W ludowej kulturze często utożsamia się Wodniki z Utopcami i choć pokrewieństwo pomiędzy tymi stworami wydaje się oczywiste, a ich odpychająca uroda podobne, to jednak są to dwa różne demony.

Wodnik pan i władca zbiorników wodnych

Wodnik to stworzenie wodne

Wodnik był dla dawnych Słowian demonem zbiorników wodnych, nad którymi obejmował bezwzględne panowanie. Widywano go dosłownie wszędzie; stawy, rzeki, jeziora, a także zwykłe przydrożne rowy mogły stać się domem dla Wodnika. W folklorze kaszubskim istota ta mogła zamieszkiwać także studnie we wsi.

Według najstarszych podań Wodnikiem mogło zostać dziecko, które zostało utopione przez matkę. W późniejszych, chrześcijańskich czasach dziecko, by stać się Wodnikiem, musiało utonąć bez chrztu. Jednak w niektórych rejonach wierzono, że Wodnikiem zostawała osoba związana z wodą, np. rybak, wioślarz czy młynarz, do tego musiała być tak zła, że po śmierci mroczne, piekielne istoty odsyłały ją na ziemię w ohydnej postaci Wodnika. W takim przypadku wodny demon rodził się na dnie akwenu z mułu, rybich wnętrzności i gliny.

Okolice, w których pracował młyn wodny były dla Wodników szczególnie atrakcyjne. Często to właśnie żony lub córki młynarzy stawały się celami miłosnych westchnień demona. Gdy ten upatrzył sobie kobietę, robił wszystko by zaciągnąć ją w wodne odmęty, a wszelkich konkurentów topił bez mrugnięcia okiem. W wielu regionach córki młynarzy z zazdrością patrzyły na inne wioskowe panny, które szybko znajdowały sobie mężów, do młyna trafiali tylko ci najodważniejsi lub zdesperowani.

Wodnik demon odpychający i oślizgły

Wodny demon

Wodnik z wyglądu przypominał przygarbionego starca z wyłupiastymi, podobnymi do rybich oczami. Poza tym miał poplątane włosy i błonę między palcami. Posiadał on jednak umiejętność przybierania bardziej naturalnej, ludzkiej postaci, w której trudno było go odróżnić od zwykłego i brzydkiego starca.

Z wiekiem Wodniki nabywały sporo innych umiejętności i wodnikowych supermocy. Potrafiły na ten przykład zmieniać się w rybę lub inne stworzenie wodne, ale nie tylko. Często widywano Wodnika w postaci konia lub osła wychodzącego z wody.

Wbrew temu, co słyszy się w licznych legendach, opowiadających o wyczynach Wodników, nie były one bezmyślnymi zabójcami. Co prawda potrafiły utopić przeprawiające się przez rzekę czy strumień zwierzęta lub przyczajały na ludzi, którzy po nocach zażywali kąpieli w jeziorze, to jednak atakowały tylko w sytuacjach, gdy ktoś szczególnie zaszedł im za skórę.

Głównym powodem ataków na ludzi była ich niefrasobliwość i brak poszanowania dla wodnych akwenów oraz otaczającej je przyrody. Wodnika łatwo było rozzłościć i rozgniewać. Nie lubiły hałasu i śmiecenia, przez co należało szczególnie uważać na bawiące się w pobliżu wody dzieci. Nawet w takich przypadkach, gdy rozeźlony wodnik dopadał swoją ofiarę, często kończyło się jedynie na podtopieniu i przestraszeniu upierdliwego delikwenta.

Jak bronić się przed Wodnikiem

Kobieta w wodzie

Wodnik był istotą złośliwą i podstępną, a także potrafił być okrutny i bezlitosny. Najskuteczniejszą metodą obrony przed Wodnikiem było oczywiście unikanie akwenów wodnych. Dlatego też ludzie zaczęli budować mosty i strzeżone przeprawy wodne, co pozwoliło ograniczyć zagrożenie ze strony wodnych istot.

Inną metodą, stosowaną w wielu rejonach, było składanie Wodnikowi ofiary. W tym celu na Śląsku raz do roku mieszkańcy najbliższej okolicy jeziora czy rzeki topili w niej konia, barana albo krowę. Na Mazurach natomiast po dziś dzień zdarza się, że ludzie wrzucają do jeziora żywą kurę, by obłaskawić mieszkającego tam Wodnika. W innych rejonach do wody wrzucano drobne monety, wylewa mleko, a nawet samogon.

Gdy jednak doszło do spotkania z Wodnikiem i na ucieczkę nie było szans, można było demona zranić nożem. Co prawda nie dało się gadziny zabić, ale można ją było skutecznie spowolnić, a rana zadana nowym i czystym narzędziem zabierała wodnikowi większość sił. Gdy Wodnik zaatakował pod przybraną postacią, można go było złapać w uplecioną z wikliny sieć.

Nie każdy wie, że Wodniki potrafiły pojawiać się nocą we wsi podczas trwających tam festynów i zabaw. Przybierały wówczas postać ludzką i mieszały się z bawiącymi. Gdy ktoś pijany lub nieostrożny zaczepił demona albo w inny sposób go rozzłościł, ten potrafił zemścić się okrutnie, topiąc nieszczęśnika w wiadrze czy misce. Od tego podobno pochodzi powiedzenie o utopieniu kogoś w łyżce wody.

W dobie chrześcijaństwa kościół stworzył własny poradnik o tym, jak radzić sobie z piekielnymi wodnymi demonami. Wprowadzono także zwyczaj, który nakazywał w noc świętego Jana ochrzcić i poświecić wszystkie okoliczne wody, by tym sposobem odebrać złą moc, mieszkającym w nich duchom i demonom.

Cechy Wodników z różnych regionów

Burza nad jeziorem

W rejonie Śląska wierzono, że Wodnik może w wyjątkowych okolicznościach pomagać ludziom, a nawet się z nimi przyjaźnić. W niektórych podaniach Wodniki doradzały ludziom lub pomagały podczas pożarów czy wylewów rzek.

Na wschodzie wierzono, że Wodnik może być niewidzialny i pojawiać się wśród ludzi całkiem niezauważony. Jednak dało się rozpoznać jego obecność po kałużach wody, które po sobie pozostawiał, a także po mokrych śladach błoniastych stóp. W wielu rejonach Wodniki był postrzegany jako opiekun zbiorników wodnych. Gdy w jeziorze lub rzece pojawiało się dużo ryb, mówiono, że Wodnik bardzo się w tym roku postarał.

Aktywność Wodników zależna była od faz księżyca, a także od pory roku. Wygłodniałe po zimie stworzenia, gdy lud na jeziorach i w rzekach puszczał, były bardziej agresywne i łatwiej je było sprowokować do ataku. Na Lubelszczyźnie wierzono, że Wodnik nim zaatakuje człowieka, daje mu szansę na ratunek. Nieszczęśnik musi odpowiedzieć poprawnie na zadaną mu zagadkę. Jeżeli tego nie zrobi lub, co gorsza zacznie oszukiwać, Wodnik bez pardonu zaciągnie jego wierzgające ciało na samo dno i utopi w mule.

Wodne demony w innych częściach świata

Pomimo że Wodnik to typowo Słowiańska istota, to również w innych częściach świata pojawiają się wodne demony.


  • Kappa — Japoński Wodnik o ogromnej sile i niepochamowanym okrucieństwie. Według japońskich podań Kappa to przedstawiciel wodnego ludu pokonanego przez japońskich władców tysiące lat temu. Kappa uważały ludzkie mięso za przysmak, a ich samych za niższe istoty, które można zniewolić i wykorzystywać jak tylko ma się ochotę. W innych podaniach za powstanie Kappa obwinia się chciwych czarowników, którzy stworzyli te istoty, by im służyły i wykonywały niewolniczą pracę. Te się zbuntowały, odkrywając przy okazji, że ludzkie mięso jest bardzo smaczne, zwłaszcza świeże, parujące jeszcze wnętrzności.
  • Michabo — Indiański demon wody, zwany wielkim oszustem i zmieniaczem kształtów.
  • Starożytna Grecja miała dziesiątki demonów i bóstw wodny. W zasadzie każda rzeka czy jezioro posiadało istotę wyższą, która była za nie odpowiedzialna. Przykładem jest trzy tysiące synów tytana Okeanosa i tytanidy Tetydy, którym przekazano pod opiekę wszystkie rzeki w Grecji.

Legenda o wodniku z rzeki Narew

Młyn wodny na rzece w lesie

Legendę tę opowiedziano nam pewnego ciepłego wieczoru nad jeziorem Siemianowskim, do którego wpada płynąca z Białorusi rzeka Narew.

Zmęczony hałasem, wojujących z sobą od lat plemion, Wodnik porzucił tryskające źródło rzeki Narew i ruszył jej korytem na zachód, poszukać spokojniejszych okolic. Trafił w końcu na rozlewające się szeroko jezioro, dziś zwane Siemianowskim. Tu znalazł to, czego szukał; czaszę, spokój i całą masę wodnych stworzeń, które szybko sobie podporządkował.


Przez niemal wiek życie upływało mu bez dramatycznych wydarzeń i większych kłopotów. Jednak pewnej nocy, przy samym ujściu rzeki rozległy się hałasy i okropne łomotanie, które niosło się daleko po wodzie jeziora. W ciągu kolejnych dni zjechały wozy i wysypali się z nich ludzi. Na jeziorze pojawiły się pomosty, a nad rzeką stanął młyn z wielkim kołem, które bezustanie młóciło wodę łopatami, czyniąc niewyobrażalny hałas pod wodą i doprowadzając Wodnika do szewskiej pasji.

W końcu nie wytrzymał i postanowił zrobić porządek z rojącymi się jak szczury ludźmi. Popłyną do ujścia rzeki i już miał przewrócić jedną z pływających przy brzegu łodzi z kilkoma wyrostkami na pokładzie, gdy zobaczył coś niezwykłego, a w zasadzie kogoś.

Na pomoście przy młynie pojawiła się niezwykłej urody niewiasta. Kobieta piękna, okrągła i powabna, czyste spełnienie wszystkich wodnikowych fantazji, które rozgrzewały go w chłodnych toniach jeziora. Zakochał się biedak bez pamięci od pierwszego spojrzenia. Zaczął kręcić się przy młynie w każdej wolnej chwili, ignorując zupełnie hałasy i ludzką krzątaninę. Podpływał coraz bliżej brzegu, wyczekując pojawienia się pięknej żony młynarza.

W pewną ciemną bezksiężycową noc zniecierpliwił się i zagadnął z szuwarów do kobiety, która już miała wlać na niego miskę pełną pomyj. Pomimo swej odpychającej natury całkiem ładnie wychodziło mu składanie słodkich słówek i pomimo pierwszego lęku, udało mu się w końcu zauroczyć kobietę. Oczywiście nie wiedziała z kim ma do czynienia, gdyż głos tajemniczego wielbiciela docierał do niej nocą z najciemniejszych zakątków jeziora.

Pech chciał, że ktoś podsłuchał miłosne wyznania Wodnika i doniósł młynarzowi. Ten postanowił zastawić pułapkę na smakosza cudzych żon. Przygotował z parobkami pełne smoły wiadra i podpalił je, gdy jego spragniona miłosnych przygód żona rumieniła się na pomoście, słuchając świntuszenia swojego niedoszłego kochanka.

Gdy buchnął ogień, wszyscy zobaczyli sterczącą z wody koszmarną postać. Wodnik, choć sam uważał się za niczego sobie, ludziom wydał się odrażający. Długie poplątane i pełne glonów włosy opadały na śliskie od śluzu ramiona. Oczy w wychudłej jak u śledzia twarzy były zielonkawe i ogromne. Ciało obwisłe i lśniące jak u ryby nie wyglądało lepiej niż włosy, a dłonie zakończone szponami posiadały błony między długimi palcami. Młynarzowa krzyknęła z przerażenia i odrazy, a zgromadzeni na brzegu chłopi zaczęli rzucać w Wodnika kamieniami i wszystkim, co wpadło im w ręce.

Gdyby legenda pochodziła z innego rejonu świata, to pewnie ciągnęłaby się dalej i obfitowała w nieprzewidziane i ciekawe zwroty akcji. Jednak historia pochodzi z miejsca, gdzie lud żyje prosty i proste ma legendy. Młynarz zabrał żonę i wyjechał, a wodnik potopił paru ludzi i w końcu wyniósł się z powrotem, na dzisiejszą Białoruś do źródła Narwi, z którego wypełznął.

Nikt pewnie nie pamiętałby o zakochanym Wodniku, gdyby nie to, że biedak do dziś przesiaduje na brzegu rzeki i rzeźbi w drewnie figurki piersiastych kobiet z wielkimi tyłkami, które potem wrzuca do wody, a te wyłowić można na całej długości Narwi.

Wodnik ciekawostki o słowiańskim demonie wody

Słowiańskie potwory i demony - Legendy, baśnie i ludowe podania
  • W opowieściach ludowych mówiło się, że burza utrzymująca się dłużej nad jeziorem lub szerszą rzeką, była wynikiem walczących o terytorium Wodników.
  • Wodnik mógł przybierać różne postaci, lecz nie potrafił utrzymać zmienionej formy na dłużej.
  • Pierwsza wzmianka o Wodniku pojawia się w pismach klasztornych z XIV wieku.
  • Choć Wodniki nazywane są Topicami, Utopcami, Topnikami czy Wasermanami to wszystkie one należą do Utopca, który jest zupełnie innym demonem.
  • Uważa się, że Wodniki były bóstwami dawnych Słowian, których zdegradowano przez wieki do roli demonów.
  • Wodniki w ludowych podaniach pojawiają się w formie męskiej. Co prawda zdarzały się w opowieściach żony Wodników, ale pełnią one jednie rolę towarzyszek demona.
  • Wodnik był jednym z najpopularniejszych słowiańskich demonów.
  • Wodnik jest również jednym ze znaków zodiaku. Okres, w którym obejmuje on swoje panowanie, przypada od 20 stycznia do 19 lutego.
  • Wcześniej już pojawiła się u nas legenda o Wodniku z jeziora w Biskupinie.

Teraz już wiecie kim lub czym jest Wodnik i co zrobić, gdy spotkacie go podczas letniej wyprawy nad rzekę czy jezioro. Bez obaw, dbajcie o przyrodę, żadnego śmiecenia i bezmyślnego hałasowania nad wodą, a wszystko będzie dobrze 🙂