– Dlaczego nie ma artykułu? – to jedno z wielu podobnych pytań, które pojawiają się za każdym razem gdy w środę nie pojawi się na Naszch Szlakach nowy tekst.
Pisaliście do nas przez messengera, na maila i w komentarzach. No cóż. Tak się czasem zdarza, że przygniatają nas obowiązki służbowe lub pojawia się okazja wzięcia udziału w wydarzeniach tak ciekawych, iż odciągają nas od przyjemności pisania dla Was.
Taka sytuacja zdarzyła się poprzedniego tygodnia i o tym Wam dzisiaj opowiem.
Zaproszenie od Gdyńskiej Rady Turystycznej
O GRT (Gdyńskiej Radzie Turystycznej) dowiedzieliśmy się już w zeszłym roku, kiedy całkiem przypadkowo zawitaliśmy na targi podróżnicze w Poznaniu. Siedziałem przy stoliku razem z Maryśką, aż tu nagle podeszła bardzo sympatyczna osoba.
Kasia, bo tak jej było na imię, okazała się przedstawicielem GRT i poznawszy nas troszkę bliżej, zaproponowała udział w wydarzeniu, które organizowane jest cyklicznie w Gdyni.

Rok minął jak z bicza strzelił i w końcu na mail przyszła wiadomość, której tytuł nie pozostawiał wątpliwości – Spotkajmy się w Gdyni „Zaproszenie”. Nie pozostało nic innego jak zaznaczyć datę w kalendarzu i stawić się o określonej godzinie w Experymentarium w Gdyni, które użyczyło pomieszczeń konferencyjnych na czas trwania wydarzenia.
Co czekało na mnie w Gdyni
Z nadesłanego planu miało dziać się całkiem sporo. Oprócz całodniowych spotkań z przedstawicielami różnych firm i muzeów, przewidziane było także, zwiedzanie Experymentarium „po godzinach”. Dodatkowo wieczorna impreza w doborowym towarzystwie i na drugi dzień zwiedzanie miasta z mega pozytywnie zakręconym przewodnikiem.
Na pierwszy strzał poszły rozmowy stolikowe. Powiem Wam szczerze, że to nie pierwszy raz jak miałem okazję w czymś takim uczestniczyć. Jednak tym razem organizacja była na tak wysokim poziomie, że aż chciało się w tym aktywnie brać udział.
Rewelacyjny system spotkania, jak to nazwał prowadzący – randkowy. Czyli króciutkie 9 minut razem i na dźwięk dzwonka, hop do następnego stoliczka. Dzięki tej intensywności zapoznałem się z ofertą wielu miejsc, co być może kiedyś zaowocuje dłuższą współpracą.

Następne było Experymentarium bez zwiedzających, to coś o czym marzyłem. Byłem już tutaj z dzieciakami, jednak wówczas tłumy skutecznie utrudniały korzystanie z wystaw. Dlatego gdy tylko spotkania stolikowe dobiegły końca, ruszyliśmy na ogromną halę wystawową.
Tam czekała na nas specjalna bitwa naukowa. W konkury o tytuł mistrza nauk stanęła „Chemia” z „Fizyką”. Poszły w ruch odczynniki, barwniki, energia i wszystko to, co mogło przechylić szalę zwycięstwa. Ciekły azot lał się strumieniami, a suchy lód spowijał wszystko mistyczną mgiełką.
W końcu kurz bitewny opadły, a jury składające się z zaproszonych osób orzekło po długiej naradzie, że przeciwnicy toczyli tak wyrównaną walkę, iż należy się remis. W końcu chemia i fizyka to nauki uzupełniające się wzajemnie i jedna bez drugiej nie są w stanie istnieć.

W końcu dotarliśmy do wieczornej imprezy przy doborowym towarzystwie w lokalu „Jedz, pij, tańcz”. Co prawda skorzystaliśmy tylko z dwóch pierwszych opcji, ale rozmowy i śmiech im towarzyszący był wart tego by pozostać przy stoliku. Dorzucić do tego jeszcze nocny spacer bulwarem nadmorskim i można śmiało powiedzieć, że to było świetne ukoronowanie wcześniejszych wydarzeń.
No i w końcu zwiedzanie miasta Gdyni, którego gospodarzem był mega pozytywnie zakręcony Michał Miegoń. Autor bloga inneszlaki.pl , muzyk i co najważniejsze miłośnik Gdyni, który zna ją od podszewki.

Podróż elektrycznym trolejbusem po mieście z Michałem i jego megafonem, była wielką przyjemnością i pozostało mi napisać – chcę więcej!
Tak więc mam nadzieję, że udało mi się nas usprawiedliwić i już wiecie, że czasami po prostu nie ma fizycznej możliwości by napisać artykuł.
Na sam koniec chciałbym bardzo podziękować Gdańskiej Radzie Turystycznej, a w szczególności niesamowitej, ciągle uśmiechniętej Kasi Mysiak (widać, że to właściwa osoba na właściwym miejscu).
Podziękowania należą się także wszystkim firmom, które pomogły w organizacji tego wydarzenia i oczywiście wszystkim uczestnikom, bez których to spotkanie nie mogłoby się odbyć.
Dziękuję i mam nadzieję, że nie było to ostatnie „Spotkajmy się w Gdyni”









