnie ułożyła się obok sukna i zasnęła.
Następnego dnia, przed wschodem słońca, Ream Eyso wszedł do gaju i zaczął zrywać gałęzie drzew. Następnie chwytał potężnymi łapami liście i ściskał jest tak mocno, że rosa zaczęła powoli skapywać do jego kieliszka.  Kropla za kroplą naczynie zaczęło się wypełniać.
Naczynie olbrzyma było prawie pełne, gdy Moni Mechala w końcu przebudziła się.  Rozprostowała kości, ziewnęła i przetarła oczy, a następnie sięgnęła po płótno leżące obok niej. Było ciężkie. Poranna rosa zamiast osadzać się na liściach uwięziona została pomiędzy kolorowymi włóknami tkaniny. Jednym ruchem zwinęła je w kulkę mocno ściskając i po sekundzie trzymała w dłoniach wypełniony po brzegi kieliszek.

– Wygrałaś. Proszę, to należy do Ciebie – rzekł pustelnik, który przed momentem otrzymał od bogini pełne naczynie, po czym podał jej piękną szklaną kulę wysadzaną drogimi kamieniami – Jednak strzeż jej jak oka w głowie. Bo to potężne narzędzie. Uszczęśliwiona Moni podziękowała mistrzowi za wszystko czego ją nauczył, skłoniła się głęboko ku ziemi i odeszła  tuląc do piersi cenny dar.

Niedługo po tym do chaty nauczyciela wpadł zdyszany olbrzym i już od progu krzyczał

– Wygrałem!!! Daj mi nagrodę mistrzu – ale pustelnik potrząsnął głową i powiedział – niestety uczniu, Moni była tutaj przed tobą, to ona wygrała i otrzymała za to nagrodę.

Źrenice giganta rozszerzyły się, nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał i zazgrzytał zębami. Wściekłość ogarnęła przegranego, a ryk jaki wtedy wydał zatrząsł okolicą

– JA MUSZĘ DOSTAĆ NAGRODĘ!!! ZASŁUŻYŁEM!!!

Starzec nie zląkł się jednak. Spojrzał na swojego ucznia litościwym wzrokiem i powiedział

– Wiem że zasłużyłeś więc i dla Ciebie przygotowałem nagrodę – po czym podał mu wykonany z litego złota topór.

Ream chwycił topór i bez słowa wdzięczności wybiegł z chaty pustelnika. Mimo, że otrzymał nagrodę, chciał mieć więcej. Zdeterminowany by zdobyć magiczną kulę, natychmiast wyruszył do niebios, gdzie był pewien, że znajdzie Moni Mekhale. Kiedy zobaczył ją wśród innych bóstw, uśmiechnął się fałszywie  i  zmiękczając zwykle szorstki, chrapliwy głos powiedział

– Przybyłem tu do Ciebie, piękna i utalentowana bogini by pogratulować Ci wygranej. Czy zechciałabyś mi pokazać kulę, tylko na momencik, bym mógł nacieszyć nią oczy po raz ostatni? – po czym skłonił się tak głęboko , jak tylko potrafił i wyciągnął sękatą dłoń ku Moni.
Ale ta nie ufała olbrzymowi. Podejrzane dla niej wydało się, że ten zawsze oschły i surowy gigant, nagle stał się taki czarujący. Zachowując więc dystans podniosła kulę wysoko ponad głowę i odpowiedziała

Legenda z Kambodży - Pora deszczowa
Legenda z Kambodży – Pora deszczowa

– To jest moja nagroda. Mam ją strzec jak oka  w głowie. Nie dostaniesz jej.

Olbrzym jednak nie odpuszczał tak łatwo

– Bogini – mówił – nie masz umiejętności posługiwania się tak potężnym artefaktem, lepiej by było jak byś przekazała go godnej osobie – Jednak w odpowiedzi usłyszał jedynie śmiech Moni Mekhale

– Wyciskasz rosę z liści i śmiesz kwestionować moje umiejętności?

