Bongiorno – Co by tu napisać dzisiaj ? – taka myśl błąkała mi się po głowie od samego rana. Może opisać Mediolan, a może samą katedrę. Jak nie to, to może mediolańskie Muzeum Nauki? Jednak spojrzałem sobie na ostatnią, opisaną legendę o chojnickich czarownicach, którą znaleźć możecie tutaj i stwierdziłem, że jednak zabiorę Was do Bergamo, fotografie są na końcu tego tekstu.

Co ma jedno do drugiego pewnie zapytacie, więc odpowiadam –  ma i to bardzo dużo. Mianowicie jak się dowiecie z artykułu w tym pięknym mieście położonym na zboczach gór, działał prężnie Trybunał Świętej Inkwizycji, ale o tym za momencik.

Włoski weekend pełen atrakcji 

Nasz włoski weekend już na etapie planowania podzieliliśmy na zwiedzanie Mediolanu i wizytę w Bergamo. Naczytałem się sporo o tym rejonie i grzechem by było tam nie zawitać. Dlatego też w trzecim dniu pobytu udaliśmy się na przeogromny mediolański dworzec centralny, zakupiliśmy bilety na pociąg i wyruszyliśmy. Co mijaliśmy po drodze, o to mnie nie pytajcie, mam w zwyczaju zasypiać we wszystkich środkach lokomocji, którymi podróżuje i budzę się dopiero na miejscu.

Po około 50 minutach dojechaliśmy na miejsce. Ewa jak zwykle wszystko skrupulatnie miała rozpracowane i już po wyjściu z pociągu doskonale wiedziała w którą stronę się kierować.  Po drodze jeszcze tylko szybki posiłek z lokalnej Bruschetty (swoją drogą świetna, ostra przekąska) i już byliśmy gotowi do wędrówki. No może nie tak do końca gotowi,  bo nogi już były mocno wymęczone poprzednimi dniami, kiedy to dziennie robiliśmy po 25 kilometrów.

Ciity Alta

Po opłaceniu „zatrważającej” kwoty 1,30 euro wpakowaliśmy się w wagonik i poturlaliśmy tempem spacerowym prosto do Ciity Alta. Tam po wyjściu czekało na nas miasto wyjęte żywcem z czasów średniowiecza. System wąskich uliczek, bronionych przed światem zewnętrznym kompletnym systemem fortyfikacji. Niezliczona ilości kościołów, jak na siedzibę Trybunału Inkwizycji przystało i pięknym placem Piazza Vecchia, który urzekł Nas swoją kameralnością.

Bergamo-Włochy-zwiedzanie-co-zobaczyć-ciekawostki-atrakcje-turystyczne-podróże-wakacje-we-Włoszech-wycieczka-pociąg-transport

Poruszanie się po Włoszech jest bardzo wygodne i bezpieczne. Koleje są czyste i szybkie, pamiętajcie tylko o wcześniejszym zakupie biletów, zwłaszcza latem

Co do historii miasta, to ślady pierwszego osadnictwa datuję się na XII w p.n.e. Jednak pierwsze miasto założone przez Celtów powstało w roku 390 p.n.e. Kilka wieków później miasto zdobyli Rzymianie i przemianowali nazwę miasta z celtyckiego Bergheim (miasto na wzgórzu) na Bergamum. Dalsze losy miasta są typowe dla miast tamtego okresu. Czym większy był rozwój danego miejsca, tym bardziej atrakcyjne było to dla potencjalnych najeźdźców, co skutkowało przechodzeniem Bergamo z rąk do rąk. Jednak to nie ta historia mnie zafascynowała.

To właśnie w tym mieście rozpoczął działalność jeden z pierwszych Inkwizytorów Alberico (1232 r.). W roku 1267 Bergamo przyjęło statuty anty heretyckie, a już na początku XIV wieku utworzony został wspólny okręg inkwizytorski dla Bergamo i Bresci. Ile czarownic spłonęło na rynku Bergamo? Tego do dzisiaj nikt nie jest w stanie określić, gdyż większość archiwów uległa zniszczeniu, ale z tego co pozostało w pamięci ludowej to można wywnioskować że była to niemała ilość. Zresztą Trybunał nie ograniczał się tylko do obszarów miejskich. Na wioskach płonęło kilka razy więcej stosów.

