Legenda – Mord Ernsta Wintera w Chojnicach

 

Nie tak dawno temu, bo raptem w roku 1900 na początku marca, zaginął młody chłopak. Ernst Winter, młody gimnazjalista zapadł się jak kamień w wodę. Zaniepokojony ojciec wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, piekarzem Lange, rozpoczęli poszukiwania na własną rękę. Długo nie trwało jak na brzegu jeziora Zakonnego, tego którego pozostałości możemy spotkać dzisiaj w parku tysiąclecia, znaleźli pakunek.  Po rozwiązaniu sznurków okazało się, że wewnątrz znajduje się tors młodego mężczyzny. Ojciec Ernsta mimo, że ciało było strasznie okaleczone rozpoznał w nim swojego syna. Wezwany na miejsca miejscowy doktor Mueller, po dokonaniu wstępnych oględzin stwierdził – Cięcia bardzo precyzyjne, zrobiła to osoba która jest albo rzeźnikiem, albo chirurgiem.

Chojnice wstrzymały oddech. Zabójstwo młodego gimnazjalisty było głównym tematem rozmów w każdym gospodarstwie, w każdym domu i w każdej karczmie. Wszyscy zadawali te same pytania. Któż to mógł zrobić? Czy jesteśmy bezpieczni? Gdzie podziały się pozostałe części ciała?

Na to trzecie pytanie niebawem zaczęły pojawiać się odpowiedzi. Kilka dni później dzieci bawiące się niedaleko bram cmentarza protestanckiego znalazły lewe ramię. Kolejnym znaleziskiem okazała się głowa, która leżała niedaleko gospodarstwa Dunkershagen razem z chusteczką z monogramem „A” (na trasie lasek miejski – Jarcewo). Lewe udo po miesiącu odnaleziono w tym samym jeziorze co korpus.

Atmosfera w Chojnicach gęstniała z dnia na dzień. Zaczęły pojawiać się plotki oskarżające Żydów o rytualny mord.

Z dnia na dzień do niedawna sąsiedzi, stali się sobie wrogami. Nikt już nie czuł się bezpieczny na ulicach miasta. Wzburzony tłum próbował spalić synagogę, a także zaatakował ratusz. Jeszcze trochę a ulice miasta spłynęły by krwią, jednak w porę zdążył zareagować sam Cesarz Wilhelm II, który bezzwłocznie nakazał wysłanie do Chojnic jednostek wojskowych, które skutecznie ostudziły rozpalone głowy mieszkańców.

Miasto uspokoiło się, a śledztwo dalej tkwiło w martwym punkcie.  Niebawem odnaleziono w ogrodzie Loży Masońskiej (obecnie szk. muzyczna) zakrwawione spodnie ze śladami nasienia należące do Wintera. Berlińscy lekarze, którzy także zostali zaangażowani do wyjaśnienia tej sprawy stwierdzili:  „Wintera uduszono a cięć dokonano później” oraz  „Został zabity w ubraniu w trakcie stosunku płciowego”. W trakcie śledztwa policja ustaliła, że ofiara też do najgrzeczniejszych nie należała. Młody Ernst był stałym bywalcem domów publicznych , jak i najprawdopodobniej prowadził dość rozwiązłe życie towarzyskie. Krąg podejrzanych powiększał się. Czy może to zdradzony mąż postanowił się zemścić za przyprawienie rogów? Czy może okoliczny rzeźnik, który faktycznie potrzebował krwi do rytualnego wypieku? Czy może były to porachunku chojnickiego półświatka? Tego niestety już się nie dowiemy.

Jedyne co wiadomo, że ta zbrodnia wstrząsnęła całym państwem pruskim. Największe berlińskie gazety śledziły każdy moment śledztwa szeroko rozpisując się o postępach. Jednak mimo potężnych nakładów pieniężnych, wielu zaangażowanych specjalistów, a także gigantycznej nagrodzie jaką wyznaczono za pomoc w śledztwie (20 tyś marek), mordercy nigdy nie odnaleziono.

Natomiast młody Winter nie zaznawszy spokoju dalej błąka się na dawnym brzegu jeziora Zakonnego i od czasu do czasu w bezksiężycową noc, można spotkać jego umęczonego ducha przechadzającego się alejami parku tysiąclecia. Szczególnie upodobał sobie teren przy szkole muzycznej, gdzie najprawdopodobniej został bestialsko zamordowany.

15 thoughts on “Legenda – Mord Ernsta Wintera w Chojnicach”

  1. Słyszałem opowieść dawno temu, gdzie ją wygrzebaliście? Jest jeszcze kilka w historii naszego miasta niewyjaśnionych tajemnic. Piotr powinien pamiętać jeszcze z czasów Łowców Tajemnic 🙂 Pozdrawiam.

  2. Pewnie sporo jest takich niewyjaśnionych historii.
    Nie myślał Pan Michale by zostać dziennikarzem śledczym, ma Pan dobry warsztat i talent do szukania ciekawych opowieści.

  3. Trochę straszna opowieść, zwłaszcza że jak wnioskuję sprawcy nie odnaleziona. Dobra opowieść, wybaczam spóźnienie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *