Chojnice i tajemnica francuskiego cmentarza to jedna z przygód Łowców Tajemnic, opowiadająca o skarbie Napoleońskich muszkieterów z Drugiej Wojny Polskiej.
Jako Łowcy Tajemnic działaliśmy na początku lat dziewięćdziesiątych w Chojnicach i najbliższych okolicach miasta. W szarościach i smutku owych czasów szukaliśmy przygód i tajemnic, które mogłyby rozświetlić i zabarwić życie młodych ludzi, którymi wówczas byliśmy.
Fascynowała nas bogata historia Kaszub i Pomorza, ale także sięgaliśmy dalej ku opowieściom i legendom z całego świata. Wyobraźnię naszą rozpalał Erich von Däniken, umiejący dostrzec wpływ przybyszów z kosmosu na każdym etapie rozwoju ludzkości. Z wypiekami na twarzy czytywaliśmy książki Lucjana Znicza, opisujące spotkania ludzi z UFO, przybyszami z przyszłości i innymi wielkimi tajemnicami. Potrafiliśmy całe wieczory rozmawiać o budowniczych piramid i tajemniczych kamiennych kręgach rozsianych po całym świecie.
Pociągał nas również świat ludowych opowieści, baśni i legend, w których zawsze jest ziarno prawdy. To właśnie legenda o tajemniczym skarbie, ukrytym w okolicach Chojnic, doprowadziła nas do miejsca, które wówczas opisaliśmy w jednej z lokalnych gazet, a mianowicie o starym, francuskim lazarecie zbudowanym przez wracających spod Moskwy żołnierzy napoleońskich.
Chojnice i tajemnica francuskiego cmentarza, czy Francuzi zostawili pod Chojnicami skarb?

Jest rok 1812, właśnie wybuchła II wojna Polsko-rosyjska. Napoleon, głosząc hasło przywrócenia Polsce granic historycznych, zajął Moskwę. Jednak wskutek zniszczenia miasta, złej kondycji swoich wojsk i nadciągającej zimy ogłosił odwrót. Jeden z oddziałów obrał trasę swego powrotu do Francji przez Chojnice. Decyzją dowódcy założono pod miastem obóz i szpital polowy (lazaret). Było to doskonałe miejsce na odpoczynek dla setek wykończonych przez zimę i ciężką wojnę żołnierzy. Widok krwawych ran był tak pospolity, jak smutek na twarzach pokonanych neoplatończyków.
Wielu z żołnierzy umarło podczas drogi, inni umierali w założonym na wprędce obozie pod Chojnicami. Dziesiątkowały ich choroby i głód. Grzebano więc liczne, wychudzone ciała zmarłych na obcej ziemi daleko od ojczystej Francji.W okolicach dzisiejszego Lasku Miejskiego pod Chojnicami powstał sporych rozmiarów cmentarz, w którym szczątki napoleońskiego wojska spoczywają do dziś.
Podczas skrupulatnych poszukiwań informacji na temat spoczynku francuskich żołnierzy, natrafiliśmy na ślad legendy o skarbie nieznanego pochodzenia ukrytego, jak opowiadano, w miejscu dawnego napoleońskiego lazaretu.
Zupełnie przypadkowo skojarzyliśmy oba fakty ze sobą. Jak mówi zasłyszane przez nas podanie, grzebano w chojnickiej ziemi nie tylko zwłoki żołnierzy, lecz także to co z sobą nieśli. Mówiło się dawniej o całych skrzyniach z łupami wojennymi o niebywałej wartości. Ci z ocalałych w Rosji francuzów, którzy odzyskali siły pod Chojnicami, ukrywali skarby swoich kolegów po to, by w przyszłości po nie wrócić. Nikt z nich jednak nigdy już nie wrócił w te strony, a ukryty skarb spoczywa pod ziemią aż do dziś.
Odnalezienie domniemanego miejsca ukrycia skarbu wydaje się dziś niemożliwe, choć oczywiści jako wytrawni Łowcy Tajemnic podjęliśmy tę wyjątkową próbę. Po wielu perypetiach i bezskutecznych poszukiwaniach udało nam się w końcu zlokalizować miejsce dawnego cmentarza. Jest nim płaski, porośnięty drzewami teren przylegający do ulicy Igielskiej, opodal Lasku Miejskiego.
