Pałac w Lubostroniu stoi we wsi Lubostroń w województwie kujawsko-pomorskim.

Zauważyłem, że jak tylko na naszym portalu pojawi się artykuł opowiadający o którejś z angielskich posiadłości, które często odwiedzamy podczas licznych wędrówek po Wielkiej Brytanii, czego przykładem może Tredgar House, czy niedawno opisany Stourhead, pojawiają się komentarze, że brakuje Wam takich miejsc w Polsce.

Wychodząc naprzeciw waszym oczekiwaniom, udowodnię niedowiarkom, że nie mamy się czego wstydzić, jeżeli chodzi o posiadłości szlacheckie. Co prawda jest ich mniej niż tych angielskich, a z racji dość burzliwej historii i ponurych wydarzeń, jakie nawiedzały nasz kraj, często budynki, jak ich wyposażenie uległo zniszczeniu lub zagrabieniu, ale to, co pozostało i trafiło w dobre ręce, nie odbiega niczym od bogatych posiadłości brytyjskich. Doskonałym przykładem jest Pałacu w Lubostroniu, do którego dziś wraz z Wami się wybiorę.

Pałac w Lubostroniu wyprawę czas zacząć

Pałac w Lubostroniu widziany z dronu

Wiosna dopiero budzi się do życia, a ja nie chcąc marnować czasu przed telewizorem, zdecydowałem nie czekać na lepszą pogodę i cieplejsze dnia. Dlatego też spakowałem auto oraz całą rodzinę dzielnych podróżników i ruszyliśmy na wyprawę do jednego z ładniejszych zabytków na całych Pałukach, do pałacu w Lubostroniu.

To nie pierwszy raz, gdy odwiedziłem Pałac w Lubostroniu, ale chyba pierwszy raz miałem cały zabytek tylko dla siebie, nie licząc reszty rodziny. Najprawdopodobniej chłód wystraszył potencjalnych turystów i nikt poza nami nie myślał o zwiedzaniu. Zresztą lekko zdziwieni byli także opiekunowie obiektu, którzy musieli opuścić ciepłe pomieszczenia i specjalnie dla nas otworzyć drzwi pałacu. Pan z kluczami w ręku spojrzał na nas lekko spod byka, pokiwał głową i nic nie mówiąc, wpuścił nas do pałacu.

Pałac w Lubostroniu i jego historia

Pałac w Lubostroniu na starej grafice

Zanim jednak wejdziecie razem z nami do tej posiadłości, warto na chwilkę przystanąć i dowiedzieć się co nieco na temat jej historii. Kiedy hrabia Fryderyk Skórzewski po raz pierwszy odwiedził nadnotecką wieś Piłatowo, kupioną wcześniej przez jego ojca, to od razu zakochał się w tym terenach bez pamięci. Świadectwem tego była natychmiastowa zmiana nazwy tego miejsca na Lubostroń, czyli „lube ustronie” i to właśnie tutaj postanowił zbudować swoją posiadłość.

Jako że hrabia w latach wcześniejszych zwiedził wiele Państw europejskich i niejedno w życiu widział, to zażyczył sobie by jego dom wyglądał podobnie do pałacu Villa Rotonda, zwanego także Villa Almerico Capra, który znajduje się do dzisiaj w Vicenzy (Wenecji Euganejskiej). Zadanie to powierzył znanemu architektowi Stanisławowi Zawadzkiemu, który jak możemy się przekonać na własne oczy, z zadania wywiązał się wzorowo. 

Pałac w Lubostroniu przebywał w rękach Skórzewskich do roku 1939 i do tego czasu rozkwitał. Potem było niestety już tylko gorzej. Działania wojenne odcisnęły swoje piętno na budynkach, jednak najgorsze nastąpiło dopiero po „wyzwoleniu” tych ziem przez czerwonoarmistów. Zgodnie z tym, co dane nam było usłyszeć od przewodnika, armia radziecka urządziła sobie w pałacu tymczasowe koszary. Jak można się domyślić, widok po odejściu żołnierzy był tragiczny.

Meble zniszczono i spalono, a co miało jakąkolwiek wartość, zagrabiono. Natomiast Atlas trzymający kulę ziemską został potraktowany jako tarcza strzelnicza.

Niszczenie dworu w Lubostroniu

Wnętrze pałacu w Lubostroniu

Po zakończeniu wojny ówcześni włodarze, jak to z tego typu przybytkami bywało, umieścili tutaj Państwowe Gospodarstwo Rolne. Niszczenie terenów wokół zabytku postępowało i dopiero w latach 60 uwagę na to miejsce zwrócił dyrektor Filharmonii Pomorskiej. Po wielu staraniach zdołał namówić władze do przeprowadzenia remontu, by móc w pomieszczeniach organizować koncerty. Pomysł okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę i to właśnie dzięki muzyce miejsce to odżyło.

Zdecydowano się na przeprowadzenie remontu wszystkich budynków i doprowadzono do porządku tereny zielone otaczające pałac. Obecnie Pałac w Lubostroniu jest instytucją kultury, odbywają się tu cyklicznie imprezy koncerty, wernisaże i spektakle teatralne.

Dodatkowo instytucja prowadzi restaurację i posiada miejsca noclegowe, więc jak ktoś chce poczuć historię tego miejsca na własnej skórze, to nie ma żadnego problemu. No dobra, już wystarczy tej historii, bo jeszcze nie doczytacie do końca zanudzeni, wracamy więc do zwiedzania.

Po przekroczeniu progu tego przybytku podreptaliśmy za oprowadzającym, który po może niezbyt ciepłym powitaniu (co jest zrozumiałe, sam bym nie był zbyt szczęśliwy, gdybym musiał w święta oprowadzać szaleńców, zamiast delektować się jajkiem lub białą kiełbasą), okazał się osobą na odpowiednim miejscu i było już tylko lepiej. 

Oficjalna strona pałacu

Pałac w Lubostroniu rozpoczynamy zwiedzanie

Pałac w Lubostroniu wnętrze

Zwiedzanie zaczęliśmy od podstaw, czyli od fundamentów i piwnic. Tam dowiedzieliśmy się, w jaki sposób przechowywano żywność oraz wino, a także odwiedziliśmy kaplicę pałacową, w której to już uśmiechnięty przewodnik opowiedział nam co nieco o herbie Skórzewskich.

Mimo że w piwnicy panował chłód, jak na tego typu pomieszczenia przystało, nasze dzieciaki zdołały się już troszkę rozgrzać i powoli do głosu zaczęła dochodzić ich dzika natura, która na piętrze,  gdzie mieliśmy możliwość obejrzenia pomieszczeń mieszkalnych, jak i łazienki z wanną, w której kąpieli zażywała Hrabina Skórzewska, zawładnęła nimi całkowicie. Skutkowało to tym,  że znowu, zamiast podziwiać i słuchać w skupieniu tego, co miał do przekazania nam przewodnik, biegaliśmy głównie za Gosią, by meble z epoki pozostały w stanie takim, w jakim je zastaliśmy.

I wtedy usłyszeliśmy z ust przewodnika, chyba po raz pierwszy w historii naszych wycieczek, takie oto zdanie;

Panie, co Pan je tak goni, przecież to dzieci są, to biegać muszą. I niech sobie dotykają i  siedzą, gdzie chcą, krzesła do tego przecież służą, żeby na nich siedzieć. Nic przecież tutaj się nie zepsuje.

Tak lekko uspokojony odpuściłem gonitwę i powróciłem do tego, co lubię najbardziej, czyli przyglądania się detalom. W szczególności naszą uwagę przykuła sala rotundowa, która uwierzcie mi, robi niesamowite wrażenie. To trzykondygnacyjne pomieszczenie, udekorowane płaskorzeźbami ilustrującymi Bitwę pod Koronowem i Bitwę pod Płowcami.

