Zamek Peles to piękny zabytek i popularna atrakcja turystyczna.
Zabiorę cię dziś do miejsca niesamowitego, które będąc w Rumunii, trzeba zobaczyć na własne oczy, do zamku Peles w Rumunii. Bogactwa tego pięknego zamku nie da się opisać nawet w najdłuższym z artykułów, a wszystko to za sprawą zbiorów muzealnych i oryginalnego wystroju wnętrz, które cudem przetrwało dwie wojny światowe i zarazę komunistyczną.
Zapraszam cię do letniej rezydencji królów rumuńskich, słynnego Zamku Peles. W artykule poniżej przeczytasz o historii zamku, jak go zwiedzać oraz czego się po nim spodziewać. Dodatkowo znalazłem dla Ciebie masę ciekawostek, faktów i informacji dotyczących rumuńskiego zabytku.
Zamek Peles siedziba rumuńskiej dynastii królewskiej i jej historia

Słyszałeś o rodzinie Hochenzollernów? Pewnie tak, pojawia się ono również w polskiej historii. Wiele zabytków w naszym kraju związana jest bezpośrednio lub pośrednio z tym właśnie rodem, który przed wiekami rządził niemal wszystkimi krajami niemieckojęzycznymi w Europie.
Członkowie rodziny Hochenzollerów słynęli z miłości do władzy i posiadania. Pomimo że mieli tak wiele, wciąż chcieli więcej. Dzięki takiemu podejściu w roku 1866 pojawili się w Rumunii, gdzie przejęli władzę po wygnany Aleksandrze Janie Cuzy. Korzystając z zamieszania i chaosu książę Karol Hochenzoller zasiadł na tronie Rumunii.
Karol nie był zachwycony miejscem, do którego wysłała go rodzina, już wówczas Rumunia uważana była za pomniejsze i raczej zacofane państewko. Jednak nie widząc szans na jakiś bardziej prestiżowy tron, spuścił posłusznie głowę i użalając się nad sobą, objął Rumunię we władanie. O tym, jak zacofanym krajem była Rumunia, niech świadczy fakt, że gdy Karol dotarł do granic swojego nowego państwa, musiał przesiąść się z wygodnego pociągu do powozu, bo skończyły się tory kolejowe.
– Będzie dobrze, będzie dobrze. – Powtarzał sobie zapewne nowy władca, spoglądając na zapuszczone i ubogie wsie mijane po drodze, gdy powóz trzeszcząc, zbliżał się powolutku do Bukaresztu. Ogromnym zaskoczeniem dla Karola było to, że pałac książęcy stał pomiędzy domami mieszczan, niewiele tylko przewyższając je wielkością, a nazwanie go pałacem byłoby nie tylko nietaktem, ale obrazą wszystkich innych pałaców świata. Szkoda, że nie było wówczas kamer, bo mina, jaką zapewne zrobił wówczas nowy książę Rumunii, musiała być powalająca.
Jednak młody władca szybko się pozbierał i rozpoczął unowocześnianie nie tylko rumuńskiej stolicy, ale także dalszych miast i wsi. W całym kraju ruszyły budowy nowych dróg, fabryk, a w końcu szlaków kolejowych. Po jakich reformach dokonał w kraju, poddani pokochali go, a gdy obronił kraj przed Turkami, okrzyknięty został wybawicielem Rumunów i w roku 1881 zasiadł na tronie jako pełnoprawny król rumuński.
Czas zbudować coś porządnego, czyli historia zamku Peles

W końcu Karol pomyślał o sobie i o tym, że nie wypada by przedstawiciel najznamienitszego rodu Europy, a może i świata mieszkał w byle jakiej chałupie. Zaplanował zatem dla siebie nową siedzibę, pałac na miarę europejskich potęg. W roku 1873 rozpoczęła się budowa na litej skale w miejscowości Sinaia.
