Wdzydze-Kiszewskie-kaszuby-skansen-atrakcje-chaty-chłopskie-sprzęt-muzeum-młyn-kościół-drewniane-budynki

Wdzydze Kiszewskie – Kaszuby

Rok temu zawitaliśmy do Kaszubskiego Parku Etnograficznego znajdującego się we Wdzydzach Kiszewskich. Pomysł zakołatał nam  spontanicznie i po godzinie od podjęcia decyzji,  byliśmy już na miejscu. Jako, że termin wyjazdu przypadł na okres wczesnowiosenny, to po raz kolejny okazało się, że teren muzeum mamy na wyłączność. 22 hektary wypełnione architektonicznymi perełkami tylko dla nas, no czego chcieć więcej. Zresztą co tu dużo mówić, miny Pani w kasie oraz przewodniczki wyrażały wielkie zdziwienie, że ktoś w taką pogodą przyjechał pozwiedzać

– No chyba oczadzieli do reszty!  W sumie może i racja, lekko oczadzieliśmy, ale skoro już wystartowaliśmy, no to nie pozostało nic innego jak opłacić bilety,  wyciągnąć biedną Panią przewodniczkę z ciepłego pomieszczenia na zewnątrz i w końcu zacząć zwiedzać, a do zwiedzania całkiem sporo, co zresztą zaraz udowodnię.

Wdzydze-Kiszewskie-kaszuby-skansen-atrakcje-chaty-chłopskie-sprzęt-muzeum-młyn-kościół-drewniane-budynki
Jedna z wielu chłopskich chat jakie udało się zebrać w tym niezwykłym miejscu.

Muzeum powstało w roku 1906, kiedy to miejscowy nauczyciel Gulgowski Izydor wraz ze swoją małżonką Teodorą, zakupili od lokalnego gospodarza XVIII wieczną chatę, w której zaczęli przechowywać, częściowo wypierane na skutek  rewolucji przemysłowej, sprzęty domowe  i narzędzia codziennego użytku. Z biegiem lat kolekcja powiększała się.

Początki skansenu we Wdzydzach Kiszewskich

Zaczęły pojawiać się stroje kaszubskie, obrazy malowane na szkle i ceramika typowa dla tego regionu. Niestety w roku 1932 chata spłonęła, wraz z częścią zebranych eksponatów. Idea jednak nie upadła i dzięki staraniom Pani Teodory została odbudowana w roku 1936.

Rozwój muzeum został zachwiany poprzez wybuch II wojny światowej, jednak obyło się bez szkód i już w roku 1948 chata, która zapoczątkowała muzeum została przekazana przez właścicielkę na rzecz Skarbu Państwa, które pod koniec lat 60, na skutek inicjatywy oddolnej zdecydowało o powiększaniu terenu muzeum, jak i zwiększaniu listy eksponatów.

Dzięki temu mamy dzisiaj okazję obejrzeć w pełni wyposażone chaty, kościoły i budynki użyteczności publicznej (młyny, karczmy) w stanie nienaruszonym i pokazującym jak to dawniej bywało.

Tak więc zmarznięci, z cieknącymi nosami wędrowaliśmy od chaty do chaty, od dworu do dworku i chłonęliśmy informacje w bardzo rzetelny sposób podawane nam przez przewodniczkę.    No dobra, być może Piotr z Madzią chłonęli tą wiedzę troszkę więcej, bo ja niestety musiałem uganiać się za wszędobylską Gośką, która jak wicher hulała po wystawach i dosyć często luźniejsze eksponaty trzeba było łapać w locie chroniąc je przed niechybną dewastacją.

Podsumowując: Jeżeli jeszcze nie byliście w tym muzeum to nie ma na co dłużej czekać, zdecydowanie warto. My byliśmy tam sami, ale wyobrażam sobie, że nawet w  pełni sezonu przestrzeń jest tam tak duża, że turyści nie wchodzą sobie w paradę. Jak kogoś fascynuje życie naszych przodków, opowieści o tym jak to mieszkało się w jednej izbie z całym dobytkiem, to po prostu musi tutaj przyjechać i zobaczyć wszystko na własne oczy. 

Wdzydze-Kiszewskie-kaszuby-skansen-atrakcje-chaty-chłopskie-sprzęt-muzeum-młyn-kościół-drewniane-budynki
Wnętrze jednej z chat w skansenie we Wdzydzach Kiszewskich

Doskonałą okazją do przyjazdu są organizowane imprezy plenerowe, a w szczególności Jarmark Wdzydzki, na który w tym roku na 100% się wybierzemy. Opis wyprawy oczywiście pojawi się także na Naszych Szlakach.

Skoro Wdzydze na Kaszubach, to z legendą nie ma problemu i opowiem wam dzisiaj o Wdzydzanie.

Legenda z Kaszub o Wdzydzanie i wiedźmie

Dawno temu jak jeszcze pobliskie jezioro było malutkie z jedną wyspą pośrodku, ziemiami tymi władał dzielny rycerz Boles. Boles był szczęśliwym ojcem Cyrany, która po osiągnięciu dojrzałości poślubiła dobrego człowieka, któremu Sorka było na imię. Sorka był rycerzem z odległych stron, który osiadł w tych terenach tylko ze względu na urodę swojej żony.

Jak i teściowi, tak i Sorce nie udała się sztuka spłodzenia syna. Cyrana powiła jedną córkę, której na imię dano Wdzydzana.  Złośliwy los nie chciał jednak by radość rodziny trwała zbyt długo. Na skutek choroby odeszła z tego świata Cyrana pozostawiając Sorkę i Wdzydzanę własnemu losowi. Rycerz z dnia na dzień postarzał  się i stracił radość życia. Nie chcąc dłużej przebywać w komnatach w których jeszcze niedawno krzątała się jego żona, zdecydował, że jak tylko pogoda pozwoli opuszczą te ziemie wraz z Wdzydzaną i powędrują do stron rodzinnych jej ojca.

Wdzydzana, która pokochała te ziemie błagała ojca by zmienił decyzję, lecz ten już postanowił

– Przeprowadzamy się i basta.

Młoda dziewczyna nie widząc innego wyjścia udała się do wiedźmy, która swoją chatę urządziła niedaleko w lesie. Ta wysłuchawszy prośby dziewczyny rzekła

– Możesz pozostać tutaj na zawsze, ale jest tylko jeden warunek. Sporządzę mikstury, która zamieni  Ciebie w rusałkę. Czy się zgadzasz? –  Dziewczyna nie zastanawiając się długo zgodziła się.

Wiedźma przystąpiła do rzucenia uroku i gdy już świtało Wdzydzana pluskała się w jeziorze. Zatroskany ojciec przetrząsnął całą okolicę. Przeszukał każdą chatę, każdy kamień i każdy młyn, jednak córki nie odnalazł. 

W końcu wyczerpany usiadł nad brzegiem jeziora i zapłakał,  wtedy ukazała mu się piękna istota. Poznał ją od razu i dopiero wtedy zrozumiał jak bardzo jego córka pokochała to miejsce.  Pogodziwszy się ze swoim losem pożegnał córkę i odszedł, nie oglądając się za siebie.

Na tym skończyła by się ta historia, jednak pewnego razu gdy Wdzydzana podpłynąwszy blisko brzegu została zauważona przez potężnego olbrzyma, który jako jeden z wielu zamieszkiwał te tereny.

Stolem, bo tak te istoty zostały nazwane przez Kaszubów, zapałał wielką miłością do rusałki i zapragnął ją posiąść. Ta jednak nie chciała oddać się olbrzymowi i zniknęła w głębinach.

Trzeba jedno wiedzieć, że jak już Stolem się zakocha to nie ma zmiłuj. Zakasał rękawy i potężnymi rękami zaczął rozkopywać miejsce w którym wcześniej pokazała się piękna zjawa. Przerzucał ziemię całą noc, jednak rusałki nie znalazł. Nad ranem zmęczony udał się po swoich braci, którzy jak na komendę zaczęli pracować ze zdwojoną siłą. Zawsze gdy dziewczyna pokazywała się w jakiejś okolicy, to zaraz za nią pokazywały się olbrzymy i od początku zaczynały poszukiwania.

Po jakimś czasie Stolemy po naradzie postanowiły zrezygnować i odeszły w swoje strony. Na jeziorze zapanował spokój, jednak nie było to już małe jezioro z malutką wyspą, tylko potężne rozlewisko z wieloma odnogami. A Wdzydzana? Wdzydzana pozostała, pilnuje bezkresnej toni i ukazuje się temu, kto tak jak ona pokocha te okolice.


 

 

14 thoughts on “Wdzydze Kiszewskie – Kaszuby”

  1. Wszytko ładnie i pięknie ale jednak jestem trochę rozczarowana. Skansen we Wdzydzach to piękne i ciekawe miejsce a Wy napisaliście o jego atrakcjach może trzy akapity. Myślę, że to niezwykłe miejsce zasłużyło sobie na nieco bardziej obszerny teksty.

    1. Sami do końca nie jesteśmy zadowoleni z wcześniejszych wpisów. Proszę zauważyć, że to były początki naszych szlaków i jeszcze nie wiedzieliśmy jak pisać. Zresztą dzisiaj tez się cały czas uczymy. Być może artykuł z prawdziwego zdarzenia powstanie przy okazji kolejnej wizyty.

      Pozdrawiam

  2. A wiecie, że w tej restauracji to można wszamać dobry staropolski obiad? Naprawdę dobre jedzenie dają tylko na porcjach oszczędzają.

  3. Byliśmy tam już kilka razy, możecie polecić jakieś podobne miejsca ? Już niebawem zacznie się robić ciepło i będzie można zacząć objeżdżać.

    1. Co do polecenia, to troszkę było już artykułów o okolicach Chojnic. Warto w cieplejszy dzień pojechać sobie na kasztelanię w Raciążu. Warto także odwiedzić okoliczne kamienne kręgi, czy też ruszyć w bory/ Opcji jest sporo. Słyszałem także wiele dobrego o muzeum Indian pod Tucholą i na pewno tam się wybiorę.

      1. No o kręgach słyszałem , jest ich kilka i już postanowione że odwiedzimy je gdy tylko zrobi się cieplej.

  4. Ale pogodę mieliście niefajną, dlatego fotografie trochę ponure. Mamy podobny skansen na południu. W piękny letni dzień wygląda tam jak w bajce. Sielsko anielsko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *