Azja-Tajlandia-Chiang-Mai-atrakcje-przewodnik-co-zobaczyć-blog-podróżniczy-prowincja-mnisi-świątynia-turyści
Azja,  Gdzie byliśmy,  Tajlandia

Chiang Mai – atrakcje, opinie i ciekawostki

Wędrując po Tajlandii trudno ominąć miejscowość Chiang Mai. Jego egzotyka i odmienność przyciągają podróżników z całego świata.

Jest to trzecie co do wielkości miasto kraju i jednocześnie niepisana stolicy jego północnej części. 

Dotarliśmy tu po kilku godzinach spędzonych w autokarze z Ayuttayi. Naszą wizytę w ruinach pradawnych świątyń pierwszej stolicy Tajlandii opisaliśmy już na Naszych Szlakach.

Nocny autobus przewiózł nas szybko i sprawnie przez niemal cały kraj. Świetnie sypiam we wszelkich środkach lokomocji więc dla mnie podróż minęła jak z bicza. Gorzej Madzia, która większość drogi spędziła wpatrując się w czerń nocy za oknem.

Nocleg w Chiang Mai

Hotel, w którym zatrzymaliśmy się na kilka nocy, stoi w Starym Mieście w otoczeniu wielu większych i mniejszych świątyń.

S.K. House możemy polecić wszystkim szukającym niedrogiego a jednocześnie czystego i przyjemnego miejsca na nocleg.

Za dosłownie kilka dolarów (ceny zależne są od turystycznego kalendarza), dostajemy pokój z łazienką i śniadaniem. W hotelu jest też basen i możliwość wykupienia pozostałych posiłków. Jedynie rysunki na ścianach przedstawiające nagie kurtyzany przypominają, że w najbardziej ruchliwej porze roku może być tu niegrzecznie i zapewne ciekawie.

Oczywiście dla bardziej wymagających turystów znajdą się tu hotele czy pensjonaty z dużo bardziej spektakularnymi wygodami. 

Mieszkanie na terenie starego miasta, odciętego od nowych dzielnic fosą daje sporo możliwości. Można na ten przykład urządzać sobie spacery wąskimi i naprawdę urokliwymi uliczkami o każdej porze dnia i nocy. Jest bardzo bezpiecznie a w zasięgu mamy najwspanialsze świątynie w mieście.

Azja-Tajlandia-Chiang-Mai-atrakcje-przewodnik-co-zobaczyć-blog-podróżniczy-prowincja-noc-oświetlenie
Świątynie nocą są spektakularnie oświetlone co tworzy bardzo przyjemny i ciepły klimat starego miasta

Chiang Mai nazywane jest przecież – miastem świątyń. Dopiero będąc na miejscu przekonujemy się dlaczego.

Nie ma tu ulicy, przy której nie było by choćby małej kaplicy lub wat’u, czyli zespołu świątynnego.

Historia miasta Chiang Mai

Nazwa „Stare Miasto” jest nieco myląca. Pełno tu nowych budynków, sklepów i restauracji. Typowy dla Tajlandii bałagan architektoniczny, w tym jednym miejscu ma przedziwny urok. Pomagają go utrzymać wąskie uliczki pełne kwiatów, małych sklepików, restauracyjek czy punktów masażu. Maleńkie restauracyjki pachną lotosem i kadzidłami. Jest czysto schludnie czego często brakowało nam w innych częściach Tajlandii.

To właśnie w tym miejscu stała niegdyś dawna stolica królestwa Lenna. Państwo to, zwane krajem Miliona Pól Ryżowych, było sporą potęgą w XIII i XIV wieku. Niestety na zachodzie graniczyło z potęgą o niebo większą i groźniejszą – Birmą.

Agresywni Birmańczycy po wielu próbach zajęli miasto. Działo się to około roku 1550. Rozpoczęła się niemal dwustu letnia okupacja królestwa. W okresie panowania birmańskiego miasto jak i całe państwo podupadło. Często wybuchały powstanie i bezustannie trwała walka o odzyskanie niepodległości.

Azja-Tajlandia-Chiang-Mai-atrakcje-przewodnik-co-zobaczyć-blog-podróżniczy-prowincja-bogini-węże-wierzenia-bogowie
Buddyjski panteon pełen jest bóstw niekiedy bardzo groźnie wyglądających. Najczęściej są one jednak opiekuńcze i sprawiedliwe

W końcu w roku 1775 przy wsparciu południowego sąsiada Syjamu, udało się wyprzeć Birmańczyków z Lenny. Wojna trwała ponad 20 lat a Chiang Mai niemal przez cały ten okres leżało na linii frontu. Mieszkańcy wynieśli się gdzieś gdzie bezpieczniej a samo miasto zostało zniszczone.

Pod koniec siedemnastego wieku jeden z książąt Lenny przy wsparciu władz w Bangkoku odbudował miasto i stało się ono ponownie liczącym ośrodkiem w regionie.

A co z Birmańczykami zapytacie? Cóż, jak to mówią nawet największy kozak w końcu trafią na silniejszego. Na początku dziewiętnastego wieku do Birmy przybyli Brytyjczycy. Po zaledwie kilku miesiącach Birmańczycy przestali być agresywni, stali się dużo grzeczniejsi i niemal przyjaźni.

Korona zaprowadziła nowe porządki w tej części Azji. Syjam zmienił się w Tajlandię, której Chiang Mai został częścią.

Odmienność Chiang Mai jest widoczna na każdym kroku. Nieco inne jedzeni, inny język, wierzenia i architektura. Ale przede wszystkim nie ma tu, wszech obecnych w Bangkoku czy Pattai nocnych klubów ze striptizem, prostytutek na ulicach czy wszechobecnych na południu kraju tanich pijalni.

Oczywiście są dzielnice gdzie rządni przygód turyści mogą się wyszumieć ale są one w mniejszości.

Co zatem oferuje turystom Chiang Mai

Przede wszystkim świątynie i tajską kulturę. Mamy tu dostęp do wielu miejsc promujących tajską sztukę.

Są szkoły masażu i kursy słynnej tajskiej kuchni. Można odbyć kilkutygodniowe medytacje wśród buddyjskich mnichów albo poćwiczyć tajski boks, który sam w sobie jest tu niemal religijnym doznaniem.

Azja-Tajlandia-Chiang-Mai-atrakcje-przewodnik-co-zobaczyć-blog-podróżniczy-prowincja-mnich-buddyjski-buddyzm-modły
Mnisi buddyjscy są widokiem powszednim w Chiang Mai. Są bardzo przyjaźni lecz pamiętajmy, że żyją oni inaczej niż my więc traktujmy ich z szacunkiem. Jego brak jest bardzo źle odbierany przez Tajów.

Miasto jest też idealnym miejscem wypadowym w okoliczne góry. Wiele organizacji turystycznych oferuje trekkingi, wspinaczkę czy zwykłe wycieczki w wiele miejsc w północnej Tajlandii czy nawet Birmie i Laosie. Popularne są spływy łodziami a także spotkania ze słoniami w kilku okolicznych miejscach opieki nad tymi gigantami.

O naszych przygodach w świecie słoni ElephantsWorld, przeczytacie na Naszych Szlakach.

Jeżeli zechcecie, przewodnicy zabiorą Was do miejscs gdzie żyją azjatyckie tygrysy. Jednak robienie sobie zdjęć z nafaszerowanymi środkami uspakajającymi wielkimi, drapieżnymi kotami jest naszym zdaniem dla tych ostatnich na tyle uwłaczające, że postanowiliśmy sobie darować.

O wyprawie w pobliskie góry do Parku Narodowego Doi Inthanon pisaliśmy już na Naszych Szlakach.

Kuchnia tajska w Chiang Mai

Jedzenie serwowane w Chiang Mai jest jedną z rzeczy, które wspominam z wielką tęsknotą. Tak jedzenie z ulicznych garkuchni jak i to podawane w restauracjach jest wyśmienite. Do lokalnego piwa też nie można się przyczepić.

Azja-Tajlandia-Chiang-Mai-atrakcje-przewodnik-co-zobaczyć-blog-podróżniczy-prowincja-jedzenie-ryż-mango-słodko
Nasze ulubione śniadanie poza naleśnikami to mango sticky rise. Klejący ryż z owocem mango polany gęstym i słodkim mlekiem kokosowym

Niestety nie starczyło mi czasu na ukończenie kursu gotowania. Następnym razem na pewno go zaliczę.

Atrakcje turystyczne Chiang Mai

Chiang Mai Night Bazaar

W każdym z przewodników znajdziecie informacje o nocnym markecie, który zaczyna działać po zmroku. Nam osobiście nie przypadł do gustu. Setki kramów z turystyczną tandetą i jedzeniem. Ceny dwukrotnie wyższe niż w ciągu dnia w niezliczonych sklepikach czy straganach na terenie całego miasta.

W zamian proponuję poszukać rannych bazarów gdzie zaopatrują się miejscowi. Doskonałe i świeże owoce w śmiesznych cenach. Także ciuchy i drobiazgi dostaniecie tu dużo taniej niż w miejscach szykowanych pod turystów.

My zaopatrywaliśmy się w Chamni Norakan Market na starym mieście.

Poza marketami oczywiście świątynie, w końcu Chiang Mai to miasto świątyń

Wat Phrathat Doi Suthep Rajvoravihara

Jest to świątynia położona kilkanaście kilometrów za miastem. Każdy kierowca tuk-tuka zabierze was do niej z wielką radością. By było taniej radzę pogadać z turystami mieszkającymi w waszym hotelu. Cena za przejazd jest stała więc można ją podzielić na kilka osób.

Ponad trzydzieści budynków świątynnych na szczycie dość stromej góry wygląda naprawdę dobrze. Świątynia Phrathat uważana jest przez wielu za jedną z piękniejszych tego typu budowli w Tajlandii. Czy tak jest w rzeczywistości musicie ocenić sami. Dla nas po pewnym czasie wszystkie świątynie zaczęły wyglądać jednakowo.

Oczywiście miejsca jak to nie tylko wygląd ale też klimat. Ten jest tu niepowtarzalny ze względu na położenie. Z wysokiej na kilkaset metrów góry rozciąga się piękny widok. W około mnóstwo zieleni i jeżeli nie traficie na tłumy turystów będziecie mogli poczuć niezwykły spokój i zadumać się nad własnym losem.

Świątynia Wat Chedi Luang 

Nam bardzo spodobała się świątynia Wat Chedi Luang stojąca w obrębie starego miasta. Wzbudza ona wielki szacunek mieszkańców miasta jak i okolicznych chłopów.

Wierzą oni że budynek świątyni jest domem ducha, który opiekuje się miastem. Dba on też o dobro mieszkańców a także ma wpływ na pogodę. Jeżeli zatem traficie tu gdy aura będzie nie taka jak się spodziewaliście, proponuję wpaść tam i pogadać z opiekuńczym duchem Prueksa Thevada.

Azja-Tajlandia-Chiang-Mai-atrakcje-przewodnik-co-zobaczyć-blog-podróżniczy-prowincja-dzwony
Dzwony przed świątyniami a w zasadzie ich dźwięk odstrasza złe duchy i przynosi szczęście dzwoniącym.

Na terenie kompleksu niegdyś przechowywany był posąg szmaragdowego Buddy stojący dziś w Bangkoku o czym pisaliśmy już na Naszych Szlakach.

Tutaj też stoi najwyższy w mieście budynek świątynny – chedi mająca prawie 100 metrów wysokości.

Świątynia Wat Chiang Man

Najstarszy kompleks świątynny w mieście to Wat Chiang Man. Pochodzi prawdopodobnie z roku 1300, z czasów przed powstaniem Chiang Mai. Mieszkał tu założyciel miasta król Mangrai.

Gdy projekt został zakończony, król stanął w samym jego centrum by popatrzeć na dzieło swego życia. W tym monecie został rażony piorunem a jego dusza wciąż przebywa w obrębie starego miasta.

Świątynia Wat Sadue Muang

Mieszkańcy zbudowali świątynię Sadue Muang dla upamiętnienia śmierci władcy. Wierzą też, że jego duch bezustannie troszczy się o swoje miasto. Nazwa Sadue Muang w wolnym tłumaczeniu oznacza „pępek miasta” a miejsce gdzie stoi, traktowane jest jako centralna część Chiang Mai.

Oczywiście nie sposób opisać czy nawet wymienić wszystkich świątyń, których w samym tylko starym mieście jest 40 a w najbliższej okolicy setki.

Inne atrakcje wokół miasta Chiang Mai

Jak pisałem wcześniej Chiang Mai jest idealnym miejscem wypadowym do zwiedzania pobliskich gór gdzie mieszkają w swoich wioskach plemiona  Akha, Lahu, Hmong, Mien, Karen i Lisu. Ludność górskich plemion jest pochodzenia birmańskiego. Mają własny język, święta i kulturę.

Plemię Karenów słynie z tego, że ich kobiety wydłużają sobie szyje, zakładając coraz to więcej metalowych pierścieni na ramiona.

Wyprawy w góry są jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych miasta.

I to tyle z pięknego Chiang Mai.

Pora się pakować i ruszać na lotnisko. Czekał tam na nas samolot, mający zawiść nas do miasta Surat Thani na wschodnim wybrzeżu. Potem musieliśmy złapać łódź by dotrzeć do kolejnego niezwykłego miejsca. O wyspie Phangan też już pisaliśmy na stronach Naszych Szlaków.

Porady praktyczne

Hotele w mieście są w większości bardzo zadbane. Dla pewności jednak proponuję zarezerwować tylko kilka pierwszych nocy a potem w razie konieczności poszukać już na miejscu czegoś co bardziej nam się spodoba. Jest to też dobry sposób na negocjowanie ceny gdy postanowimy zostać na dłużej.

Na każdym kroku natkniemy się na biura firm organizujących wyjazdy do okolicznych atrakcji. Dobrze jest sprawdzić ceny w kilku z nich i spróbować negocjacji. Spróbujcie dogadać się z hotelowym oddziałem którejś z firm. Jest to o tyle wygodne, że mamy wtedy pewność, że kierowca odbierze nas spod hotelu i tam odstawi po powrocie.

Dobrze jest porozmawiać z hotelowymi sąsiadami. Opłata za wiele wyjazdów jest stała, można więc podzielić jej koszt na kilka osób. 

Mając w planach zwiedzanie świątyń pamiętajcie o odpowiednim ubraniu. Zwłaszcza kobiety nie powinny wchodzić do nich pół nagie 🙂

Nie bójcie się jeść na ulicznych straganach. Jedzenie jest bardzo smaczne a ceny śmiesznie niskie. Najczęściej gotują je starsze kobiety zostające w domu, mamy więc możliwość zjeść prawdziwy tajski, domowy posiłek. 

Podczas zakupów i szukania transportu targujcie się, ale niech to będzie w formie zabawy. Obniżanie ceny na siłę i z zajadłością godną lepszej sprawy może wzbudzić politowanie i niechęć miejscowych. Pamiętajmy, że ludzie ci bardzo ciężko pracują i zasługują na uczciwość.


 

 

Piotr Kizewski

Autor artykułów i zdjęć dla bloga podróżniczego Nasze Szlaki. Z zamiłowania fotograf i łowca przygód.

7 komentarzy

  • Magdalena Stasiak

    Byłam i polecam gorąco. Zakochałam się w słoniach w obozie Elephant Nature Park i górskich wioskach ukrytych w dżungli. Posiedziałam z mnichami kilka dni w świątyni na górze. Wspaniałe przeżycie i pewna jestem że jeszcze tam wrócę.

  • krzysiak

    Chiang Mai to zwykła nuda i szkoda czasu. W Bangkoku to przynajmniej coś się dzieje a tu tylko mnisi i świątynie, nie polecam.

    • Karolina

      Tss, a próbowałeś się wyciszyć i poznać tutejszą kulturę czy tylko szukałeś wrażeń? Jeśli to drugie to po co w ogóle jechać do Azji? W Polsce też mamy kluby, dyskoteki i roksę.

      • Magdalena Stasiak

        Szczera prawda Karolino, trzeba wiedzieć po co leci się do Azji. Szkoda czasu na kilkanaście godzin w samolocie tylko po to by się upić i potańczyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *