Albania była moim największym zaskoczeniem tego roku. Spodziewałam się mało urodziwego państwa z wszechobecną pojugosławiańską brutalistyczną betonozą, a dostałam jedne z najpiękniejszych widoków, jakie oglądałam i bardzo przyjazną, nowoczesną stolicę.

Albania informacje praktyczne oraz porady dotyczące organizacji wyjazdu

Samolot na niebie podczas zachodu słońca AI

Do Tirany, stolicy Albanii leciałyśmy bezpośrednio z Krakowa. Zarówno ceny lotów, jak i noclegów oraz wszelkich usług i artykułów na miejscu są bardzo niskie. Trzeba jednak pamiętać, że Albania nie jest w Unii Europejskiej i lepiej nie korzystać tam z danych pakietowych w telefonie, bo może to dużo kosztować.

Walutą w Albanii jest lek, ale na miejscu można też płacić w euro i w dolarach, ale nie wypada to korzystnie dla nas jako turystów, dlatego przed wyjazdem lepiej zaopatrzyć się w leki. Nie miałam problemów z kupnem albańskiej waluty w Katowicach. W Albanii zazwyczaj należy płacić gotówką dlatego na start dobrze jakieś pieniądze ze sobą, zwłaszcza jeśli planujemy z lotniska jechać autobusem lub taksówką.

W autobusie bilet kupujemy u sprzedawcy, który krąży po pojeździe. Natomiast jeśli chodzi o przejazd taksówką, to koniecznie trzeba się targować. Taksówkarze będą podawać cenę w euro, więc od razu należy zastrzec, że płacimy w lekach. W przypadku, gdy kierowcy kręcili nosem na leki lub nie chcieli zejść z ceny, stosowałyśmy taktykę podziękowania i podbicia do następnego taksiarza. Działało, bo zazwyczaj woleli jednak zarobić coś niż nic. Gdy chciałyśmy wypłacić gotówkę z bankomatu, nasze karty Revolut działały bez problemu.

Albańczycy bardzo słabo mówią po angielsku, ale są niezwykle przyjaźni, pomocni i otwarci. Bardzo chcą zrozumieć, co się do nich mówi i udzielić wszelkiej rady, więc przyda się translator offline z językiem albańskim w telefonie. Zarówno w Tiranie, jak i w Durres podróżując w dwie kobiety, czułyśmy się bardzo bezpiecznie w dzień i w nocy.

Albania i miasto Tirana nasz pierwszy przystanek

Albania i nowoczesna architektura Tirany stolicy kraju

Pierwszym miejscem w Tiranie, jakie wzbudziło mój zachwyt, był ogromny, skąpany w słońcu Plac Skanderbega. Nazwa placu pochodzi od albańskiego bohatera narodowego Gjergj Kastrioti Skënderbeu, który odegrał kluczową rolę w obronie Albanii przed ekspansją osmańską. Nad placem dumnie góruje jego pomnik.

Budynki okalające plac Skanderbega to między innymi:

  • Meczet Centralny z XVIII wieku, który za czasów dyktatury Envera Hodży był jedynym otwartym meczetem w Albanii, ale dostęp do niego mieli tylko obcokrajowcy;
  • Narodowe Muzeum Historyczne, które zdobi fenomenalna mozaika przedstawiająca 13 Albańczyków z różnych okresów historii państwa. Jest to największe muzeum w całej Albanii;
  • Pałac Kultury będący siedzibą Opery Narodowej, Baletu i Biblioteki;
  • Wieża Zegarowa.

Jedną z najciekawszych atrakcji Tirany są „ruiny zamku” Toptani. Dlaczego użyłam cudzysłowu? Ponieważ zarówno słowo „ruiny”, jak i „zamek” są tu użyte na wyrost. Po bizantyjskiej twierdzy został jedynie kawałek muru. Dziś w miejscu zamku znajduje się bazar (na którym zakupy oczywiście polecam), co jest ciekawym ukoronowaniem historii, ponieważ dawną twierdzę wzniesiono w miejscu, w którym kiedyś krzyżowały się główne drogi handlowe.

Kolejnym z nieco dziwnych i dla niektórych może trochę rozczarowujących miejsc do zobaczenia w Tiranie jest Most Garbarzy. W przeciwieństwie do większości mostów ten nie biegnie nad żadną rzeką. Przecinał kiedyś rzekę Lanë, której bieg zmieniono w latach 30- tych XX wieku. Wtedy most stracił na swoim znaczeniu i dopiero w latach 90. przywrócono go do względnej świetności. Kamienna kładka ma naprawdę spory potencjał turystyczny, gdyby tylko nieco bardziej zadbano o otoczenie mostu.

Tirana to nie tylko historyczne kupy kamieni i socrealistyczne mozaiki. To również miasto nowoczesnych budynków o ciekawych kolorach i kształtach oraz współczesnej sztuki i architektury.

Pierwszą z instalacji wartych polecania jest Reja The Cloud autorstwa japońskiego artysty Sou Fujimoto. Konstrukcja ma 7 metrów i zbudowana jest z białych, stojących na sobie, prostopadłych prętów, które przy okazji wydarzeń kulturalnych zamieniają się w nietypowo wyglądającą widownię z miejscami do siedzenia. Nazwa The Cloud wzięła się od przejrzystości i transparentności konstrukcji, do której wnętrza można wejść.

Drugą ciekawą nowoczesną budowlą jest piramida. Tak, Tirama ma swoją piramidę. Budynek został zaprojektowany jako mauzoleum dla albańskiego dyktatora Envera Hodży, przez jego córkę Pranverę Hodżę. Budowę piramidy zakończono jednak tuż przed upadkiem komunizmu w Albanii. Pomimo kontrowersji związanych z powstaniem obiektu, obecnie jest on symbolem upadku reżimu komunistycznego. Na szczyt piramidy można wejść po kaskadowych schodach.

Kolejka Dajti Express ciekawa atrakcja w Tiranie

Albania kolejka Dajti Express

Fenomenalną atrakcją, do której można dotrzeć autobusem miejskim z centrum Tirany, jest Kolejka Dajti Express. Wagoniki zabierają nas na szczyt góry Dajti. Trasa kolejki liczy prawie 5 km i jest to najdłuższa kolejka linowa na Bałkanach, a jej pokonanie zajmuje około 20 min. W czasie wyjazdu podziwiamy górzyste, zielone i miejscami dzikie otoczenie Tirany lub tak jak w naszym przypadku- deszczowe chmury. Deszcz i zimno panujące na szczycie góry nam nie straszne, bo uzbrojone w kurtki przespacerowałyśmy się po punktach widokowych Dajti, a potem ogrzałyśmy się w jednej ze znajdujących się na szczycie restauracji.

Albania i wycieczka nad jezioro Bovilla

Jezioro Bavilla w Albanii

Jeden z dni spędzonych w Tiranie postanowiłyśmy poświęcić na wycieczkę nad jezioro Bovilla. Wycieczkę kupiłyśmy na Get Your Guide i była strzałem w dziesiątkę. Przewodnik był bardzo miły, ciekawie opowiadał o Albanii oraz bardzo dbał o grupę i pilnował, aby wszyscy czuli się komfortowo. Wycieczka odbywała się w małej grupie i trwała około 8 godzin. Teoretycznie jezioro Bovilla jest oddalone od Tirany o godzinę jazdy, ale przez ogromne korki czas dojazdu znacznie się wydłuża.

Pierwszym przystankiem na naszej trasie był punkt widokowy na moście nad błękitną rzeką wijącą się kaskadami wśród skał. Albania ma naprawdę zachwycające widoki.

Następnie dotarliśmy nad jezioro Bovilla, skąd wyruszyliśmy na trekking. Naszym celem była platforma widokowa wpasowana w ścianę góry Gamti oraz sąsiadująca z platformą mała jaskinia. Szlak, którym szliśmy, mocno piął się w górę, a jego ostatni odcinek trzeba było pokonać, wspinając się po kamieniach. Było to dla mnie duże wyzwanie, ale jestem z siebie dumna, że dałam radę.

Po dotarciu na platformę (która swoją drogą nie nadaje się dla osób z lenkiem wysokości, ponieważ tylko jej część jest ogrodzona balustradą) czekały na nas zachwycające widoki jeziora oraz zielonych gór rezerwatu Bovilla. Po zejściu wybrałyśmy się na piwo do restauracji, która zlokalizowana jest tuż obok wejścia na kamienisty odcinek szlaku. Tak mogły spędzić czas te osoby, których stroma ścieżka lub sama platforma nie zachęciły do dalszej wędrówki.

Albania i słynny kurort Durres

Plaża w słynnym kurorcie Durres w Albanii

Durres to największy albański kurort, a zarazem drugie co do wielkości miasto i największy port. Wybrałyśmy się tam typowo na plażing i na odpoczynek. Wzdłuż wybrzeża jest całe mnóstwo hoteli, restauracji i sklepów, a piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do ciepłego Morza Adriatyckiego sprzyja leniuchowaniu po intensywnym zwiedzaniu Tirany i okolic.

Do Durres z Tirany dotarłyśmy autobusem. Dworzec międzymiastowy w Tiranie jest daleko od centrum. Autobusy międzymiastowe nie mają konkretnych godzin odjazdu. Kierowca odjeżdża, gdy pojazd zapełni się pasażerami. Są one dobrze oznaczone, a dodatkowo kierowcy przy nich stojący wykrzykują nazwę kierunku, do którego jadą. Niestety część Durres, w której znajdują się kurorty, jest mocno oddalona od dworca autobusowego. Najpierw chciałyśmy tam dojechać autobusem miejskim, ale nie było to takie proste, ponieważ udało się nam w ten sposób pokonać tylko część trasy. Potem zdecydowałyśmy się na taksówkę.

Trasę z Durres na lotnisko w Tiranie postanowiłyśmy pokonać, taksówką licząc, że będzie to pewniejszy środek transportu niż autobus, który nie wiadomo kiedy odjeżdża. Nic bardziej mylnego. Taksówka zamówiona przez polskiego pośrednika nie przyjechała. Poprosiłyśmy zatem w hotelu o zamówienie następnej i tą udało się nam dotrzeć na samolot niemal w ostatniej chwili.

Gastroturystyka w Albanii, czyli co zjeść, a czego unikać

Krewetki i owoce morza w albańskiej restauracji

Pomimo że na albańskich stołach króluje mięso, znalezienie bezmięsnych dań nie sprawiło nam trudności. Oczywiście chciałyśmy spróbować jak najwięcej lokalnych przysmaków, dlatego w polecanej tirańskiej restauracji Oda zdecydowałyśmy się między innymi na fërgesë, czyli smażoną paprykę z twarogiem i sosem pomidorowym oraz smażone kotleciki warzywne zwane qofte perime.

W albańskiej kuchni dużo jest sera i potraw grillowanych oraz smażonych. Na każdym kroku można też znaleźć pizzerie, bo Albania jest popularnym kierunkiem wśród włoskich turystów. Oczywiście postanowiłyśmy spróbować albańskiej pizzy. I to dwa razy w Durres. Pizza wegetariańska w restauracji Hotelu Amr była naprawdę dobra. Zaufałyśmy ich kuchni na tyle, że domówiłyśmy ekstremalnie słodkie ciasto z płynną czekoladą na deser. Natomiast klasyczna margherita w Oyster Restaurant wypadła słabo. Moje gastroturystyczne serce skradły jednak owoce morza, a zwłaszcza ostrygi, których spróbowałyśmy we wspomnianej Oyster Restaurant.

Fenomenem okazało się też tradycyjne albańskie ciasto: trilece, zrobione z trzech rodzajów mleka. Jest ciężko dostępne, ale nam udało się je dorwać w restauracji Dajti Balcony’s na szczycie góry Dajti.

Albańskie piwka ani wina nie przypadły mi do gustu. Za to odjechany drink z buraka, który piłam w Millennium Garden w Tiranie, był jednym z ciekawszych, jakich próbowałam.

Tak, jak wspomniałam we wstępie, Albania mnie zaskoczyła. Nie sądziłam, że przyjdzie mi oglądać tak piękne widoki, chodzić po tak wspaniałych trasach górskich, spacerować po tak nowoczesnym i kolorowym mieście, jakim okazała się Titana, zjeść jeden z najlepszych deserów, jakie jadłam w życiu i spotkać się z taką serdecznością i chęcią pomocy ze strony lokalsów. Często dostawałam pytania, czy nie bałyśmy się we dwie podróżować po Albanii. Nie. Albania to bezpieczny kraj i ani razu nie poczułyśmy się choć trochę zagrożone. Albańczycy są przyjacielscy i chętni do pomocy, nawet jeśli nie znają języka. Stereotyp, że w Albanii jest niebezpiecznie, jest fałszywy i bardzo krzywdzący, dlatego cieszę się, że poprzez moją relację mogłam przyczynić się do jego obalenia i opowiedzieć, jaki to wspaniały i piękny kraj.

Tirana fakty, informacje oraz ciekawostki o Albanii

  • Waluta Albanii to Lek, nazwa pochodzi od albańskiego księcia Leke Dukagijina.
  • Flagą Albanii jest czarny, dwugłowy orzeł na czerwonym tle. Wiele domów i urzędów w tym kraju ozdobiona jest tym symbolem.
  • Albańczycy nazywają swój kraj Shqiparia, czyli Kraina Orłów.
  • Stolicą Albanii jest Tirana.
  • Powierzchnia Albanii wynosi niemal 29 tysięcy kilometrów kwadratowych, czyli trochę mniej niż obszar naszego województwa wielkopolskiego.
  • Język albański jest trudy do sklasyfikowania, gdyż, pomimo że należy do języków indoeuropejskich, jest zupełnie inny niż pozostałe języki w Europie.
  • Najwyższym szczytem w Albanii jest Korab, ma on wysokość ponad 2700 metrów.
  • Przez jezioro Ochrydzkie przebiega granica Albanii i Macedonii.
  • Sportowcy z Albanii nigdy nie zdobyli żadnego medalu olimpijskiego.
  • Albania to kraj, który nie posiada międzynarodowej linii kolejowej.
  • W XX wieku większość parowozów w Albanii pochodziła z Polski.
  • Albania uważana jest za pierwszy ateistyczny kraj na świecie. W roku 1967 władze zakazały wszelkich praktyk religijnych.
  • W Tiranie stoi pomnik Fryderyka Chopina wykonany przez Andrzeja Renesa.
  • Wieża Zegarowa stojąca na placu Skanderberga powstała na początku XIX wieku, a jej budowę sfinansowały najbogatsze rody z Tirany. Wieża mierzy 35 m i do 1970 roku była najwyższym budynkiem w mieście. Stała się tak rozpoznawalnym obiektem Tirany, że umieszczono ją w herbie miasta.
  • Zamek Toptani ponoć powstał za rządów cesarza Justyniana, ale nie ma ku temu jasnych dowodów. Nazwa budowli pochodzi się od rodziny Toptani, która w 1798 roku przejęła fortecę. Był to jeden z najbogatszych rodów w Albanii. Posiadali ponad 50 tysięcy hektarów ziemi pomiędzy Tiraną a Durres. Z tej rodziny wywodziła się matka króla Albani- Zoga I.
  • Jezioro Bovilla powstało dzięki tamie, którą wybudowano na rzece Terkuze. Jezioro zapewnia wodę pitną Tiranie i okolicznym miejscowościom, dlatego uprawianie wszelkich sportów wodnych na jeziorze jest zakazane.
  • W Durres znajduje się baza wojskowa NATO.