Z czym kojarzy Wam się data 14 lutego? No niech zgadnę, z dniem zakochanych – prawda? Tak więc zaskoczeniem nie może być wybór miejsca, które dzisiaj postaram się Wam przybliżyć. Zabieram Was w podróż do miasta, w którym króluje miłość, a symboliczne czerwone serducha spotyka się na każdym kroku. Są w oknach domostw, na ratuszu, na plakatach i bilbordach, w postaci lizaków na witrynach sklepowych i na ławeczkach  – czyli jednym słowem dosłownie wszędzie.

Zapraszam Was bez zbędnego przedłużania do Chełmna – miasta zakochanych, gdzie sprawdzimy czy można w nim się zadłużyć bez pamięci.  Ruszajmy.

Na początek wyprawy troszkę historii w pigułce

Pierwsza osada, a w zasadzie gród piastowski powstał na jednym ze wzgórz już w wieku XI, stając na straży północnej granicy ówczesnego państwa polskiego. Zaczęto tam nawet wznosić katedrę, jednak bunt uciskanych pogan, który wybuchł 1038 zmiótł ją z powierzchni ziemi.

Jednak już sam fakt, że zamierzano ją wybudować, świadczy o tym jak ważne to było miasto dla tego regionu.  Punkt zwrotny Chełmna nastąpił w roku 1228 kiedy to na zaproszenie Konrada Mazowieckiego odpowiedzieli rycerze spod znaku czarnego krzyża. 

Przybyli, popatrzyli – powiedzieli coś tym swoim miłym dla ucha, niczym uderzenie klingi miecza o tarczę, językiem i stwierdzili, że jest „Gut” i z chęcią tutaj zaprowadzą porządki, bo przecież „Ordnung muss sein”. Samo zaś Chełmno, przemianowali zaraz na swojsko brzmiące „Culm” i założyli tutaj swoją stolicę, sprowadzając pozostałych braciszków.

Strategiczne położenie jak i bliskość największej rzeki, spowodowało, że Chełmno zaczęło rozwijać się jak szalone, co prawda troszeczkę słabiej niż pobliski Toruń, jednak i tak wystarczyło to do przystąpienia do Hanzy, czyli najpotężniejszego związku kupieckiego tamtych czasów. Rozwój miasta trwał nieprzerwanie mimo zawirowań na scenie politycznej do wieku  XVII i XVIII kiedy za sprawą wojen, kontrybucji, zaraz i epidemii miasto zubożało.

Podnosić się z kolan zaczęło dopiero za panowania Prusaków, którzy objęli we władanie te ziemie po rozbiorach Polski. To właśnie za ich rządów miasto zaczęto przebudowywać, co poskutkowało zniszczeniem kilku bram.

Ratusz miasta Chełmno, zabytkowy budynek pochodzący z XIII wieku. Fontanna przed budynkiem, atrakcja turystyczna, historyczne miejsce,

Ratusz miasta Chełmno, zabytkowy budynek pochodzący z XIII wieku

Całe szczęście, druga wojna światowa, mimo że wielu mieszkańców Chełmna straciło życie, a cała gmina żydowska została doszczętnie wytępiona, to z samym miastem obeszła się wyjątkowo łaskawie, bo nie doznało ono większych zniszczeń – ani za okupacji Niemieckiej, ani podczas wyzwalania przez sowietów.

Jednak co najistotniejsze ominęła ją także PRL-owska myśl zagospodarowania przestrzennego i nie postawiono w miejscu kamienic wielokondygnacyjnych betonowych kloców, pozostawiając starówkę nietkniętą. Dlatego by już nie zajmować czasu historią, pędzimy szybko zwiedzać, a jest tego sporo.

Co oprócz miłości Chełmno ma do zaoferowania podróżnikom?

Nie ma co ukrywać – Chełmno zabytkami stoi.

Jest ich po prostu niewyobrażalna wręcz liczba. Na tyle jest ich dużo, że nie jedno polskie miasto z zazdrością spogląda na ten nadwiślański gród położony na dziewięciu wzgórzach. Już sam fakt posiadania – uwaga – sześciu zabytkowych kościołów w obrębie murów miejskich opasujących szczelnie do dzisiaj swoim pierścieniem miasto, świadczy o tym, że jest to miejsce nietypowe, które miało niebywałe szczęście na przestrzeni wieków unikając większych zniszczeń.

Oczywiście nie tylko kościoły są tutaj warte naszej uwagi. Na każdym praktycznie kroku, na każdej ulicy, na każdym zakręcie  spotykamy coś, co warte jest zobaczenia – kamienice, baszty, bramy wjazdowe do miasta. Jak by tego było jeszcze mało, to w centralnym punkcie na rynku, który jest największym takim placem centralnym na całym pomorzu, stoi sobie od dobrych kilku wieków perełka w postaci renesansowego ratusza i to właśnie do niego Was teraz zabieramy.

Ratusz i Muzeum Ziemi Chełmińskiej

Jak wspomniałem wcześniej jest to perełka, a nawet śmiało można powiedzieć gigantyczna perła osadzona w broszy ze złota. Co prawda moje fotografie niestety nie oddają jego całkowitego piękna, bo pogoda nie chciała współpracować, tak więc musicie mi uwierzyć na słowo, ale to chyba raczej nie będzie problemem. Budynek został wzniesiony pod koniec wieku XIII w stylu gotyckim i umieszczono w nim salę rajców, wagę miejską i salę reprezentacyjną.

Po latach jednak okazało się, że miasto rozrosło się i wymaga czegoś nowego, co podoła nowym wyzwaniom. Dlatego w roku 1567 przystąpiono do budowy ratusza z prawdziwego zdarzenia, w którym po wielu latach wytężonej pracy umieszczono oprócz sal reprezentacyjnych, więzienie, sale sądową, sklep i wagę miejską. Jednak co by nie zanudzać szczegółami, powróćmy do czasów teraźniejszych.

Jeden z eksponatów z muzeum w Chełmnie. Obraz przedstawiający sceny z życia mieszkańców przed wiekami.

Jeden z eksponatów z muzeum w Chełmnie. Obraz przedstawiający sceny z życia mieszkańców przed wiekami.

Dzisiaj w budynku mieści się muzeum Ziemi Chełmińskiej, gdzie po zapłaceniu kilku złociszy za bilety, możemy wejść na 2 piętra i przyjrzeć się artefaktom tam zgromadzonym. Od kul armatnich, poprzez różnorakie sztandary, aż na instrumentach muzycznych kończąc. Jednak największe wrażenie według mnie i chyba nie tylko mnie robi sala sądowa i malowidła naścienne wykonane w 1743 roku przez artystę Jana Roszkowskiego.

Jest coś niezaprzeczalnie magicznego w tej sali , bynajmniej takie zrobiła na mnie wrażenie. Dlatego jeżeli nie interesują Was zbiory muzeum, których nie ma zbyt wiele i być może nie każdego zainteresują, to i tak warto tutaj wejść choć na moment, tylko dla tych malowideł.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli troszkę o relikwiach i meluzynie

Dziwnym nie jest, że zaraz po wyjściu z Ratusza i przejściu przez targowisko na którym coraz gęściej roiło się od stoisk z serduchami, bo przecież w dniu który obraliśmy na naszą wyprawę rozpoczynały się Walentynki Chełmińskie, coroczna impreza przyciągająca z roku na rok coraz więcej turystów, podreptaliśmy do kościoła.

Na naszą listę trafił ten, który skrywa w swoich murach relikwię świętego Walentego, czyli potężny, wybudowany jeszcze w średniowieczu kościół  Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Co prawda nie lubię zwiedzać obiektów kościelnych, bo nuży mnie sztuka sakralna, jednak potrafię docenić piękno wykończenia, a takim zdecydowanie może poszczycić się to miejsce kultu.

Już na samym wstępie Ci, którzy wchodząc do tego miejsca rozejrzą się w każdym możliwym kierunku, zaskoczeni zostaną zwisająca głową jelenia, która na pierwszy rzut oka kompletnie nie pasuje do tego miejsca, jednak jak przyjrzeć się bliżej okazuję się, że to po prostu bardzo piękny wiszący świecznik, czyli inaczej mówiąc „meluzyna”.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chełmnie. Znajduje się w nim relikwia świętego Walentego, patrona zakochanych.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Chełmnie. Znajduje się w nim relikwia świętego Walentego, patrona zakochanych.

Co nas jeszcze zaskoczy w tym kościele? Pewnie będzie to relikwia św. Walentego, która umieszczona jest za pancerną szybą na drugim filarze patrząc od prawej strony.

Relikwia trafiła do Chełmna już w średniowieczu i co ciekawe, przez 300 lat walała się w szufladach zakrystii by dopiero w roku 1630 po ufundowaniu relikwiarza przez Jadwigę z Czarnkowa z domu Działyńską, za „…doznaną pomoc w chorobie córki i mojej przez przyczynę s. Walentego…”, mieszkańcy zorientowali się cóż to za „skarb” posiadają i odpowiednio go uhonorowali, wystawiając na widok publiczny.

Mury, bramy, baszty – czyli nie jesteś tu mile widziany najeźdźco

W świętokrzyskim mówi się, że Szydłów, o którym już niedługo będę pisał, ze względu na długość zachowanych murów opasających to miasto na długości 700 metrów, zasługuje na miano polskiego Carcassconne. Tylko w Szydłowie chyba nie słyszeli o Chełmnie, które posiada system obronny o niebagatelnej długości 2270 metrów, z doskonale zachowanymi 23 basztami i dwoma bramami wjazdowymi. Robi wrażenie – prawda?

Żeby jednak wiedzieć do czego się  porównujemy, to to najsłynniejsze na całym świecie średniowieczne miasto Carcassconne, ma mury dłuższe od tych chełmińskich tylko o 700 metrów.

Dlaczego więc powiedzcie mi Chełmno, które dodatkowo nie zostało skażone nowoczesną zabudową wewnątrz starówki nie odwiedza tak jak w przypadku francuskiego miasta 3 miliony turystów rocznie? Pojęcia zielonego nie mam. No cóż, może kiedyś, między innymi dzięki takim artykułom jak ten, ta perełka ziemi chełmińskiej zostanie w końcu odkryta na większą skalę, na co bardzo liczę.

Baszta prochowa – bo każde szanujące się miasto musi mieć swojego ducha

Jeżeli chodzi o budowle obronne umieszczone w pierścieniu murów, to na szczególną uwagę zasługuje Baszta Prochowa, w której funkcjonuje dział archeologiczny muzeum, który – uwaga – jest niedostępny w okresie zimowym .

Co ciekawsze w okresie wakacyjnym jest tylko dostępny w soboty od godziny 10.30 do 13.00. Zdumiewające –nieprawdaż? Nie pytajcie mnie dlaczego tak jest, bo nie jestem w stanie odpowiedzieć. Dlaczego więc o niej piszę, skoro nie można jej praktycznie zwiedzać?

A to dlatego, że na poddaszu podobno uwięziona jest dusza niejakiego Bernarda Szumborskiego, który za swojego życia uciskał mieszańców Chełmna jak tylko potrafił, stosując najokrutniejsze metody, jakie mu przychodziły do głowy. Tak mnie zaciekawiła ta postać, że może jeszcze coś o niej kiedyś naskrobię. Zobaczymy.

Zimno i ograniczony czas, czyli podsumowanie czas zacząć

Wyprawa nasza powoli dobiega końca. Te trzy godziny, które mogliśmy poświęcić na zwiedzanie okazały się zdecydowanie niewystarczające. Dodatkowo panujący chłód, powodujący drętwienie dłoni na spuście aparatu i szczypanie palców stóp nie pozwalał rozwinąć skrzydeł. Pominęliśmy sporo i nie ma co tutaj nawet ukrywać, że  raptem jeden kościół, ratusz i spacer w cieniu umocnień to powinien być dopiero początek zapoznawania się z Chełmnem.

Przecież zostało tak wiele do zobaczenia. Pięć kościołów, gdzie każdy jest wyjątkowy. Brama grudziądzka i pozostałe baszty. Prężnie działająca osada rycerska, którą zarządzają między innymi moi przyjaciele związani ze z Bractwem Rycerskim i Stowarzyszeniem Twierdzy Chełmno (których w tym momencie pozdrawiam) i wiele innych czekających tylko na odkrycie. Dlatego nie  żegnamy się z Chełmnem i jedynie wpisujemy go na listę miejsc do ponownego zobaczenia. Do okresu kiedy będzie ciepło i będzie działo się po raz kolejny coś ciekawego.

Może już w maju nawiedzę to miasto z moimi dzieciakami, w okresie gdy wspomniani wcześniej znajomi organizują doroczny turniej rycerski. Kto wie, może w końcu teraz się uda dojechać i zdać Wam obszerną relację z tej przygody.

Drogowskaz do atrakcji turystycznych w Chełmnie

Drogowskaz do atrakcji turystycznych w Chełmnie. Trzeba przyznać że trudno się tu zgubić.

Namawiam Was do poznania tego miasta bo naprawdę warto. Zasługuje na Waszą uwagę mimo, że oczywiście nie jest pozbawione wad, których nie jestem w stanie zrozumieć, jak chociażby konieczność płacenia za możliwość robienia fotografii w ratuszu, czy baszty prochowej zamkniętej na cztery spusty o czym pisałem wcześniej.

Nie rozumiem także dlaczego mimo takiego bogactwa zabytków, nie są one do końca wykorzystane i dlaczego miasto nie jest jeszcze wpisane na listę UNESCO co z pewnością przyciągnęło by masę spragnionych przygód turystów? Zdaję sobie sprawę, że na wszystko potrzeba pieniędzy i to w olbrzymich ilościach, jednak mając taki potencjał powinno to być wszystko lepiej zagospodarowane.

Ale to już temat zapewne na inny artykuł. Dzisiaj dziękuję Wam że poświęciliście mi Wasz cenny czas i jeszcze raz namawiam serdecznie – niech Wasze szlaki poprowadzą Was do Chełmna, miasta na dziewięciu wzgórzach. Acha i jeżeli Wam się spodobało to pamiętajcie o udostępnieniu artykułu swoim znajomym. Dzięki.

Ciekawostki

Chełmno – nazwa pochodzi od starosłowiańskiego wyrazu „Chełm” oznaczającego wzgórze.

Prawo chełmińskie – jak sama nazwa wskazuje prawa spisane w średniowieczu w Chełmnie i po części w Toruniu.  Opisywały one szereg regulacji dotyczących posiadanych ziem. Na podstawie tej odmiany prawa magdeburskiego następowało lokowanie miast na Pomorzu i Mazowszu . Jednym z ponad 200 miast założonym zgodnie z jego zapisami, była Warszawa (1300 r.).

Akademia chełmińska – powołana została w 1386 r. staraniem Krzyżaków, na podstawie przywileju papieża Urbana VI jako filia sławnej w owym czasie  Akademii Bolońskiej. Jednak z powodu braku finansów nie podjęła działalności. Dopiero w 1473 r. roku rozpoczęła działalność i to nie jako uniwersytet, lecz jako schola particularis (szkoła średnia).

Ziemia chełmińska – była pierwszym terenem na który zostali sprowadzeni krzyżacy w roku 1231 przez Konrada Mazowieckiego  dla obrony przed Prusami.

Pręt chełmiński – na zachodniej ścianie ratusza zawieszony jest niepozorny pręt, który jest wyznacznikiem dawnej miary, którą wykorzystywali kupcy podczas sprzedaży swoich towarów. Jego długość wynosi 4,35 m

Pręt chełmiński – na zachodniej ścianie ratusza zawieszony jest niepozorny pręt, który jest wyznacznikiem dawnej miary, którą wykorzystywali kupcy podczas sprzedaży swoich towarów. Jego długość wynosi 4,35 m

Pręt chełmiński – przymiar wykorzystywany do określenia jednostki długości w dawnych czasach w mieście. Długość to 4.35 metra

Meluzyna  w formie głowy jelenia – nie pełniła tylko i wyłącznie funkcji wyszukanego świecznika. Pełniła także rolę wilgotnościomierza. Działała w taki sposób, że kiedy powietrze było suche i zapowiadał się pogodny dzień, głowa zwracała się w stronę ołtarza głównego. Gdy zaś powietrze było wilgotne głowa jelenia spoglądała w stronę wejścia głównego.

Działo się tak na skutek wplecionych w łańcuchy, na których była zawieszona, włosów i sznurów konopnych, które na skutek wahań wilgoci ulegały skręcaniu powodując jej ruch w określonym kierunku.

Fortyfikacje – W ciągu murów znajdowało się ok 25 baszt i wież obronnych oraz 7 bram. Do dziś zachowały się 23 baszty i 2 bramy

Widoki – nie jest tajemnicą, że z Chełmna jest najpiękniejszy widok na Świecie J

 

Informacje praktyczne

Cennik ratusz:

Ulgowy – 2zł
Normalny – 4zł

Opłata za możliwość robienia fotografii – 5zł

2 zł – bilet wstępu do Baszty Prochowej (w soboty w sezonie turystycznym od 1 czerwca do 30 września w godz. 10.30 – 13.00)


Legenda

Co tu dzisiaj wybrać? Niech no pomyślę. Dzisiaj święto zakochanych, zwiedziliśmy miasto zakochanych, zobaczyliśmy też relikwie patrona zakochanych – to chyba trzeba by było napisać może legendę o nieszczęśliwie zakochanych? Co Wy na to? Zgadzacie się? Tak!? To super – zaczynajmy opowiadanie.

W dawnych czasach w mury hanzeatyckiego miasta Chełmna zjeżdżały niezliczone karawany kupieckie z dalekich krain, wiozące na handel pachnące orientem przyprawy, wyroby z metali szlachetnych, a także sukna barwione w najrozmaitsze kolory kuszące swoimi odcieniami bogate mieszczanki, przechadzające się dostojnie wokół rozstawionych kramów. To właśnie z taką karawaną przybył kiedyś do miasta młody Anglik, który poszukiwał miejsca na ziemi,  by rozpocząć życie na nowo.

Nie stronił on od pracy fizycznej, dlatego też szybko znalazł zatrudnienie u lokalnych rzemieślników, którzy mimo bariery językowej poznali się na chłopaku i ochoczo zatrudniali go do wykonywania coraz to poważniejszych prac. Traf chciał, że właśnie podczas wykonywania jednej z takich prac, zleconych przez bogatego kupca,  oczom jego ukazała się młoda córka zleceniodawcy. Piękna to była kobieta. Jej jedwabna biała skóra błyszczała w delikatnych promieniach słońca niczym świeżo zakwitły kwiat róży.

Na jej smukłe ramiona opadały długie kruczoczarne włosy, spod których można było zauważyć zawadiacko błyszczące ciemne oczy, w których chłopak zatonął niczym w głębokiej miejskiej studni. Jako, że też nie miał się czego wstydzić, bo twarz miał nad wyraz przyjemną dla otoczenia, uwagę na niego zwróciła także owa niewiasta, a jej drobne serduszko wypełniło się po brzegi miłością do nieznajomego.

Troszkę trwało, nim młodzi zdobyli się na pierwszą wymianę pocałunków, jednak gdy to już nastąpiło wiedzieli, że życie bez siebie nie ma najmniejszego sensu. Każdy możliwy czas spędzali ze sobą przechadzając się w cieniu chełmińskich obwarowań unikając wzroku nieprzychylnych im ludzi, wszak nie wypadało by córka bogatego kupca podkochiwała się w człowieku z niższej warstwy społecznej. Tak więc  jedynie ogrody miejskie stały się niemym świadkiem ich nocnych schadzek, gdzie  w bladym świetle księżyca kochankowie wpadali sobie w ramiona, wyznając sobie miłość do grobowej deski.

Pewnej nocy chłopak rzekł do swojej wybranki, chwytając ją mocno za ramiona

– Dłużej tak nie mogę. Pragnę Ciebie z dnia na dzień coraz mocniej, kochana. Już nie wystarczają mi nasze potajemne schadzki. Proszę ucieknijmy z Chełmna. Nie ważne gdzie, ważne że razem. – Dziewczyna spojrzała w oczy chłopaka czekające niecierpliwie na odpowiedź. Uśmiechnęła się i pogładziła delikatną dłonią jego szorstki policzek, po czym wpiła się soczystymi wargami w jego usta. Trwali tak złączeni kilka minut, po czym rzekła

–Zróbmy to, nawet jutro.

Serce jest jednym z symboli miasta Chełmna, jak przystało na słynne miasto zakochanych, plac ze straganami przed ratuszem

Serce jest jednym z symboli miasta Chełmna, jak przystało na słynne miasto zakochanych

Plan był prosty. Pod Dworem Artusa, czyli inaczej mówiąc pod domem kupieckim, który służył za miejsce spotkań biznesowych  wybudowano w zamierzchłych czasach tunel, prowadzący za mury miejskie. Wiedzieli o nim nieliczni, jednak rezolutna dziewczyna nie raz słyszała rozmowy ojca, który o nim opowiadał i dokładnie wiedziała w którym miejscu znajduje się do niego wejście.

To właśnie nim zakochani postanowili zbiec ku wspólnej przyszłości. Gdy zapadła ciemna noc spotkali się na rynku i starając się nie hałasować zbytnio udali się do tunelu. Na ich nieszczęście dwie przemykające w mroku postaci zwróciły uwagę strażnika miejskiego, który rozpoznawszy w jednej z nich córkę bogatego mieszczanina, nie omieszkał go natychmiast o tym fakcie poinformować, budząc go ze snu. Krew zagotowała się w bogaczu gdy usłyszał wieści, od zziajanego strażnika.

Potężny blat dębowego biurka trzeszczał uderzany co rusz pięściami, gdy ten  odprawiał siepaczy.

– Dorwać ich – krzyczał do swoich ochroniarzy – Ją przyprowadzić do mnie, a z nim róbcie co uważacie za słuszne. Byle nie uszli za daleko!!

Ciemny, zatęchły tunel wypełnił się tupotem potężnych buciorów ekipy pościgowej, który wydawał się zbliżać do uciekinierów w zastraszającym tempie. Kochankowie starali się przyspieszyć kroku, jednak nieprzywykła do tak morderczego wysiłku dziewczyna, co raz upadała na kamienną posadzkę kalecząc delikatne ciało.

Marzenie o wspólnym życiu zostało w jednym momencie zdmuchnięte z taką łatwością, niczym można zdmuchnąć delikatny płomień świecy oświetlający ich drogę.  Nadzieja przepadła. Dziewczyna spojrzała w oczy swojego ukochanego. Chciała zobaczyć je po raz ostatni, bo wiedziała, że to co za moment uczyni zamknie jej oczy na wieki

– Nie chcę bez Ciebie żyć – wyszeptała czule i chwyciła oburącz sztylet przytwierdzony do pasa chłopaka, po czym wbiła go sobie w serce. Nim bezwładne ciało niewiasty osunęło się po ścianie tunelu, ten uczynił to samo, pozbawiając się życia, które i tak straciło na znaczeniu, po śmierci jego ukochanej.

Pochowano ich we wspólnej mogile  tam gdzie ich znaleziono, bo przecież samobójcy nie mogą być pochowani w uświęconej ziemi, zaś korytarz zamurowano. 

Wiele lat później próbowano wielokrotnie otworzyć tunel  w którym kochankowie dokończyli żywota, jednak Ci śmiałkowie, którzy się na to odważyli,  na skutek dziwnych zjawisk tracili w mig cały zapał i uciekali z niego w popłochu. Mówi  się, że to młodzi kochankowie strzegą miejsca swojego pochówku, razem – tak jak zawsze o tym marzyli.

KONIEC