Legenda z Kamiennych kręgów w Odrach

Hej. Jako, że ostatnio Piotr wysmarował artykuł o kamiennych kręgach, który możecie znaleźć pod tym linkiem, i oczywiście był on bez legendy. To dzisiaj w formie uzupełnienia przeczytacie o olbrzymach dzięki którym to miejsce powstało.

Zresztą nie jest to pierwszy raz gdy Stolemowie, bo tak owe istoty się nazywały, pojawiają się na naszych szlakach. Wcześniej zawitały w artykule o Wdzydzach Kiszewskich, gdzie starały się dopaść za wszelką cenę rusałkę, co znajdziecie tutaj, ale do rzeczy.

Z dawien dawna, gdy jeszcze Bory ciągnęły się przez niezmierzone tereny, ziemie te zamieszkiwał spokojny lud. Lasy obfitowały w taką ilość zwierzyny i runa, że nie trzeba było się dużo wysilać by wykarmiać wszystkich mieszkańców, tak więc nikt z pustym brzuchem nie chodził. Można śmiało powiedzieć, że kraina którą przyszło im zamieszkiwać, była mlekiem i miodem płynąca.

Lecz pewnego dnia ziemia zatrzęsła się. Początkowo delikatnie, lecz z biegiem czasu wstrząsy zaczęły być bardziej odczuwalne. W stronę ich ziem najwyraźniej kroczyło coś potężnego I faktycznie tak było. Były to istoty jakich jeszcze nikt nie widział w okolicach – wielkie, dzikie, z potężnym orężem i odziane w skóry dzikich zwierząt. Wysokością dorównywały największym dębom jakie porastały pobliską puszczę. Serca ludzi który je zobaczyli po raz pierwszy zamarły z trwogi.

Stolemy gdy zobaczyły pobliskie tereny, zatrzymały się, popatrzyły na wszystko z góry i postanowiły się osiedlić. Jak pewnie się domyślacie nie trwało długo jak za pomocą siły wymogły na ludziach posłuszeństwo. Nie była to długa wojna, raptem jedna krótka bitewka, lecz cóż znaczyło tych kilku małych śmiałków w starciu z potężnymi istotami. Olbrzymy starły na pył swoich przeciwników, a tych którzy pochowani po chałupach czekali na wynik starcia, uczynili swoimi niewolnikami. Od tego czasu, spokojna kraina zmieniła się nie do poznania. Ludzie, harując w pocie czoła, musieli dostarczać pożywienie swoim oprawcom, a sami głodowali. Natomiast Stolemowie zaś bawili się, polowali i wyruszali na odległe tereny po zdobycze.  

Stan taki utrzymywał się wiele lat, a opływające w we wszystko czego im do szczęścia było potrzebne, olbrzymy zaczęły zaniedbywać swoich bogów. Kapłani ostrzegali i napominali, by Ci powrócili na ścieżkę wiary jednak bez większego efektu. Czym więcej kapłani olbrzymów tłumaczyły, żeby nie zaniedbywać bogów, którzy zniecierpliwieni czekają na krwawe ofiary, tym dziksze hulanki urządzały niepokorne Stolemy. Doszło do tego, że w swoje święta upijali się najbardziej, po czym wyczyniali najdziksze swawole i dziko parzyli się ze swoimi dziewkami.

– Po co nam bogowie? – pytali – My jesteśmy bogami, spójrzcie na tych małych ludzi którymi rządzimy. Tylko od naszej woli zależy, czy przeżyją do następnego dnia. To nam powinni składać ofiary i nas czcić. Zbliżało się największe święto olbrzymów. Zniewolona ludność znosiła z okolicznych pól i lasów nieprzebrane ilości pożywienia i wytaczała niezliczone ilości beczek z trunkami. Gdy zaczęło się ściemniać Stolemowie zaczęli swoim zwyczajem tańczyć. Tańczyli w kręgach, olbrzym przy olbrzymie. Ojciec z synem, córka z matką. Coraz szybciej i szybciej i w pewnym momencie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamarli. Ich potężne stopy jak by coś przykuło do ziemi. Patrzyli na siebie zdziwieni, gdy ich ciało zaczęło twardnieć. Okazało się, że miarka się przebrała i ich bogowie w ten sposób postanowili ich ukarać.   Część z nich wołała o pomoc swoich kapłanów, którzy przyglądali się temu z boku. Część szlochała, a część złorzeczyła swoim bóstwom.

Okoliczna ludność, jeszcze przez długi czas słyszała potępieńcze wycie rozchodzące się po puszczy, lecz dopóki nie ucichło, nikt nie odważył się pójść i zobaczyć co się dzieje. Dopiero po wielu latach, gdy jedynym co można było usłyszeć  był szumiący las, kilku śmiałków wybrało się do obozu olbrzymów. To co zobaczyli było nie z tej ziemi. Potężne głazy ustawione w kręgi. Jedne powyginane jak by na klęczkach, inne wspięte do góry. Powiadają, że małe kamienie to zaklęte kobiety, a te większe jurni Stolemowie.

Tak właśnie wyginęły potężne istoty, Stolemami zwane. Lata mijały, a kamienie zapadały się w ziemię coraz mocniej i mocniej. To co dzisiaj widać wystające z ziemi, to głowy olbrzymów, bo reszta już głęboko została pogrzebana przez upływający czas. Więc jak jeszcze nie widzieliście tego dziwnego skupiska, to nie ma co zwlekać, bo już niedługo ich pozostałości mogą zniknąć na dobre.

 

22 thoughts on “Legenda z Kamiennych kręgów w Odrach”

      1. Śledziłam to co działo się u Was na pomorzu. Bardzo mi przykro, szaleństwo natury jest wciąż nieokiełznane. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończyło.

      2. Aktualnie jesteśmy na wakacjach w okolicach niniejszych wydarzeń i muszę powiedzieć, że ludzie potrafią się zabrać do pracy gdy jest taka potrzeba. Szkoda tylko, że na co dzień te więzi się psują.
        Powodzenia!

    1. Wakacje to dobry czas na zbieranie nowych materiałów. Michał podróżuje po Polsce i jak się chwalił ma już pomysły na kolejne 10 artykułów o legendach nie wspominając więc warto poczekać.
      Wszystkim życzymy miłych wakacji.

  1. Politycznie się zrobiło, lepiej już pogadać o kamiennych kręgach i innych atrakcjach kaszub 🙂
    Co jeszcze możecie polecić w tamtych okolicach ?

    1. W okolicach to raczej lasy i jeziora, chociaż od tego miejsca to już niedaleko do Wdzydz Kiszewskich i słynnego skansenu. Także Fojutowo jest całkiem blisko, a tam oprócz nowego kompleksu wypoczynkowego z całkiem fajnymi basenami jest pruski akwedukt, a jak człowiek zgłodnieje to polecam świeżego smażonego pstrąga w Mylofie.

      1. Wdzydze zaliczone. Skansen całkiem dobry choć widzialem juz większe ale za to fajna sielankowa atmosfera. Jutro ruszamy dalej tzn do Chojnic i okolic a moze jeszcze dziś. Pozdrawiamy.

  2. Fajna legenda, byliśmy z rodziną niedaleko tego miejsca jakiś czas temu. Chyba w Funce albo jakoś tak. Miejsce niesamowite i pełno tam opowieści, najlepiej słuchać ich przy ognisku z piwkiem w ręku.

    1. Właśnie to jest przerażające w ostatnich czasach, wysyp ludzi z takimi poglądami, co nie katolickie trzeba niszczyć. Smutne.

    2. Rozumiem że legenda o smoku wawelskim, bazyliszku, Janie Twardowskim, który nomen omen podpisał cyrograf z diabłem i inne polskie legendy szerzą satanizm, okultyzm, fałsz i zakłamanie? Jeżeli tak, to do tego panteonu należy dodatkowo wrzucić legendy regionalne m.in. bieszczadzkie, dolno śląskie, kaszubskie oraz wiele innych, które także nie niosą za sobą wartości katolickich, a jedynie pogańskie bajdurzenia i powinny one być masowo usuwane z podświadomości prawdziwych Polaków? Zresztą nie ograniczajmy się do legend polskich, wyrzućmy ze szkół mitologię grecką wszak tam wiele bogów i zaiste straszne spustoszenie sieją te lektury w młodych umysłach, które są zmuszane do czytania tej herezji w szkołach.
      Co za brednie!

      1. Panie Michale , szkoda nerwów i czasu. Bardzo dobra legenda, choć słyszałem nieco inną. Myślę, że wiele jest opowiadań w tamtych okolicach.
        Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *