Wędrując przez Kambodżę, widzieliśmy prawdziwe cuda i odwiedziliśmy niezwykłe miejsca. Od zapierających dech w piersiach zabytków aż po jedne z piękniejszych plaż na świecie. Spotykaliśmy też ciekawych ludzi i słuchaliśmy historii, które opowiadali. Z podróży przywieźliśmy wiele legend i baśni, snutych wieczorami przy ogniu i kambodżańskim piwie, jedną z nich dziś Ci opowiem. Będzie to historia o tym, jak powstała pora deszczowa.

Jak powstała pora deszczowa legenda przywieziona z Kambodży

Starzec z kosturem AI.

W zamierzchłych czasach, gdy ziemią rządziły stworzenia magiczne, jakich dzisiaj już się niestety nie spotyka na ziemi, w Kambodży, daleko od ludzkich siedzib żył stary pustelnik. Była to postać nader tajemnicza, trzymał się z dala od ludzi i gdy tylko ktoś mu przeszkadzał, przenosił się dalej i dalej. W końcu zamieszkał na szczycie potężnej i trudno dostępnej góry, gdzie studiował wiedzę magiczną i mistyczne rytuały. Mimo że nie kontaktował się z mieszkańcami wiosek leżących u stóp góry, po okolicy krążyły plotki, że starzec przez lata nauki zdobył potężną magiczną moc.

Wielu zaczęło spoglądać ku siedzibie pustelnika, a co odważniejsi próbowali nawet wspiąć się na szczyt góry, by poznać jego sekrety, jednak była to na tyle niebezpieczna droga, że po jakimś czasie śmiałkowie wracali zrezygnowani do swoich chat. Wieść o mocy, jaką niby posiadł mędrzec dotarła także do uszu pięknej bogini wody Moni Mekhaly.  Zaiste była to niesamowita istota obdarzona wieloma umiejętnościami. Potrafiła pływać jak ryba w wodzie i co więcej, potrafiła także pływać w powietrzu niczym lekki ptak. Jednak pragnęła wiedzy i nowych umiejętności. Dlatego też nie zwlekając, popłynęła przez powietrze, omijając potężne rozpadliny skalne i inne pułapki czyhające na piechurów, by stanąć przy domu pustelnika. Zapukała do drzwi, rozpadającej się drewnianej chaty i zawołała.

– Mistrzu, przybyłam z daleka, by zostać Twoją uczennicą. Czy zostaniesz mym nauczycielem? – Co dziwne, pustelnik zgodził się na to.

Wkrótce wieść o tym, że boginie wody została uczennicą potężnego pustelnika, rozeszła się po całym kraju. Usłyszał o niej również potężny olbrzym Ream Eyso, który także chciał posiąść magiczne moce. Jak postanowił, tak uczynił. Wspiął się więc bez większych problemów na górę i zapukał do drzwi pustelnika swoimi gigantycznymi dłońmi.

– Jestem potężny Ream Eyso chcę, byś mnie nauczał pustelniku!! – Ryknął donośnym głosem olbrzym. – I tym razem pustelnik zgodził się przyjąć nowego ucznia.

Jeżeli myślisz, że starzec przyjął nowego ucznia ze strachu przed jego siłą, to jesteś w błędzie. Dla pustelnika nie było ważne czy naucza boginię, czy olbrzyma, co więcej, gdyby pod jego drzwiami pojawił się zwykły śmiertelnik to i jego zapewne przyjąłby na praktykę.  Chciał szerzyć zdobytą przez lata wiedzę wśród swoich uczniów i każdego traktował dokładnie tak samo.

Lekcje rozpoczęły się następnego dnia, a Ream Eyso i Moni Mekhala okazali się nadzwyczaj pojętnymi studentami. Chłonęli wiedzę, jak sucha gąbka chłonie wodę, jednak wiedza była tak obszerna, że wiele lat minęło, zanim pustelnik zdołał im ją całą przekazać. W końcu jednak nadszedł czas, gdy staruszek podszedł do swoich uczniów i rzekł.

– Dotarliście do końca nauki, nic więcej nie jestem w stanie Was nauczyć. Mam jednak dla Was jednak ostatnie zadanie. Niech będzie to test. Mam tutaj dwa puste naczynia. Każdy z Was dostanie po jednym. Waszym zadaniem będzie jak najszybciej napełnić je po sam brzeg poranną rosą, po czym macie wrócić  do mojej chaty nie uroniwszy ani kropli. Ten, kto pierwszy przyniesie pełne naczynie, dostanie nagrodę.

Kiedy olbrzym wrócił do swojego starego domu, położył się do łóżka i uśmiechnął pod nosem. Był pewien, że jako pierwszy napełni kubek rosą. – Przecież to zadanie jest banalne i proste, ja jestem potężny, a ten kubek malutki, co za problem pozbierać poranną rosę z liści. – Pomyślał i zasnął wypełniony pewnością siebie.

Bogini miała inny pomysł. Kiedy dotarła do podnóża góry, nie udała się w dalszą drogę ku swemu domowi, tylko położyła na  trawie dużą tkaninę, a następnie ułożyła się obok sukna i zasnęła. Następnego dnia, przed wschodem słońca, Ream Eyso wszedł do gaju i zaczął zrywać gałęzie drzew. Następnie chwytał potężnymi łapami liście i ściskał je tak mocno, że rosa zaczęła powoli skapywać do naczynia i kropla za kroplą zaczęło się ono wypełniać.

