Zamki Bobolice i Mirów zwiedzanie, historia i ciekawostki w województwie śląskim to niezwykłe średniowieczne zabytki pełne niezliczonych atrakcji.

Kolejnymi zamkami Jury Krakowsko-Częstochowskiej, które mamy okazję Wam przedstawić i zachęcić do ich odwiedzenia są zamek w Bobolicach i Mirowie. Te sąsiadujące ze sobą warownie można spokojnie zwiedzić w czasie jednego spaceru, dlatego wyjątkowo w tym artykule opiszemy obydwie. W końcu czy jest sens się rozdrabniać, skoro jedna od drugiej to zaledwie rzut beretem i to takim bez antenki?

No pewnie, że nie. Tym bardziej że niestety zamek Mirów można oglądać tylko przez oczka drucianej siatki okalającej ruiny, więc o wielkim zwiedzaniu nie ma tutaj mowy. Co innego w Bobolicach, gdzie czeka na nas zamek jak spod igły, nowy i pachnący. Jak zwykle opowiem trochę o historii obu zabytków oraz o ich walorach i atrakcjach. Postaram się także znaleźć jakieś ciekawostki i poszukam kilka wad, tak by nie było za kolorowo. Zaczynajmy. Aha… będzie też coś o duchach.

Zamek w Bobolicach krótka lekcja historii

Jak wszystkie zamki w sieci Orlich Gniazd i ten został zbudowany za panowania Kazimierza III Wielkiego. Mądra polityka i ogromne możliwości finansowe, jakimi dysponował dzięki wydobywaniu soli w kopalniach w Wieliczce i Bochni dały sposobność wybudowania sieci warowni. Orle Gniazda miały strzec granic królestwa i bronić okolicznych terenów przed zewnętrznym zagrożeniem. Zamek w Bobolicach chronił Małopolskę przed najazdami ze strony Śląska, który w tamtych czasach należał do Czechów.

W 1370 roku król Polski Ludwik Węgierski nadał zamek swojemu krewniakowi Władysławowi Opolczykowi, który dziewięć lat później przekazał go niejakiemu Andrzejowi z Barlabas. Andrzej, poczuwszy odrobinę władzy, postanowił zarobić co nieco na okolicznych mieszkańcach. Jego ulubionym hobby było bicie, gwałcenie i mordowanie. Zbójnickie zapędy władcy Bobolickiego zamku ukrócił Władysław Jagiełło, który pogroził mu palcem i ostatecznie odebrał mu warownię. Nie oznaczało to jednak końca zmian właścicieli. Ci zmieniali się w zastraszającym tempie, co znacząco wpływało na kondycję zamkowych murów. W 1683 roku twierdza była już tak mocno zapuszczona, że gdy odwiedził ją Jan III Sobieski podczas wyprawy na Wiedeń. Jego dworzanie woleli spać w namiotach, niż schronić się w jej murach.

Smutne losy zamku w Bobolicach

Ciekawostki o średniowieczu.

Zniszczeń dopełniła wiadomość o rzekomym skarbie, który ponoć odnaleziono tutaj w XIX wieku. Ruinę odwiedzali coraz częściej poszukiwacze skarbów zaślepieni wizją łatwego zarobku. To, co jeszcze w tamtym momencie przypominało zamek, rozbierane było kamień po kamieniu z nadzieją odnalezienia legendarnych kosztowności. Ostatecznie skarbu nie znaleziono, a pozostawiona kupa gruzu została wykorzystana przez okolicznych rolników, którzy pobudowali sobie domy i chlewiki.

W roku 1999 nowy właściciel zamku Jarosław Lasecki ogłosił, że odbuduje zamczysko. Kilkanaście lat później spełnił swoją obietnicę i udostępnił zwiedzającym „nową” twierdzę. Zdania co do zasadności inwestycji są podzielone. Jednym ta idea się spodobała, inni z kolei twierdzą, że to było zniszczenie zabytku. Jednak fakt jest taki, że zamek stoi i z upływem lat spory narosłe wobec renowacji najprawdopodobniej pójdą w zapomnienie.

Zamek w Mirowie historia w małej pigułce

Zamek Bobolice i Mirów.

Historia zamku w Mirowie jest nierozerwalnie związana z sąsiadującymi Bobolicami. To tutaj postanowiono wybudować strażnicę podległą bobolickim włościom. Dopiero później zdecydowano się na rozbudowę posterunku do rozmiarów całkiem solidnego zamku. Tak, jak w przypadku zamku z Bobolic i tutaj został on przekazany przez króla Ludwika Węgierskiego jego krewniakowi. Ten jednak nie posiadał drygu do zarządzania i wolał działać na przekór koronie, co doprowadziło do tego, że włości przejął  Władysław Jagiełło.

Niestety, tak jak w przypadku Bobolic również Mirów przechodził z rąk do rąk. Co prawda kolejni gospodarze przykładali się troszkę bardziej do jego odnawiania, jednak w końcu i ten zamek czekała zagłada. Przyczynili się do tego Szwedzi, którzy dość poważnie naruszyli jego konstrukcję. Zamek już nigdy nie został podniesiony z ruin. I tutaj walające się kamienie posłużyły za budulec dla okolicznych mieszkańców. W 1934 roku stan budowli był tak słaby, że zawaliła się cała południowa ściana. Dopiero w roku 2006 rodzina Lasecki przystąpiła do zabezpieczania pozostałości z myślą o ponownym udostępnieniu dla zwiedzających. Kiedy zakończą prace, tego nie wiadomo.

Zwiedzanie zamku w Bobolicach

Zamek Bobolice i Mirów. Michał Baranowski.

Nasza przygoda z zamkiem w Bobolicach zaczęła się już na parkingu. Zachwycony widokiem, jaki rozpościerał się na zamkowe błonia, nie zwróciłem kompletnie uwagi na zastawioną na mój samochodzik pułapkę. Pięknie przygotowana, płaska powierzchnia parkingu zachęcała do postawienia wehikułu konkretnie w tym, wybranym przeze mnie miejscu. Jakie było moje zdziwienie, gdy w jednym momencie przód samochodu zapadł się w piaszczystym parowie. Oparłem się głową o kierownicę i po lekkim ochłonięciu wyszedłem zobaczyć, z czym przyjdzie mi się za moment zmierzyć. Drapiąc się po czuprynie, patrzyłem bezradnie na uwięzione koła. Po kilku minutach bezskutecznych prób oswobodzenia auta załamałem ręce. Nadeszła jednak pomoc. Zlitowali się przejeżdżający turyści i po krótkiej chwili, pięciu chłopa spowitych dymem palonego sprzęgła,  wypchnęło samochód na twardą powierzchnię.

No, to teraz można pozwiedzać. – Powiedziałem do dzieciaków, które zniecierpliwione czekały tylko na sygnał, który pozwoli im ruszyć pędem ku wznoszącej się na wzgórzu twierdzy. Pozostało jeszcze wspiąć się na ciekawą formację skalną i już staliśmy przed zamkiem, który wyglądał jak z żywcem wyciągnięty z bajki. Pewnie wielu w tym momencie powie, że nie ma co zachwycać się tą szkaradą, że przez odbudowę zniszczono zabytek i tak dalej. Jednak powiem Wam szczerze, że mi ogólnie się to miejsce spodobało. Sami przyznajcie, ile można ruin oglądać?

W końcu większość naszych zamkowych zabytków to czasy swojej świetności ma dawno za sobą, taka specyfika naszych terenów. Dlaczego więc nie pozwolić na drugie życie takim miejscom? Co prawda, nie mówię tu o nagłym chwyceniu za kielnię i odbudowę wszystkiego, co posiadamy, bo raczej nie wyobrażam sobie odbudowy Zamku w Ogrodzieńcu, to byłaby oczywista profanacja.

Zamki i pałace w Polsce oraz warownie, ruiny i zamczyska

Zamek Bobolice po renowacji

Zamek Bobolice i Mirów.

Zamek w Bobolicach, który na zdjęciach wyglądał co najmniej zniechęcająco, według mnie (i to jest tylko moja opinia) wygląda teraz o niebo korzystniej, niż wtedy jak był niszczejącą, rozpadającą się stertą kamieni. Samo zwiedzanie wnętrz zamku w Bobolicach nie dostarcza wielu emocji, ale nie można powiedzieć też, że jest nudne. Jest  kilka ekspozycji, na których można zawiesić oko i są tarasy widokowe, które dają wspaniały widok na okolicę. Można powiedzieć, że taki ogólnokrajowy standard. 

Mnie najbardziej zaciekawiły zdjęcia ukazujące stan przed rekonstrukcją i po rekonstrukcji. Aż nie chce się uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu, w tym miejscu stało tylko kilka kamieni poukładanych na sobie, które z zamkiem nie miały już wiele wspólnego. Czy warto zwiedzić zamek w Bobolicach? Według mnie tak, bo tylko w ten sposób można wyrobić sobie opinię na jego temat, a nie powielać to, co powtarzane jest na wielu internetowych stronach.

Spacer do ruin zamku w Mirowie

Po zwiedzeniu zamku w Bobolicach przyszedł czas na zamek w Mirowie. Mimo panującego upału wyciskającego z nas siódme poty stwierdziliśmy, że czas na mały spacer. Przecież co to te 30 minut pieszej przeprawy w ponad trzydziestostopniowym upale. Czapki są, kapelusz jest i woda też.

Damy radę. – Padło hasło i wyruszyliśmy.

Dzieciaki dzielnie biegły z przodu, zachęcając nas do szybszego tempa, a my z Ewą jak te dwa przegrzane parowozy, ociężale staraliśmy się dotrzymać im kroku. Całe szczęście, że polana, która w tym dniu przypominała powierzchnię rozgrzanej do czerwoności patelni, za moment ustąpiła miejsca zacienionemu lasowi. Dał on nam, tak potrzebną w tej chwili, odrobinę wytchnienia. Jednak co dobre szybko się kończy i tak też było w tym przypadku. Po kilkuminutowym spacerze wyszliśmy znowu na otwartą przestrzeń.

Mijani przez nas, wracający z Mirowa do Bobolic, turyści okazywali skrajne wyczerpanie. Wielu z nich tylko wpatrywało się pod swoje stopy, jak by zastanawiając się, po co w ogóle  to zrobili.  Czas spowolnił. Spacerując coraz wolniej, marzyliśmy tylko o tym, by w końcu dojść pod zamczysko, znaleźć odrobinę cienia i odpocząć. W końcu dotarliśmy.

Niełatwa droga do zamku Mirów

Zamek Bobolice i Mirów.

Ewa spojrzała na zegarek i stwierdziła, że tempo nie było takie złe i zmieściliśmy się w 40 minutach. Jednak według mnie i mogę nawet przysiąc, szliśmy co najmniej kilka godzin. Po krótkim odpoczynku, w cieniu rzucanym przez bielejące w słońcu skały wapienne, zapomnieliśmy o zmęczeniu. Nastał czas delektowania się widokiem zamku w Mirowie jakże kontrastującym z tym, który przed momentem zobaczyliśmy w Bobolicach. Ruiny, mimo szpecącego ogrodzenia, prezentowały się rewelacyjnie.

Chciałoby się co prawda wejść do środka i pobuszować po resztkach zamkowych komnat, ale znaki ostrzegawcze informującym o możliwym zawaleniu się konstrukcji, skutecznie odpędzały myśl o eksploracji. Po kilkunastu minutach „oględzin” powróciliśmy tą samą drogą, którą przyszliśmy. Jedyne co się zmieniło to to, że tym razem to my nadawaliśmy tempo wyprawie, a nasze dzieciaki marudząc, podążały za nami.