Budowa ruszyła z kopyta, a rzesza budowlańców pod wodzą najznakomitszych architektów pracowała jak mrówki w mrowisku, wznosząc pałac, który miał przypominać Karolowi strony rodzinne. Zdecydowano się wznieść ogromną rezydencję na wzór tej w Sigmaringen, w której Karol stawiał pierwsze kroki jako dziecko.
Po kilku latach postawiono mury i do głosu doszli projektanci wnętrz, którzy nie licząc się z kosztami, zaczęli wykańczać pałacowe pomieszczenia wszystkim tym, czym zdobiło się wówczas europejskie pałace. W październiku roku 1883 Karol I mógł wyprawić bal inauguracyjny, chwaląc się tym samym jedną z najnowocześniejszych i najpiękniejszych rezydencji królewskich ówczesnej Europy. Czego tutaj nie było: rzeźby sprowadzone specjalnie na zamówienie z najlepszych włoskich pracowni, lustra i żyrandole wykonane rękoma artystów z wysp Murano w Wenecji.
Niesamowita kolekcja bibelotów z metali szlachetnych, czy około 50 zegarów będących prawdziwymi dziełami sztuki (Czemu aż tyle zapytasz? Podobno Karol I nie lubił się spóźniać), a także rzeczy bardziej przyziemne jak system wind, dzięki którym obżarci na bankiecie arystokraci nie musieli pokonywać zapierających dech w piersiach schodów, czy system centralnego odkurzania. Po prostu pełen luksus.
Jednak nie oznacza to, że prace zostały całkowicie ukończone. Trwały jeszcze przez wiele lat, bo gdy tylko pojawiały się jakieś nowinki technologiczne, Karol musiał je mieć w swoim pałacu. Rok później zainstalowano na zamku w Peles pierwszy generator prądu, a już w roku 1897 niedaleko posiadłości stanęła pierwsza elektrownia, która w roku 1906 zasiliła między innymi salę kinową. To kino domowe, które zafascynowało króla Rumunii i jego gości, okazało się pierwszym kinem w całej Rumunii.
Polski wkład w budowę zamku

Pewnego dnia próg pałacu przekroczył niejaki Franciszek Rychnowski, znany i poważany lwowski wynalazca, który wyspecjalizował się w centralnych systemach grzewczych i to właśnie dzięki niemu Zamek w Peles nawet w najbardziej mroźne dni był przytulnym, ciepłym gniazdkiem. Na tyle dobrze sprawił się Franciszek, że otrzymał od Karola złoty medal zasługi Serviciu Credinciosu I klasy, co zaowocowało kolejnymi spektakularnymi zleceniami, ale to już temat na osobną historię.
Jak już pewnie zauważyłeś Karol I miał ciągoty do nowinek technologicznych. Zapraszał w mury swojej rezydencji ludzi, którzy pomagali mu unowocześniać i tak już nowoczesną budowlę.
Zamek Peles, dlaczego przetrwał zawieruchy obu wojen

No właśnie, powiedz mi, jak to się stało, że taki zamek, potężna i cenna budowla z wieloma bezcennymi eksponatami przetrwał zawieruchę I wojny światowej, cały okres II wojny światowej i co najważniejsze, przetrwał dyktaturę komunistów z samym Nicolae Ceaușescu na czele. No pytam się jak to możliwe, że w czasach gdy u nas zabytki palono, a wyposażenie wnętrz naszych zamków i pałaców wywożono do Moskwy, w rumuńskim pałacu wszystko przetrwało w praktycznie nienaruszonym stanie?
Pewnie odpowiedź jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać, lecz jeden z pracowników zamku zdradził nam, że podczas II wojny światowej Niemcy pozostawili zamek rodzinie królewskiej i pozwolili im mieszkać tam przez całą wojnę, wszak to przecież Hochenzollernowie, czyli jak by nie patrzeć rodacy. Z kolei po wojnie pierwsze dwa lata szanowany przez lud król opierał się na tyle skutecznie władzom, że Rosjanie nie położyli swoich łap na niesamowitych skarbach ukrytych w murach pałacu.
Co prawda w roku 1947 zmuszono króla Michała I Rumuńskiego do zrzeczenia się tronu, a posiadłość przeszła na skarb państwa, jednak przetrwała w nienaruszonym stanie dzięki kustoszom zamku, którzy wmówili komunistom, że drewniany wystrój wnętrz jest zagrzybiony i nie warto ryzykować zamieszkania w zamkowych murach. Przestraszeni niebezpiecznym grzybem Rosjanie zrezygnowali z pomysłu urządzenia tutaj swojej rezydencji. W roku 1953 utworzono muzeum, które dziś wraz ze mną zwiedzasz.
Zamek Peles zwiedzanie w ekspresowym tempie

Już sam wjazd do miejscowości Sinaia pokazuje, z czym będziemy mieli do czynienia. Większość starych domów i posiadłości w okolicach zamku budowano tak, by zachować spójność architektoniczną z rezydencją. Co prawda dzisiaj ta harmonia zaburzona jest wplecionymi betonowymi klockami, ale przecież nie jesteśmy tu po to, by zwiedzać Sinaię, tylko zamek Peles, który jest niezwykle uroczy.
Tak więc kupujemy bilety, płacimy horrendalną sumę za możliwość robienia zdjęć i stajemy w gigantycznej kolejce i to wszystko dość wczesnym rankiem, a do tego w samym środku tygodnia. Aż strach pomyśleć co tu się dzieje w wolne od pracy dni. Zewsząd dobiegają różne języki, choć najbardziej słyszalnym jest ten, który wydźwięk ma niczym potężny karabin maszynowy, mowa oczywiście o języku niemieckim.
W końcu wchodzimy i zaczynamy maraton, a nawet mogę powiedzieć, że sprint. Chyba pierwszy raz mam tak mieszane uczucia po odwiedzinach w zabytku. Zazwyczaj było tak, że albo byłem zadowolony, bo eksponaty i miejsce ciekawe, albo niezadowolony, bo wystrój biedny i wiało nudą. Tu jest inaczej, eksponatów tyle, że nie da się tego ogarnąć nawet przez cały dzień, a do tego wnętrza tak piękne, że zapiera dech. Jednak wszytko psuje narzucone tempo zwiedzania, to po prostu absurdalne.
Przyznam się szczerze, że nie wiem, o czym mówił przewodnik! Po prostu zacząłem pstrykać fotki w tempie ekspresowym, a i tak popędzano mnie, bym już kończył, bo moja grupa jest w innym pomieszczeniu. Normalnie tragikomedia. Dopiero w domu, po zgraniu zdjęć z aparatu udało mi się przyjrzeć wszystkim detalom na spokojnie i faktycznie zobaczyć jakim kunsztem rzemiosła posługiwali się artyści, którzy dekorowali zamek Peles.
Gdyby dano mi więcej czasu, by obejść własnym tempem wszystkie udostępnione pomieszczenia, których jest raptem 30, to pewnie spędziłbym w zamku kilka godzin, uwierzcie mi (wiem, powtarzam się) jest po prostu fenomenalnie. Jak sobie pomyślę, że prawdopodobnie w Pałacu Marianny Orańskiej było podobnie, przecież to prawie ten sam okres, to aż mi się przykro robi, że w naszym pałacu nie zachowały się do naszych czasów wszystkie zgromadzone tam niegdyś cuda i trzeba jechać aż do Rumunii, by zobaczyć takie cuda. No ale cóż jest, jak jest.
Podsumowanie naszej wizyty w rumuńskim zamku

Zamek w Peles jest fenomenalny, ale ma swoje wady w postaci zbyt napiętego czasu zwiedzania, jak i cen biletów, do czego dochodzi jeszcze bezsensowna opłata za możliwość robienia zdjęć. Czy warto zatem jechać taki kawał, by zobaczyć ten rumuński zamek? Myślę, że tak, co więcej, jak tylko będę miał okazję ponownie tu przyjechać, zrobię to bez wahania co i Tobie polecam, obiecuję, że mimo wszystkich niedogodności nie będziesz zawiedziony.
Zamek Peles fakty, informacje i ciekawostki
- Niedaleko Zamku Peles znajdują się dwa pałace Pelisor i Foisor wybudowane na potrzeby rodziny królewskiej. Pałac Pelisor udostępniony jest do zwiedzania.
- Kolekcja w zamku Peles składa się z: 4000 sztuk zabytkowej broni, 1500 sztuk unikatowych arcydzieł szklanych, 5500 eksponatów ze srebra i innych cennych kruszców, kolekcji witraży, którymi ozdobiono 800 okien.
- Król Michał I Rumuński odzyskał posiadłość w roku 2006 i w zamian za wynagrodzenie udostępnił on zamek do zwiedzania.
- Zamek Peles był pierwszym europejskim zamkiem całkowicie oświetlonym przez prąd elektryczny.
- Zamek Peles był gościł wiele ważnych postaci historycznych, od muzyków i pisarzy, po królów i królowe. Najważniejszą wizytą był przyjazd cesarza monarchii austro-węgierskiej Franciszka Józefa w 1886 r. Mówi się, że tak bardzo spodobał mu się zamek i jego otoczenie, że rozkazał swojemu fotografowi, zrobienie tylu fotografii ile tylko się da, by móc go oglądać w każdym momencie.
- Zamek ma salę teatralną z 60 miejscami siedzącymi, nad którą jest szklany sufit. Co ciekawe dach napędzany jest silnikiem elektrycznym i można go rozsuwać.
- W sali muzycznej odbyło się kilka wieczorów muzycznych organizowanych przez królową Elżbietę. Meble to dar od Maharadży Kapurtala.
- Budowa zamku pochłonęła w przeliczeniu na nasze czasy około 120 milionów dolarów. Czyli około 400 milionów PLN
Zamek Peles informacje praktyczne
Zamek Peles godziny otwarcia i ceny
Program letni 15 maja – 16 września
Wtorek: 9:15 – 16:15
Środa: 11:00 – 16:15
Czwartek: 09:15 – 16:15
Piątek: 09:15 – 16:15
Sobota: 09:15 – 16:15
niedziela: 09:15 – 16:15
Poniedziałek: zamknięty
Program zimowy 17 września – 13 maja
Środa: 11:00 – 16:15
Czwartek: 09:15 – 16:15
Piątek: 09:15 – 16:15
Sobota: 09:15 – 16:15
niedziela: 09:15 – 16:15
poniedziałek i wtorek zamknięty
We wtorki odwiedzany jest tylko parter
Godzina 15:30 jest wprowadzeniu ostatniej grupy dla opcjonalnego trasie.
Godzina 16:15 jest wprowadzeniu ostatniej grupy zwiedzających.
Biuro biletowe jest zamykane o 16:00.
Tarasy zamków Peleş i Pelişor można zwiedzać do godziny 17:00.
Podczas programu letniego dostęp do zamku jest zatłoczony. Aby uniknąć niedogodności, należy wcześniej skontaktować się z muzeum.
Cennik Parter
Dorośli – 30 lei
Emeryci – 15 lei
Studenci – 7,5 lei
Euro karta <26 – 7,5 lei
Ostatnia grupa odwiedzająca wystawę podstawową to 16:15
Parter + piętro
Dorośli – 60 lei
Emeryci – 30 lei
Studenci – 15 lei
Euro karta <26 – 15 lei
Ostatnia grupa do zwiedzania opcjonalnej wycieczki jest o 15:30
Opłata za możliwość robienia zdjęć: 35 lei/osobę
Opłata za możliwość filmowania: 60lei/osobę