Drwiący ton dziewczyny wyprowadził z równowagi Reama, uniósł złoty topór wysoko nad głowę i ryknął ile miał tylko sił w potężnych płucach

– DAJ MI KULĘ!!! – po czym zamachnął się i rzucił siekierą w jej kierunku. Ostrze cięło powietrze wirując i nieuchronnie zbliżało się ku twarzy pięknej Moni. Ta jednak w ostatnim momencie uchyliła się, a topór wbił się tuż obok jej stóp, co wywołało potężny huk, że aż zatrzęsło niebiosami.
Bogini nie chcąc być dłużna napastnikowi rzuciła kulę nad swoją głowę. Kiedy to zrobiła z kuli wystrzeliło potężne światło oślepiając wszystkich dookoła, łącznie z potężnym Reamem. Gdy ten w końcu odzyskał wzrok bogini już nie było. Znikła gdzieś w szarych chmurach.

ZNAJDĘ CIĘ!!! – zawołał gigant – BĘDĘ CIĘ ŚCIGAŁ NA WIEKI WIEKÓW!!! –  i także wskoczył w chmury szukając po omacku ofiary.

Wtedy spadł deszcz.

To, jak mówią mieszkańcy Kambodży, było początkiem grzmotów i błyskawic dziś nazywanych porą deszczową
Teraz każdego roku ludzie modlą się, aby deszcze po porze suchej powróciły, by mogli pielęgnować swoją ziemię i czekają  z wytęsknieniem na grzmot topora Reama Eyso i  blask Moni Mekhaly.

 

 

20 thoughts on “Legenda z Kambodży – Pora deszczowa”

    1. Będzie jutro, ale na pocieszenie dodam, że wyprawa do Pragi i do Kłodzka okazała się w tym temacie bardzo owocna. Tyle krwawych legend co można odszukać w tych terenach, to chyba nie ma nigdzie indziej.

    1. Zgadza się – legendy są w poniedziałki, ale co 2 tygodnie. Tak więc następna dopiero za tydzień. W tym tygodniu piszę artykuł w środę. Najprawdopodobniej o Sandomierzu.

      Pozdrawiam

  1. Szkoda że ludzie przestali opowiadać sobie legendi i baśnie. Ja się na nich wychowałam. Pamiętam te historie snute przez babcię i dziadka wieczorami. Dziś dzieciaki nawet nie chcą słuchać, wolą oglądać tv albo posiedzieć na komputerze.

    1. Spokojnie. Tapeta grudniowa już jest gotowa i lada dzień będzie do pobrania.
      Wcześniejsze także są cały czas dostępne, tylko zmieniły miejsce na stronie. Od wczoraj są w dziale “POZA SZLAKIEM”

      Pozdrawiam

  2. Trochę mi się skojarzyło z Dragon Ball 🙂 Te światła, magiczne topory i magiczna kula 🙂
    Dobre
    A ha strona o wiele lepiej teraz
    Pozdrawiam

  3. Strona profeska!
    A legendę to jak wyszukaliście? Ci to tam są w Azji to znaleźli pewnie?
    Nazwozicie tych opowiadań , chętnie usiadłabym z wami po powrocie jak sie spotkacie.

    1. Truję Piotrowi codziennie o legendy i od czasu do czasu coś tam łaskawie podeśle. Zaś do opowiadania ma podobno już tyle, że pewnie skrzynka czegoś mocniejszego pójdzie, zanim wszystkiego się dowiemy jak już wrócą 🙂

      1. No truj , truj 🙂 Fajnie się czyta legendy z dalekich stron, liczę że częściej będą się pojawiały.
        Azja to przecież jedna wielka legenda, nawet ludzie żyją tam w zgodzie z dawnymi opowieściami więc i te są ciągle żywe.

  4. Ja to jakaś głupia jestem, trzy razy wchodziłam na stronę i wychodziłam bo myślałam że źle wpisałem nazwę. A tu wszystko się zmieniło 🙂
    Bardzo ładnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *