Pamiętacie Popeya? Koleś uwielbiał szpinak, który dawał mu niesamowitą energię i niemal magiczną moc.

Bajka o jowialnym marynarzu była jedną z pierwszych reklam zdrowego jedzenia

Postać Popeya została stworzona jeszcze w latach 20 poprzedniego wieku. Początkowo pojawiał się w komiksach i był marynarzem o bardzo przyjacielskim usposobieniu. Lubił się pośmiać i pomagać ludziom w potrzebie. Jednocześnie jednak nie stronił od bójek i rozrób.

Komiksowa postać zajadała się szpinakiem i smaliła cholewy do anorektycznej ślicznotki o imieniu Oliwka.

To właśnie szpinak dawał Popeyowi niezwykłą moc i energię. Na początku XX wieku szpinak uważano za cudowną roślinę o niemal nadnaturalnych właściwościach, a bajka o Popeyu była poniekąd formą jej promocji.

Popeye Village Malta blog podróżniczy nasze szlaki Piotr Kiżewski

Już w latach 30 XX wieku, jedno ze studiów filmowych stworzyło krótkie animowane filmy wyświetlane przed seansem w kinach z Popeyem w rolach głównych. Po rozpowszechnieniu się telewizji studio Paramount Pictures wyprodukowało serial animowany. Tu postać Popeya został nieco zmodernizowana. Stworzono niemal superbohatera, który w kryzysowym momencie zjadał magiczne zioło, dzięki któremu zyskiwał niespożyte moce. W oryginale jednak Popey jadł szpinak regularnie i to było źródłem jego siły.

Nasz bohater był dobrze znany w przedwojennej Polsce. U nas nazywany był marynarzem Kubusiem i pojawiał się w krótkich historyjkach obrazkowych drukowanych w prasie.

W bajkach o Popeyu, poza głównym bohaterem występowali:

  • Oliwka Ojejek – narzeczona Popeya
  • Bluto – Odwieczny wróg Popeya, któremu również w oko wpadła Oliwka
  • Wimpy – Sąsiad Popeya
  • Sweepy – W Polsce znany jako Groszek – Adoptowany syn Popeya
  • Poopeye – Było ich kilku i byli siostrzeńcami Popeya
  • Poopdeck Pappy – Ojciec Popeya bardzo do niego podobny lecz nie posiadał dobrego serca i zawsze szukał sposobności do bójki.
  • Jeep – Podobnie jak Sweepy, Jeep w Polsce znany był jako Gienio, dziwny stwór pojawiający się w niektórych animacjach.
  • Wiedźma Morska – Wróg Popeya. Zna czarną magię i źle życzy wszystkim innym. Przyjaźni się z paskudnym sępem.

Po co wymieniam postaci z bajek o Popeyu zapytacie? Ano dlatego, że podczas naszej wyprawy na Maltę odwiedziliśmy wioskę dzielnego marynarza. Są tam ślady po wszystkich postaciach z komiksów i animacji.

Wioska została stworzona jako plan filmowy do ekranizacji komiksu. W roku 1980 rolę Popeya zagrał Robin Wiliams.  Chociaż film nie odniósł wielkiego sukcesu to jednak nie był zupełną klapą.

Popeye Village Malta blog podróżniczy nasze szlaki

Co ważniejsze, władze wyspy zadbały o to by wioska Popeya, zbudowana w pięknej i malowniczej zatoce Anchor Bay, pozostała jako atrakcja dla turystów odwiedzających Maltę.

Osada nad brzegiem morza bardzo nam się podobało. Są tu miejsca związany ze wszystkimi bohaterami występującymi w komiksach i filmach.

Wejście na teren wioski kosztuje 15 euro za osobę dorosłą i 12 za dziecko – co otrzymujemy w zamian?

  • Możemy używać wszystkiego co związane jest z zabawami w wodzie. Są tu trampoliny, tory przeszkód i wiele innych atrakcji.
  • Możemy korzystać z leżaków i parasoli na plaży.
  • W ciągu dnia odbywają się pokazy z udziałem bohaterów komiksów, możemy brać w nich udział.
  • W cenie wliczone jest zwiedzanie muzeum związanego z marynarzem Popeyem oraz 15 minutowa wyprawa łodzią dookoła laguny.
  • Na terenie wioski jest pole minigolfa, z którego możemy korzystać.
  • W barze dzieci dostają darmową przekąskę a dorośli szklankę lokalnego wina.
  • A ha no i możemy wysłać jedną darmową kartkę pocztową do wybranej osoby na całym świecie.

Nie najgorzej prawda? Zwłaszcza, że na innych plażach wyspy ceny są dość wysokie. Np. wynajęcie zwykłego leżaka na Golden Bay to 6 euro za osobę, a parasol to kolejne 5 euro.

Gorąco polecamy wizytę we wsi marynarza Popeya. Dojazd jest prosty jeżeli macie auto, niewiele bardziej skomplikowany jeżeli używacie transportu publicznego – dojeżdża tu autokar o numerze 101.

Oczywiście możecie dopłynąć do wsi wpław o ile zjecie wcześniej puszkę szpinaku 🙂