Zamki Bobolice i Mirów legenda o dwóch braciach

Jak to ze starymi zamkami bywa, każdy ma swoją legendę. Jednak co jest ciekawe w przypadku tego miejsca to to, że dwie twierdze połączone są jedną opowieścią.  Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z legendą o dwóch braciach Mirze i Bobolu, których braterska miłość została wystawiona na ciężką próbę z powodu kobiety, to teraz jest ku temu świetna okazja.

Zamki Bobolice i Mirów fakty i ciekawostki

  • Zamek w Mirowie to prawdziwa „gwiazda” filmowa. Występował między innymi w Panu Samochodziku „Praskie tajemnice”, teledysku do „Meridy Walecznej” i w „Przyjacielu wesołego diabła”. To tutaj także kręcono sceny do filmu A. Wajdy „Powidoki
  • Zamek w Bobolicach także ma za sobą sporo filmowych występów, a to za sprawą serialu „Korona Królów”, gdzie wnętrza zamku „robiły” za Wawel.
  • Warownia w Bobolicach, jak każdy szanujący się zamek posiada też całkiem spore stadko potępionych duszyczek. Zamkowe mury odwiedza między innymi Biała Dama (za życia uwięziona w twierdzy bratanica złoczyńcy z rodu Krezów),  a w podziemiach można napotkać niewierną żonę Bobola, który za jej zdradę postanowił zamurować ją żywcem w lochach.
  • Duchami z Bobolic zainteresowali się Amerykanie, którzy przyjechali tutaj nakręcić odcinek „Ghost Hunter International” dla telewizji FOX.
  • Skoro były duchy to i muszą być skarby. Podobno w XIX wieku odnaleziono w podziemiach kosztowności, które gromadzili bracia z legendy. Niestety za wielokrotnie powtarzaną opowieścią nie idą żadne namacalne dowody. Tak więc raczej byłbym sceptyczny co do tej opowieści.
  • Zamek w Mirowie był jak na swoje czasy, bardzo nowoczesnym budynkiem. Wyróżniał się między innymi innowacyjnym mostem zwodzonym, który podnosił się i jednocześnie częściowo chował się w zagłębieniu w fundamentach.
  • Odbudowa zamku w Bobolicach zgodnie z założeniami miała pochłonąć 19 milionów złotych. Ciekawe jest, w jaki sposób obecny właściciel wpadł na pomysł odbudowy warowni. Udzielając swego czasu Gazecie Wyborczej, powiedział: „ …ówczesny główny konserwator zabytków w Częstochowie Aleksander Broda odwiedził mnie na wsi w moim domu w Żurawiu i po przegranej partii tenisa z moją żoną powiedział z irytacją, że w tym tygodniu nic mu nie idzie. Bo teraz przegrał mecz tenisa, a dwa dni wcześniej jakiś chłop o nazwisku Baryła o mało go nie zatłukł siekierą. I opowiedział nam tę historię. Okazało się, że pojechał obejrzeć ruiny zamku w Bobolicach. Zamek od czasu potopu szwedzkiego stale popadał w ruinę. Działka, na której stał, należała do chłopskiej rodziny Barytów. Dostali ją w 1882 r. ukazem carskim w wyniku parcelacji gruntów. Za komuny Baryłom te ruiny zabrano, mimo że w dalszym ciągu byli właścicielami gruntu. W 1994 wygrali jednak proces i sąd przyznał im prawo do ruin, ale gdy konserwator przyjechał obejrzeć zamek, chłop Baryła tak się zdenerwował, że przegonił go z siekierą. I wtedy konserwator Broda nagle powiedział do mnie: „A może wy byście kupili ten zamek, tak lubicie zabytki?

Zamki Bobolice i Mirów informacje praktyczne

Cennik biletów w dzisiejszych czasach zmieniają się z dnia na dzień i nie sposób zadbać, by były zawsze aktualne na naszej stronie. Dlatego też odsyłam Was do oficjalnej strony zamku, gdzie znajdziesz wszystkie potrzebne szczegóły.

Oficjalna strona zamku Bobolice i Mirów