Powracając jednak do naszej wędrówki

To po krótkim pobycie na Piazza Vecchia, udaliśmy się na kolejny plac Piazza del Duomo, przy którym to wybudowane zostały Capella Colleoni (o której za moment będzie dosyć ciekawa historyjka),  katedra św. Aleksandra, oraz Bazylika Santa Maria Maggiore i to właśnie do tej ostatniej skierowaliśmy nasze kroki. Zbudowana w drugiej połowie XII wieku budowla, według podań, została wzniesiona jako wotum wdzięczności ludności Bergamo za ochronę przed suszą, głodem i dżumą które nawiedziły tę okolicę w roku 1133.

Trzeba przyznać, że zbudowali ją z niemałym rozmachem. Wnętrze kościoła prezentuje się nad wyraz bogato. Barokowe malowidła na każdym centymetrze kwadratowym pomieszczenia robią niesamowite wrażenie. Jednak moim zdaniem, najpiękniejszy okazał się rzeźbiony konfesjonał, co zresztą macie okazję zobaczyć na zdjęciach. Po kilkunastu minutach gdy to jak opętany latałem na przemian z aparatem i kamerą, stwierdziłem że już mi wystarczy i możemy iść dalej,  Capallo Colleoni przybywamy.

Bergamo-Włochy-zwiedzanie-co-zobaczyć-ciekawostki-atrakcje-turystyczne-podróże-wakacje-we-Włoszech-wycieczka

Bergamo pełne jest starych budowli, które są prawdziwą atrakcją turystyczną miasta

Dlaczego akurat tam? Wyczytaliśmy przed podróżą, że można sobie zagwarantować w niej niemałe szczęście. Pewnie się zastanawiacie w jaki sposób, już spieszę z wyjaśnieniem. Kaplica została zaprojektowana przez Giovanniego  Antonia Amadeo jako mauzoleum szanowanego rodu szlacheckiego  na rozkaz Bartolomea Colleoniego, dla niego i jego córki.

Oprócz tego że Bartolomeo był doskonałym dowódcą , który potrafił przechylać szalę zwycięstw na swoją stronę (był pierwszym artylerzystą, który użył dział podczas bitew), to także szczycił się tym, że urodził się z trzema jądrami i to właśnie ten symbol, traktując go jako niebywałe szczęście, umieścił w swoim herbie rodowym. Tak więc przechodzimy do sedna. W kaplicy znajduje herb Colleonich, który to trzeba, że tak powiem  „pomacać” by zagwarantować sobie szczęście i bogactwo.

Herb Colleonich i pomacanie na szczęście

Oczywiście szczęścia nigdy za wiele i po odnalezieniu herbu, pogłaskałem powód dumy Colleoniego, co najwidoczniej nie spodobało się Pani stróżującej, która to nie omieszkała mnie profilaktycznie głośno upomnieć z częstotliwością karabinu maszynowego. Cóż powiedziała? Wybaczcie, ale nie wiem, jednak nie zamierzaliśmy przekonywać się jak długo może ta drobna kobiecina na jednym wdechu wyrzucać z siebie słowa i udaliśmy się czym prędzej na kolejną kolejkę Funiculare,  która zawiozła nas na sam szczyt wzgórza, gdzie króluje Castello di San Viglio.

Tam okazało się, że potarcie herbu jednak ma lekkie opóźnienia z tym szczęściem i mamy małego pecha, bo widoczność była słabiutka  i nie mogliśmy w 100% delektować się widokiem. Jednak mimo tego, że mleczna zasłona spowiła horyzont to i tak co nieco można było zobaczyć, a do zobaczenia faktycznie jest cała panorama tego średniowiecznego miasta.

Bergamo-Włochy-zwiedzanie-co-zobaczyć-ciekawostki-atrakcje-turystyczne-podróże-wakacje-we-Włoszech-wycieczka-pociąg-transport-pizza-jedzenie-obiad-kolacja

Nie można być we Włoszech i nie spróbować prawdziwej, oryginalnej Włoskiej pizzy

W końcu po kilku godzinach łażenia mieliśmy już serdecznie dość i stwierdziliśmy, że czas wracać. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na malutki deser w postaci regionalnej „Polenty” – czyli mega kalorycznej słodkiej bombie, zawiniętej w marcepan. Następnie przesiedliśmy ostatni raz na ryneczku Piazza Vecchia i wpadliśmy na „genialny” pomysł powrotu na pieszo, jednak po pomyleniu dróg trafiliśmy po raz kolejny do starego miasta i ostatecznie wymęczeni zjechaliśmy kolejką.

Troszeczkę zajęło mi poszukiwanie legend, lecz w końcu gdzieś na jakiś włoskich stronach udało mi się znaleźć kilka i to całkiem ciekawych. Dzisiaj opowiem jedną z nich, jednak obiecuję że pozostałe też zagoszczą na stronie, bądź na facebooku bo naprawdę warte są opisania.

Legenda o Dzikim gonie z Bergamo – Włochy

Każdy się czegoś obawia. Jedni boją się wampirów, inni wilkołaków. Inni nie pójdą nocą na cmentarz, z obawy przed umęczonymi duszami. Jednak mieszkańcy Bergamo bali się czegoś straszniejszego. To Dziki gon (nazwa rozpowszechniona przez sagę Wiedźmina), lub inaczej Dziki Łów przetaczał się przez tą krainę z dość dużą częstotliwością. Należy w tym miejscu wspomnieć, że diaboliczna procesja łowców zawsze ma swojego lidera który przewodzi całej watasze. Na nieszczęście mieszkańców Bergamo przywództwo nad zgrają demonów, wróżek, goblinów i innych nadprzyrodzonych istot, objął sam diabeł.

Szatan nie przybył sam, przyprowadził ze sobą stado wiernych diabelskich ogarów, które z wyglądy przypominały wściekłe psy, z tą różnicą że były kilkakrotnie większe. Demoniczne potwory znane były z tego, że potrafiły wydobyć z siebie tak głośny i opętańczy skowyt, że osoby słyszące natychmiast ogarnęło przerażenie i nie były w stanie się ruszyć.

Bergamo-Włochy-zwiedzanie-co-zobaczyć-ciekawostki-atrakcje-turystyczne-podróże-wakacje-we-Włoszech-wycieczka

Katedry i kościoły w Bergamo pełne są bogatych i gustownych ozdób. Te w drewnie robią największe wrażenie.

Pewnej burzowej nocy pochód ruszył. Mieszkańcy Bergamo już z daleka słyszeli co się święci i czym prędzej pochowali się w swoich domostwach i kościołach. Jedynie słynący ze swojej silnej awersji do inteligencji, miejscowy chłopek, Luigino zapragnął zobaczyć marsz śmierci. To co zobaczył okazało się jednak zbyt intensywnym doznaniem.

Horda demonicznych psów ustawiona parami, z połyskującymi ślepiami i ognistymi jęzorami zwisającymi z pysków ciągnęła za sobą niczym rydwan, mahoniową trumnę, w którym zasiadał sam diabeł.  Za tym wozem wędrowały pomniejsze demony i inne dziwadła, które opuściły piekielne czeluści. Następnego dnia odnaleziono Luigiano, lecz nie była to już ta sama osoba co dzień wcześniej. Włosy białe od siwizny, zapadnięte oczodoły i przerażone nieobecne oczy, przypominały bardziej żyjącego trupa niż człowieka.

Tego już było za wiele.

Miejscowy kapłan Don Gasualdo postanowił zakończyć to szaleństwo. Uzbrojony w krucyfiks, oraz potężny zapas święconej wody postanowił stanąć naprzeciwko procesji. Gdy tylko ujrzał, że horda się zbliża zaczął gorliwie modlić się i skrapiać ziemię przed sobą. Ta zatrzęsła się i zaczęła pękać, głazy zaczęły staczać się z okolicznych wzgórz, a drzewa zaczęły pękać jak zapałki. Po chwili, z przeraźliwym skowytem i dźwiękiem łamanych kości. Dziki gon przepadł w czeluściach piekieł. Nareszcie mieszkańcy Bergamo byli wolni od przekleństwa, a Don Gasualdo został wyniesiony do statusu bohatera.

Jednak gdy tylko burza staczała się po pobliskich zboczach, wszyscy zamykali domy na cztery spusty. Wchodzili pod kołdrę z zatkanymi uszami z obawy przed przerażającym wyciem dzikiej hordy diabelskich ogarów.