Manor House to angielski odpowiednik polskich dworków szlacheckich, które niegdyś zdobiły niemal każdą, większą wieś. Niestety gdy te polskie niszczeją lub trafiają w prywatne ręce jako wiejskie posiadłości lub hotele, Anglicy starają się by historyczne pamiątki dostępne były dla wszystkich.

Wiele posiadłości, chociażby tylko w części udostępniona jest zwiedzającym. Przykładem może być Stourhead House, gdzie całą dolną część domu można bez problemu zwiedzać, natomiast piętro jest prywatne. Pomimo, że dawni właściciele przekazali posiadłość instytucji National Trust, zapewnili sobie możliwość korzystania z części domu.

Daje to szansę by od czasu do czasu, na przestronnych korytarzach spotkać jakiegoś lorda lub innego angielskiego szlachcica. Któregoś dnia podczas wizyty w Stourhead właśnie, trafiliśmy na zjazd właścicieli zabytkowych aut. Dziesiątki Mercedesów, Maybachów i pięknych Jaguarów zaparkowało na trawniku pod domem.

Widok nie do opisania, a najciekawsze, że ich właściciele okazali się bardzo sympatycznymi i otwartymi ludźmi, którzy chętnie opowiadają o swoich pasjach.

Snowhill Manor House

Tekst rozpocząłem od wyjaśnienia czym w Anglii jest Manor House i nie zrobiłem tego przypadkiem gdyż dziś zabieramy Was po raz kolejny w niesamowite miejsce jakim jest Snowhill Manor House.

Już kilka lat temu odwiedziliśmy tą szesnastowieczną posiadłość, która okazała się miejscem tak ciekawym, że wracaliśmy tam regularnie kolejne kilka razy i pewien jestem, że jeszcze nie raz tam wrócimy.

Snowhill Manor House

Snowhill Manor to obiekt znajdujący się pod opieką instytucji National Trost, odpowiedzialnej za zabytki w Wielkiej Brytanii. Pod jej opieką znajdują się setki historycznych budynków, parki, lasy a nawet całe wsie.

Historia Snowhill Manor rozpoczęła się w wieku XVI gdy na miejscu zniszczonego, niewielkiego zamku właściciel wsi Snowhill zbudował swoją siedzibę.

Jej losy toczyły się jak w wielu innych angielskich posiadłości szlacheckich w owych czasach. Szczerze to nie wyróżniało jej nic poza pięknym położeniem gdyż dom jak i wieś otaczały niegdyś nieprzebyte, mroczne lasy, których dziś niestety już nie ma. Angielska flota w tamtych czasach należała do największych na świecie, a okręty budowano z drewna więc w pewnym momencie historii wycięto niemal wszystkie lasy na wyspie.

Potem przyszła rewolucja przemysłowa i drzewa, których nie przeznaczono na kadłuby okrętów trafiły do wielkich, fabrycznych pieców.

A więc historia Snowhill Manor nie była wielce spektakularna i taka by została gdyby nie Charles Wade, który wypatrzył ją podczas Pierwszej Wojny Światowej i bez zastanowienia kupił.

Kim był Charles Wade

Charles Wade urodził się w Londynie pod koniec XIX wieku. Rodzice posiadali kilka plantacji trzciny cukrowej i prowadzili inne biznesy w Indiach. Byli dość zapracowani i zajęci sobą, więc mały Charles trafił do babci, która obudziła w nim pasję do historycznych pamiątek.

Nauczyła go, że stare rzeczy to nie śmieci, które trafiają na wysypisko historii ale przedmioty, które mogą wiele powiedzieć o czasach, z których pochodzą.

Snowhill Manor House Charles Wade

Sama posiadała całkiem sporą kolekcję sreber, lalek i innych cudeniek. Młody Charles spędził całe dzieciństwo wśród pamiątek z przeszłości. Co ważniejsze jednak babcia dokładnie opowiadała mu o każdym z przedmiotów w kolekcji czym obudziła w dzieciaku niepohamowaną niczym wyobraźnie i wielką ciekawość.

Niedługo potem sam utworzył zalążek własnej kolekcji, zdobywając niewielką statuetkę św. Michała wyrzeźbioną w kości. By ją kupić odkładał kieszonkowe przez 16 tygodni.

Potem było już z górki, po śmierci babci przejął jej zbiory i stopniowo powiększał własne.

W między czasie skończył studia architektoniczne. Nie był jednak entuzjastą zakuwania, a tym bardziej pracy zarobkowej. Gdy więc po śmierci ojca przejął rodowy majątek, rzucił to czym się zajmował i resztę życia poświęcił swojej pasji.

Pamiętajcie, że działo się to na początku poprzedniego wieku gdy nie było Internetu i każdy z przedmiotów musiał zostać wyśledzony poprzez sieć plotek i niesprawdzonych historii. Później następował długi proces poszukiwań, negocjacji i nierzadko dopiero po długich tygodniach fant trafiał do domu poszukiwacza.

W domu możemy oglądać zgromadzone przez Charlsa instrumenty muzyczne z całego świata, starą broń, maszyny i urządzenia, które służyły ludziom na przestrzeni całych wieków.

Wiele eksponatów zostało przez Charlsa pieczołowicie odrestaurowane i działają do dziś. Jest to na przykład XVII wieczna prasa drukarska czy krosno pochodzące z dalekiej Azji.

Nasz bohater zgromadził całe setki starodruków, obrazów, zabawek, urządzeń rolniczych i rozmaitych pamiątek po sławnych ludziach. W kolekcji znajdziecie setki drobiazgów jak klucze do starych zamków, noże, zegarki i biżuterię.

Największe wrażenie na nas zrobiło pomieszczenie poświęcone samurajom. Charles zebrał kilka oryginalnych zbroi wraz z całym wyposażeniem dawnych japońskich wojowników.

Z tą częścią kolekcji wiąże się zabawna anegdota.

Pewnego dnia nasz zbieracz został poinformowany, że jeden z handlarzy starociami w Londynie posiada dwa oryginalne japońskie miecze (katany). Charles wskoczył do pociągu jak stał i po kilku godzinach zdyszany wszedł do sklepu z rupieciami. Okazało się, że jego właściciel poza mieczami ma jeszcze pasujące do nich dwie pełne zbroje.

Charles Wade był tak podekscytowany zakupem, że nie chciał nawet słyszeć o tym, że sprzedawca dostarczy mu je za kilka dni do domu.

Z braku innych pomysłów założył jeden kompletny pancerz na siebie razem z bojową maską, a drugą zbroje z mieczami zarzucił sobie na plecy i tak przebrany przemaszerował przez Londyn. Nim dotarł na stację trzykrotnie zatrzymała go policja.

Snowhill Manor House Samurajskie zbroje

Taki właśnie był właściciel Snowhill, potrafił pokonać każdą przeciwność losu byle zdobyć to co sobie upatrzył.

Z czasem kolekcja rozrosła się tak bardzo, że jej właściciel wyprowadził się z głównego domu do niewielkiej chatki w ogrodzie by zrobić miejsce na kolejne eksponaty.

Niewielki domek, w którym zamieszkał nazwał Chatką Mnicha gdyż jej wnętrze wygląda jak dom pustelnika. Na środku wielkie palenisko, na ścianach wiszą różne przedmioty , którymi właśnie zajmował się Charls i reszta jego dobytku.

To w tym pomieszczeniu Charles początkowo przesiadywał w ulubionym fotelu i słuchał radia. Nim do domu doprowadzono elektryczność było to radio na baterie, trzeba było ją ładować kilka razy w tygodniu w pobliskim warsztacie samochodowym.

Nasz bohater będąc już po 60tce ożenił się ze znacznie od siebie młodszą córką pastora i wspólnie kontynuowali powiększanie kolekcji. Pod koniec życia wyprowadził ze Snowhill i zamieszkał w domu swojej żony.

Tuż przed śmiercią podarował posiadłość wraz z otaczającymi ją gruntami i wielką kolekcją zebranych przez siebie przedmiotów, wspomnianej na początku artykułu organizacji National Trust.

Dzięki temu możemy dziś podziwiać dorobek życia wielkiego ekscentryka jakim był Charles Wade, do czego Nasze Szlaki gorąco zachęcają.

Posiadłość otoczona jest pięknymi ogrodami, które podobnie jak sam dom wypełniają rzeźby, zegary słoneczne i dziesiątki innych eksponatów.

Informacje praktyczne

Smutna wiadomość jest taka, że Manor House w Snowhill aż do 18 marca jest zamknięty w celu konserwacji budynków i zbiorów wewnątrz nich.

Ceny za bilet to 8 funtów od osoby dorosłej i 4 funty za dziecko. Można nabyć bilety rodzinne, wtedy wychodzi nieco taniej.

Jak zwykle zachęcamy do kupna kart członkowskich organizacji National Trust. Magda opisała je dokładnie w jednym ze swoich wcześniejszych artykułów.

Jeżeli przyjedziecie zwiedzać dom na rowerze dostaniecie za darmo kawę lub herbatę.

Adres: Snowshill, near Broadway, Gloucestershire, WR12 7JU

Ciekawostki związane ze Snowhill Manor House

Dom owiany jest pewną tajemnicą. Ludzie we wsi opowiadają, że Charles Wade zbierał nie tylko niewinne, stare przedmioty. Podobno podczas swoich licznych podróży zebrał pokaźną kolekcję zakazanych i przeklętych przedmiotów.

Mówi się, że przywiózł z Arabii starożytne dzienniki dzięki, którym można wezwać Dżina by spełniał życzenia.

W ukrytych zbiorach gdzieś pod najstarszą częścią domu mają podobno znajdować się wyklęte przez kościół księgi i przedmioty używane w czasie czarnych mszy i ciężkich egzorcyzmów. Próbowaliśmy rozmawiać o tym z pracownikami Manor House lecz ich reakcja była co najmniej dziwna i tajemnicza.

Charles Wade spotykał się z wieloma słynnymi ludźmi swoich czasów. Często odwiedzała go znana pisarka Virigina Woolf czy pisarz John Boynton Priestley.