Zamek w Łańcucie dawna rezydencja magnacka znajdująca się w Łańcucie, w województwie podkarpackim.

Mogę wydać się Wam nudny, ale powtórzę to po raz kolejny — uwielbiam zamki i to dosłownie wszystkie. Nie ważne czy to krzyżacka warownia pokroju Malborka, czy może bielejące w słońcu ruiny zamku wybudowanego za czasów Kazimierza III Wielkiego. Ba! Może być to nawet miejsce po dawnej warowni, ruiny będące zamkiem tylko dzięki nieograniczonej wyobraźni. Dla mnie będzie to doskonała atrakcja, ważne by posiadała kontekst historyczny i zamieszkana była przez duchy przeszłości.

Jak się domyślasz, odwiedziłem już niezliczoną ilość twierdz i zamczysk, ale od czasu do czasu trafia do miejsca, które robi na mnie szczególne wrażenie, a jednym z nich jest Zamek w Łańcucie, który dosłownie zaparł mi dech w piersiach i o tym Ci dziś opowiem w poniższym artykule.

Zapierające dech w piersi atrakcje zamku w Łańcucie

Cóż tak niezwykłego ma w sobie zamek w Łańcucie, że aż mi dech zaparło? Oj powiem Ci, jest tego tyle, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Na pewno jest to historia ludzi, którzy ocalili pałac i jego bogactwa przed lepkimi łapami czerwonoarmistów, dzięki czemu dzisiaj możemy oglądać oryginalne wyposażenie, co jak przyznasz, w warunkach polskich nie zdarza się zbyt często. Na pewno jest to otoczenie zamku, które jest wyjątkowo urokliwe. Zresztą nie jest to tylko moja odosobniona opinia, w czasie naszego pobytu odbyło się na zamku kilka sesji ślubnych, a przecież nikt z „najpiękniejszego dnia” w swoim życiu nie chce mieć zdjęć z otoczenia „byle jakiego”.

No i w końcu jest wozownia, która mnie wręcz zachwyciła, a to za sprawą kontrastu w stosunku do odwiedzonych wcześniej kilkunastu wozowni w różnych częściach Polski, które powiedzmy sobie szczerze, na tle tej z Łańcuta wyglądają po prostu mizernie. To jak? Zaciekawiłem Cię? To dobrze! Bo jeszcze mam sporo do powiedzenia na temat jednego z najpiękniejszych polskich zamków.

Zamki i pałace w Polsce oraz warownie, ruiny i zamczyska

Architektura zamku w Łańcucie, czyli jak to wszystko wygląda z zewnątrz

Zamek w Łańcucie prawdę mówiąc, to tylko z nazwy jest zamkiem. Swoje charakterystyczne funkcje obronne stracił podczas przebudowy na okazałą rezydencję i tak należałoby go traktować – jako potężny pałac magnacki. Budynek miał z daleka pokazywać bogactwo swoich właścicieli, którymi byli – Lubomirscy i Potoccy. Zamysł architektów został wprowadzony w życie z pełnym rozmachem, dzięki czemu odwiedzający go goście (zarówno dzisiaj, jak i w dawnych czasach), już od bramy wjazdowej czuli bijący od zamku majestat i przepych. Jednak dopiero wejście do rezydencji dostarczało prawdziwych wrażeń.

Zamek w Łańcucie i zachwycające komnaty, salony oraz apartamenty pełne oryginalnego wyposażenia

Jako zwiedzający zamek w Łańcucie mamy wyjątkowe szczęście, że wnętrza zamkowych salonów zachowały się w oryginale. Dzięki temu możemy poczuć to, co czuli się zapraszani przez właścicieli goście w dawnych czasach. Ci, którzy przyjeżdżali tu po raz pierwszy zapewne tak jak i my od progu rozdziawiali buzie z wrażenia. Czuć pieniądz i to niemały! – Można by było śmiało powiedzieć. Potoccy nie szczędzili grosza na swoje domostwo co czuć na każdym kroku. Zarówno korytarze delikatnie zatopione w półmroku, piękne pomieszczenia mieszkalne, jak i salony, gdzie przyjmowano najznamienitszych gości, wręcz ociekają bogactwem.

Zapytasz się pewnie, co mi się najbardziej podobało. Powiem szczerze, że nie mogę się zdecydować, bo tu każde miejsce od jadalni po Salę Balową jest wręcz idealne. Jednak to, co najbardziej wryło mi się w pamięć to korytarz (tudzież sala), w którym zgromadzono rzeźby rzymskie i greckie. Jednak to nie za sprawą zgromadzonych tam dzieł sztuki, ale dlatego, że zafascynowała, mnie iluzja tego pomieszczenia. Mianowicie prostym trikiem malarskim, polegającym na odpowiednim wymalowaniu cieni sprawiono, że w tym pomieszczeniu „świeci” cały czas słońce. Nawet gdy na zewnątrz jest pochmurnie.

