Legenda rumuńska opowiadająca o słońcu i księżycu, a także o tym jak powstały piękne słoneczniki.

***

Słońce i Księżyc znani byli w dawnych wiekach jako Król i Królowa nieba. Jednak czasy  gdy wspólnie rządzili nieboskłonem przeminęły i dzisiaj niewielu już pamięta historię ich burzliwej miłości.

Całe szczęście Nasze Szlaki poszperały dla Was w starych, zakurzonych księgach i dzisiaj z wielką przyjemnością opowiemy legendę pochodzącą z Rumunii, która przypomni te zamierzchłe dzieje.

Księżniczka bez głosu

Wiele lat temu ziemiami położonymi w cieniu potężnych Karpat, rządził odważny i sprawiedliwy król. Był kochany przez swój lud i miał dobre serce, ale zły los niestety dosięgnął i jego. Jego ulubiona córka, najpiękniejsza ze wszystkich księżniczek, urodziła się bez głosu.

Król był zdruzgotany, ponieważ jego córka była mądra, odważna i niezrównanie piękna. Ale bez głosu żaden książę na świecie nie uczyniłby jej żoną. Król błagał swoich bogów o  uzdrowienie, klęcząc wieczorami w zamkowej kaplicy, ale ci nie odpowiadali. Po wielu próbach władca zaczął tracić nadzieję.

czerwony-zachód-słońca-nasze-szlaki

Pewnego dnia  do zamkowej  bramy załomotała przygarbiona czarownica i zażądała widzenia się z królem twierdząc, że posiada lekarstwo na chorobę księżniczki. Król nigdy nie wierzył w czary i gusła. Od zawsze myślał o sobie jako mężczyźnie twardo stąpającym po ziemi jednak był już tak zdesperowany, że zaprosił wiedźmę do pałacu.

Pocałunek od Słońca

Czarownica weszła do sali tronowej i pokłoniła się nisko przed obliczem władcy zasiadającym na tronie wykonanym z tysiącletniego dębu i rzekła

Panie! Mój królu! Bogowie nie odpowiedzieli na Twoje modlitwy, ale widzisz…Jest lekarstwo na chorobę Twojej córki i ja je znam.

Król zacisnął nerwowo dłonie na oparciu tronu, przełknął napływającą mu do gardła ślinę i zapytał

–  O jakiej złej magii mówimy wiedźmo? Cóż trzeba uczynić by moja piękna księżniczka ozdrowiała?

Ośmielona czarownica podeszła bliżej do tronu władcy nie powstrzymywana przez nikogo i kontynuowała

Znasz Panie Króla Światła? Jego ekscelencję Jasne Słońce? On jedyny dzięki swojej potężnej magii może przynieść ukojenie Twoim cierpieniom. Wszystko, co musisz zrobić, a raczej co Twoja córka uczynić musi to skraść jeden pocałunek od Jasnego Władcy. Jej głos, możesz mi wierzyć, będzie czysty i piękny jak ptasia pieśń.

Król wysłuchał do końca mowy wiedźmy i wyczerpany, targany myślami udał się do swoich komnat. Nie wierzył czarownicy. Wiedział, że nie można ufać parającym się czarną magią. Jednak tak bardzo kochał swoją córkę, że po nieprzespanej nocy podjął decyzję

Muszę przynajmniej spróbować.

zachód-słońca-światło-chmury-rumunia

Jeszcze tego samego dnia wezwał swoich najbardziej godnych zaufania ludzi i zażądał, aby Ci zorganizowali największe przyjęcie jakie tylko potrafią sobie wyobrazić

Ma być hucznie, gwarno i kolorowo. Muzycy i tancerze mają zabawiać całą noc zebranych, a stoły mają uginać się od ciężaru najwykwintniejszych potraw. – wyliczał król – Niech wino leje się potokami i ma być to trunek najlepszej jakości. Niech najznakomitsze rody zjadą się w tą jedną noc do zamku, by podziwiać tego dla którego wystawimy przyjęcie – Pana Światła.

Tak jak król rozkazał tak uczyniono, a wieść o gigantycznym przyjęciu rozeszła się po siedmiu królestwach z prędkością błyskawicy. Krawcowie i szewcy nie nadążali z zamówieniami. Każdy, ale to  chciał mieć kreację, którą zachwycił by pozostałych. Piwnice okolicznych winiarni opustoszały, gdy potężne wozy wywoziły całe zapasy pełnych beczek. Wszyscy się radowali na tak wielki bal.

