Opowieść ta zdarzyła się podobno naprawdę, a jej początek sięga raptem osiem pokoleń wstecz. Tak więc usiądźcie wygodnie w swoich fotelach i posłuchajcie legendy z malezyjskiej wyspy Langkawi.

Legenda z Malezji o pięknej dziewczynie imieniem Mashuri z wyspy Langkawi

Dziewczynka azjatka robi pranie AI

Długo małżeństwo Pandak Maya i Mak Andam modlili się o potomka. Gorliwe modły nie odnosiły jednak spodziewanego rezultatu i każda próba spłodzenia dziecka spełzała na  niczym. Nadzieja powoli malała, a smutek zagościł w obejście syjamskich imigrantów. Prawdopodobnie pozostałby z nimi do końca życia, lecz Maya pewnego wieczoru weszła rozpromieniona do malutkiego pokoju, w którym odpoczywał umęczony całodzienną pracą na polu Mak Andam i śmiejąc się, oznajmiła, że bogowie wysłuchali jednak ich próśb. Szczęśliwy Mak chwycił w ramiona swoją piękną żonę i ucałował ją w zaróżowiony policzek.

Niedługo po tym malutką chatkę, skleconą z drewnianych bali i pokrytą olbrzymimi liści tutejszych  drzew, wypełnił szczebiot malutkiej Mashuri. Dziecko było nad wyraz piękne i zachwycali się nim wszyscy sąsiedzi i wieszczyli dziewczynce, dostanie życie u boku jakiegoś bohaterskiego wojownika.

Lata mijały, a dziewczynka rozkwitła i zamieniła się piękną kobietę. Tak jak przewidzieli sąsiedzi,  wyrosła na olśniewającą piękność, do której począł ustawiać się sznur zalotników. Jednak tylko jeden z nich okazał się godny skraść jej serce. Potężny wojownik Wana Darus znany był z tego, że nie poddawał się w żadnej, nawet najbardziej rozpaczliwej sytuacji. Dlatego nie zrażał się tym, że jego zaloty Mashuri wielokrotnie odrzucała. W końcu dopiął swego. Pewnej jasno rozświetlonej nocy po raz pierwszy poczuł słodki smak ust pięknej Mahsuri. Wtedy to też wyszeptał do jej ucha.

– Proszę, zostań moją żoną, chcę być z Tobą po kres mojego żywota. – Ta jeszcze do niedawna niezdobyta kobieta spojrzała w oczy Darusa i ujęła jego policzki w delikatne dłonie, po czym powiedziała.

– Darus i ja tego pragnę ponad wszystko.

Wojownik, Azjata z mieczem w lesie AI

Wesele, z racji tego, że Darus był synem przywódcy Langkawi było duże i huczne. Setki ludzi zasiadających przy suto zastawionych stołach wznosiło toasty na szczęście pary młodej do samego rana, a ta odpowiadała życzliwymi słowami i szczerym uśmiechem. Jeszcze długo po weselu nastrój błogiego spokoju udzielał się każdemu z mieszkańców Langkawi, jednak jak to zazwyczaj bywa, idylla nie mogła trwać wiecznie. Rozpoczęła się wojna z sąsiadującym krajem. Wódz Langkawi, ojciec Wana Darusa, z żalem w oczach żegnał swojego potomka idącego na czele potężnej jak na warunki wyspy armii. Łzy spłynęły także z oczu matki wojownika i jego pięknej żony, która jeszcze dzień wcześniej namawiała go podczas namiętnej nocy, by ten pozostał przy niej. Jednak Darus z rozdartym sercem wyruszył ku swemu przeznaczeniu.

Mijały dni, tygodnie, miesiące a wojsko nie wracało. Szczątkowe informacje przynoszone przez bosych posłańców wlewały jednak nadzieję w serca oczekujących na swoich ojców, mężów i synów. Armia Langakawi prowadzona przez nieustraszonego Darusa wygrywała, lecz pewne było, że wojna będzie długa i krwawa. Pewnego razu do wioski, którą zamieszkiwała Mashur przybyła wędrowna grupa muzykantów, by pocieszyć zatroskanych i odciągnąć ich myśli od dalekich krain, gdzie walczyli ich najbliżsi. Muzykanci grali skoczne melodie, kuglarze zabawiali publikę, a podróżujący z nimi poeta, Dereman, recytował piękne wiersze opisujące ich bohaterstwo.

Wkrótce po pierwszych występach osamotniona Mashuri zaprzyjaźniła się z poetą. Zaprosiła go pod swój dach, gdzie nakarmiła i przygotowała dla wieszcza posłanie. Piękność nie przewidziała jednego, że ten niewinny gest przyjaźni wywoła lawinę plotek. Zaczęło się niewinnie. Gosposia powiedziała służce, służka powiedziała sprzedawcy drobiu, sprzedawca drobiu szepnął kupcowi z sąsiadującego kramu i nawet się nie obejrzeli, jak cała wioska poczęła huczeć o domniemanym romansie Mashuri i poety.

Wieść o cudzołóstwie w końcu dotarła też do uszu rodziców Darusa. Teść przyjął to lekceważąco, w końcu kochał swoją synową i nie brał plotek głoszonych przez handlarzy poważnie, jednak matka, zazdroszcząca urody pięknej Mashuri spochmurniała i w jej oczach pojawił się złowrogi błysk. Jad, jaki sączyła swojemu mężowi przez wiele tygodni do ucha, w końcu wydał owoc. Wódz za namową swojej żony zwołał sąd i ze łzami w oczach, po niedługim czasie wydał wyrok za cudzołóstwo, śmierć.

Stara kobieta, Azjatka w stroju ludowym AI

Pomimo błagań rodziców klęczących przed radą starszych, Mahsuri została odciągnięta i siłą zaprowadzona na miejsce kaźni. Szarpała się i wyrywała z mocno trzymających ją rąk oprawców. Ci jednak nie puścili. Przywiązali szlochającą dziewczynę do drzewa i nie zwlekając, przystąpili do wykonania wyroku. Kirys dobyty przez teściową błysnął w słońcu. Ta nie słuchając płaczu dziewczyny i zapewnień o jej niewinności wymierzyła cios. Świeżo naostrzone ostrze miękko weszło w ciało, rozszarpując jej, chlusnęła krew. Oczy dziewczyny zaczęły gasnąć. Spojrzała w twarz swojej teściowej i w ostatnim wysiłku wypowiedziała klątwę.

– Za ten akt niesprawiedliwości Langkawi będzie nawiedzane nieszczęściami przez siedem pokoleń.

Wtedy to szmer niedowierzania i strachu wydobył się z ust zgromadzonych gapiów. Krew dziewczyny była inna niż ta, którą widzieli dotychczas. Krew sącząca się ze śmiertelnej rany była biała, co było świadectwem, że jednak Mashuri była niewinna. Niedługo po tej niezasłużonej śmierci, w roku 1821 Langkawi zostało po raz pierwszy zaatakowane przez zarazę. Po wojnie nastąpił wielki głód, który był przyczyną wielu zgonów. Populacji Langkawi zmniejszała się z miesiąca na miesiąc. Klątwa spełniała się. Dopiero niedawno, w ubiegłym dziesięcioleciu, gdy urodziło się ósme pokolenie następców pięknej Mashurki, nieszczęścia odeszły w zapomnienie, a Langkawi stało się ponownie rajem, który przyciąga coraz większe ilości turystów.