Temat w zasadzie tak stary, jak stara jest historia ludzkości. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że człowiekowi od zarania dziejów zawsze towarzyszyły choroby i dolegliwości z którymi ten próbował sobie radzić na różne sposoby. Jednak nie będę Was zanudzał walką jaskiniowców z pasożytami, bo to raczej były rozwiązania siłowe za pomocą kamieni i maczug, z pasożytami wielkości dzisiejszych piesków i powiem troszeczkę o twórcach podwalin pod nowoczesną farmację, którą znamy dzisiaj.

O Lwowie pisaliśmy w innych artykułach

Lwów Cmentarz Łyczakowski
Restauracje we Lwowie
Lwów Arsenał Miejski
Suszone ryby lwowskie
Knajpy we Lwowie
Muzeum Słoniny we Lwowie
Lwowskie Muzeum Piwa
Lwów na Weekend 


Troszkę historii…

…farmacji

Pierwsze wzmianki o stosowaniu leków, głównie pochodzenia roślinnego pochodzą z ery wielkich kultur. Sumeryjczycy, Babilończycy,  Egipcjanie i Chińczycy zauważyli i co ważne opisali, że niektóre rośliny i specyfiki z nich przyrządzane leczą choroby. Niestety wiedza o lekach, była owiana tajemnicą i dostępność do niej była ograniczona. Postarali się o to kapłani, którzy zmonopolizowali rynek farmaceutyczny.

Początek nowoczesnej medycyny w Rzymie i Grecji

Dopiero  w starożytnym Rzymie i Grecji medycyna przestała być wyłącznym atrybutem kasty kapłańskiej. To właśnie w tych krajach dopuszczono po raz pierwszy osoby z zewnątrz, które wyspecjalizowały się w przygotowywaniu „cudownych” eliksirów – nazywano ich Pharmakeris 

Za ojca nowoczesnej farmacji uważa się niejakiego Caludiusa  Gallena (ur. 130r. n.e.), który w II w n.e stworzył podwaliny farmacji stosowanej. Zbudował on całościową teorię leku, a także podzielił leki na 3 kategorie. W tym miejscu nie należy jednak zapominać o Awicennie (Ibn Sinie), geniuszu który urodził się w roku 980 na terenach dzisiejszego Afganistanu.

Muzeum Apteka pod Czarnym Orłem we Lwowie na Ukrainie

Muzeum Apteka pod Czarnym Orłem we Lwowie na Ukrainie

Jedna z jego ksiąg „Kanon Medyczny”, a było ich bagatela ponad 400, wywarła podobno większy wpływ na średniowieczne lecznictwo, niż wszystkie  dotychczasowe tomiska opisujące procesy leczenia.

Ostatecznie powstanie zawodu aptekarza zadecydował edykt wydany w roku 1231 przez cesarza Fryderyka II, który doprecyzował zakres czynności i obowiązków aptekarzy. Od tego momentu apteki jako placówki zdrowia znalazły się pod ochroną prawa.

…Apteki „Pod Czarnym Orłem”

Jak nigdy zacznę od ciekawostki. Budynek na rogu ulicy Drukarskiej i Stauropigijskiej, na parterze którego znajduje się muzeum farmacji, powstał w roku 1775. Nie oznacza to jednak, że apteka powstała w tym samym roku. Powstała kilkadziesiąt lat wcześniej dokładnie w tym samym miejscu.

Rok  powstania „Pod Czarnym Orłem” – 1735 –  można zauważyć na kutym żelaznym szyldzie wiszącym nad wejściem. To właśnie wtedy po raz pierwszy otwarto tę najstarszą, działającą nieprzerwanie lwowską aptekę. Miała ona wielu właścicieli, którzy zmieniali się  jak kartki w kalendarzu. Jedni prosperowali lepiej, inni gorzej, ale zawsze stali na straży zdrowia swoich klientów.

Nie inaczej było po znacjonalizowaniu apteki i opisaniem jej numerem 15 – dalej sprzedawano leki, często  produkowane na miejscu z wykorzystaniem urządzeń pamiętających poprzednich właścicieli, aż w końcu dygnitarze komunistycznego Lwowa stwierdzili, że skoro jest tam tyle tego starego sprzętu, to dlaczego nie otworzyć Muzeum Farmacji i tak w roku 1966 pomysł wprowadzono w życie, piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie dość, że mamy dalej działającą aptekę, to dodatkowo stała się ona ciekawą atrakcją turystyczną.  

Jak to wygląda dzisiaj

Dzisiaj, jak pewnie się domyślacie, w dalszym ciągu jest to apteka, więc musicie się przygotować na to, że przed wami w kolejce po tanie bilety będą stać ludzie z receptami, szukający specyfików na różnorakie choroby ich toczące.

Czas który spędzicie w kolejce jednak nie będzie czasem straconym, bo sala w której się znajdziecie jest naprawdę ciekawa. Piękne zabytkowe kasy, ponad stuletnie szafy i niesamowite polichromie na suficie przedstawiające cztery żywioły: ziemię, wodę, ogień i powietrze spowodują, że nawet się nie obejrzycie, a już będzie Wasza kolej do kasy.

Muzeum Apteka pod Czarnym Orłem we Lwowie na Ukrainie

Muzeum Apteka pod Czarnym Orłem we Lwowie na Ukrainie

Warto też spojrzeć w górę na trzy żeliwne kandelabry, bo jest to oświetlenie jeszcze z czasów kiedy używano świeczek, potem nafty, następnie gazu, aż w końcu doczekały się elektryfikacji i świecą do dzisiaj. O! Właśnie widzę, że Ewa już trzyma bilety, a Pani aptekarka trzyma podniesiony kontuar, to znak że możemy wchodzić. Zapraszam do muzeum.

Zwiedzanie czas zacząć

Tak się złożyło, że z nieświadomości tego jak będzie wyglądała wycieczka z przewodnikiem po podziemnym Lwowie( o której niedługo opowiem), udaliśmy się do Muzeum Farmacji samodzielnie. Połaziliśmy, popatrzyliśmy, porobiliśmy zdjęcia i ruszyliśmy dalej.

Później jednak okazało się, że popełniliśmy mały błąd, bo przewodnik jako pierwszy punkt wycieczki po podziemiach obrał …Muzeum Apteki. Miny nam lekko zrzedły, bo raptem 2 godziny wcześniej przeszliśmy już muzealne sale i prawdę mówiąc nie uśmiechało nam się oglądanie tego samego po raz kolejny, lecz tu miłe zaskoczenie.

Wiedza jaką dysponował przewodnik i sposób przekazania ciekawostek spowodował, że w zasadzie odkryliśmy to muzeum na nowo, nie nudząc się ani chwili. Ciekawostki związane z funkcjonowaniem tej apteki sypane z rękawa przez naszego oprowadzacza dały zupełnie inny obraz tej niewątpliwej lwowskiej atrakcji. Ale do rzeczy.

Sale apteczne pod Czarnym Orłem

Do dyspozycji zwiedzających oddane jest kilka sal aptecznych,  gdzie bez żadnej w zasadzie opieki i wszechobecnych kontrolujących możemy pochodzić i poprzyglądać się ekspozycjom. Opisy oczywiście są, ale po ukraińsku, więc o ile nie znacie chociaż podstaw pisowni, to raczej nie będziecie wiedzieć o co chodzi. Jednak nie jest to jakimś większym problemem, bo jest tego tyle, że i tak wszystkiego nie dało by się po prostu przeczytać.  

Tak więc co możemy tutaj znaleźć? Są potężne dębowe szafy z końca XVIII wieku wypełnione po brzegi butlami i buteleczkami, fiolkami, menzurkami, kolbami. Są stare specyfiki i lekarstwa różnego typu. Są też stare receptury pamiętające jeszcze naszych pradziadków, którzy być może takimi medykamentami leczyli katar. Są wagi, moździerze, prasy, młynki i czego tylko dusza zapragnie.

Ogólnie jest tego multum i jak ktoś ma hopla na punkcie farmaceutyki, to zapewne dostał by tu oczopląsu.

Laboratorium alchemika

Kolejnym  pomieszczeniem, do którego zawędrujemy to laboratorium alchemiczne. Nie jest ono może zbyt okazałe i  prawdę powiedziawszy nie jest zbyt ciekawe gdy będziemy zwiedzać je sami, jednak jak już wspominałem – na szczęście okazało się, że przewodnik ma sporo do powiedzenia i to pomieszczenie jak za dotknięciem kamienia filozoficznego, zmieniło swoje oblicze na ciekawsze.

Dzięki przewodnikowi dowiedzieliśmy się jak to w ogóle wszystko działało we Lwowie. Czym w  ogóle była alchemia i w jaki sposób osoby się nią parające zdobywały fundusze na swoje badania. Mnie najbardziej zaciekawił fakt wystawienia tutaj wypchanych zwierzaków egzotycznych – ryby rozdymki i małego krokodyla wiszącego u sufitu, bo jakoś nie mogłem przyczepić dlaczego te okazy się tutaj znajdują.  Okazało się, że alchemicy to były bardziej cwane bestie niż początkowo się spodziewałem.

Wiadomo, że na badania  potrzebne są pieniądze, no ale skąd je wziąć, skoro całe wyposażenie laboratorium i odczynniki w dawnych czasach kosztowały pewnie tyle co kilka wiosek razem wziętych. No jasne, że od bogatych szlachciców w podeszłym wieku, którzy zapragnęli jeszcze większego bogactwa lub chcieli przedłużyć sobie życie kilkukrotnie.

Muzeum Apteka pod Czarnym Orłem we Lwowie na Ukrainie - Ewa Baranowska

Muzeum Apteka pod Czarnym Orłem we Lwowie na Ukrainie

Naopowiadali im więc – spoko, da się radę załatwić jakieś panaceum, czy inny cudowny specyfik, ale na to potrzeba sporo dukatów i jeszcze więcej czasu – Omamiony wizją „inwestor” rozsupływał trzos i sypał  mamoną, a alchemik przystępował do pracy – długiej, wieloletniej, żmudnej harówy, która nie przynosiła spodziewanych efektów.

W końcu taki inwestor zbywany wielokrotnie przez alchemika tracił cierpliwość i ruszał wraz ze swoimi siepaczami do laboratorium, by odebrać co swoje.

Alchemik miał dwie możliwości, albo brać nogi za pas i uciekać gdzie pieprz rośnie, lub udać się odpowiednio wcześniej do kupców wędrujących z dalekich krajów i poprosić ich o okazy fauny, które nie występują na terenach gdzie pracował (najlepiej jeszcze jakby to były zwierzaki prawie nieznane i nieopisane). Następnie wywieszał je w swoim obejściu, tak by wściekły szlachcic, który stracił połowę swojego majątku na  badania mógł usłyszeć

– Panie! Padam do nóżek szlachetnie  urodzonemu. Niestety nie udało mi się jeszcze uzyskać eliksiru wiecznej młodości, ale niech Pan wzrok swój skieruje na stwora, którego udało mi się stworzyć. Widać, że moja praca idzie we właściwym kierunku – Szlachcic wtedy otwierał szeroko oczy ze zdumienia, równocześnie otwierając sakiewkę, by wysupłać kilka dodatkowych złociszy na kontynuowanie badań.

Trasa podziemna

Jak wspomniałem już wcześniej w  Muzeum Farmacji rozpoczyna się podziemna trasa udostępniona dla zwiedzających, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. Podziemi jest tutaj jak kot napłakał, ot zwyczajna piwnica, ale klimat tajemniczości jest zachowany, więc nie ma co też za wiele marudzić. Można powiedzieć, ze jest to taka przystawka przed podziemiami zlokalizowanymi w innych częściach miasta, ale o tym już w kolejnym artykule.

Czy warto tracić czas na tę atrakcję?

Niewątpliwie Muzeum Farmacji jest to jedna z ciekawszych atrakcji Lwowa i  warto poświęcić jej chwilę czasu, by zapoznać się z tym co ma do zaoferowania.

Naszej Szlaki zdecydowanie polecają!

Ciekawostki

– Jednym z najbardziej znanych klientów apteki „Pod Czarnym Orłem„ był nikt inny jak Giacomo Casanova. Przebywał on we Lwowie w 1766 roku i to tutaj nabawił się syfilisu, który leczył medykamentami kupowanymi najprawdopodobniej w tej aptece. Co ciekawe, w tamtym okresie zapadnięcie na tę chorobę było powodem do dumy. Zresztą w listach do swojego przyjaciela, który pozostał we Włoszech Casanova cieszył się, że w końcu po tylu latach udało mu  się zarazić.

– Ze wspomnianym Awicenną związana jest ciekawa opowieść. Kiedyś do medyka przyszedł obłożnie chory pacjent i poprosił o pomoc. Niestety ten nie był w stanie sporządzić działającego specyfiku i odesłał go z żalem do domu. Chory nie widząc nadziei wlał do miski pełnej mleka jad węża i wypił miksturę próbując się zabić. Jakież było jego zdziwienie, że zamiast odejść na  wieczny spoczynek zaczął zdrowieć. Awicenna  gdy zobaczył pacjenta, który już nie powinien  żyć i wysłuchawszy jego opowieści, zrozumiał że jad węża też może być lekarstwem.

– Wino żelazne – w 16 wieku jeden z lwowskich alchemików szukający eliksiru młodości, przypadkowo sporządził miksturę wpływającą bardzo korzystnie na odnowę i regenerację czerwonych komórek krwi. Od tego czasu „Wino żelazne” wytwarzała tylko jedna apteka, a receptura strzeżono lepiej niż największe bogactw. Jako ciekawostkę należy dodać, że po wybuchu reaktora w Czarnobylu „Wino żelazne” było szeroko stosowane jako środek zapobiegający powikłaniom  popromiennym.

– W muzeum znajduje się jedna z największych kolekcji szklanych opakowań na lekarstwa. Większość, tych starszych, jest wykonana ze szkła bezbarwnego. Butelki kolorowe pojawiły się dopiero w późniejszym czasie jako forma ozdoby. Sytuacja zmieniła się w roku 1827 gdy znakomity lwowski farmaceuta Theodore Torosechiv udowodnił, że czerwone (rubinowe) i żółte szkło chroni leki światłoczułe przed chemicznym rozpadem, a niebieskie, fioletowe i zielone wręcz przeciwnie. Czarne szkło, mimo właściwości ochronnych, nie znalazło zastosowania, ponieważ trudno określić ilość leku w takiej butelce.

– W muzeum znajdują się buteleczki opisane po łacinie jako „woda życia”, „nalewka na długowieczność”, „balsam życia” oraz wiele innych cudownych eliksirów. Jeszcze do końca XIX wieku klienci ochoczo kupowali te „leki” wierząc w ich magiczne działanie. Na ale skoro był popyt i była i podaż.

Informacje praktyczne

Cena biletów

Dorośli – 15 
Ulgowy (studenci) – 10 
Dzieci w wieku szkolnym – 7 
Możliwość robienia zdjęć/kręcenie filmów – 5 

Godziny otwarcia

Codziennie 08:00 – 21:00

Strona internetowa

lvivpharmacy.org.ua

Przewodnik

Przewodnik z którego usług korzystaliśmy zatrudniony był w Kumpel Tour – jednej z największych organizacji przewodników lwowskich.