Atrakcje Torunia i co zobaczyć podczas krótkiej wizyty, atrakcje i ciekawostki miasta.
W jednym z poprzednich artykułów opowiedzieliśmy Wam wspólny wyjazd do Muzeum Pierników w Toruniu. Jednak nie tylko z pierników Toruń słynie, dlatego też dzisiaj wyruszymy po raz kolejny do grodu Kopernika i zobaczymy, co też kryje się w Toruńskich muzeach, gdzie można nacieszyć oko obrazami mistrzów, a także gdzie skosztować nieziemskiej słodyczy.
W artykule znajdziesz opis atrakcji miasta, które udało nam się zwiedzić podczas krótkiej wizyty w mieście. Na końcu tekstu czeka na Ciebie legenda z Torunia, opowiadająca o krzywej wierzy, a także garść faktów i ciekawostki o Toruniu.
Muzeum Piernika w Toruniu to nie jedyna atrakcja miasta

Wycieczkę zaczniemy tam, gdzie skończyliśmy poprzednio, czyli od wyjścia z Muzeum Pierników. Muszę Wam się przyznać, że jak zwiedzamy całą ekipą, to jakimś dziwnym trafem często udaje nam się zwiedzać za darmo. Tak było w przypadku Malborka, gdy w całkowitej nieświadomości znaleźliśmy się na zamku, wchodząc bocznymi drzwiami, ale o tym opowiemy w innym terminie.
Tak też było w przypadku wyjazdu do Torunia, gdzie okazało się, że bilet zakupiony w Muzeum Pierników uprawniał do darmowego wejścia do pozostałych placówek. Jak już pewnie się domyślacie, skorzystaliśmy z takiej okazji bez mrugnięcia okiem i wydreptaliśmy kilka niezłych kilometrów po wszystkich dostępnych wystawach.
Właziliśmy wszędzie, dosłownie w każdy kąt, tak by dzisiaj mieć możliwość, jak najszerszego przedstawienia Wam Torunia z perspektywy jednodniowej, zimowej wycieczki.

Już sama starówka zasługuje na wzmiankę. Zresztą co tu dużo mówić, sam fakt wpisania obszaru Starego Miasta na listę światowego dziedzictwa UNESCO jest wystarczającą rekomendacją i nic więcej nie trzeba dodawać. Tam po prostu trzeba pojechać i zobaczyć wszystkie kamienice, cały układ urbanistyczny na własne oczy.
Jest to najstarsza część miasta wytyczona po roku 1236 i to w zasadzie tam znajduje się większość najważniejszych dla Torunia zabytków. Centrum stanowi Rynek Staromiejski z ratuszem i z racji tego, że w tym budynku siedzibę posiada Muzeum Okręgowe, to właśnie tam, zmarznięci skierowaliśmy nasze kroki.
Atrakcje Torunia i zabytkowy ratusz w Toruniu

Sam budynek Ratusza to już kawał historii Torunia. Powstał etapami w XIII i XIV wieku. W kolejnych latach był przebudowywany, burzony i podnoszony z ruin. Największe zniszczenia zafundowali jak zwykle Szwedzi, podczas oblężenia Torunia, kiedy to budynek doznał poważnych uszkodzeń na skutek pożaru.
Jednak już po niecałych 30 latach od tego zdarzenia mieszkańcom udało się go odbudować i do dzisiaj jest on jednym z najznakomitszych przykładów architektury mieszczańskiej w Europie Środkowej. W latach 1957-1964 przeprowadzono remont generalny i adaptację na potrzeby muzeum, do którego teraz Was zabieramy.
Starczy tego zanudzania o historii, kto będzie chciał, to sobie doczyta. Czas opowiedzieć o tym, co tam zobaczyliśmy i czy nam się podobało, przecież o to w tym artykule chodzi, prawda? Zwiedzanie zaczęliśmy od wystawy stałej dotyczącej sztuki sakralnej, znajdującej się na parterze we wschodnim skrzydle ratusza. Ogólnie powiem Wam tak: Nie przepadam za tego typu zabytkami, ale ta wystawa posiada swój urok i jestem pewien, że na pewno znajdzie swoich odbiorców, którzy poświęcą dłuższą chwilę na zapoznanie się z nią.
Niestety jak już wspomniałem, jestem nieczuły na tego typu atrakcje i jedynie co mi zapadło w pamięć, to Pani Ochroniarz, która niczym wprawny szpieg z krainy deszczowców przemykała pomiędzy filarami, nie spuszczając nas z oka. Co zresztą mamy udokumentowane na zdjęciach. Na tyle skuteczne były to podchody, że już po kilku szybkich minutach zniechęciła nas skutecznie od bliższego zapoznania się z wystawą i czmychnęliśmy niczym niedoszli „przestępcy” z tego pomieszczenia czym prędzej.

No jak tak ma wyglądać zwiedzanie w kolejnych częściach piernikowego muzeum, To ja podziękuję. Z taką myślą ruszyłem za ekipą, jednak było już tylko lepiej i wystawy trafiły w mój gust, jakoś mniej natarczywi opiekunowie sal się trafili. Zresztą jak to zwykle bywa, można trafić na dwie skrajności, tak było i w tym przypadku, gdy spotkaliśmy na swojej drodze Opiekuna Galerii malarstwa. Ten niczym wprawny kabareciarz opowiedział kilka dobrych dowcipów, a także wykazał się nietuzinkową wiedzą na temat wystawionych obrazów.
Atrakcje Torunia i co udało nam się zobaczyć podczas krótkiej wizyty w mieście

Wracając jednak do sedna, czyli atrakcje Torunia i tego, co udało nam się zobaczyć. W sumie można zapytać, czego nam nie udało się zobaczyć, bo muzea w mieście są bogate, a wystawy przestronne. Chcecie pooglądać broń białą, muszkiety czy zbroje? Proszę bardzo. Może wzrok nacieszyć monetami, które swoją drogą uwielbiam, nie ma problemu. To może jakieś skarby? Ależ oczywiście. Jednym słowem jest wszystko, jest tego tyle, że gdyby chcieć wszystko obejrzeć dokładnie, popatrzeć na detale, poczytać co to i skąd, to uwierzcie mi, tydzień raczej nie wystarczy.
Sama Galeria malarstwa polskiego posiada tak niewiarygodny zasób dzieł z najwyższej półki, że chyba tylko wspomniany wcześniej Pan Opiekun, pracujący tam pewnie od kilku ładnych lat, był w stanie obejrzeć wszystko w miarę dokładnie.
Po przebrnięciu przez muzea mieliśmy jeszcze troszkę czasu i stwierdziliśmy, że trzeba jeszcze wybrać się na starówkę. Opcji było kilka, każdy ciągnął w innym kierunku, jednak trzeba było wybrać jeden cel i padło na odwiedziny słynnej krzywej wieży w Toruniu. Potwierdzamy, wieża jest i jest krzywa, przewodniki nie kłamią.
Na koniec słodkości z Manufaktury Cukierków
Na tym praktycznie zakończyło się zwiedzanie, jednak wracając już do samochodu, jeszcze jedno miejsce przykuło naszą uwagę. Można nawet rzec, że przyciągnął nas do tego miejsca niesamowity zapach. Jako że nie zabraliśmy oboje naszych dzieciaków ta, która została u dziadków, w ramach rekompensaty, powinna dostać coś w prezencie. Miał być piernik, no bo w końcu Toruń, jednak skończyło się na cukierkach i to nie byle jakich.
Zatem całkowicie przypadkowo trafiliśmy do sklepu o ciekawej nazwie Manufaktura Cukierków, gdzie piękne dziewczyny ręcznie wyrabiały na oczach zachwyconych klientów, kolorowe łakocie. Najlepszą rekomendacją tego miejsca jest mina Marysi, gdy na jej oczach powstawały kolorowe lizaki.
Widać było, że to właśnie ten etap wycieczki przypadł jej najbardziej do gustu. Szkoda tylko, że czas nas już naglił i nie mogliśmy postać tam dłużej. Zakupiliśmy, co chcieliśmy i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Niestety nie było na tyle czasu, by dojść do zamku, czy ujrzeć panoramę miasta z drugiego brzegu Wisły, ale jak to mówią, co się odwlecze to nie uciecze i jest powód, by powrócić do Torunia, co z przyjemnością uczynimy.
Legenda o krzywej wieży w Toruniu

Wspomniałem na sam koniec o krzywej wieży. Sądzicie pewnie, że jest krzywa, bo może jakiś majster zbyt dużo popił podczas budowy i źle usadowił fundamenty? I tu się mylicie. Dawno temu w mieście zamieszkiwało 12 rycerzy krzyżackich, którzy z racji swojego powołania złożyli śluby czystości i obiecali uroczyście, że nic ich miłości do krzyża nie skala. Jednak nie było to proste. Na każdym zakręcie czyhały pokusy.
To piękne torunianki wzdychały, wodząc błędnym wzrokiem za przystojnymi, odważnymi rycerzami. Jeden z nich, idąc pewnego razu, wpadł w sidła. Na jednej z ulic spotkał młodą, piękną dziewczynę i się zachwycił. Ta jednak niepomna jego zalotom początkowo nie zwracała na niego uwagi.
To jeszcze bardziej powodowało, że rycerz zaczął się zatracać w miłości do niej. Tak przechodził obok niej tygodniami, wodził za nią wzrokiem, a wieczorami o niczym innym nie myślał tylko o jej pięknej postaci. Po jakimś czasie dziewczyna skruszała i uległa pięknemu rycerzowi i tak zaczęli potajemne schadzki. Widywali się codziennie, nie bacząc na konsekwencje.
Już mieli wspólnie uciec z miasta, gdy znalazł się jeden „życzliwy” , który poinformował Radę Miejską oraz Komtura. Rajcy osądzili dziewczynę, wymierzając jej 205 batów i skazując na wygnanie z miasta. Natomiast karę dla zakonnika wymierzył sam Mistrz Krzyżacki, który po dłuższym zastanowieniu, nakazał mu wybudowanie krzywej wieży, która symbolizować miała jego życie, odbiegające od złożonych ślubów.
Skruszony rycerz wypełnił zobowiązanie i po miesiącu ciężkiej pracy powstała budowla wysoka na 15 metrów odchylona od pionu o prawie półtora metra.
Do dzisiaj istnieje przekonanie, że tylko osoby bez grzechu mogą stanąć przy wieży plecami i z wyciągniętymi przed siebie ramionami ustać dłuższą chwilę. O dziwo, my tej próby nie przeszliśmy. Może uda się komuś z Was, powodzenia.