Udaliśmy się w to miejsce. Doszukanie się jakichkolwiek śladów po dawnych grobach jest bardzo trudne. Teren ten w niczym nie przypomina cmentarza. W czasie gdy skrupulatnie przeszukiwaliśmy porośnięty dziś lasem i gęstymi krzakami teren, zapadł wczesny zmrok.
Nieoczekiwanie w powietrzu poczuliśmy dziwną, gęstniejącą atmosferę. Być może to tylko nasza bujna wyobraźnia, a być może specyfika tego pełnego ludzkich kości miejsca, tak na nas zadziałała. Pełni pokory dla leżących tu dzielnych żołnierzy, poruszaliśmy się z wielką ostrożnością tak, jak byśmy bali się nastąpić na mogiłę.
Dawno nikt tu nie bywał. Zapadający szybko zmrok i miejscami leżący śnieg nie ułatwiły nam zadania. Gra cieni wywołanych przez odległe uliczne latarnie, budziła w nas dreszcz emocji. Rozeszliśmy się w różnych kierunkach, by podwoić szansę odnalezienia jakiegokolwiek śladu po dawnych wydarzeniach. Dziwił nas fakt, że miejsce to jest bardzo zaniedbane i brakuje na nim choćby niewielkiej tablicy upamiętniającej fakt spoczynku ciał żołnierzy, wśród których byli także Polacy.
Ostatecznie w dokładnym ustaleniu miejsca położenia starych mogił pomogła nam regularność rosnących dookoła starych drzew. Po długich poszukiwaniach udało nam się trafić na ślad jednego z grobów i nic więcej. Postanowiliśmy zweryfikować nasze informacje raz jeszcze.
Dzięki uprzejmości i szczerej pomocy pana Zbigniewa Stromskiego i Rajmunda Matthesa dowiedzieliśmy się, że miejsce, które początkowo braliśmy za cmentarz francuski, było w XIX wieku terenem pochówku dla Zakładu Ludzi Ubogich, instytucji działającej w owym czasie i zajmującej się najbiedniejszymi mieszkańcami miasta.
Natomiast cmentarz Francuzów położony był niżej, przy Strudze Jarcewskiej. W Dokumentach pruskich nazywany był Dołami Francuskimi. Dowiedzieliśmy się też, że lazaret założył 543 regiment Armii Francuskiej. Na temat pochowanych tam ludzi nie zachowały się w archiwum chojnickim żadne dane, poza jednym zapiskiem na marginesie starej księgi kościelnej, mówiącej o muszkieterze nazwiskiem Pierre Cicerone pochodzącym z Saint Mauer w departamencie de Lindre. Dane dotyczące pozostałych zmarłych znajdują się w Instytucie Napoleońskim w Paryżu.
Przewertowaliśmy sporo materiału, zagłębiliśmy się w historię, lecz nie zbliżyło nas to ani o krok do tajemnicy domniemanego skarbu. Czeka on wciąż na swego odkrywcę. My również nie zamykamy tego tematu i powrócimy do niego, gdy wpadną nam w ręce nowe dane. Wypatrujcie więc nowych, sensacyjnych wiadomości.
Łowcy Tajemnic Lucjan i Piotr
Praca nad artykułem dotyczącym cmentarza francuskich żołnierzy sprawiła nam szczególną przyjemność. Dzięki niemu mogliśmy dostać się do starych dokumentów, zgromadzonych w chojnickich archiwach no i poznać wielu ciekawych ludzi. I choć zagadka skarbu nie została rozwiązana, udało nam się przypomnieć historię całkowicie już zapomnianą.
Dziś po niemal trzydziestu latach od opublikowania artykułu z wielką ciekawością przeszukałem przepastny internet, by sprawdzić czy ktoś jeszcze zainteresował się tematem 543 regimentu Armii Francuskiej, liżącego rany pod Chojnicami. Nie pojawiły się żadne nowe informacje, wysłaliśmy więc zapytanie do historyków z Instytutu Napoleońskiego w Paryżu. Obiecano nam, że o ile jakieś informacje dotyczące interesującego nas oddziału zostaną odnalezione, będziemy mogli do nich zajrzeć.
Inwazja wojska napoleońskich na Rosję

Historia Inwazji na Rosję, zwanej Drugą Wojną Polską, poprzedzona była utarczkami pomiędzy Imperium Rosyjskim, a Cesarstwem Francuskim, które niepodzielnie panowało nad niemal całą Europą. Niesnaski dotyczyły blokady wysp brytyjskich, która była jedynym, zdaniem Napoleona, sposobem na pokonanie Anglików. Gdy Rosja wyłamała się z układu w Tylży, Napoleon postanowił podbić Rosję i zmusić ją do posłuszeństwa.
By przypodobać się Polakom, na których pomoc liczył, Inwazję na Rosję nazwał Drugą Wojną Polską i powołał do życia Konfederację Generalną Królestwa Polskiego, co było wskrzeszeniem Polski na mapie Europy. Obiecał również przyłączenie do niej prowincji zabranych podczas rozbiorów.
Przed wyruszeniem na wojnę Napoleon pisał:
Jestem tu, aby raz na zawsze skończyć z tym barbarzyńskim kolosem Północy. Szpada została już dobyta. Trzeba ich zapędzić jak najdalej w ich lody, aby przez najbliższe 25 lat nie byli w stanie mieszać się w sprawy cywilizowanej Europy. Nawet za czasów Katarzyny Rosjanie prawie nie odgrywali żadnej roli w życiu politycznym Europy. Z cywilizacją zetknęli się dopiero przez rozbiór Polski. Nadszedł więc teraz czas, aby Polacy pokazali im, gdzie ich miejsce… Bezpowrotnie minęły czasy, kiedy Katarzyna dzieliła Polskę, chwiejny Ludwik XV drżał ze strachu w Wersalu, a caryca zachowywała się tak, że wychwalały ją wszystkie paryskie plotkary. Po spotkaniu w Erfurcie Aleksander zrobił się zbyt zarozumiały, a już zdobycie Finlandii zupełnie przewróciło mu w głowie. Jeżeli potrzebne mu są zwycięstwa, to niech się wyprawi na Persów, ale nie miesza się w sprawy Europy. Cywilizacja odrzuca tych dzikusów z Północy. Europa obejdzie się bez nich.
Napoleon zgromadził na granicy z Rosją największą armię ówczesnego świata. Gotowych do walki stanęło ponad sześćset tysięcy żołnierzy z całej Europy. Dnia 23 czerwca 1812 roku cała ta potęga przekroczyła rzekę Niemen i ruszyła w kierunku Moskwy.
Po wielu udanych bitwach i kilku porażkach armia Napoleona wkroczyła do Moskwy. Miasto jednak wcześniej ewakuowano i zabrano z sobą wszytko co mogłoby przydać się najeźdźcom. Po kilku tygodniach nieudanych negocjacji, głodna i wyniszczona armia Napoleona rozpoczyna odwrót.
Odwrót spod Moskwy i porażka Napoleona

Z raportów oficerów francuskich wynika, że powrót na zachód był dla żołnierzy prawdziwym koszmarem. Na wschodzie rozpoczęła się zima. Mróz dochodził do 30 stopni poniżej zera. Armia pozbawiona zapasów i obozów, w których można by przeczekać najgorszą pogodę, zostawiała za sobą szlak pełen ciał zmarłych z wycieńczenia żołnierzy. Dodatkowo oddziały partyzanckie bezustannie atakowały wycofujące się oddziały, a kozacy urządzali sobie prawdziwe polowania na nieszczęśników.
Wyprawa na Moskwę była początkiem końca Napoleona, który stracił w Rosji niemal dziewięćdziesiąt procent swojej armii. Ogromna liczna żołnierzy, którzy trafili do niewoli była transportowana w głąb Rosji. W najgorszej sytuacji byli Polacy oraz Białorusini i Litwini. Uważano ich za poddanych Imperium i walka po stronie wroga traktowana była jako zdrada i dezercja.
Niedługo potem Napoleon zmuszony został do abdykacji, a Księstwo Warszawskie przestało istnieć. Terytorium pozostałe po księstwie nazwano Królestwem Polski z władającym nim Carem.
Rola Polaków w walce z Rosją traktowana była przez rządzących po II Wojnie Światowej komunistów po macoszemu i wiele szczegółów oraz faktów zostało niemal zupełnie zapomnianych. Warto spojrzeć w przeszłość, gdyż ukryto w niej wiele wydarzeń, z których możemy być dumni.