Kolejnym bardzo ciekawym miejsce jest teatr. No bo przecież jak rezydencja magnacka może się bez takiego obejść. Na zamku nie jest on może zbyt okazały, no i w czasie zwiedzania niestety żadnego przedstawienia nie było, ale jakoś to pomieszczenie zapadło mi w pamięć. Stojąc na progu, wyobrażałem sobie, jak to wyglądało za czasów świetności zamku. Oprócz tych pomieszczeń, które wymieniłem, znajdziesz tu pokoje orientalne z dziełami sztuki z dalekiego wschodu. Łaźnie rzymskie, w których zażywano dawniej kąpieli. Czy piękną bibliotekę, w której najchętniej zagubiłbym się na wiele godzin. Jednym słowem wnętrza pałacowe są niesamowite i naprawdę można by długo o nich pisać i czytać. Jednak najlepszym sposobem ich poznania jest przyjechać tutaj osobiście i dać się im pochłonąć bez reszty.

Łańcut i ogrody zamkowe jak z obrazka!

Po wizycie w tak niesamowitych pomieszczeniach, które bezceremonialnie odebrały mi dech z piersi, należało odetchnąć świeżym powietrzem i uspokoić troszkę rozentuzjazmowane myśli.  Doskonałym miejscem ku temu okazał się przypałacowy ogród i park, który nie chcąc być gorszym od zamku, wygląda równie fenomenalnie. W zależności od miejsc urządzono go w różnych stylach. I tak przy ścianie południowej zamku wzrok i węch cieszą dość sporych rozmiarów ogród różany. Z kolei ścianę wschodnią upiększa ogród w stylu włoskim. Dopełnieniem całości jest park w stylu angielskim, który dzięki wielkiemu nakładowi pracy tutejszych ogrodników wygląda tak, jak wyglądał w czasach swojej świetności. Nam park bardzo się podobał, co zaowocowało dłuższym odpoczynkiem, w końcu, ile można siedzieć i podziwiać pary młode, które upodobały sobie zamkowe ogrody na plener zdjęciowy?! Delikatnie otumanieni zapachami, postanowiliśmy ruszyć dalej!

Wozownia zamkowa w Łańcucie inna niż wszystkie!

No dobra, idźmy do tej wozowni – zamruczałem zrezygnowany. Mój brak entuzjazmu powodowany był wcześniejszymi doświadczeniami z tego typu miejscami, gdzie upchane w niezbyt dobrze oświetlonych pomieszczeniach stały „śmierdzące” środkami konserwującymi i niczym się od siebie nieróżniące wozy wszelakie. W Łańcucie (z racji tego, że zbyt dużo o tym miejscu wcześniej nie czytałem) nie spodziewałem się niczego innego. Pewnie znowu „przelecę” wozownię w 5 minut, po czym ziewnę ostentacyjnie, okazując swoje znudzenie i tyle z tego będzie – pomyślałem.

Jednak po zobaczeniu budynku, który był celem naszego spaceru, pojawiła się iskierka nadziei, że jednak nie będzie aż tak tragicznie. I wiesz co? Po wejściu na teren stajni i a następnie wozowni — oniemiałem! Okazało się, że i tego typu miejsca też mogą być wielce interesujące! W większości oryginalne wyposażenie stajni dawało obraz dawnego majestatu. Przy odrobinie wyobraźni można było praktycznie ujrzeć dawnych właścicieli, którzy zapraszali tu gości w celu pochwalenia się nowym końskim nabytkiem.

Jednak największe wrażenie zrobiła na nas ogromna Hala Zaprzęgowa. Tu po prostu jest pięknie! Trofea myśliwskie powieszone na ścianach, które zostały przywiezione przez ostatnich właścicieli z safari w 1924 roku, od razu określają charakter tego miejsca. I, mimo że raczej nie jestem wielkim fanem tego typu ozdób (bo wychodzę z założenia, że skóry zdecydowanie lepiej wyglądają na żyjących zwierzętach) to muszę przyznać, że tutaj pasują wręcz idealnie. Oczywiście jak na wozownię przystało, są tu też wszelkiego rodzaju powozy, karety i innego typu środki lokomocji. I co ważne, tu także można zobaczyć oryginalną kolekcją dawnych właścicieli. Kolekcja historyczna składa się z 55 pojazdów, które służyły rodzinie Potockim.

 Zwiedzając i zachwycając się tym miejscem, naszła mnie jedna myśl – kto wie, czy za 100 lat w taki właśnie sposób nie będą udostępnione dzisiejsze garaże najbogatszych ludzi.  W końcu dawna wozownia, od nowoczesnego garażu różni się tylko jednym – technologią. Reszta pozostaje ta sama, czyli chęć posiadania najlepszej i najszybszej fury wśród znajomych.  A w tym Potoccy nie mieli sobie równych.

Informacje praktyczne, czyli o dojeździe, parkingach i cenie biletów do zamku w Łańcucie

Jak zwykle w tym miejscu znajdziesz kilka porad, które pomogą Ci w dostaniu się na zamek, a także w jego zwiedzaniu.

Dojazd i parking przy zamku w Łańcucie

Dojazd jak prowadzony przez nawigację i z tego, co pamiętam, nie było żadnego problemu – więc korzystaj śmiało i bez obaw, że nie dojedziesz.

Mapa do atrakcji

Co do miejsc parkingowych to warto wiedzieć, że muzeum nie posiada własnego parkingu. Korzystać należy z parkingów miejskich, które oczywiście są płatne. O miejsca wzdłuż zamku raczej trudno, chyba że masz wyjątkowego farta. My stanęliśmy troszkę dalej, ale na tyle blisko, że nawet nie zdążyliśmy się zmęczyć.

Cennik biletów do zamku w Łańcucie

  • Zamek, Stajnie i Wozownia: karnet normalny – 46 zł, karnet ulgowy – 36 zł.
  • Zamek II piętro: karnet normalny – 15 zł, karnet ulgowy – 10 zł.
  • Łaźnie rzymskie: karnet normalny – 10 zł, karnet ulgowy – 5 zł.
  • Storczykarnia: karnet normalny – 15 zł, karnet ulgowy – 10 zł.
  • Pamiętaj, że ceny mogą zmieniać się często, dlatego też powyższe traktuj jako wskazówkę, a nie pewnik.

Godziny otwarcia zamku w Łańcucie

Godziny otwarcia głównej kasy biletowej (Budynek kas znajduje się przy ulicy 3-go Maja 10):

Od 1 lutego do 30 listopada:

  • Poniedziałek – od 11:45 do 14:20.
  • Wtorek – piątek – od 8:45 do 14:40.

Od 1 lutego do 31 maja oraz od 1 października do 30 listopada:

  • Sobota – od 8:45 do 14.40.
  • Niedziela – od 8:4515:50.

Od 1 czerwca do 30 września:

  • Sobota, niedziela – od 9:45 do 16:50.

Ciekawostki i historia zamku w Łańcucie

  • Zamek w Łańcucie został wybudowany w pierwszej połowie XVII wieku. Wcześniej w miejscu jego powstania stała wieża obronna.
  • Przypuszcza się, że Władysław Jagiełło gościł w Łańcucie dwukrotnie.
  • Swego czasu zamek zamieszkiwał sam „Diabeł”, czyli Stanisław Stadnicki, który przydomek taki otrzymał ze względu za swój awanturniczy styl życia. Niedawno wydana została powieść „Diabeł Łańcucki” Jacka Komudy, a także w roku 2022 premiery doczekał się serial pod tym samym tytułem.
  • Pierwsze poważne rozbudowy miały miejsce za panowania Stanisława Lubomirskiego.
  • Zamek w Łańcucie miał na tyle mocne fortyfikacje, że nie uległ wojskom szwedzkim w roku 1655. Zamek obronił się też 2 lata później w czasie ataku Siedmiogrodzian.
  • Na początku XIX wieku zamek w Łańcucie był postrzegany jako jedna z najznamienitszych rezydencji w Europie. W jego progach przebywali między innymi arcyksiążęta Rudolf i Franciszek Ferdynand.
  • Podczas II wojny światowej zamek pełnił funkcję sztabu Wermachtu.
  • Jak to się stało, że zamek nie został rozgrabiony przez czerwonoarmistów w roku 1944? Wszystko za sprawą inteligentnego fortelu Juliusza Wiercińskiego – ordynata Potockich, który wiedząc o zbliżającej się armii łupieżców, czym prędzej wywiesił na fasadzie zamku wielki napis „Muzeum Narodu Polskiego”. Pomysł wypalił i dzięki temu praktycznie całe wyposażenie zamku ocalało.
  • W 2005 roku zamek w Łańcucie wpisano na listę Pomników Historii.
  • Zamek w Łańcucie służył za plan filmowy w między innymi dwóch znanych filmach: Trędowatej z roku 1976 i Hrabiny Cosel w roku 1968.
  • Biblioteka łańcucka jest największą i najlepiej zachowaną biblioteką magnacką w Polsce. Ilość ksiąg w bibliotece to bagatela 22 tysiące woluminów.
  • Wozownia, którą już się zachwycałem wcześniej, to największy i najlepiej zachowany tego typu zabytek na świecie.