Hej. Dzisiaj wracamy do świętokrzyskiego i to w nie byle jakie miejsce. zapraszam Was do  Ujazdu gdzie odkryjecie razem ze nami potężny Krzyżtopór i od razu zdradzę zakończenie – warto przez duże „W”. Tak więc zaczynajmy!

Gdy siedziałem jeszcze w Chojnicach nad stertą przewodników i planowałem tegoroczną wyprawę po świętokrzyskim, w oczy rzuciła mi się nazwa tego zamku i zaintrygowała mnie ona na tyle, że postanowiłem zobaczyć o co w ogóle taki szum – Krzyżtopór to, Krzyżtopór tamto… jednak gdy tylko ujrzałem pierwsze zdjęcia wiedziałem od razu, że co jak co, ale ten zamek muszę koniecznie zobaczyć na własne oczy.

Zobacz też:

Zamek Gniew
Zamek Grodno
Zamek Książ
Zamek w Kórniku


 

Tak więc będąc już na miejscu, napełniliśmy brzuchy obfitym śniadaniem i  wyruszyliśmy czym prędzej, by już w godzinach porannych spacerować sobie w cieniu tego giganta (uwierzcie mi akurat to słowo najlepiej opisuje tę ruinę, ale o tym przekonacie się za momencik).

Historię zamku Krzyżtopór czas zacząć

Zastanawiałem się długo, od czego zacząć opowiadać historię tego miejsca i w zasadzie tylko jedno zdanie mi przyszło do głowy – Mają rozmach, skur……… – poważnie, ta kwestia wypowiedziana kiedyś przez Siarę w Kilerze, dokładnie obrazuje to co zastaniemy na miejscu.

Krzyztopór-ruiny-zamek-zwiedzanie-ujazd-świętokrzyskie-co-zobaczyć-atrakcje-turystyczne-zwiedzanie

Wejście do ruin zamku Krzyżtopór

Fundatorem zamku byli

Wojewoda sandomierski, kasztelan wojnicki, kasztelan sądecki, podkomorzy sandomierski, podstoli sandomierski, dworzanin królewski, poseł królewski, dowódca oddziału przeciw Turkom i Tatarom, marszałek Trybunału Głównego Koronnego. Krzysztof Ossoliński herbu Topór, który pewnego razu siedząc zapewne przy kielichu ze znajomymi (bo na takie genialne pomysły zazwyczaj wpada się podczas sączenia mocniejszych trunków) pomyślał.

– Czas przeznaczyć fortunę rodową zdobytą  na dostarczaniu zaopatrzenia dla wojska,  na wybudowanie czegoś monumentalnego jak na swoje czasy – i rzekł.

– Wiecie co?! Zbuduję zamek, ale nie taki byle jaki. Mój zamek będzie taki, że jeszcze nikt takiego nie widział. Wiecie co zrobi ten zamek? On odpowie żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To będzie Zamek na skalę naszych możliwości. Czy wiecie, co my zrobimy tym Zamkiem? My otworzymy oczy niedowiarkom.

– Patrzcie – powiemy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo!!! – Tak! Wydaje mi się, że tak to zapewne wyglądało – no może nie dokładnie w ten sposób, ale sens wypowiedzi najprawdopodobniej został zachowany w 99%.

Krzyztopór-ruiny-zamek-zwiedzanie-ujazd-świętokrzyskie-co-zobaczyć-atrakcje-turystyczne-zwiedzanie

Z dawnej świetności został tylko cień i opowieści

Przystąpił więc Ossoliński w roku 1627 do realizacji ambitnego planu wybudowania największego tego typu pałacu w Europie. Skala przedsięwzięcia jak na owe czasy była ogromna.  Budowa trwała 17 lat z okładem podczas której zużyto między innymi  200 tysięcy cegieł i 500 ton palonego wapna.

30 tysięcy dachówek, 11 tysięcy ton piaskowca kwarcytowego i wiele innych materiałów, o których nawet nie warto wspominać, bo lista pewnie ciągnęła by się przez cały artykuł. Niech o wielkości tej budowy świadczy fakt, że ilość pieniędzy jaka została na nią przeznaczona sięgała kwoty, która stanowiła roczny dochód całej Rzeczypospolitej w tamtym okresie. Dużo prawda? 

Zakończenie budowy zamku Krzyżtopór

W końcu nadszedł rok 1644 i Krzysztof Ossoliński stanął przed ukończoną budowlą, popatrzył, podrapał się po brodzie i pomyślał.

– Tak, to jest to! Będzie mi się tutaj dobrze mieszkało. Chociaż nie wiem, czy może nie powinienem jeszcze jednego piętra pociągnąć w górę. No nic,  może jednak jakoś się zmieszczę?! – po czym podreptał na obchód posesji.