No prawie wszyscy, bo akurat masowo zarzynanej trzodzie nie było do śmiechu, ale wszyscy pozostali wręcz tupali nogami, kiedy w końcu będą mogli zobaczyć na własne oczy Jasnego Pana.

Zresztą co tu dużo mówić. Sam król Słońce był tak zachwycony zaproszeniem, że już nie mógł doczekać się przyjęcia wystawianego specjalnie na jego cześć.

Diabelski dotyk

Tymczasem w przygotowania wmieszał się sam Diabeł. Wiedział od swojej sługi,  starej wiedźmy o balu. Zresztą, jak mógł nie wiedzieć skoro to jego pomysł by zamieszać troszeczkę na tym świecie.  Gdy na ziemskim padole nerwowo odliczano godziny do rozpoczęcia bankietu Diabeł postanowił odwiedzić Księżyc, żonę Słońca.

księżyc-niebo-nasze-szlaki

Wszyscy na tych ziemiach wiedzieli, że Księżyc jest zazdrosną duszą, ponieważ miała najbardziej czarującego męża na świecie. Diabeł, wiedząc, że będzie wściekła, powiedział Księżycowi

Wasza Wysokość, jak się nie wściekasz, kiedy twój ukochany mąż poślubia kogoś innego?

Księżyc, aż podskoczyła na swoim tronie

Co masz na myśli Diable? Jak to poślubia kogoś innego?!

Diabeł skłonił się władczyni i skierował kościsty palec za jej plecy

Spójrz za siebie o piękna – powiedział wskazując na wielką ucztę na dworze. Księżyc spojrzała z nieboskłonu we wskazanym kierunku i  zobaczyła, jak jej mąż pije i śmieje się z ziemskim królem.

Tańczył, śpiewał i pochłaniał mnóstwo wina. Podszepty Diabła stojącego przy tronie królowej sprawiły, że Księżyc uwierzyła że impreza na którą właśnie spogląda jest  zaślubinami jej ukochanego

Nagle muzyka ucichła i do sali balowej weszła olśniewająco piękna księżniczka. Gdy podeszła do Słońca natychmiast rzuciła się do jego stóp, błagając go wzrokiem z całego serca o pocałunek.

Zemsta

Po obejrzeniu tej sceny Księżyc wściekła się jak nigdy dotąd. Ciskała wyzwiskami takimi, że nawet dorosły by uszy zakrył gdyby je słyszał. W końcu jej serce spowił mrok. Tak czarny jak czarna jest noc, gdy akurat niebo zasnuwają ciężkie chmury.

Królowa  myśląc, że jej mąż właśnie teraz żeni się z kimś innym, rzuciła straszne zaklęcie, które momentalnie na oczach wszystkich zebranych w pałacu zamieniło księżniczkę w kwiat przypominający Słońce.

kwiat-słonecznik-ogród-nasze-szlaki

Król Słońce podniósł wzrok w stronę nieba i spojrzał wściekle na swoją żonę. Chwycił piękny kwiat który wyrósł u jego stóp i wsadził go w miejscu, na którym zawsze mógł patrzeć na piękną księżniczkę, która jedyne co chciała to odzyskać głos.

Gdy to uczynił ruszył do domu. Ludzie do dzisiaj mówią, że awantura na niebie była tak wielka, że gromami ciskało przez wiele dni. W końcu Słońce nie mogąc już znieść zazdrości swojej żony cisnął ją z całej siły jak najdalej od siebie w noc. Upewniając się, że już nigdy jej więcej nie zobaczy.

Minęło wiele lat i jedynym świadkiem tamtych wydarzeń jaki pozostał na ziemi, jest piękny kwiat. Którego na cześć Pana Słońca, ludzie w królestwie nazwali Słonecznikiem.  Nawet teraz piękna księżniczka spogląda zawsze ku słońcu, mając nadzieję, że czar zniknie i powróci jako piękna kobieta, a jej głos będzie czysty i piękny jak śpiew ptaków, które latają nad jej głową.

I tak kończy się nasza rumuńska legenda opowiadająca o powstaniu kwiatu słonecznika.