Biebrzański Park Narodowy jest największym z 23 Parków Narodowych w Polsce i leży w województwie podlaskim.
Pytacie często, w jaki sposób wybieramy kierunki naszych podróży. Myślę, że dzisiejszy artykuł, w którym odwiedzimy Biebrzański Park Narodowy i Twierdzę Osowiec będzie doskonałym przykładem tego, jak rodzi się plan naszej przyszłej wyprawy.
Biebrzański Park Narodowy i Twierdza Osowiec

Dzisiaj wybierzecie się razem ze mną w krótką podróż w okolice Goniądza, niewielkiego miasteczka w województwie podlaskim. Odwiedzimy Biebrzański Park Narodowy oraz zobaczymy umocnienia, a w zasadzie ruiny Twierdzy Osowiec. Zacznijmy jednak od odpowiedzi na wcześniej wspomniane pytanie. Jak wybrałem trasę i skąd miałem na to czas, bo o to też pytacie. Życie płynie coraz szybciej, a my pędzimy na złamanie karku. Sam pewnie doskonale wiesz, o czym mówię. Jednak czasami wystarczy lekko zwolnić i odbić w bok, zjechać z głównej trasy i nadrobić kilka kilometrów, by odkryć coś naprawdę ciekawego. Tak też trafiłem do Goniądza.
Będąc w delegacji, stwierdziłem, że dobrze byłoby połączyć przyjemne z pożytecznym. Poszperałem troszkę w internecie, poszukałam kilka ciekawych tematów i zabukowałem hotel w Goniądzu, a nie w Białymstoku, który był celem podróży. Białystok pewnie jest piękny i warty odwiedzenia, jednak tym razem to nie na wielkie miasto miałem ochotę i tak oto trafiłem w jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie ostatnio widziałem.
Dotarłem do hotelu grubo po obiedzie i po ogarnięciu się po podróży miałem jeszcze 2 godziny do zmierzchu. Wystarczyło akurat, by pospacerować po okolicy. Cisza i spokój na każdym kroku. Jak okiem sięgnąć mokradła i ruiny, wysadzonych podczas I Wojny Światowej bunkry, no czego chcieć więcej. Wcześniej znalazłem sporo informacji o pobliskiej Twierdzy Osowiec i wiele sobie po niej obiecywałem. Mimo że nie odwiedziłem głównego kompleksu, który znajduje się na terenie zamkniętej jednostki wojskowej, gdzie zwiedzanie odbywa się tylko w grupach i z rezerwacją, to jednak rozsiane po okolicznych łąkach umocnienia okazały się fajną i ciekawą atrakcją.
Historia Twierdzy Osowiec

Budowa Twierdzy Osowiec rozpoczęła się w latach 1882–1890 od wykonania kompleksu obiektów o charakterze obronno-zaporowym. Powodem podjęcia decyzji o budowie umocnień w rejonie Osowca była potrzeba obrony północno-zachodnich granic imperium rosyjskiego przed atakiem z terenu Prus Wschodnich. W skład Twierdzy weszły 4 forty. Warto podkreślić, że po zakończeniu budowy była ona jedną z najnowocześniejszych budowli obronnych świata. Jej skuteczność została sprawdzona podczas pierwszej wojny światowej.
Twierdza była oblegana 3-krotnie i za każdym razem wojska niemieckie zostawały odesłane z kwitkiem. Tak było w roku 1914 i 1915. Na tyle mury twierdzy okazały się odporne na zmasowane ataki artyleryjskie, że generalicja niemiecka zdecydowała się na użycie gazów bojowych. Rankiem 6 sierpnia 1915 roku użyto gazu bojowego opartego na związkach chloru i bromu. Chmura gazu była ogromna, po 10 kilometrach osiągnęła szerokość 8 kilometrów i wysokość 15 metrów. Na swoje nieszczęście wojska rosyjskie nie zostały wyposażone maski przeciwgazowe, co miało katastrofalne skutki.
Z kilku kompanii (kompania liczy do 110 ludzi) pozostało przy życiu raptem około 100 obrońców dysponujący jedynie 2 karabinami maszynowymi. Gdy chmura trucizny opadła Niemcy postanowili przypuścić ostateczny atak. Do boju ruszyło 7000 żołnierzy, jednak okazało się, że twierdza mimo tak nielicznej obsady potrafi stawiać potężny opór. Co ciekawe ocaleli po ataku gazowym Rosjanie, przypuścili kontratak. Widok był przerażający. Żołnierze byli poparzeni i dusili się na skutek działania gazów. Świadkowie nazwali tę szarżę „ataku żywych trupów”. Twierdzę ostatecznie ewakuowano, a opuszczając ją, część najważniejszych budynków wysadzono, by nie wpadły w ręce wrogowi. Oczywiście miejsce takie jak to, okupione krwią tysięcy ludzi musi posiadać swoją legendę i jest ona ściśle związana z atakiem chemicznym.

Legenda z pola bitwy o twierdzę Osowiec

W momencie, gdy w stronę rosyjskich pozycji zbliżała się nieubłaganie śmiercionośna chmura chloru wśród żołnierzy wybuchła panika. Początkowo dowódcy myśleli, że żołnierze przerazili się chmury gazu, jednak powód był zgoła inny. Stało się tak za sprawą czarnej zjawy, która krążyła w oparach gazu.
Tym widziadłem okazała się Czarna Dama, zjawa z dawnych wieków przebudzona pod wpływem złej energii niemieckich sołdatów. To właśnie Ona wybierała ofiary, a następnie pozbawiała je życia, miażdżąc im gardła. Świadectwem tego były trupy z szeroko rozwartymi oczami, wyrażającymi paniczny strach. Jeden z ocalałych zdołał nawet opisać zjawę. Było to coś przypominające kobietę, lecz ogromne i przerażające.
Zjawa pojawiała się jeszcze kilkukrotnie podczas późniejszych działań wojennych, po czym na wiele lat zniknęła, aż ludzie o niej zapomnieli. Dopiero podczas realizacji reportażu o Twierdzy Osowiec z 1992 roku dała o sobie znać ponownie. Pojawiła się nieoczekiwanie na wywołanym zdjęciu. Owo zdjęcie podobno zostało zamieszczone w Gazecie Współczesnej z 11 sierpnia 1992 roku.
Podsumowując dzisiejszą wycieczkę, korzystajcie z każdej wolnej chwili i wybierzcie od czasu do czasu inną drogą niż zwykle, a odpoczynek w trasie organizuj nie w hotelach sieciowych przy trasie, ale zapuść się trochę dalej. To tam czekają na ciebie prawdziwe cuda i niezwykłe przygody.



