Morze jest to wyjątkowo kapryśna dama. Czasami odbiera połacie terenu, pochłaniając je po centymetrze latami, a czasami ni z tego, ni z owego zaczyna oddawać. Tak było w 2016 roku, kiedy po sztormie targającym wody Bałtyku nastała cisza, a oczom pierwszym spacerowiczom ukazał się przedziwny widok. Na plaży, niedaleko Czołpina, wyrósł najprawdziwszy las. Zaiste musiał to być przedziwny widok. W końcu jeszcze dzień wcześniej w tym miejscu mieniła się kolorami złota, piękna piaszczysta plaża, a nagle z jakichś czeluści piekielnych wyrosły ogromne drewniane kikuty.
Skąd las na plaży koło Czołpina?


Skąd ten las się wziął? – zastanawiali się turyści, drapiąc się po targanych wiatrem czuprynach. Nie musieli czekać długo na odpowiedź, bo na miejsce przybyli zaciekawieni znaleziskiem naukowcy. Po krótkiej debacie i przeprowadzeniu szeregu badań laboratoryjnych ustalono, że las to całkiem wiekowy staruszek. Jego wiek oceniono bowiem na 3 tysiące lat! No dobrze, ale skąd on znalazł się w tym miejscu? Odpowiedź jest banalna- wyrósł 😊 A by być dokładniejszym, to w tym miejscu, 3000 lat temu, rosła mroczna puszcza bukowo–dębowa. Niestety, jej niczym niezmąconą wegetację przerwała katastrofa. Wybuchł potężny pożar, który pochłonął całe połacie dzikiego lasu. Jedyną niewiadomą jest tylko to, czy wybuchł z przyczyn naturalnych, czy to efekt karczowania puszczy przez okolicznych mieszkańców. Tego jednak już się nie dowiemy.
W jaki sposób pozostałości tego, co pozostało z puszczy, znalazło się pod piaskami plaży? I tu odpowiedź jest prosta. Jak wspominałem wcześniej, morze to kapryśna dama i czasami lubi sobie uszczknąć odrobinę stałego lądu i przenieść go w inne miejsce. Tak właśnie było w tym wypadku. Gdy morze „poczuło”, że ląd został wykarczowany, to zaczęło wdzierać się w niego coraz głębiej. W końcu las zatonął, a jego resztki pokryły złote piaski. Z kolei to, że las „wyrósł” po sztormie to tylko chwilowe odwrócenie tego procesu. Morze zabrało kawałek plaży, odsłaniając to, co wcześniej było ukryte przed naszym wzrokiem. Jest to na tyle nieprzewidywalny proces, że może się okazać, że przy okazji następnego sztormu las po prostu zniknie na kolejne kilkadziesiąt lat. Dlatego warto się pospieszyć, by go jeszcze zobaczyć, a naprawdę jest to ciekawe miejsce.
Mnie szczególnie zafascynowała czarna warstwa próchniczna, która jest tuż pod powierzchnią morza. Tworzy ona przedziwny kontrast do przezroczystej wody i mieniącego się złotem piasku, ale dopiero ciekawie się robi, gdy się na nią stąpnie. Ciężko jest porównać to do czegokolwiek znanego. Najbliższe uczucie, z jakim mi się to skojarzyło, to chodzenie na boso po płytkach z gumowej pianki. Spróbuj sam i jak chcesz, to podziel się z nami swoimi skojarzeniami.
Jak dojechać (dojść) do zatopionego lasu?
Po pierwsze musisz wiedzieć, że jak będziesz chciał zobaczyć zatopiony las koło Czołpina, to czeka Cię dłuższy spacer. Okoliczne tereny przynależą do Słowińskiego Parku Narodowego i jazda po bezdrożach jest zabroniona. Należy jedynie korzystać z wyznaczonych parkingów, które oddalone są w dość sporej odległości od punktu docelowego.
My korzystamy z parkingu jednostki wojskowej w Czołpinie i zawsze stamtąd zaczynamy wędrówkę. Koszt parkingu to 3 zł/h. Co ważne, na terenie parkingu jest czysta, bezpłatna toaleta.
Po skorzystaniu z WC, a po dłuższej trasie wiadomo, że to punkt obowiązkowy, ruszamy na plażę. Spacer lasem w stronę morza zajmuje około 15 minut, mijamy Czerwoną Chatę (tutejszy bar) i wchodzimy na cudowną plażę! Pisaliśmy już o niej przy okazji pisania o Wydmie Czołpińskiej.
Jest to nasza ulubiona nadmorska miejscówka! Nie ma tu tłumów ludzi, plaża jest piaszczysta i wyjątkowo szeroka, co ważne kąpielisko jest strzeżone. Tutaj jak nigdzie możesz odpocząć nad morzem, beztrosko wsłuchując się w szum fal, a nie w krzyki sprzedawców „goootowanejjjjj kuuuukuuurydzyyyy!”. Zdecydowanie, chyba jedno z piękniejszych miejsc nad Bałtykiem. No ale nie ono dzisiaj jest gwiazdą wieczoru. Idźmy więc dalej do zatopionego lasu.

Po wejściu na plażę kieruj się w lewą stronę w kierunku Rowów. Po około 3 kilometrach samotnego spaceru (Jest spora szansa, że po drodze nie napotkasz żywego ducha) dojdziesz na miejsce! Cały spacer wyniesie więc około 7 kilometrów, licząc z powrotem.
Ciekawostki o zatopionym lesie i znikających plażach

- Nie jest to pierwszy raz, gdy w okolicach Słowiańskiego Parku Narodowego wyrasta na plaży las. Co jakiś czas morze odsłania zatopione lasy, by po jakimś czasie ukryć je znowu pod piaskami.
- Morze coraz mocniej „wgryza „się w polskie wybrzeże. Co roku jest to około 15-30 cm plaży. Są jednak miejsca, gdzie ubywa nawet do metra rocznie. Przyczyną tego procesu jest „podnoszenie się” Skandynawii. Trwa to już od 12 tysięcy lat, od momentu, kiedy stopniały na niej lodowce.
- Plaże znikają na całym świecie. Proces ten potęgowany jest szalejącymi zmianami klimatycznymi. Są miejsca na świecie, które znikną bezpowrotnie z map już za kilkadziesiąt lat, o ile proces podnoszenia mórz będzie trwał w najlepsze.
- W 2016 roku Rada Miasta Barcelony ujawniła, że tamtejsza plaża Barceloneta od roku 2010 straciła 15 metrów szerokości, co odpowiada około 25% całej powierzchni plaży.
- Na amerykańskich plażach South Beach w Miami, Myrtle Beach w Południowej Karolinie czy Virginia Beach nie ma już ziarenka naturalnego piasku. To, co możemy podziwiać, to efekt „odżywiania” plaży przez dowożenie piasku z głębi lądu.
- Po sztormie zimą 2022 roku zniknęła plaża w gdyńskim Orłowie. Około 300 metrów plaży zostało zmyte bezpowrotnie do morza.