A do zwiedzania miał naprawdę sporo.  Powierzchnia zamku zajmowała „zaledwie” 1,3 hektara na której oddano do użytku wiele niesamowitych pomieszczeń. Jak pisała w XIX w Klementyna z Tańskich Hoffmanowa:

“w czworobok stawiany, z czterema wieżami, tyle miał okien co dni w roku, tyle pokoi co tygodni, tyle sal co miesięcy, tyle dziedzińców co kwartałów i że żłoby w stayniach były marmurowe, a na jednej wieży gdzie na piętrze naywyższem, piękny się znaydował okrągły pokoik z oknami na wszystkie strony, był dach szklanny płaski, z szeroką miedzianą obwódką.Ttam ze źródła będącego w obwodzie zamku, rurami sprowadzano wodę, a w niey pływały złote rybki. I tak co pospolicie ludzie u nóg swoich widzieli i widzą, ryby w wodzie, to dumny Woiewoda widział nad głową swoją…”

Krzyztopór-ruiny-zamek-zwiedzanie-ujazd-świętokrzyskie-co-zobaczyć-atrakcje-turystyczne-zwiedzanie

Widok na otaczające zamek pola i łąki

Niestety, Ossoliński nie cieszył się zbyt długo dziełem swojego życia,  bo już rok później opuścił ziemski padół i udał się na łono Abrahama. Zresztą nie tylko on długo w nim nie zagrzał miejsca. Pierwszym spadkobiercą był jego syn – Krzysztof Baldwin Ossoliński. W spadku po ojcu odziedziczył nie tylko posiadłość, ale też gigantyczne zadłużenie.

Być może spłacił by on wszystkie długi ojca, jednak w roku 1649 zginął podczas bitwy pod Zborowem. Zamek przeszedł na koleją osobę w kolejce do spadku, brata fundatora –  Jerzego Ossolińskiego. Ten z kolei zmarł w roku 1650 i zamek odziedziczyła jego córka Urszula zamężna z Samuelem Kalinowskim. Ten jednak zginął wkrótce w bitwie pod Batohem.

Upadek zamku Krzyżtopór

Tę spadkobierczą „Modę na sukces” ostatecznie przerwali Szwedzi, którzy zajęli podstępem zamek w roku 1655 i ogołocili go ze wszystkich dóbr pozostawiając po sobie jedynie gołe ściany.

Jak więc widzicie od momentu ukończenia budowy do momentu upadku tej posiadłości magnackiej minęło raptem 11 lat (chyba najmniej trafiona inwestycja w dziejach Polski). Co prawda była ona zamieszkiwana jeszcze przez szlachciców, którym przypadła w spadku jednak nikt nie był w stanie utrzymać jej finansowo. W końcu  nastąpił rok 1770 w którym ostatecznego  zniszczenia dokonał pożar wywołany przez wojska rosyjskie.

Krzyztopór-ruiny-zamek-zwiedzanie-ujazd-świętokrzyskie-co-zobaczyć-atrakcje-turystyczne-zwiedzanie

Ruiny zamku Krzyżtopór są doskonałym miejscem dla turystów w każdym wieku, każdy znajdzie cos dla siebie

No dobra, skoro Szwedzi wszystko ukradli, a Rosjanie spalili to pewnie zapytacie się co tam może zachwycić. Już tłumaczę. Ta trwała ruina w dawnej klasyfikacji była zabytkiem klasy zerowej – czyli takim najcenniejszym z najcenniejszych.

Zresztą nie na darmo został tak sklasyfikowany, gdyż jak zobaczycie na miejscu, mimo że to tylko „gołe” ściany, to tak naprawdę nie wygląda to tragicznie – spowodowane to jest tym że zachowało się ponad 90% oryginalnej zabudowy i jeżeli tylko znalazłby się bogaty sponsor, to najprawdopodobniej nie miał by większego problemu z odbudową.

Dodatkowym atutem tej posiadłości jest to, że niedawno wpompowano w nią niemałe pieniądze (około 12 milionów) dzięki którym wzmocniono to, co wymagało wzmocnienia, a także odnowiono parkingi, zrekonstruowano częściowo ogrody i wykonano iluminację świetlną, dzięki której zamek można zwiedzać w nocy (co niestety nam się nie udało).

Jednym słowem w tym wypadku żaden grosz nie został wyrzucony w błoto. Zresztą prace remontowe doceniły nasze dziewuchy, którym niczym spuszczone ze smyczy bez skrępowania penetrowały wszystkie zakamarki udostępnionych piwnic i szalały jak opętane na świetnie utrzymanym trawniku, na którym starsi z ekipy naszoszlakowej ( czyli Ja z żonką) zbierali siły na dalsze podróże.

Podsumowując

Uwierzcie mi warto wydać każdą złotówkę by zobaczyć ten zamek z bliska. Przejście wszystkich szlaków wyznaczonych na terenie rezydencji zajmie nam naprawdę sporo czasu i dostarczy nam wrażeń, jakich nigdzie indziej nie doświadczymy. Być w świętokrzyskim i nie zwiedzić Krzyżtopora, to tak jak być na Kubie i nie wypalić cygara – po prostu nie przystoi.

Legenda:

Jak to z zamkami bywa i w tym legend znajdziemy bez liku. Są  ogromne skarby schowane gdzieś w tajemnych pokojach i duchy, które poruszają się bezszelestnie pomiędzy zamkowymi pomieszczeniami. Jednym z nich jest tajemniczy duch kobiety z odrąbaną głową, która wędruje po dziedzińcu zamkowym nie mogąc znaleźć spokoju.

To Biała Dama która pokutuje za swoje niecne czyny, którymi się wsławiła podczas swoich rządów w zamku Ossolińskich. Baba to była wredna, że szkoda gadać. Knuła, zazdrościła, jątrzyła. Wszystkie najgorsze cechy charakteru jakie możemy sobie wyobrazić były umieszczone w tej jednej niepozornej kobiecinie. 

Chłopa nie miała, bo też żaden normalny by z nią nie wytrzymał i prędzej zrzucił by się z zamkowych murów, niż z nią noce spędzał w jednym łożu.  Być może to właśnie było przyczyną, że całe swoje uczucie, które gdzieś tam jeszcze tliło się w jej sercu,  przelała na małego psiaka.Mówią, że właściciel upodabnia się do swojego pupila, czy też odwrotnie i tak było także w tym przypadku.

Wredny mały psiak wdał się w stu procentach w swoją właścicielkę – obszczekał i gryzł przyjezdnych jak tylko znalazł ku temu sposobność.

W zasadzie nie było by to bardzo uciążliwe i nikt nie zwracał by uwagi na tego małego, podłego szczura tylko z wyglądu przypominającego psa, gdyby nie fakt, że jego Pani odbiło kompletnie na jego punkcie i stwierdziła, że skoro jej pupilek na kogoś szczeka, to znak że ta osoba knuje za jej plecami i trzeba się jej, najdelikatniej mówiąc, pozbyć.

Nie wiadomo kto pierwszy padł ofiarą podłego zwierzaka i jeszcze bardziej podłej szlachcianki, ale wiadomo że było ich wielu. Gdy tylko pies zaszczekał na kogoś, to ten natychmiast wtrącany był do lochu, gdzie musiał swoje „winy” odpokutować. Nie ważne czy to była służka, stajenny czy też gość który przybył z daleka. Jak nie spodobał się psiakowi jego los był marny. Kat zamkowy miał pełne ręce roboty.

Pewnego razu do zamku przybył z posłaniem młody szlachcic.

Poprosił o audiencję i stawił się przed obliczem okrutnej kobiety, która na kolanach pieściła swojego pupila. Pies gdy tylko zobaczył nieznajomego zazgrzytał małymi ząbkami i począł szczekać jak najęty.

Wyrok zapadł i już Pani miała wzywać swoich siepaczy, by zabrali nieszczęśnika na tortury, jednak ten świadom niebezpieczeństwa jakie na niego czyhało, szybko dobył miecz i jednym ruchem ściął łeb wrednej babie, a następnie rozprawił się z kundlem, którego szczekanie kosztowało życie wielu niewinnych ludzi. Dostało się także przybocznym, którzy po krótkiej walce podzielili los swojej Pani.

Krzyztopór-ruiny-zamek-zwiedzanie-ujazd-świętokrzyskie-co-zobaczyć-atrakcje-turystyczne-zwiedzanie-podziemia

Podziemia zamku Krzyżtopór

Podobno w latach 60. XX wieku Krzyżtopór odwiedził bogaty Teksańczyk, któremu tak spodobała się ta budowla, że postanowił go kupić, pociąć na bloki i w całości poskładać na swojej farmie w Teksasie. 

Trupami zajęli się mieszkańcy zamku, którzy od lat byli terroryzowani przez okrutną damę i bez żadnego żalu, a wręcz świętując to całe zdarzenie, profilaktycznie wrzucili je do lochów, gdzie szczury dokonały dzieła zniszczenia pozostawiając jedynie obgryzione kości.

Młodzieniec zaś nie czekając na rozwój wypadków, wszak zabił kobietę pochodzącą z wielce zamożnego rodu, czmychnął czym prędzej i już nikt go nigdy nie widział.Od tego czasu duch okrutnej kobiety błąka się po murach zamkowych strasząc przyjezdnych. Mówi się ,że należy się  tej zjawy  wystrzegać , bo spotkanie z nią  nie wróży nic dobrego.

Ceny biletów wstępu w sezonie turystycznym:

Bilet normalny – 10 zł/os
Bilet ulgowy* – 7 zł/os
Bilet normalny dla grup zorganizowanych powyżej 20 osób – 8 zł/os
Bilet ulgowy* dla grup zorganizowanych powyżej 20 osób – 6 zł/os Bilet ulgowy** (dla posiadaczy karty dużej rodziny) – 5 zł/os

Ceny biletów wstępu poza sezonem turystycznym:

Bilet normalny – 8 zł/os
Bilet ulgowy* – 5 zł/os
Bilet normalny dla grup zorganizowanych powyżej 20 osób – 6 zł/os
Bilet ulgowy* dla grup zorganizowanych powyżej 20 osób – 4 zł/os Bilet ulgowy** (dla posiadaczy karty dużej rodziny) – 5 zł/os