Naczynie olbrzyma było prawie pełne, gdy Moni Mechala w końcu obudziła się ze snu, rozprostowała kości, ziewnęła i przetarła oczy, a następnie sięgnęła po płótno leżące obok niej. Było ciężkie. Poranna rosa, zamiast osadzać się na liściach, uwięziona została pomiędzy kolorowymi włóknami tkaniny. Jednym ruchem zwinęła ją w kulkę, mocno ściskając i po sekundzie trzymała w dłoniach wypełniony po brzegi kieliszek.

– Wygrałaś. Proszę, to należy do Ciebie. – Rzekł pustelnik po tym, jak otrzymał od bogini pełne naczynie i podał jej piękną szklaną kulę wysadzaną drogimi kamieniami. – Jednak strzeż jej jak oka w głowie, bo to potężne narzędzie.

Uszczęśliwiona Moni podziękowała mistrzowi za wszystko, czego ją nauczył, skłoniła się głęboko ku ziemi i odeszła  tuląc do piersi cenny dar. Niedługo po tym do chaty nauczyciela wpadł zdyszany olbrzym i już od progu krzyczał.

– Wygrałem!!! Daj mi nagrodę mistrzu! – Ale pustelnik potrząsnął głową i powiedział. – Niestety uczniu, Moni była tutaj przed tobą, to ona wygrała i otrzymała nagrodę.

Źrenice giganta rozszerzyły się, nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał i zazgrzytał zębami. Wściekłość ogarnęła przegranego, a ryk, jaki wtedy wydał, zatrząsł okolicą.

– JA MUSZĘ DOSTAĆ NAGRODĘ!!! ZASŁUŻYŁEM!!!Starzec nie zląkł się jednak. Spojrzał na swojego ucznia litościwym wzrokiem i powiedział.

– Wiem, że zasłużyłeś więc i dla Ciebie przygotowałem nagrodę. – Po czym podał mu wykonany z litego złota topór.

Ream chwycił topór i bez słowa wdzięczności wybiegł z chaty pustelnika. Mimo że otrzymał własną nagrodę, nie mógł zapomnieć, że został pokonany i chciał więcej. Zdeterminowany, by zdobyć magiczną kulę, natychmiast wyruszył do niebios, gdzie jak był pewien, że znajdzie Moni Mekhale. Kiedy zobaczył ją wśród innych bóstw, uśmiechnął się fałszywie i zmiękczając zwykle szorstki, chrapliwy głos powiedział.

– Przybyłem tu do Ciebie, piękna i utalentowana bogini, by pogratulować Ci wygranej. Czy zechciałabyś mi pokazać kulę, bym mógł nacieszyć nią oczy? – Po czym skłonił się tak głęboko, jak tylko potrafił i wyciągnął sękatą dłoń ku Moni, która jednak nie ufała olbrzymowi. Podejrzane dla niej wydało się to, że ten zawsze oschły i surowy gigant, nagle stał się miły i czarujący. Zachowując dystans, podniosła kulę wysoko ponad głowę i odpowiedziała.

– To jest moja nagroda. Mam ją strzec jak oka  w głowie. Nie dostaniesz jej.Olbrzym jednak nie odpuszczał tak łatwo.

– Bogini. – Mówił. – Nie masz umiejętności posługiwania się tak potężnym artefaktem, lepiej by było, gdybyś przekazała go godnej osobie. – Jednak w odpowiedzi usłyszał jedynie śmiech Moni Mekhale. – Wyciskasz rosę z liści i śmiesz kwestionować moje umiejętności? – Drwiący ton dziewczyny wyprowadził z równowagi Reama, uniósł złoty topór wysoko nad głowę i ryknął, ile miał tylko sił w potężnych płucach.

– DAJ MI KULĘ!!! – Po czym zamachnął się i rzucił siekierą w jej kierunku. Ostrze cięło powietrze, wirując i nieuchronnie zbliżało się ku twarzy pięknej Moni. Ta jednak w ostatnim momencie uchyliła się, a topór wbił się w skałę za jej plecami, co wywołało potężny huk, aż zatrzęsło niebiosami. Bogini nie chcąc być dłużna napastnikowi, rzuciła kulę nad swoją głowę. Kiedy to zrobiła, z kuli wystrzeliło potężne światło, oślepiając wszystkich dookoła, łącznie z potężnym Reamem. Gdy ten w końcu odzyskał wzrok, bogini już nie było. Znikła gdzieś w szarych chmurach.

– ZNAJDĘ CIĘ!!! – Zawołał gigant. – BĘDĘ CIĘ ŚCIGAŁ NA WIEKI WIEKÓW!!! – I także wskoczył w chmury, szukając po omacku ofiary i Wtedy spadł deszcz.

To, jak mówią mieszkańcy Kambodży, było początkiem grzmotów i błyskawic dziś nazywanych porą deszczową. Teraz każdego roku ludzie modlą się, aby deszcze po porze suchej powróciły, by mogli pielęgnować swoją ziemię i czekają z wytęsknieniem na grzmot topora Reama Eyso i blask kuli Moni Mekhaly.

 Na naszym portalu w dziale legendy ze świata znajdziesz więcej niezwykłych legend i baśni z każdego kontynentu.