– Dzień Dobry, poprosimy bilet łączony na wszystkie atrakcje – prośba skierowana do miłej Pani zasiadającej w krzywej wieży lekko zbiła ją z tropu, podniosła wzrok znad książki i spojrzała na nas zdziwiona

– Łączony? Przecież to ponad 4 godziny zwiedzania – powiedziała jakby ostrzegając przed ogromnym niebezpieczeństwem.

– Tak wiemy – Powiedziałem – W sumie to nawet dobrze, że tyle będzie chodzenia. Bynajmniej coś fajnego zobaczymy, porobimy zdjęcia i takie tam – dodałem nie kryjąc uśmiechów, które chcąc nie chcąc pojawiły się w kącikach naszych ust.

Kasjerka zmierzyła nas badawczym wzrokiem od stóp do głów, zmarszczyła lekko brwi i stwierdziła z ogromną satysfakcją, tak jak by w końcu po latach poszukiwań odkryła co najmniej Atlantydę

– Ach…Państwo to pewnie z PTTK?! – skrywany dotąd uśmiech już na dobre zagościł na naszych twarzach.

– Nie, nie. My tak normalnie przyjechaliśmy pozwiedzać. No wie Pani, jak turyści – Cisza jaka zapadła na tą krótką chwilę była tak wielka,  że można było usłyszeć szum rosnącej trawy na pobliskim trawniku. Po chwili jednak dzierżyliśmy bilety wstępu i odprowadzani wzrokiem zdziwionej bileterki zniknęliśmy w bramie prowadzącej na krzywą wieżę.

Tak właśnie rozpoczęliśmy przygodę z Ząbkowicami Śląskimi, o której dzisiaj Wam troszkę poopowiadam.

Zapraszam.

Troszkę historii

Jak to zazwyczaj z historią naszych miast bywa i ta dotycząca Ząbkowic Śląskich była pełna zwrotów akcji jakich nie powstydziłaby się żadna wysokobudżetowa produkcja kinowa. W zasadzie od momentu powstania Ząbkowic gdzieś tam w zamierzchłych czasach głębokiego średniowiecza coś tu się zawsze działo. W dużej mierze przyczyną wszystkich waśni był fakt, że Ząbkowice nazywane wtedy Frankensteinem,  z racji położenia przy szlaku bursztynowym były co najmniej zamożne.

Ząbkowice Śląskie i jego atrakcje

Na tyle było to ważne miejsce, że już w XIII wieku postanowiono otoczyć je murami chroniącymi przed dostępem do miasta. Jednak jak to zazwyczaj bywa mury nie zawsze dawały sobie radę  z najeźdźcami i co rusz miasto było splądrowane i przechodziło w ręce innych zarządców.

Najgorszy jednak okres przypadł na wojnę trzydziestoletnią, kiedy to buciory wojsk szwedzkich i cesarskich kilkukrotnie rozdeptywały ziemię okolicznych pól , nie pozostawiając kamienia na kamieniu.

Dopiero w wieku XIX nastąpił ponowny rozkwit miasta, który poskutkował szybkim wzrostem zaludnienia. Tak, że już w roku 1939 miasto zamieszkiwało ponad 11 000 ludzi, a skoro była ich już taka masa, to i znaleźli się oczywiście przedsiębiorcy którzy postanowili tą masę zatrudnić. Między innymi, co szczególnie ważne jest dla Naszych Szlaków, powstała tam fabryka kapeluszy.

Ale wracajmy do tematów najważniejszych, czyli tego co też tam dzisiaj można zobaczyć, bo przecież zwiedzania, aż na 4 godziny i nie każdy taką „morderczą” trasę wytrzyma.

Największe atrakcje Ząbkowic Śląskich

Rynek i ratusz

Szukając jakichś informacji na temat ryneczku, który swoją drogą jest całkiem urokliwy, natrafiłem jedynie na tak istotną wiadomość, która brzmiała – uwaga cytuję  „Biegał nago po rynku. Tłumaczył, że chciał wygrać zakład”.  

Tak więc jak widzicie niezbyt wiele mi pomogło google w odkryciu historii tego miejsca, a pomogło jedynie znaleźć ciekawe upodobania niewielkiej części mieszkańców. Dlatego też pozostaje mi jedynie opisać własne spostrzeżenia, które są nad wyraz pozytywne.

Coś mają w sobie te dolnośląskie miasteczka takiego, że nie da się ich nie lubić. Zresztą widać, że mieszkańcy oprócz zacięcia do rozbieranych gier hazardowych, potrafią też zadbać o estetyczną stronę swoich włości.

Co w szczególności widać po niesamowitym budynku neogotyckiego Ratusza, dumnie wznoszącego się ponad dachy przyległych kamienic.

Ratusz powstał w 1864 roku, na miejscu dawniejszych budynków administracyjnych, które niestety spłonęły w ogromnym pożarze. Jedynie co nie spłonęło i co ciekawie zostało zaadaptowane do nowego projektu,  to wieża ratuszowa z mechanizmem zegara, który z tego co udało mi się odszukać pomiędzy wierszami o golasie latającym po rynku niestety przestała działać i stan ten trwa do dzisiaj.

