Nazywam się Paweł i od jakiegoś czasu mieszkam w Peru gdzie, jako pilot wycieczek opiekuje się grupami turystów odwiedzających Amerykę Południową. Czas poświęcony na wspólne lub samodzielne podróże pozwolił mi dość dobrze poznać ten kraj i z przyjemnością podzielę się w Wami zgromadzoną dotychczas wiedzą. W poniższym artykule postaram się was nieco ukierunkować podczas wizyty w peruwiańskiej stolicy oraz zaproponować alternatywę dla trochę już przereklamowanego Machu Picchu.

Na zakończenie opowiem Wam o najcenniejszym skarbie jakie ma do zaoferowania Peru. Mam nadzieje, że kilka minut poświęconych na przeczytanie tego materiału pomoże Ci zorganizować wyjazd twoich marzeń.

Zapraszam do lektury.

Lima – co skrywają ulice miejskiej dżungli

Chcesz pojechać do Peru… bądź pewien, że odwiedzisz Limę. Najprawdopodobniej trafisz tu już na początku wyprawy, ponieważ to w peruwiańskiej stolicy (a dokładnie w nadmorskiej „autonomicznej dzielnicy Callao”), istnieje jedyne międzynarodowy port lotniczy w kraju. Z jednej strony Lima to miasto niezwykłe chaotyczne i miejscami niebezpieczne. Samo poruszanie się po metropolii potrafi nieźle zszarpać nerwy (za sprawą brawury miejscowych kierowców!) oraz wymaga niespożytej cierpliwości.

Statystyczny „limeño” (mieszkaniec Limy) spędza w korkach 5 lat swojego życia, czyli przynajmniej 2-3 godzin dziennie. Zapewne już po kilku minutach pomyślisz „no tak, przecież nikt nie mówił, że będzie lekko” i będziesz miał po części rację. Jednak głowa do góry, otrząśnij się z początkowego szoku i rusz głębiej poznać stolicę Peru.

Lima ma około 10 milionów mieszkańców, czyli stanowi prawie 30% populacji całego kraju. Miasto to dom dla milionów ludzi, ich przeróżnych historii oraz życiowych doświadczeń. To istny kalejdoskop przeróżnych kultur wspólnie dzielących relatywnie niewielki kawałek nadmorskiej pustyni. Współczesny mieszkaniec Limy to zarówno potomek europejskiego przybysza, afrykańskiego niewolnika siłą sprowadzonego tu za czasów kolonii, jak i rdzenny Indianin z wysokich Andów (Indianie uciekali do Limy ze strachu przed terrorystycznymi bojówkami „Świetlistego Szlaku”) czy ekonomiczny emigrant w odległej Amazonii. Od lat żyją tu wspólnie i krok po kroku tworzą wspólna „peruwiańską” tożsamość.

To właśnie w Limie spróbujesz najlepszego w kraju Ceviche (kulinarna etykieta Peru, czyli potrawa z ryby morskiej ściętej w sosie z limonki), posłuchasz muzyki afro-peruwiańskiej na tradycyjnym występie „Peñas” w artystycznej dzielnicy Barranco lub poznasz życie rybaków podczas spaceru na targu rybnych na przystani w Chorillos. Lima to „Peru w pigułce” i chodź brak tu zapierających dech w piersiach krajobrazów… zdecydowanie jest najlepszym w kraju miejscem, by poznać różnorodność jej współczesnych tradycji.

 

Rajskie wzgórza

Wspaniała wielokulturowość miasta, niestety mocno przyciemnia niechybna sława jako miasta o ogromnych nierównościach. Do dziś peryferia stolicy są dla milionów ludzi miejscem codziennej walki o lepsze jutro oraz obszarem ogromnego wysiłku, którego efektem niekiedy staje się… nadzieja. Jak pozytywne zaangażowanie oraz opór w dążeniu do celu, mogą zdziałać cuda dowiedziałem się podczas wizyty na tak zwanych „rajskich wzgórzach”, położonych na obrzeżach dzielnicy Villa Maria del Triunfo.

Występuje tu ciekawe zjawisko: z reguły pustynne wzgórza, za sprawą przybywającej z nad oceanu wilgoci… zazieleniają się każdego roku. Łyse wcześniej pagórki, pokrywają się przepięknym dywanem różnokolorowych kwiatów. Egzotyczna w tym rejonie zieleń, dają „światło w tunelu” okolicznym dzielnicom biedy, mieszkańcy za niewielka opłata zaczęli organizować tam wycieczki.

Będąc na szczycie zdasz sobie sprawę z istnienia sięgającego aż po horyzont ogromu miasta, morza prowizorycznych domków w którym mieszkają ludzie. Z drugiej strony zachwycisz się piękną przyrodą… sielankowym krajobrazem jak z baśni. Wracając zobaczysz małe sklepiki otwarte specjalnie dla odwiedzających je turystów, mieszkańców pielęgnujących przydomowe drzewka, kierowców trójkołowych „mototaxi” czekających by dowieść przybyszów na tereny wzgórz oraz gospodynie sprzedające proste zestawy obiadowe.

Po wizycie na „rajskich wzgórzach” docenisz własny wygodny dom i nauczysz, że chcąc, można zmienić ciężką rzeczywistość… nawet w pustynnych strefach biedy na peryferiach latynoskiej aglomeracji. Wizyta w Limie, nie powinna ograniczać się wyłącznie do szybkiego zwiedzenia placu głównego w centrum historycznym. Czas spędzony w tym ciekawym mieście, powinien być dla nas doświadczeniem poznania realiów życia ich wspaniałych i dzielnych mieszkańców.

Peru to nie tylko Machu Picchu.. To dużo więcej!

Machu Picchu to najczęściej odwiedzane miejsce w Peru. Określane jako istna perła tego kraju i miejsce obowiązkowo umieszczane na liście „must do” większości podróżników. „Wisienka na torcie” większości wypraw. Tak, to prawda ruiny są wspaniałe i naprawdę można przez moment poczuć się jak w pocztówce, widoki są przepiękne a inkaski kunszt obróbki kamienia robi duże wrażenie.

Jeśli uda Ci się znaleźć spokojniejsze miejsce to naprawdę możesz poczuć się jak Inkaski kapłan spoglądający na święte miejsce w stanie jak za czasów świetności jego imperium. Tyle, że spokoju w Machu Picchu nie ma już od dawna.

Dojazd do „zaginionego miasta” koleją, zmonopolizowały zagraniczne korporacje działające w porozumieniu z lokalnymi politykami. Zgodnie dzielą niemałe zyski co rusz zawyżając ceny dojazdu oraz biletu wstępu (dziś jednodniowa wycieczka z Cusco to koszt około 200$ od osoby!). Ruiny odwiedza dziennie około 5000 osób, podczas gdy równie piękne ruiny takie jak Choquequirao (położonego zaledwie 200 kilometrów od Cuzco) odwiedza około… 50 osób na dzień.

Dostęp jest mocno utrudniony przede wszystkim ze względu na brak inwestycji infrastrukturalnych ułatwiających dostęp do kompleksu. Chcę, by ten nieco ekstremalny przykład skłonił Cię do lekkiego „odmachupicchuzowania” turystyki w Peru. Podczas planowania wyprawy poszukajcie mniej popularnych, lecz równie piękne skarbów tego kraju. Zapewne pomyśleliście: „tak tak, łatwo powiedzieć… gorzej wykonać. Jak ja tam dotrę?”.

Osobiście nie polecam jechać na trudną wyprawę do dżungli czy w wysokie Andy podczas pierwszego wyjazdu do Ameryki Południowej. Dla wszystkich pragnących poznać „prawdziwe Peru” przygotowałem kilka wskazówek, co do ciekawych miejsc w kraju będące w zasięgu początkującego podróżnika.

 

Jeśli nie do Machu Picchu… to gdzie?

Imperium Inków w okresie swojej świetności sięgało od teraźniejszego Ekwadoru, aż do Chile. Co za tym idzie cały obszar dzisiejszego Peru jest wręcz naszpikowany ruinami tworzonymi przez Inków lub wcześniejsze cywilizacje.

Niedaleko Limy istnieją przepiękne i nieco tajemnicze ruiny Rupac, gdzie w pięknej scenerii można podziwiać oryginalne jeszcze przed inkaskie domostwa. W tygodniu widziałem tam zaledwie kilka osób. Z kolei umiejscowione w dżungli ruiny Kualep, pozwolą ci poczuć spokojną atmosferę oraz cieszyć się tropikalnym klimatem urozmaiconym pięknymi wodospadami. Wizyta w Świętej Dolinie Inków (okolica Cuzco) to kolejna okazja na odwiedzenie ciekawych obiektów będących dziedzictwem Inków.

W antycznym mieście Ollantaytambo poczujesz tajemnicza atmosferę niedokończonej świątyni słońca oraz zobaczysz wspaniałe i obszerne tarasy uprawne. Usiądź na moment na przydrożnym kamieniu, delektuj się pięknym widokiem… i zwyczajnie porozmyślaj. Podróż nie ma większego sensu jeśli nie znajdziesz chwili na refleksję nad własnym życiem. A co nadaje się do tego lepiej niż inkaskie ruiny?