Piękne wnętrza pałacu

Pałac w Lubostroniu wnętrze i obrazy

Królową Jadwigę przyjmującą wielkiego mistrza krzyżackiego Urlicha von Jungingena oraz Fryderyka Wielkiego i hrabinę Skórzewską. Z zawieszonym pośrodku pięknym żyrandolem, jest po prostu epickie (tak wiem, dziwne słowo, ale akurat w tym miejscu nic innego nie przychodziło mi do głowy, co lepiej by opisało to, co zobaczyliśmy).

Jako ciekawostkę dodam i jest to informacja z pierwszej ręki, że całkiem niedawno można było spojrzeć na salę rotundową z balkoników umieszczonych na piętrze. Niestety dzisiaj już takiej możliwości nie ma, a powodem tego była dość nieostrożna Pani, pod której naporem nie wytrzymały balustrady, co doprowadziło do jej upadku piętro niżej i decyzji o zamknięciu balkoników dla zwiedzających.

Po zobaczeniu wszystkiego, co było możliwe do zobaczenia i pożegnaniu miłego Pana przewodnika, którego serdecznie pozdrawiamy, pospacerowaliśmy jeszcze po pięknym parku i udaliśmy się z powrotem do domu, gdzie już czekała świąteczna wyżerka. Na pewno się nie zdziwicie, gdy powiem, że udało się odnaleźć legendę związaną z pałacem.

Tak więc usiądźcie wygodnie i czytajcie.

Legenda z pałacu w Lubostroniu

Panicz Leon z pałacu w Lubostroniu AI

Pewnego zimowego wieczoru, a dokładnie w roku 1843, Pałac w Lubostroniu wypełnił się radosną muzyką, w której rytm tańczyli zebrani z sali balowej goście. Świętowano zaślubiny syna hrabiego Fryderyka, Arnolda i jego młodziutkiej żony Melanii. Można wręcz rzec, bardzo młodziutkiej, gdyż dziewczyna stojąca na ślubnym kobiercu, ukończyła dopiero 13 lat. O dziwo wiek panny młodej nie był głównym powodem plotek, którymi żyła cała okolica. Tym powodem nie był także wiek Arnolda, który w momencie ślubu liczył sobie 36 lat.  

Powodem nieprzychylnych słów kierowanych pod adresem Skórzewskich był fakt, że Melania była bardzo bliską kuzynką Arnolda. Owocem tego nienormalnego związku był Leon, który miał to szczęście, że w przeciwieństwie do swojego rodzeństwa, które na świat przychodziło martwe, przeżył.  Niestety chęć życia okupił wieloma wadami genetycznymi, które zdeformowały  jego ciało. Leon nie dość, że urodził się z garbem, to na dodatek posiadał bardzo długie kończyny.  

Można śmiało powiedzieć, że okazem piękna nie był. Młody panicz dorastał i nadszedł w końcu czas, gdy do głosu zaczęły dochodzić gotujące się w młodym ciele hormony. Gdy w wieku 17 lat ojciec zmarł, matka zaczęła rozpieszczać go jeszcze bardziej, pozwalając mu na wszystko. Ten wykorzystał ten fakt i zaczął romansować ze służkami, które nie śmiały odmówić młodemu dziedzicowi. By jeszcze sprawniej zachodzić nocami do dziewczyn, nakazał wybudować tunel, który połączył pałac z  oficyną, którą zamieszkiwały.

Mimo że rodzina Skórzewskich gorszyła się na myśl, że szlachcic spoufala się ze służbą, jego matka usprawiedliwiała swojego syna tym, że przecież jemu także coś od życia się należy. Pewnego jesiennego dnia Skórzewscy zorganizowali tradycyjne polowanie, na które sproszono wielu znakomitych gości. Było ich tak wielu, że służba nie nadążała ze spełnianiem wszystkich zachcianek uczestników imprezy. W związku z tym zdecydowano się sprowadzić z pobliskiego Łabiszyna córkę nauczyciela, która posiadała niemały talent organizacyjny.

Marianna, bo tak było jej na imię, faktycznie okazała się doskonałym nadzorcą i po udanym polowaniu Skórzewscy zaproponowali jej posadę ochmistrzyni, którą z wielką przyjemnością przyjęła. Młoda, piękna ochmistrzyni doskonale wywiązywała się ze swoich codziennych obowiązków, co bardzo cieszyło Melanię. Zadowolenie trwało do momentu, gdy spostrzegła, że jej syn Leon zaczyna spędzać z nią coraz więcej czasu.  Okazało się, że Leon zakochał się w młodej nadzorczyni i o dziwo, miłość ta została odwzajemniona. Chcąc ukrócić ten gorszący mezalians, hrabina zaczęła sączyć jad do ucha młodego szlachcica.

– Słuchaj synu, Marianna po raz kolejny nie dopilnowała swoich obowiązków.

Czy też:

– Synu, zaginęły mi złote kolczyki, wydaje mi się, że to nasza ochmistrzyni je zabrała.

Jednak Leon zakochany po uszy, nie dawał wiary słowom swojej matki i dalej spotykał się z wybranką swojego serca. Codzienne schadzki zaowocowały w końcu tym, że dziewczyna zaszła w ciążę. Leon bardzo się z tego powodu ucieszył, a młoda dziewczyna udała się do jego matki, by poinformować ją o tym fakcie, sądząc, że ta się niezmiernie z tego powodu ucieszy. Stało się jednak inaczej. Hrabina wpadła w furię i nakazała natychmiast odejść Mariannie z posiadłości.

Przestraszona dziewczyna postanowiła uciec do oficyny. Jako że na zewnątrz szalała burza, weszła do wybudowanego przez Leona tunelu i oświetlając sobie drogę kagankiem, powędrowała do swojego pokoju.

Trzeba tutaj nadmienić, że w środkowej części podziemi zaprojektowano pomieszczenie z szybem wentylacyjnym, w którym to umiejscowiono ławeczkę. To właśnie tam dziewczyna postanowiła usiąść i odpocząć chwilę oraz zebrać myśli. Nagle usłyszała trzask i z przerażeniem spostrzegła, że masywne dębowe drzwi zatrzasnęły się na skutek przeciągu. Próbowała je otworzyć, ale nic z tego. Pułapka, w jakiej się znalazła, nie zamierzała jej wypuścić. Na nic zdały się krzyki i nawoływania, potężna wichura tłumiła jej błagania o pomoc. Co gorsza, rzęsisty deszcz zaczął zalewać wentylację tunelu, odcinając całkowicie dopływ świeżego powietrza. Kilka godzin później Marianna osunęła się bezwładnie z ławeczki i już nigdy więcej nie otworzyła oczu. 

– Matko? Nie widziałaś może Marianny? Mówiła, że przyjdzie do Ciebie, by oznajmić Ci radosną nowinę – zapytał Leon. Matka spojrzała na niego wymownie i odpowiedziała.

– Tak, była tutaj u mnie. Jednak nie rozumiem, dlaczego zapłodnienie służki ma być dobrą nowiną. Nakazałam jej opuścić posiadłość. Z tego, co zauważyłam, udała się podziemiami do oficyny. Mam nadzieję, że już jej więcej nie zobaczę.

Wypowiadając te słowa, Melania pomyliła się, gdyż jeszcze raz zobaczyła Mariannę. Było to kolejnego dnia, gdy Leon odnalazł zimne ciało swojej ukochanej. Serce pękło szlachcicowi. Matka żałowała strasznie swoich słów, które wypowiedziała dzień wcześniej. Zrozumiała, że postąpiła niesłusznie, lecz nic nie zdoła cofnąć czasu. Jedynie co można było zrobić, by zagłuszyć swoje sumienie, to wyprawić pogrzeb takiego, jakiego jeszcze okolica nie widziała. 

