Lord Byron jest znany nie tylko jako wybitny poeta angielski, ale także jako prowokator i skandalista. Był za wiele rzeczy krytykowany, albo i naśladowany – taki „influencer” epoki romantyzmu.
Byron chętnie i dużo podróżował. Na początku XIX wieku wybrał się na Maltę i zahaczył o Portugalię. Lizbona go szczególnie nie zachwyciła, za to niewielka miejscowość Sintra przypadła mu do serca. Upamiętnił ten pobyt w poemacie „Wędrówki Childe Harolda” opisując Sintrę jako „okazały raj”. I w ten sposób przyciągnął na wieki romantyków, ekscentryków, no i turystów.
Pałac Narodowy Sintry
Sintrę odwiedziłam przeszło 200 lat po Byronie w poszukiwaniu „okazałego raju”. Przez ten czas nagromadziło się w Sintrze wiele zamków i pałaców, których właściciele za wszelką cenę chcieli zaakcentować swoją wyjątkowość.

W centrum miasta od razu zauważa się Pałac Narodowy Sintry, ale nie z powodu szczególnej urody architektonicznej. W oczy rzucają się dwa kominy, jakby był to jakiś browar. Pałac był dawną rezydencją letnią królów, jego fundamenty pochodzą jeszcze z czasów mauretańskich. W ramach modernizacji wyposażano go w nową kuchnię z nowoczesną wentylacją. I w ten sposób budowla została „ozdobiona” dwoma stożkowymi kominami. Nie jestem pewna, czy lordowi Byronowi spodobałyby się te kominy.
Pałac Palacio da Pena w Sintrze
Będąc w Sintrze, nie można pominąć, zamku Palacio da Pena. Także i ten zabytek był niegdyś królewską letnią rezydencją. Dzisiejsza architektura zamku powstała na zamówienie króla Ferdynanda II. Niemiecki architekt otrzymał zadanie zachowania części XVI wiecznego klasztoru i dobudowania nowych elementów.

Nowe elementy miały reprezentować jak najwięcej stylów architektonicznych. I tak zuchwały architekt Eschwege zastosował elementy stylu gotyckiego, renesansu, rokoko, manuelińskiego, mauretańskiego i dalekowschodniego. Z tej mieszanki powstała budowla eklektyczna do kwadratu. Co o tym zamku sądzą historycy sztuki, nie zamierzam cytować. Palacio da Pena, jest jednak tak kuriozalny, że choćby z tego powodu jest warty zobaczenia.
Pałac Quinta da Regaleira w Sintrze
W Sintrze znalazłam też pałac, który na pewno spodobałby się lordowi Byronowi. Na pierwszy rzut oka Quinta da Regaleira wygląda jak zamek z czasów baśniowych księżniczek czekających na uwolnienie ze szponów groźnych czarodziejów albo królowych czarownic.
Zaskoczeniem było dla mnie, że zamek powstał na początku XX wieku. Brazylijski baron kawowy chciał spełnić swoje marzenie posiadania romantycznego domostwa. Zaangażował do tego zadania włoskiego architekta. Zleceniodawca chciał tak, jak królewski właściciel Palacio da Pena mieć pałac łączący różne style: gotyk, renesans, czy też ulubiony przez portugalskich właścicieli zamków styl manueliński.

Mogłoby się wydawać, że z takiego zlecenia powstało monstrum architektoniczne, ale tak się nie stało. W interpretacji Włocha L. Maniniego wyszedł neogotycki pałac ze strzelistymi wieżyczkami. Spiczastość wież pałacu łagodzi bujny ogród z licznymi pieczarami i fontannami. Quinta da Regaleira zdecydowanie nastraja romantycznie i zaprasza do chwili relaksu w ogrodzie.
Lizbona oczami Byrona i moimi
Na koniec mojej portugalskiej podróży chciałam koniecznie zajrzeć do Lizbony, żeby zrozumieć, dlaczego lord Byron był tak krytyczny w stosunku do tego miejsca. Lizbona jest stolicą Portugalii od ponad 700 lat. Jej barwna historia zawiera lata świetności jak i upokorzeń, a także zależności od Hiszpanii i od Anglii.
Cezurą w historii miasta jest silne trzęsienie ziemi z 1755 roku, które przyniosło ze sobą druzgocące zniszczenia i śmierć tysięcy ludzi. Co prawda prawie od razu rozpoczęto odbudowę miasta, ale swoją świetność Lizbona odzyskała dopiero w połowie XIX wieku. Mam wrażenie, że lord Byron odwiedził miasto, kiedy było jeszcze naznaczone katastrofą.

Lizbonie nie zaszkodziło, że Byron był krytyczny. Miasto oferuje dużo turystom i ci chętnie je odwiedzają. Skoncentrowałam się na Alfamie, najstarszej części miasta, która prawie nie ucierpiała przy trzęsieniu ziemi. Koniecznie chciałam też zobaczyć Elevador Do Carmo, windę, o której się mówi, że jest dziełem Gustawa Eiffela, tego samego, który zbudował słynną wieżę w Paryżu. No i symbol świetności Portugalii — Belem z pomnikiem zdobywców Nowego Świata.
Plac Rossio, jako centrum Lizbony, które jest dobrym punktem wyjścia do wyprawy na Alfamę. Nazwa Alfama pochodzi z arabskiego „al-hama” co znaczy „ciepłe źródła”. W średniowieczu mieszkali tu arystokraci i zamożni mieszczanie, później rybacy i rzemieślnicy. Przez jakiś czas Alfama była nawet dzielnicą pod czerwoną latarnią.
Dzisiaj mieszkają tu zwykli mieszkańcy. Atrakcją jest przejazd typowym żółtym tramwajem numer 28. Ciągnie się on pod górę wśród labiryntu malowniczych uliczek. Są one tak wąskie, że z tramwaju można prawie dotknąć murów kamieniczek.
Winda Elevador do Carmo w Lizbonie
Dlaczego warto zobaczyć i przejechać się windą Elevador Do Carmo? Po pierwsze, jej konstrukcja z 1900 roku pozwala odczuć ponownie rękę znanego architekta Gustawa Eiffela. Czuje się zaskoczenie, że jej twórcą jest portugalski architekt de Ponsard. Kiedy się doda, że był uczniem Eiffela, to wszystko staje się jasne. Po drugie, wjazd windą na górę zostaje wynagrodzony fantastycznym widokiem na Lizbonę i rzekę Tag.
Już jako nastolatkę fascynowały mnie odkrycia „Nowego Świata”. Stąd jest zrozumiałe, że nie mogłam ominąć Belem. Tutaj znajdował się port, będący punkt wyjścia wypraw zdobywców „Nowego Świata”, a Torre de Belem twierdza w Belem, chroniła port przed najeźdźcami. W przeszłości była też więzieniem, natomiast dziśiaj jest znakiem rozpoznawczym Lizbony.
Belem nie zostało zniszczone podczas trzęsienia ziemi z 1755. Dzięki temu ocalał klasztor Heronimitów (Mosteiro dos Jeronimos). Jest on miejscem, które najlepiej pokazuje świetność Portugalii z okresu odkrywczych wypraw. Architektonicznie jest to też najbardziej okazały przykład stylu manuelińskiego w mieście.
To w klasztorze Hieronimitów znajduje się, sarkofag Vasco da Gamy, odkrywcy drogi morskiej do Indii. Jak wiadomo, Krzysztof Kolumb otrzymał to samo zadanie kilka lat wcześniej. Zamiast jednak do Indii, trafił do Ameryki. Natomiast da Gama, swoim odkryciem stworzył możliwość uprawiania handlu z Indiami. Współcześni wyżej cenili to odkrycie niż wejście na nieucywilizowany ląd amerykański. Da Gama, został przez czysty przypadek, pionierem globalnego handlu.

Jako „finale grande” polecam w Belem Pomnik Odkrywców (Padrao dos Descrobrimentos). Został udostępniony w 1960 roku w 500 rocznicę śmierci Króla Henryka Żeglarza. Ma formę karaweli. Na jego czele jest przedstawiony król – inicjator wypraw. Zarówno wiele portugalskich osobistości ja jak i prości marynarze wspierają odkrywcze przedsięwzięcia. Pomnik fantastycznie pokazuje, że wielkie rzeczy są zawsze dziełem wielu ludzi.



