Zupa z raków uważana była w dawnej Polsce za prawdziwy przysmak, podawany od wielkiego święta.
Dzisiaj opowiem Ci o zupie idealnej, a także dodam zdobyty nie bez przeszkód przepis na nią. Jest to danie, które mnie zachwyciło i od teraz jest to moja ulubiona zupa ze wszystkich, jakie jadłem. Choć raki nie są towarem prostym do zdobycia, to jednak można się na nie natknąć w marketach lub w sezonie na bazarach rybnych.
Zupa z raków dla mnie najlepsza zupa pod słońcem

Zupa z raków jeszcze do niedawna była dla mnie czymś zupełnie nieznanym. Co prawda, sięgając pamięcią w lata dziecięce, kojarzę, że mój dziadek zbierał raki w jeziorze Charzykowskim i przynosił je do domu. Po czym lądowały w wielkim garze i większa część rodziny zajadała nimi ze smakiem.
Jednak, znając siebie i swoje dawne podejście do kulinariów, patrzałem na te dziwaczne stworzenia raczej z obrzydzeniem. Zresztą tak samo było w stosunku do wielu innych potraw. Chociażby z flakami, które teraz są jednym z moich ulubionych dań. Dopiero całkiem niedawno siedząc sobie w kuchni i zastanawiając się, co by tu dzisiaj skonsumować zacząłem zastanawiać się nad smakiem potraw z raka. Skąd ta myśl? Pojęcia nie mam. Jednak ziarenko ciekawości zostało zasiane. Niestety, jak na złość, raki pochowały się gdzieś po zaroślach. Poważnie! Znaleźć miejsce, w którym serwowane byłyby dania z tych stawonogów, graniczy wręcz z cudem.
Raki na polskich stołach to dziś prawdziwa rzadkość

Raki na polskich stołach to dziś prawdziwa rzadkość i jest to na tyle dziwne, że jeszcze niedawno, bo na początku XX wieku, raki były czymś powszechnym w polskiej kuchni. Zajadał się nimi każdy od szlachcica do biedaka. Przez wieki serwowano je pod różnymi postaciami. W zupie lub duszone w winie i śmietanie oraz pod postacią turbanu (galarety z szyjkami rakowymi).
Legenda o tym jak raki trafiły po raz pierwszy na stół

Skąd w ogóle pomysł na jedzenie raków? Przecież ani to ładnie nie wygląda, mięsa raptem tyle, co kot napłakał, a i uszczypnąć może podczas zbierania. W średniowieczu, gdy jedzenia wystarczało co najwyżej dla szlachetnie urodzonych, biedota musiała pożywiać się resztkami z pańskiego stołu lub szukać czegoś, czego inni jeść nie chcieli.
Większość biedaków, jak pewnie się domyślacie, wyglądała jak obraz nędzy i rozpaczy. Jedynie jedna wdowa i dwójka jej dzieci, mimo panującego głodu, wyglądali na zdrowo odżywionych. Oczywiście nie uszło to uwadze sąsiadów, którzy zaczęli szerzyć plotki, że kobiecina jest czarownicą. W końcu kraść nie było czego, więc to musiały być czary.
Plotki doszły uszy inkwizytora, który natychmiast postanowił pojmać „wiedźmę”. Gdy dojechał do domostwa domniemanej czarownicy, poczuł przyjemną woń unoszącą się w powietrzu. Przerażona wdowa, usłyszawszy o celu jego wizyty, natychmiast poczęstowała gościa gotowanymi rakami. Ten początkowo nieufny posmakował dania i się zachwycił na tyle, że anulował oskarżenie.
Czy to prawda? Tego nie wiadomo. Jednak od tego momentu raki coraz częściej lądowały w półmiskach, ciesząc podniebienie biesiadników.
W końcu udało nam się znaleźć zupę z raków oraz inne zupy rybne w menu jednego z barów w Charzykowach

Jednak powróćmy do naszej przygody z rakami. Pewnego razu, podczas małej rowerowej wyprawy w Bory Tucholskie, postanowiliśmy zatrzymać się gdzieś na obiedzie w Charzykowach. Jakież było moje zdziwienie, gdy w menu zobaczyłem zupę z raków. Bez wahania zamówiłem talerz i gdy w końcu pierwsza pełna łyżka powędrowała do moich ust, przepadłem. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że była to najlepsza zupa, jaką kiedykolwiek miałem okazję zjeść. Co ciekawe szukałem raków w wielu miejscach, a tu się okazało, że znalazłem je, można powiedzieć, tuż za miedzą.
Zupa z raków przepis staropolski na jej przygotowanie

Zbierając materiały do tego artykuliku, wpadł mi w oko przepis na zupę z raków w staropolskim wydaniu. O ile znajdę gdzieś w sprzedaży dobre raki, to sam z niego korzystam i muszę przyznać, że zupa wychodzi doskonała i jeszcze się nie zdarzyło, by cokolwiek w garnku zostało na później.
Zupa z raków i produkty potrzebne do sporządzenia staropolskiego przepisu

- 20 raków.
- 100 ml śmietanki.
- 20 g klarowanego masła.
- 2 łyżki masła na zasmażkę.
- Łyżka mąki.
- 1 llitr rosołu.
- 1 cebulka szalotka.
- Sól.
- Pieprz.
- Koper (drobno posiekać).
Zupa z raków przygotowanie

- Sparz raki wrzątkiem – stawonogi należy wrzucić do osolonej, wrzącej wody i gotować przez 10 minut. Następnie wyciągnij je i pozostaw do ostygnięcia.
- Oderwij ogony i wyjmij z nich szyjki rakowe.
- Mięso oczyść poprzez wyciągnięcie czarnej żyłki i odstaw na miseczce, lekko skrapiając je przygotowanym rosołem lub bulionem, aby nie wyschły.
- Głowy natomiast wypłucz pod bieżącą wodą, usuwając wnętrzności.
- Uzyskane w ten sposób pancerze rozgnieć na miazgę za pomocą moździerza i podsmaż na klarowanym maśle (około 5 minut).
- Po tym, gdy masło na patelni zabarwi się na kolor czerwony (tworząc tak zwane masło rakowe), natychmiast zalej wcześniej przygotowanym bulionem lub rosołem.
- Całość gotuj przez kolejne 15 minut. Po przegotowaniu całość przecedź przez sitko, pozbywając się w ten sposób resztek skorup.
- Następnie rozpuść masło na patelni, po czym wrzuć na nie posiekaną cebulę szalotkę i podsmaż do zeszklenia.
- Po chwili dodaj szyjki rakowe.
- Kiedy z patelni odparuje płyn, dodaj mąkę.
- Tak powstałą zasmażkę przełóż do odcedzonego wywaru z pancerzy rakowych. Całość zagotuj wraz ze śmietanką.
- Dopraw pieprzem, solą i koperkiem.
- Pogotuj jeszcze przez moment i gotowe.



