Muzeum Słoniny we Lwowie to jedno z dziwniejszych miejsc, jakie odwiedziliśmy.

Zgodnie z definicją słonina to: Podskórna tkanka tłuszczowa pozyskana z grzbietu, tylnej części tułowia i boków świni ze skórą lub bez. – Brzmi apetycznie prawda?  

Muzeum Słonicy we Lwowie, czyli słoninowy zawrót głowy

Pomoc Ukrainie

Skąd w ogóle pomysł, by ją zacząć jeść w takiej formie? By odpowiedzieć na to pytanie, należy wziąć pod uwagę preferencje żywieniowe człowieka, który tak jak wspomniana świnka, zeżre wszystko. Więc dlaczego  by nie zjeść samego tłuszczu, który w dawnych czasach był tym, czym dla nas  są batony energetyczne. Zjedzenie tego mega kalorycznego rarytasu dawało odpowiednią energię wojakom, robotnikom i królom, by móc z pełnym brzuchem podejmować się nowych wyzwań.

W naszych czasach słonina kojarzona jest przede wszystkim z naszymi wschodnimi sąsiadami, ale należy pamiętać, że jeszcze niedawno była czymś naturalnym na naszych stołach, a w czasach szlacheckich była wręcz daniem podstawowym, bez którego nie wyobrażano sobie porządnego posiłku. Niestety, los tak chciał, a raczej historia, że w Polsce za słoniną to tęsknią tylko sikorki zimą, a na naszych stołach, króluje przepyszny smalec.

Muzeum słoniny i jego smaki

Muzeum Słoniny we Lwowie. Rzeźby ze słoniny

Muzeum Słonicy we Lwowie odwiedziliśmy tylko z ciekawości, a tak naprawdę to mnie ciągnęło do tego przybytku. Naczytałem się tyle o tej słoninie w czekoladzie, że po prostu musiałem spróbować. Pierwsze wrażenie po przestąpieniu progu muzeum (w zasadzie nie wiem, czy to miejsce powinno nosić taką nazwę, bo raptem jest to jedna sala z „eksponatami”, ale już niech im będzie), to uderzający w nos zapach chłodni i surowego mięsa.

Na tyle był to intensywny „odór”, że Ewa spojrzała na mnie z wyrzutem i już chciała czmychnąć, jednak ja nie poddałem się, chwyciłem żonkę za rękę i poszliśmy zwiedzać. Do zobaczenia, co prawda nie ma dużo, ale wszystko jest tak oryginalne (to chyba dobre słowo), że warto to zobaczyć.  Są rzeźby ze słoniny jak, chociażby podobizna Franciszka Józefa, usta Marilyn Monroe, nos Mikołaja Gogola czy w końcu gigantyczne, bijące serce ze słoniny. Jednak najciekawsza, jak okazało się na sam koniec, jest toaleta. Poważnie. Byłem pod niemałym wrażeniem, siedząc w WC stylizowanym na łódź podwodną, że po prostu musiałem do końca wysłuchać przeboju „Yellow Submarine” Beatlesów  sączącego się z głośników.

Po wyjściu z pomieszczenia „muzealnego” czas na degustację. Restauracja jest nowoczesna i także nawiązująca do motywu słoninowego. Na ścianach plakaty gloryfikujące ten przysmak, w gablotach malutkie słoninowe rzeźby, które można sobie zamówić i nawet kanapy w kolorze słoniny. Czyli nie ma wyjścia, wiadomo, co tu serwują. Zamawiamy najpopularniejsze specjały.

Słonina w czekoladzie

Muzeum Słoniny we Lwowie. Słonina w czekoladzie

Słynna sonina w czekoladzie z Muzeum Słoniny we Lwowie to coś na tyle niezwykłego, że podchodziłem do tego „rarytasu” z dużą nieufnością. No bo jak można wpaść na pomysł, by połączyć tłuszcz zwierzęcy z czekoladą? Przełamaliśmy się jednak i otworzyliśmy, pięknie wykonane pudełeczko z wielkim napisem „SALO” na pokrywce. Wewnątrz trzy rzędy pięknych pralinek. Z tego, co zrozumieliśmy każdy rząd o innym smaku, jednak zapamiętałem tylko miętowy (pozostałe możecie sprawdzić sami). No więc jak smakuje słonica w czekoladzie? Nie powiem, czekolada dobra i gruba, ale jakoś wypełnienie…hmmm…jak by to ująć – tłuste. Nie jestem krytykiem kulinarnym i nie mi oceniać, ale coś mi w nim nie pasowało. Być może dlatego, że wiedziałem, co to jest. Dlatego zrobiliśmy mały eksperyment i przywieźliśmy resztę nienaruszonych pralinek do domu i podsunęliśmy je pod nos naszym dzieciakom. Efekt? Zjedzone! Więc nie było chyba tragiczne.

Deska słoniny z dodatkami i piwem

Muzeum Słoniny we Lwowie

Po czekoladzie przyszedł czas na bardziej hardcorowe danie — deska słonin, z różnymi typami słoniny do degustacji. Była marynowana, solona, wędzona, przekładana koperkiem, pikantna, prawie surowa i chyba jeszcze jakieś, ale wyleciało mi z głowy od tego bogactwa. Najbardziej do gustu przypadły mi w wersji pikantnej, bo bynajmniej nie było czuć słoniny. Ewa zaś miała pecha, bo pierwszą, jaką chwyciła, była słonina surowa, która po jednym kęsie powędrowała do śmietnika.

 Jednak by być obiektywnym, nie można powiedzieć, że jest to okropna (no może oprócz tej surowej) potrawa, bo wydaje mi się, że przy większej ilości przelanej wódki, wszystko znikłoby z talerzy w żołądkach biesiadników w trymiga. Śmiało więc mogę polecić śmiałkom, bo być we Lwowie i nie spróbować słoniny, to tak jak być we Włoszech i nie spróbować spaghetti.

Muzeum Słoniny Informacje praktyczne

Muzeum Słoniny we Lwowie
  • Adres:  Svobody prosp. 6/8, Lwów 79008, Ukraina.
  • Godziny otwarcia: Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek: 12.00 – 24.00, piątek, sobota, niedziela: 12.00 – 02.00.
  • Zakres cenowy: 200 do 300 hrywien.
  • Menu: w języku ukraińskim angielskim i polskim.
  • Strona internetowa Muzeum Słoniny

Muzeum Słoniny Ciekawostki

  • Słonina to najlepszy doping – te słowa w roku 2018 wypowiedział prezydent Białorusi na spotkaniu z paraolimpijczykami,  który  skrytykował dietetyków sportowych, którzy według jego oceny źle karmią białoruskich sportowców.
  • Podczas wyborów prezydenckich ten sam prezydent obiecywał swoim rodakom, że nie zabraknie im „czarki i szkwarki”, czyli wódki oraz słoniny.
  • Słonina to bomba energetyczna:  100 gramów czystego produktu to 816 kalorii.
  • Na zatwierdzonej przez ministerstwo rolnictwa liście produktów tradycyjnych znajduje się „słonina wędzona rekrucka„, pochodząca z województwa podkarpackiego.
  • Tłusty czwartek, dzisiaj kojarzymy wyłącznie  z pączkami nadziewanymi powidłami, jednak dawniej w tłusty czwartek jadano „pączki” wypiekane z mąki chlebowej i nadziewane słoniną.
  • Słonina, to nie tylko przysmak Słowian. We Włoszech do dzisiaj można zakupić Lardo – czyli słoninę nacieraną ziołami, a później dojrzewającą w  nasączonych przyprawami i solanką marmurowych kadziach.
  • We Lwowie działa całe mnóstwo muzeów i galerii. Najciekawsze, które odwiedziliśmy to Arsenał Miejski we Lwowie, Muzeum Farmacji Apteka i Muzeum Piwa Lviviarnia we Lwowie. W mieście znajdziecie również wiele innych mniej lub bardziej znanych atrakcji.