Quang Nam to granicząca z Laosem prowincja Wietnamu leżąca w jego środkowej części.

Zapraszam na kolejną odsłonę wietnamskiego cyklu, w której opisuje naszą przygodę w tym niezwykłym kraju. Opowiedziałam, już o wszystkim, co trzeba wiedzieć, organizując taką podróż na własną rękę oraz przedstawiłam moje odczucia na temat południa Wietnamu.

W tym artykule opowiem o kolejnych przygodach i miejscach, które odwiedziliśmy. Dowiesz się z niego czy warto planować wyprawę Hoi An i Ba Na Hills, popularnych atrakcji Wietnamu.

Quang Nam wyprawa do popularnej prowincji w Wietnamie, miasta Hoi An i parku rozrywki Ba Na Hills

Quang Nam. Ba Na Hills w Wietnamie park rozrywki

Do Hoi An z regionu Mui Ne dojechaliśmy nocnym pociągiem. Odradzałam tę opcję transportu już w pierwszym wpisie o organizacji wycieczki, ale w razie, gdyby komuś przyszło do głowy jechać pociągiem w Wietnamie, zrobię to ponownie. Nie róbcie tego. Odbyliśmy 14-godzinną podróż z karaluchami w brudnym pociągu z pościelą niewymienioną po poprzednich pasażerach.

Wietnamskie pociągi zdecydowanie odbiegają standardem i poziomem obsługi od tych w Tajlandii i Laosie, którymi też mieliśmy okazję podróżować. Jeśli już musicie pokonać spory dystans między Mui Ne i Hoi An (swoją drogą w innym wpisie odradzam odwiedzanie regionu Mui Ne) zróbcie to samolotem. Lotnisko znajduje się w Da Nang, mieście oddalonym o niecałą godzinę jazdy taksówką od Hoi An.

W Da Nang jest też dworzec kolejowy, na który dotarł nasz nieszczęsny pociąg. Z dworca kolejowego do naszego hotelu w Hoi An dotarliśmy taksówką. Przy wyjściu z dworca jest postój z mnóstwem taryf, a ceny nawet bez negocjacji są bardzo przystępne. Radzę jednak negocjować, bo taksówkarze zwykle na początek zawyżają cenę.

Hoi An miasto lampionów i krawców

Jeśli chodzi o tę część Wietnamu, czyli leżącą niemal pośrodku kraju nad Morzem Południowochińskim, to mieliśmy dwa cele: zobaczyć lampiony w Hoi An i pojechać do Ba na Hills w Da Nang.

Hoi An najpiękniej wygląda nocą, gdy budynki i wszelka infrastruktura rozbłyska światłem setek lampionów. To magiczny widok. Za niewielką opłatą możemy od sprzedawców nad rzeką kupić mały papierowy lampion i puścić go na taflę wody. Zwyczaj ten ma zapewnić szczęście.

Hoi An to także miasto krawców. Na każdym kroku można natknąć się na sklepy z materiałami oraz oferty uszycia garnituru lub sukienki w 24 godziny. My niestety nie skorzystaliśmy z takiej opcji, ponieważ postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę do Ba Na Hills i nie mieliśmy już czasu na wybór tkanin i pobieranie miar.

Miasto lampionów najlepiej zwiedzać piechotą. Wszystkie jego atrakcje są dostępne w obrębie starej dzielnicy, w której znajdują się też knajpy i hotele. Teoretycznie ruch skuterów i samochodów po zabytkowej dzielnicy Hoi An jest zakazany. W praktyce nikt tego zakazu nie respektuje. Natężenie ruchu jest wprawdzie o wiele mniejsze niż w Sajgonie, ale i tak trzeba uważać, bo chodników oczywiście nie ma. Podobno za wejście do starej dzielnicy pobierana jest opłata. W zamian za niewielką sumę otrzymujemy możliwość zwiedzenia 5 zabytkowych obiektów na terenie starego miasta. Od nas nikt opłaty nie żądał i skupiliśmy się tylko na spacerach po zabytkowej dzielnicy bez odwiedzania konkretnych atrakcji.

Ba Na Hills najbardziej instagramowa atrakcja Wietnamu

Około godziny drogi od Hoi An znajduje się park architektoniczny i rozrywkowy Ba Na Hills. To tam znajdziemy tak często fotografowany i wrzucany na Insta Złoty Most podtrzymywany przez kamienne dłonie. To było jedno z naszych wietnamskich must see.

Do parku dostaliśmy się z kierowcą wynajętym w hotelu, w którym mieszkaliśmy. To bardzo popularna usługa. Polega to na tym, że kierowca zawozi nas do Ba Na Hills rano i wraca o umówionej godzinie na umówione miejsce. Większość hoteli ma w swojej ofercie taką wycieczkę w bardzo dobrej cenie. Park otwiera się o 7 rano, a zamyka do 17 i radzę, wybierzcie się tam jak najwcześniej, bo atrakcji jest ogrom i my będąc na miejscu od 10 do 17, żałowaliśmy, że nie przyjechaliśmy wcześniej.