Leon umarł samotnie w roku 1903

Od tego czasu w deszczowe noce można spotkać ducha Leona Skórzewskiego, który błąka się po posiadłości w poszukiwaniu straconej ukochanej.

Pałac w Lubostroniu informacje praktyczne

  • Pałac w Lubostroniu mieści się pod adresem: Pałac Lubostroń, Lubostroń, 89-210, telefon 0695929786.
  • Oficjalna strona pałacu
  • Na terenie pałacu organizuje się wiele imprez i wydarzeń kulturalnych. W tym celu wykorzystuje się pałac główny, restaurację mieszczącą się w dawnych stajniach i wozowniach, kaplicę pałacową oraz inne zabytkowe pomieszczenia i przepiękne pałacowe ogrody. Imprezy, jakie można zorganizować w pałacu to między innymi:
    • wesela,
    • przyjęcia,
    • rocznice,
    • spotkania biznesowe oraz wiele innych wydarzeń.
  • Pałac w Lubostroniu oferuje również noclegi w tym 48 miejsc w budynkach, należących do pałacu oraz 3 przepiękne apartamenty w pałacu głównym.
Mapa do atrakcji
  • W pałacu odbywa się wiele imprez, które mogą uniemożliwić zwiedzanie go. Przed przyjazdem powinieneś skontaktować się z zabytkiem i upewnić się, czy wyjazd ma sens (tel. 695 929 786).
  • Bilety do pałacu nie są specjalnie drogie, a ich koszt to:
    • bilet normalny – 8 złotych,
    • bilet ulgowy – 5 złotych,
    • obecność przewodnika to koszt 30 złotych.
  • Przed zaplanowaniem wyjazdu proponuję, byś zapoznał się z planowanymi wydarzeniami kulturalnymi w pałacu. Imprezy takie jak koncerty, wystawy czy spotkania z ciekawymi ludźmi, mogą być dodatkową atrakcją podczas zwiedzania.

Pałac w Lubostroniu ciekawostki

  • Pałac w Lubostroniu zbudowano w latach 1795 do 1800.
  • Projekt pałacu stworzył i trzymał pieczę nad jego budową Stanisław Zawadzki, czołowy architekt epoki klasycyzmu.
  • Właścicielem pałacu był hrabia Fryderyk Skórzewski.
  • Nazwa Lubostroń pochodzi od słów lube ustronie, czyli przyjemne miejsce do życia.
  • Franciszek Skórzewski, ojciec Fryderyka, był generałem wojsk koronnych konfederacji barskiej.
  • Stanisław Zawadzki, w przeciwieństwie do ojca, nie interesował się wojną i przemocą. Był miłośnikiem i znanym koneserem sztuki.
  • Pałac w Lubostroniu miał być podobny do słynnej budowli Villa Rotonda koło Vicenzy we Włoszech.
  • Kolumny i spora część elementów konstrukcyjnych pałacu pochodzi z planowanej wcześniej Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.
  • Lubostroń pozostawał w rękach rodziny Skórzewskich aż do II Wojny Światowej.
  • W latach 60 ubiegłego wieku, dzięki dyrektorowi Filharmonii Pomorskiej, pałac został odremontowany i stał się piękną sceną dla muzyki poważnej.
  • Dziś w pałacu odbywają się cykliczne imprezy muzyczne oraz przeróżne galerie i wernisaże.
  • Na terenie pałacu znajdują się liczne zabudowanie, jak stare wozownie, stajnie czy budynki gospodarcze.
  • Dużą atrakcją pałacu są jego niezwykle urocze ogrody i park.
  • W roku 2017 okolice pałacu nawiedziła ogromna burza, która dokonała sporych zniszczeń w parku i samym pałacu.