Legenda o Czechu to nieco inna wersja legendy popularnej w Czechach, a znanej u nas jako baśń o trzech braciach.
Podczas wędrówek po Czechach odwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc i przeżyliśmy sporo fajnych przygód. Smakowaliśmy cuda tamtejszej kuchni oraz nazbieraliśmy sporo legend i historii. Przywieźliśmy do domu nie tylko przepisy kulinarne i zdjęcia tutejszych zabytków, ale także ciekawą opowieść, zupełnie u nas nieznaną — Legenda o Czechu.
Zapewne legendę o Lechu, Czechu i Rusie znacie, a czy wiecie, że za naszą zachodnią granicą w czasach głębokiej komuny istniało przekonanie, że było czterech braci? Ten czwarty nosił imię Enerdus, jednak o nim opowiem innym razem, dziś pójdziemy śladami Czecha, który zawędrował za Sudety i tam postanowił powołać do życia potężne państwo. Jak mówi legenda o Czechu. Był on mężny, mądry no i zaradny, dzięki czemu wszystkie swoje pomysły realizował z łatwością poza spłodzeniem potomka, ale o tym przeczytasz w legendzie poniżej.
Legenda o Czechu i jego duchu, który wciąż czuwa nad swoją ziemią

Gdy wielki Czech, założyciel potężnej krainy, odszedł do świata przodków, ziemia, którą pozostawił, pogrążyła się w smutku. Ludzie mówili, że wraz z jego ostatnim tchnieniem zgasło światło, które prowadziło naród przez burze i ciemność. Pola przestały rodzić tak obficie, bydło chorowało, a między ludźmi zaczęły rodzić się spory i niezgoda.
Wtedy starcy przypomnieli sobie dawne słowa: „Dopóki pamięć o Czechu żyje, dopóty jego duch czuwa nad ludem.”
Postanowili więc wysłać posłańców do jego brata, Lecha, by zapytać o radę. Ten, zamyślony, spojrzał ku północy i rzekł:
– Duch mojego brata nie odszedł całkowicie. Jego wola trwa w tej ziemi. Posadźcie na tronie Kroka – człowieka mądrego i sprawiedliwego, który potrafi słuchać nie tylko ludzi, ale i ciszy.
Tak też uczyniono.
Król Krok rządził dobrze, lecz nawet jego mądrość nie była w stanie całkowicie uciszyć niepokojów. Dopiero jego córki przyniosły nadzieję, jakiej lud dawno nie widział.
Kazi znała tajemnice ziół i zaklęć, Teta rozmawiała z bogami, lecz to najmłodsza Libusza była tą, którą naznaczyło przeznaczenie.
Pewnej nocy, gdy mgła spowiła wzgórze Wyszehrad, Libusza miała sen.
Ujrzała ducha Czecha stojącego na wysokiej skale, patrzącego na swoją ziemię.
– Twoja kraina stoi na rozdrożu – przemówił. – Jeśli lud nie nauczy się jedności, rozpadnie się jak sucha ziemia pod stopami. Ty jesteś tą, która wskaże drogę.
Gdy się obudziła, wiedziała, że jej los został przypieczętowany.
Po śmierci Kroka to właśnie ona objęła władzę. Rządziła sprawiedliwie, lecz w sercach ludzi wciąż tlił się bunt. Niektórzy nie potrafili pogodzić się z tym, że ich władcą jest kobieta.
Kiedy więc jeden ze starców odważył się zakwestionować jej wyrok, Libusza przypomniała sobie słowa ducha Czecha.
Zrozumiała, że jej przeznaczeniem nie jest jedynie rządzić — ale połączyć.
Dlatego przemówiła:
– Jeśli chcecie władcy, który będzie symbolem siły, znajdziecie go tam, gdzie ziemia spotyka się z potem człowieka. Idźcie tam, gdzie pracuje ten, który nie szuka władzy.
Posłańcy wyruszyli i odnaleźli Przemysła – oracza, który jadł swój posiłek przy żelaznym pługu.
Gdy przyprowadzili go do Libuszy, wiatr zawył nad Wyszehradem, a starsi przysięgali później, że na niebie ujrzeli cień wielkiego wojownika.
Mówiono, że to sam Czech patrzył na swojego następcę.
Libusza poślubiła Przemysła, a ich rządy przyniosły krainie pokój i dobrobyt. Ludzie przestali się dzielić, bo zrozumieli, że siła nie leży ani w mieczu, ani w płci, lecz w mądrości i jedności.
A gdy nocą nad wzgórzami pojawiała się mgła, starcy szeptali dzieciom:
– To duch Czecha wciąż czuwa nad swoją ziemią… i sprawdza, czy jego lud pamięta, czego ich nauczył.