Jest to zdecydowanie najdroższa atrakcja, w jakiej byliśmy podczas całego pobytu w Wietnamie. Bilet za osobę kosztował około 120 zł. Co biorąc pod uwagę ogrom atrakcji Ba Na Hills, okazało się niewielką ceną. Bilet zawierał przejazd kolejką linową na wzgórze, na którym znajduje się park, wstępy do wszystkich atrakcji, przejazdy wszystkimi kolejkami oraz lunch w formie bufetu zawierający napoje. Koniecznie kupcie bilet z lunchem, bo jeśli będziecie chcieli sami kupić coś na miejscu, to koszt posiłku z napojami wyniesie Was znacznie więcej. Ponoć bilety można kupić przez internet, ale słyszałam, że są one droższe niż te kupowane stacjonarnie. My po prostu poprosiliśmy naszego kierowcy, aby najpierw zawiózł nas do kasy biletowej. Kolejek nie było wcale.

Ba Na Hills znajduje się na szczycie góry, dlatego pogoda jest tam mocno zmienna. Podczas naszego pobytu było upalnie, świeciło słońce, deszcz lał jak z cebra oraz było mgliście i mistycznie. Warto więc przygotować sobie ubrania na takie zmienne warunki. Na miejscu jest mnóstwo sklepików więc o wodę butelkowaną, piwo, pamiątki i przekąski nie trzeba się martwić.

Właściwie już wjazd na Ba Na Hills jest atrakcją. Przez prawie pół godziny jedziemy kolejką gondolową zawieszoną nad dżunglą i wodospadami. To jedno z najwspanialszych przeżyć w moim życiu. Nawet sobie nie wyobrażacie mojego szczęścia, gdy odkryłam, że na terenie parku jest jeszcze kilka takich kolejek, którymi można jeździć do woli, w ramach zakupionego biletu.

W parku Ba Na Hills jest całe mnóstwo atrakcji. Budynki inspirowane architekturą z różnych zakątków świata otoczone przepięknymi ogrodami. Oczywiście najlepiej wypadają te azjatyckie. Europejskie budowle wyglądały tam nieco sztucznie i kartonowo. Dodatkowo kolejki linowe, rollercoastery, karuzele, ogromna strefa przypominająca wesołe miasteczko, bogata gastronomia, no i oczywiście ON. Złoty Most.

Quang Nam. Ba Na Hills w Wietnamie park rozrywki. Złoty Most.

To ten słynny instagramowy most nad dżunglą podtrzymywany przez kamienne dłonie. Na żywo wygląda jeszcze bardziej niesamowicie niż na zdjęciach. Spacer po nim to niezwykłe doświadczenie. Nawet jeśli idziemy we mgle, jak to było w naszym przypadku i dżungli nie widać (tak jak pisałam, pogoda na Ba Na Hills zmienia się bardzo). I jeśli się zastanawiacie, dlaczego na fotach widać tylko dłonie, to odpowiedź jest prosta: bo są tylko dłonie. Po moście możecie przejść dowolną ilość razy. Zresztą z każdej atrakcji w Ba Na Hills można korzystać dowolną ilość razy.

Muszę przyznać, że Ba Na Hills jest jednym z najbardziej imponujących i pięknych miejsc, jakie w życiu widziałam i każdemu polecam tę wycieczkę. Dla mnie to absolutne must see Wietnamu. Nawet tak promowana zatoka Ha Long nie wywarła na mnie takiego wrażenia, ale o tym już w następnych wpisach.

Quang Nam w Wietnamie, Ba Na Hills i Noi An fakty, informacje i ciekawostki

  • Hoi An w regionie Quang Nam to jedno z niewielu niezbombardowanych miast podczas wojny w Wietnamie, dlatego zachowała się tu oryginalna architektura.
  • Most Japoński, który niestety był zamknięty podczas naszej wizyty, to piękny XVI wieczny most zbudowany przez przybyszów z Japonii. Jest to symbol miasta, a jednocześnie jedyny na świecie kryty most ze świątynią w środku. Podczas gdy większość świątyń i pagód w Wietnamie została zbudowana, aby czcić Buddę, świątynia na moście ma na celu czcić Bac De Tran Vo. Według mitów z regionu Quang Nam jest to bóg szczęścia, bogactwa i zdrowia Hoi An. Jego misją jest zapewnienie mieszkańcom spokojnego i satysfakcjonującego życia.
  • Góra Ba Na znajduje się na pasie górskim Truong Son. Ośrodek turystyczny Ba Na znajduje się na szczycie góry Nui Chua, na wysokości 1489 m n.p.m.
  • Kolej linowa składa się z 2 linii. Pierwsza linia ma długość ponad 5 kilometrów i biegnie z An Loi do szczytu Góry Vong Nguyet. Różnica w wysokości między początkiem a końcem tej linii wynosi niemal 1300 metrów. Druga linia biegnie dalej z góry Vong Nguyet do góry Nui Chua i ma długość prawie 700 metrów.