Zaraz po przyjeździe do Limy możesz w ciekawy sposób poznać peruwiańskie wybrzeże. Wizyta na wyspach Palomino (około 2 godziny łodzią od miasta) da ci sposobność zobaczenia pięknych skalnych formacji oraz dzikich zwierząt zamieszkujących peruwiańską „costę”. Podczas wycieczki na własne oczy zobaczysz tysiące morskich ptaków (w tym pingwiny Humbolta!) oraz będziesz miał wyjątkową możliwość… pływania z dzikimi lwami morskimi! Z kolei wizyta w rezerwacie San Fernando (okolica miasta Nazca około 7 godzin od stolicy Peru) również pozwoli ci cieszyć się widokiem peruwiańskiej fauny (podobnie jak na Palomino, żyją tam stada lwów morskich oraz pingwinów) i dodatkowo zobaczyć na żywo… lot kondora nad oceanem!

Region Arequipa jest coraz bardziej popularny, głównie za sprawą przepięknej starówki oraz umiejscowionego relatywnie blisko Kanionu Colca (jeden z najgłębszych kanionów na świecie). Jednak mało kto wie, że w zasięgu jednodniowej wycieczki zaraz za granice miasta, istnieje wiele miejsc równie wartych odwiedzenia. Wycieczka rowerowa na słone jezioro „Salinas” pozwoli Ci zobaczyć dzikie flamingi (pora deszczowa) lub białą niczym śnieg, solną pustynie (pora sucha). W drodze powrotnej możesz… zjechać na rowerze na zboczu wulkanu!

Podczas zjazdu będziesz podziwiać panoramę na majestatycznego wulkan Misti o wysokości prawię 6000 metrów n.p.m.! Robi wrażenie. W okolicy miasta Arequipa można również podziwiać liczne wodospady (wodospad Pillones), niebywałe formacje skalne („las skalny” Imata), tradycyjne kamieniołomy w których do dziś wydobywa się ręcznie białe bloki skały wulkaniczne (kamieniołom Añashuayco) czy uczestniczyć w emocjonującym spływie pontonowym nad rzeka Chili. Jednym słowem atrakcji co niemiara!

Jezioro Titicaca polecam każdej osobie odwiedzającej Peru. Klasyczna wycieczka trwa jeden dzień i podczas której odwiedza się trzcinowe wyspy Uros i pełne tradycji wyspy Taquile. W pakiecie znajduje się krótka prezentacja technik tworzenia pływających wysp, przejażdżka trzcinową łodzią, tradycyjny obiad oraz krótki spacer po wyspie. Jedyne czego brakuje to czas. Polecam spędzić więcej czasu w tym pięknym miejscu. Na szczęście istnieją agencję zarządzane bezpośrednio przez Indian (tak! Indianie potrafią być przedsiębiorczy!). Mieszkańcy wyspy oferują noclegi u lokalnych rodzin i przy okazji wypełniają wizytę miejscowymi atrakcjami mającymi na zadaniu poznanie ich codziennego życia oraz żywej tradycji.

 

Jak poznać najcenniejszy skarb Peru?

Zabytkowe ruiny, rezerwaty przyrody, wędrówki po górach czy przepiękne plaże to jedne z bogactw Peru i jego ogromny potencjał. Jednak kraj ten skrywa w sobie jeszcze jeden wielki skarb i to znacznie wartościowszy od wszystkich wcześniej wymienionych. To jego wspaniali mieszkańcy…czyli Peruwiańczycy! Co najwspanialsze, będziesz miał z nimi mógł obcować przez cały wyjazd, a czy ich poznasz zależy przede wszystkim od Ciebie.

Obserwuj bogate życie peruwiańskich ulic i wychwytuj z niego wartościowe chwile! Pozdrów, nawet najprostszym słowem lokalnego rzemieślnika, a zobaczysz, co po chwili otrzymasz w zamian. Wejdź na lokalne targowisko i zagłęb w plątaninie straganów. Zjedz posiłek z miejscowymi i zagadaj do siedzącej obok osoby, szybko przekonasz się, że nawet najprostsza potrawa będzie smakowała pysznie. Przesyci ją smak spełniającej się przygody.

Bądź uważny i spostrzegawczy! Poświęć wolna chwilę na sprawdzenie wydarzeń w okolicy a gwarantuje ci, że wcześniej czy później trafisz na lokalne święto, występ ulicznych muzyków czy tancerzy. Bo w Peru świętuje się praktycznie codziennie.

Poruszaj się w rytm muzyki a zobaczysz, że po chwili będziesz tańczył jak Peruwiańczyk. Czyli jak? Ciesząc się dniem dzisiejszym! Bo przecież jesteś w Peru właśnie teraz (jeśli będziesz tam również jutro… tym lepiej)! Korzystaj z tego co spotyka się w danej chwili, a z pewnością wizyta w Peru stanie się wyjazdem twojego życia!


Fotografie do artykułu wykonali:

Paweł Wilk
Adam Barłożek
Tomasz Barański