Dawne demony i potwory, z którymi zmagali się nasi przodkowie, pojawiały się nie tylko w zabitych deskami wsiach i odległych osadach. Stare legendy i podania opowiadają o mrocznych istotach, grasujących nawet w największych i prężnie działających miastach. Oczywiście były to istoty przystosowane do życia w zakamarkach wielkich metropolii. Doskonale czuły się w ciemnych kątach, wielkich magazynach, piwnicach i na strychach kamienic. Jednak ulubionym miejscem dla bestii, były niekończące się miejskie kanały.

Legendy i mity opowiadają wiele historii o grasujących pod ziemią potworach. Jednym z bardziej popularnych jest bazyliszek, wężopodobny stwór, umiejący zabić wszystko, co żyje jednym tylko spojrzeniem.

Bazyliszek król wszystkich węży i odwieczny zabójca ludzi

Głowa bazyliszka

Informację o bazyliszku można znaleźć już na starożytnych zwojach pochodzących z Egiptu i Asyrii. Prawdopodobnie to tam narodziły się legendy o królu węży, który potrafił zabić samym tylko spojrzeniem. Według egipskich podań Bazyliszki żyły na pustyni, zagrzebane w piasku, cierpliwie czekając na swoją ofiarę. Gdy karawany, wędrujące przez rozpalone piaski pustyni nie wracały na czas, o ich zaginięcie obwiniano właśnie Bazyliszka.

Również starożytny Rzym miał swojego potwora, mieszkającego w podziemiach. Jednak rzymski Bazyliszek żerował na zwłokach grzebanych w katakumbach i zabijał tylko tych, którzy mu w tym przeszkadzali. W greckich i rzymskich legendach Bazyliszki nie zabijały wzrokiem, a używały do tego jadu, który uważano za najsilniejszą truciznę świata. W średniowieczu bazyliszki przeniosły się do zamkowych lochów i kościelnych katakumb, by polować na nieszczęśników, którzy nieostrożnie zapuszczali się pod ziemię.

Bazyliszek jak go sobie wyobrażano

Bazyliszek z głową koguta

Bazyliszek, według starożytnych, był wielkim wężem o ogromnych oczach i jeszcze większej, pełnej zębów paszczy. Zamiast wężowych łusek obrośnięty był ptasimi piórami i posiadał dwie, zakończone szponiastymi palcami, dłonie. Zupełnie inaczej widziano bazyliszka w średniowiecznej Europie. Tam była to bestie podobno do smoka w rozmiarach takich, by mogła ukrywać się w wąskich i wilgotnych podziemiach.

Wspólną cechą wszystkich bazyliszków było to, że atakowały ludzi niesprowokowane i były niezwykle agresywne. Potrafiły zabijać niemal natychmiast, używając do tego silnego jadu lub zabójczego spojrzenia. W niektórych legendach przeczytać można, że wzrok Bazyliszka nie tylko zabijał ofiarę, lecz także zamieniał ją w kamień. Ta ostatnia cecha wydaje się zupełnie nieprawdopodobna, wszak bazyliszki jadły ludzi, a nie chrupały kamienie. Cóż jednak w świecie legend i baśnie logika jest obcym, którego nikt nie lubi.

Bazyliszek w słowiańskiej mitologii

Bazyliszek takim jakim wyobrażano go sobie dawniej

Bazyliszki straszyły również i naszych przodków. W niektórych rejonach stworzenie to zwane było żmijem. W słowiańskich podaniach zachowały się przekazy, mówiące o paskudnych stworach żyjących w lasach i ciemnych jaskiniach. W słowiańskiej mitologii bazyliszek wykluwał się z koguciego jaja. Mało tego, kogut ów musiał być starszy niż siedem lat. Jak widzimy, narodziny Bazyliszka były bardzo rzadkie, wszak koguty nigdy nie znosiły jaj, a nawet gdyby, to żaden nie uniknąłby rosołu przez pełne siedem lat.

To jednak nie koniec wymagań, jakie trzeba było spełnić, by z owego jaja wykluł się potwór. Jajko musiało zostać złożone na stercie gnoju, a wysiadywać je miały ropuchy i węże i to przez bite dziewięć lat. W zamian jednak gdy warunki zostały spełnione i w końcu na świecie pojawiał się bazyliszek, mógł żyć w zdrowiu przez całe wieki.

Wyglądem bazyliszki przypominały wielkie skrzydlate węże z głową koguta i jadowitym, wężowym ogonem. Nie cierpiały wręcz pająków, myszy i szczurów, które z upodobaniem zjadały. Podobno, gdy w okolicy nie pojawiały się plagi gryzoni, sądzono, że gdzieś nieopodal gniazdo uwił bazyliszek. Bazyliszki żywiły się ptakami, ssakami oraz gadami. Oczywiście ulubionym pożywieniem byli ludzie, na których polowały z wielkim umiłowaniem. Słowianie wierzyli, że poranne pianie koguta może ogłuszyć bazyliszka, który na czas nie skrył się pod ziemią. Jego śmiertelnym wrogiem była również łasica, która powalała potwora zapachem.

Legenda o bazyliszku z pomorza

Bazyliszek, szkielet potwora AI

Wszyscy lub prawie wszyscy, znamy legendę o bazyliszku, który w podziemiach Warszawy strzegł przeklętego skarbu, należącego do pana Twardowskiego. Jednak inne miasta również mają swoje lokalne podania, opowiadające o bazyliszkach. Na jedno z nich trafiliśmy, wędrując przez Pomorze Gdańskie.

Przed wiekami, gdy do Gdańska przybijały statki z najodleglejszych zakątków świata, przywożono na ich pokładach towary i przeróżne dobra. Od drogich tkanin, o które zabiegały bogate mieszczanki, pachnące niesamowicie przyprawy, poszukiwane przez mistrzów piekarnictwa z Torunia, aż po luksusowe wina i inne cuda. Jednak pewnego razu poza towarami, na których kupcy zbijali majątki, ze statku schodziło coś innego, coś mrocznego, co w obcym dla siebie świecie wiło gniazda i żerowało na nieświadomych niczego ludziach.

Pewnego wieczoru, tuż przed zamknięciem doków, do portu wpłynął statek z dalekiej wyprawy. Podobno wypłynął z polską solą, zbożem i stalą do dalekiego, afrykańskiego kraju, w którym pustynia styka się z morzem. Podczas długiej drogi, gdy statek wracał do kraju, marynarze nie potrafili znaleźć dla siebie miejsca na pokładzie. Coś ich niepokoiło i nie pozwalało zasnąć. W końcu zaginął ktoś z załogi, potem kolejny. Ludzie znikali jeden po drugim, tak jakby nigdy ich na statku nie było.

Po powrocie do domu kapitan nie wspomniał o tym nikomu, bojąc się, że zostaną uznanymi za nosicieli jakiejś paskudnej, nieznanej choroby. Po szybkim rozładunku przywiezionych towarów każdy marynarz poszedł w swoją stronę. Nikt nawet nie zauważył, że wraz z ludźmi na ląd zeszło coś jeszcze! Dziwne i obce stworzenie niby wąż niby ptak, trochę do smoka podobne. Pod zasłoną nocy istota uciekła w głąb lądu, wprost do wielkiego miasta na wybrzeżu. Znalazła tam dla siebie idealne warunki do życia w wilgotnych, miejskich kanałach.


Z czasem miastem wstrząsnęły tajemnicze ataki na ludzi, pracujących w kanałach. Potem zaczęły znikać całe rodziny wprost ze swoich sypialni. Terror ciągnął się miesiącami do czasu, gdy wieści o tragedii dotarły do pewnego starego wojaka, który za młodu świat zjeździł wzdłuż i wszerz. Rozpoznał on w opowieściach robotę bazyliszka, którego nieostrożnie marynarze do Polski przywieźli. Prędko zjawił się w ratuszu wraz z synem i opowiedział o swoich podejrzeniach. Podczas gdy wszyscy wokół zastanawiali się, jak sobie z potworem poradzić, żołnierz i jego syn przyglądali się zgromadzonej w pomieszczeniu zabytkowej broni.


W końcu przybysz przerwał bezowocne dyskusje i wskazał na starą, rycerską zbroję, stojącą bezużytecznie w rogu pomieszczenia. Stwierdził, że poradzi sobie ze stworzeniem, lecz potrzebuje, by mu ten stary pancerz ktoś wypolerował do połysku. Choć wszyscy zastanawiali się po cóż staremu lśniąca zbroja, nikt nie dyskutował i w mig prastary pancerz stał przed żołnierzem, błyszcząca aż oczy bolały. Ten pomógł założyć stalowe blachy na swojego syna i kazał się prowadzić do wejścia pod ziemię, gdzie jak się spodziewano, żył bazyliszek.


Młodzieniec w asyście ojca zszedł po stromych schodach i pomaszerował w głąb śmierdzących czeluści, uzbrojony jedynie w pochodnię. Długo nie trwało, gdy zgromadzeni przed wejściem ludzie usłyszeli straszny skowyt, a zaraz potem ziemia zadrżała i nastała cisza. Gdy wszyscy już spodziewali się najgorszego i położyli krzyżyk na odważnym młodzieńcu, ten wychynął z ciemności, ciągnąc za sobą jakiś obrzydliwy kształt.

Gdy wytaszczono truchło na światło dzienne, wszyscy zobaczyli, co przez ostatnie miesiące terroryzowało mieszkańców miasta. Był to potwór prawdziwy z wielką paszczą na końcu wężowego cielska i oczami ogromnymi jak spodki. Kupiec wyjaśnił zgromadzonym, że jest to bazyliszek, stworzenie, które zabija samym tylko spojrzeniem. Dlatego też potrzebował błyszczącej zbroi, w której potwór mógł zobaczyć sam siebie i zginąć od własnej broni.


Podobno głowa bazyliszka wciąż spoczywa w najlepiej strzeżonym miejscu w ratuszu. I choć spojrzenie martwego potwora już nie zabija, wciąż wywołuje u patrzącego mu w oczy strach i przerażenie.

Ciekawostki o bazyliszku

Restauracja Bazyliszek w Warszawie
  • W mitologii bazyliszek przyjmuje wiele postaci, czasem zupełnie od siebie różnych.
  • Bazyliszek rodzi się raz na sto lat.
  • Mityczne stworzenie mogło osiągać długość nawet piętnastu metrów.
  • Poza spojrzeniem na własne odbicie, bazyliszka mogło zabić pianie koguta, lub zapach łasicy.
  • Bazyliszek zabijał samym tylko wzrokiem wszystkie stworzenia. W odnalezionych średniowiecznych zapiskach znaleziono informację, że władze miasta zastanawiały się nad sprowadzeniem bazyliszka z afrykańskiej pustyni, by ten uchronił miasto od plagi szczurów. Nie wiadomo czy plany zostały zrealizowane 🙂
  • Najsłynniejszym bazyliszkiem w Polsce jest stworzenie żyjące dawno temu w podziemiach naszej stolicy. Legendy głoszą, że bazyliszek strzegł tam ogromnego, przeklętego skarbu pana Twardowskiego i zabijał każdego śmiałka, który się do niego zbliżył.
  • W Warszawie stoi kamienica pochodząca z roku 1470 nosząca nazwę Pod Bazyliszkiem. Według legend to pod nią właśnie miał swoje gniazdo słynny warszawski bazyliszek. Obecnie w kamienicy funkcjonuje kawiarnia „Bazyliszek„.
  • W niektórych podaniach bazyliszek zwany jest również żmijem.
  • Dawniej uważano, że smok Wawelski mieszkający w jaskini pod Wawelem.
  • Bazyliszkiem nazywano długie, ciężkie działo oblężnicze, używane w XV wieku.
  • Bazyliszek to także żyjąca w Ameryce Środkowej jaszczurka (Basiliscus).
  • Bazyliszek w heraldyce jest symbolem władzy królewskiej.

Bazyliszki w filmie i literaturze

Słowiańskie potwory i demony - Legendy, baśnie i ludowe podania
  • O bazyliszku czytaliśmy w powieściach J. K. Rowling opowiadających o Harrym Potterze. W książce oraz późniejszym filmie wężopodobne stworzenie atakowało uczniów Hogwartu. Potwór potrafił poruszać się bezszelestnie po rurach kanalizacyjnych w całej szkole.
  • Zapomniana Kraina Eda Greenwooda — To seria powieści fantasy, w której bazyliszek występuje jako wielki jaszczur zabijający za pomocą, między innymi, paskudnego oddechu. Książka powstała na potrzeby gry fabularnej Dungeons & Dragons.
  • Świat Dysku Terryego Pratchetta — Stworzenie pojawia się w chyba czwartej albo piątej części cyklu.
  • Saga o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego — O bazyliszku przeczytać można w powieści Pani Jeziora. U Sapkowskiego bazyliszek to wielka jaszczurka o ostrych pazurach i błoniastych jak u smoka skrzydłach.
  • Bazyliszki są częstymi gośćmi w również w grach komputerowych. Możemy zmagać się z nimi między innymi w Heroes of Might and Magic.
  • Na naszej stronie znajduje się specjalny dział z legendami. Znajdziesz tam historie, baśnie i mity, które zebraliśmy podczas licznych podróży.