Krzywa wieża w Ząbkowicach Śląskich

Co tam krzywa wieża w Pizie, czy inne niedoróbki budowlane. Ta w Ząbkowicach może poszczycić się taką krzywizną, że o ho ho. Nie powstydził by się jej żaden domorosły fachura, który zapewne niejednemu z nas napsuł krwi podczas budowy czy remontu, po uprzednim wypowiedzeniu.

Będzie Pan zadowolony!

Jednak zanim dojdziemy do kolejnego cytatu.

uuuu….Panie, a kto to Panu tak spartolił – zobaczmy dlaczego w ogóle taka wieża miała tutaj powstać, a hipotez jest wiele.

Pierwsza z nich mówi o tym, że najprawdopodobniej jest to pozostałość po dawnych zabudowaniach zamkowych, o czym mają świadczyć kamienne ściany piętrzące się do wysokości dziesięciu metrów i miała ona służyć między innymi jako loch głodowy, gdzie pojmani nieszczęśnicy w straszliwych męczarniach oczekiwali swojego końca.

Ząbkowice Śląskie i jego atrakcje - krzywa wieża

Druga z kolei głosi, że wieża była bramą wjazdową do miasta, a kolejna, że wieża miała po prostu być wypasioną dzwonnicą. Zresztą ta trzecia może jest najbliższa prawdy, bo od XV wieku właśnie rolę dzwonnicy pełniła oficjalnie.

No ale czy to ważne? Ważniejszym się wydaje być pytanie  co się stało, że wieża jest tak krzywa? Czy to faktycznie była kompletna fuszerka budowlana? Czy może podmokłe grunty?

A może za jej przechył odpowiadają wstrząsy tektoniczne z 15 września 1590 roku (Tak, tak moi mili. I w Polsce zdarzały się dość znaczne trzęsienia ziemi).  No tego tak do końca nie wiadomo. Znając jednak życie, wpływ na krzywiznę mogła mieć suma wszystkich trzech nieszczęść na raz.

Co ciekawe istnieje jeszcze jedna możliwość, która obrosła legendami. Podobno z rozmysłem tak ją zbudowano. Poważnie! Zebrali się kiedyś rajcy miejscy i zadecydowali, że trzeba by było wybudować wieżę.

– No ale przecież wieżę, to ma każde miasto i fajnie by było się wyróżniać jakoś na tle pozostałych – stwierdził jeden z nich. Usiedli więc w karczmie, bo na trzeźwo to się gorzej myśli i po długich dyskusjach wspomaganych okowitą wydumali, zapewne patrząc na chwiejących się kompanów ledwo łapiących poziom, że  rozwiązanie jest proste!

– Budujmy krzywo! No i pobudowali.

Podobno jeszcze w XIX wieku, przed pożarami które strawiły większą część miasta na wieży widniał napis wyryty po niemiecku przez budowniczego

– Nazywam się Hohannes Gleiss, wybudowałem tę wieżę krzywą z pilnością – więc może i faktycznie tak miało być.

Dzisiaj wieża, dzięki temu że się zepsuła lub była postawiona krzywo z zamysłem, jest niewątpliwą atrakcją turystyczną, z której można podziwiać panoramę okolicy i zdecydowanie warto się na nią wspiąć.

Izba Pamiątek Regionalnych imienia Józefa Glabiszewskiego

Kolejnym punktem wycieczki do którego warto podreptać, jest Izba Pamiątek Regionalnych. Choć mało rozreklamowane, bo nie uświadczysz zbyt wielu informacji na jej temat, to powiem Wam, że posiada ono w swoich zbiorach dość ciekawe eksponaty związane z historią Ząbkowic Śląskich i w zasadzie każdy znajdzie w tym galimatiasie coś ciekawego dla siebie.

Ząbkowice Śląskie i jego atrakcje - muzeum

Mi, o dziwo oprócz ekspozycji historycznych, a w szczególności dawnych tarcz strzeleckich do których, z racji kunsztu wykonania, nie śmiałbym strzelać spodobała się wystawa PRL, gdzie mogłem zobaczyć sprzęt elektroniczny z którego miałem jeszcze sposobność sam kiedyś korzystać. No te joysticki to łamałem nagminnie.

Laboratorium Frankensteina

W tym samym budynku co Izba Pamiątek regionalnych znalazło swoje miejsce Laboratorium Frankensteina, gdzie można się dowiedzieć co też ma wspólnego miasto z tym sławnym literackim naukowcem, oprócz tego że oczywiście współdzielą nazwę.

Czy prawdą jest to, że to właśnie historia opisana przeze mnie już w poprzednim artykule – jest prawdziwa to już pozostawiam Waszej ocenie, ale trzeba przyznać, że marketing rządzi się swoimi prawami i nie można odmawiać miastu temu, że stara się skorzystać z nazwy Frankenstein by przyciągnąć jak najwięcej turystów, którzy z chęcią poświęcę te cztery godziny by je sobie pooglądać.

Mi forma przekazu informacji o masakrze jakiej dopuszczono się na grabarzach podobała się, a pisk Ewy gdy wchodziła do podziemi, był taką przysłowiową kropeczką nad i. Jednym słowem warto dać się wciągnąć w opowieść jaką nam serwują włodarze tego miejsca.

Zamek, a raczej to co z niego pozostało

Nie jest to okazałe zamczysko, do którego przyjeżdżali królowie by napawać się swoimi zwycięstwami. Nie jest to też perełka budownictwa, w której można zachwycać się kunsztem wykończenia. Jest to po prostu surowa warownia, której jedynym zadaniem było bronić tych, którzy schowali się za jej murami.

 

Pierwszy zamek powstał gdzieś w XIV wieku i trzeba przyznać, że jak na swoje czasy doskonale spełnił się w swojej roli, bo już w 1335 roku przetrwał oblężenie wojsk czeskich. Niestety już rok później został zastawiony Luksemburgom przez Bolka II za długi, a syn Bolka niejaki Mikołaj Mały w końcu go sprzedał Czechom i tyle.

Warownia może i przetrwałaby w pierwotnej formie do dzisiaj, ale podczas wojen Husyckich została zniszczona, by w połowie XV wieku zostać odbudowana przez syna króla Czeskiego Jerzego z Podebriadów.

Ząbkowice Śląskie i jego atrakcje

Potem znowu przyszła wojenna zawierucha i znowu została zniszczona. Następnie został odbudowana i przebudowana na nowoczesny styl renesansowy i potem znowu została częściowo zniszczona. Czyli jak widzicie po tej lekcji historii w pigułce,  historia typowa jak w przypadku innych zamczysk. Czyli podsumowując na samym końcu tej burzliwej drogi stoi ruina.

I to właśnie tę ruinę możemy sobie pozwiedzać. Co prawda za wiele tutaj nie można zobaczyć, ale na fajny spacer w otoczeniu zabytkowych murów jest to w zupełności wystarczające.

Podsumowując

Wydaje mi się, że oprócz cyklicznej imprezy organizowanej pod szyldem Potwora Frankensteina, zbyt wielu turystów nie odwiedza tego miasta, a szkoda. Bo naprawdę jest to fajne miejsce na turystycznej mapie województwa dolnośląskiego.

Dlatego zachęcam Was byście nie omijali Ząbkowic Śląskich szerokim łukiem pędząc w stronę innych, bardziej znanych atrakcji województwa, tylko poświęćcie te „cztery godziny” i szarżujcie kasy biletowe – a niech kasjerka się znowu zdziwi 😉

Ciekawostki

  • Obecnie odchylenie krzywej wieży od pionu wynosi 2,14 m. Warto dodać, że podczas pomiarów dokonanych w 1977 roku stwierdzono, że odchylenie wynosi 1, 98 m.          
  • Laboratorium Frankensteina i Izba Pamiątek Regionalnych znajduje się w tak zwanym Dworze rycerza Kauffunga. Jest to najstarszy budynek mieszkalny w mieście, który po raz pierwszy został opisany w 1504 roku.
  • Z Ząbkowicami Śląskimi związanych jest kilka ciekawych legend. Można tutaj wymienić: Legendę o Rycerzu Kauffungu, który bardziej był zbójem niż szlachetnie urodzonym. Legendę o złotym kluczyku i smoku. Legendę o ząbkowickim kacie. Obiecuję, że któraś z tych trzech na pewno pojawi się na naszych szlakach już niedługo.
  • Ciekawostki o Doktorze Frankensteinie oczywiście znajdziecie w poprzednim wpisie.
  • W mieście funkcjonowała fabryka kapeluszy „SILESIA

Porady praktyczne

Izbę Pamiątek Regionalnych oraz Krzywą Wieżę można zwiedzać:
od 15 kwietnia do 30 września  – codziennie od godz. 09:00 do godz. 19:00.
od 1 października do 14 kwietnia – codziennie od godz. 09:00 do godz. 17:00.

Ostatnie wejście pół godziny przed zamknięciem.

Ceny biletów:

  • Krzywa Wieża – bilet normalny: 7,00 zł; bilet ulgowy: 4,00 zł.
  • Izba Pamiątek Regionalnych –  bilet normalny: 6,00 zł; bilet ulgowy: 3,00 zł.
  • Śladami Frankensteina: 7,00 zł; bilet ulgowy: 4,00 zł.
  • Ruiny Zamku: 7,00 zł; bilet ulgowy: 4,00 zł. (Bilety do zamku należy kupić w Krzywej Wieży, lub Izbie pamiątek Regionalnych).
  • Pakiet  –  Krzywa Wieża,  Izba Pamiątek Regionalnych, Śladami Frankensteina, Ruiny Zamku – bilet normalny: 20,00 zł; bilet ulgowy: 10,00 zł.