Gdy się zastanawiam, dlaczego lubię podróże, to myślę, że fascynuje mnie ogrom i różnorodność świata oraz ludzi. Jest w tym coś transcendentalnego, że po przejechaniu tysięcy kilometrów napotykam osoby, które mimo ich egzotyki, mają te same upodobania co ja.

Jednak przemierzając ogromne przestrzenie świata, przyłapuję się czasem na tym, że mam ochotę wrócić do miejsca, które należy tylko do mnie, miejsca, które urządzam, jak chcę i wpuszczam tam tylko tego, kogo chcę. Miejsca zielone i pełnego kwiatów no i mojej wolności.

Ogród to miejsce, z którego przyszliśmy


Czy świta wam, o czym mówię? Tak, mówię o ogrodach. Podczas licznych podróży zauważyłam, że świat jest pełen ogrodów. Skąd to się bierze? Dlaczego od niepamiętnych czasów zakładamy ogrody wokół naszych mniej lub bardziej okazałych domostw?

Odpowiedź jest mało spektakularna. Nie mamy tego w genach, a ogrodniczych upodobań nie wsysamy z mlekiem matki, lecz odpowiada za to nasza kultura. W wielu kręgach kulturowych pojęcie miejsca szczęśliwości to właśnie ogród, jak Raj, czyli ogród Eden. I nieważne jest, co w nim rośnie. Dla jednych udane pomidory i sałata są źródłem szczęścia, dla innych wysmukłe irysy, albo tulipany i pelargonie.

Pokażę Wam dziś trzy ogrody — włoski, niemiecki i wirtualny.

Ogród włoski z wyspy Brissago w Szwajcarii


Ogród włoski, o którym opowiem, wbrew nazwie nie znajduje się we Włoszech, lecz w Szwajcarii, we włoskim kantonie Ticcino, na wysepce Brissago, niedaleko Ascony. To miejsce obudziła do życia baronowa Antonietta Saint Leger (1856-1948) o skomplikowanym niemiecko-rosyjskim pochodzeniu.

Włoski pałacyk i subtropikalne okazy botaniczne szybko stały się magnesem dla bohemy artystycznej. Baronową odwiedzali James Joyce, Rainer Maria Rilke i inni powszechnie znani, zwolennicy pobliskiej Monte Verita. Pamiętniki baronowej zawierające detale związane z ogrodem, jak również opisujące ekscesy, odwiedzającej ją bohemy, niestety zaginęły.

Ogród botaniczny na wyspie Brissago przeszedł z czasem w ręce państwa szwajcarskiego. Dzisiaj – podobnie, jak za czasów baronowej – ogród jest intensywnie odwiedzany. Szeroka publiczność podziwia staranną uprawę 1500 gatunków przeróżnych roślin, a na tarasie pałacyku delektuje się lekką bryzą od jeziora, popijając włoskie prosecco – prawie, jak za czasów baronowej.

Ogród niemiecki na wyspie Mainau


Jeżeli podacie na Google hasło „wyspa kwiatów Niemcy” to na pierwszym miejscu, wyskoczy informacja o tym właśnie ogrodzie. Na wyspie Mainau, na Jeziorze Bodeńskim, w pobliżu Konstancji znajduje się najbardziej znany w Niemczech ogród botaniczny. Historia jego powstania jest podobna do ogrodu na Brissago. Porzucone, zaniedbane miejsce zostało pobudzone do życia przez ogrodnika Pigmaliona.

Hrabia Lennart Bernadotte (1909-2004) otrzymał w spadku, kłopotliwą i niezbyt pożądaną wyspę Mainau. Jako członek szwedzkiej rodziny królewskiej poślubił nie-arystokratyczną obywatelkę Karin Nissvandt, co spowodowało, że został wykluczony z rodziny królewskiej. I tak Lennart postanowił urządzić na wyspie swoje miejsce na ziemi.

Wyspa i ogród są dzisiaj nadal w rękach rodziny Bernadotte. Syn Lennarta, hrabia Bjorn z żoną zrobili z tego ogrodu miejsce, które chce zobaczyć każdy Niemiec. Hrabiostwo dba o to, żeby wyspa była nie tylko ogrodem, ale też parkiem przeżyć. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie — botanik pasjonat, rodzina z dziećmi czy historyk studiujący niemiecki romantyzm. A cała reszta może zwyczajnie pospacerować i w uroczej knajpce napić się piwa.

Wirtualny spacer po ogrodzie w Giverny widzianego oczami Moneta


Na koniec ogród wirtualny, który istnieje w rzeczywistości, a leży w Giverny we francuskiej Normandii. Należał on do impresjonistycznego malarza Claude Moneta (1840-1926).

Na wystawie „Monet s Immersive Garden” ogród ten jest pokazany oczami malarza bez konieczności wizyty w Giverny. Immersyjna wystawa oznacza zanurzenie w wirtualnej rzeczywistości. Widz wchodzi do dużego zaciemnionego pomieszczenia, gdzie odtworzony jest za pomocą komputerów i projektorów (ang. beamers) ogród Moneta.

W 45-minutowej sesji na ścianach i suficie wyświetlane są obrazy, a całemu spektaklowi towarzyszy muzyka i wyjaśnienia lektora tego, co się w danej chwili dzieje. Widz przechadza się po pomieszczeniu bez specjalnych okularów jak po zwykłym ogrodzie. Inne osoby robią to samo lub też oglądają sesję ogrodową, siedząc na krzesłach, czy też wylegując się na pufach.

Wystawa opowiada historię przybycia Moneta do Giverny. Malarz lubił grzebać w ziemi i w Giverny urządził ogród swoich marzeń. Z zamiłowania do sztuki japońskiej wybudował mostek i założył biotop, w których wyhodował wspaniałe lilie wodne. Namalował je w niezliczonych wersjach, zawsze z innej perspektywy, przy innym świetle i porach roku. Dzisiaj te obrazy sprzedają się kwoty pomiędzy 70 a 110 milionów dolarów.

Monet miał znakomite wyczucie koloru. Ironią losu było to, że wiele obrazów namalował z kataraktą na oczach i dopiero po jej zoperowaniu zobaczył rzeczywistość w zupełnie innych kolorach niż wcześniej. W zwątpieniu zniszczył wiele swoich dzieł. Monet walczył nie tylko nie zdrowiem, ale także z osobistymi i finansowymi problemami. Tylko ogród z Giverny pozostał dla niego do końca oazą szczęścia.


Ciekawostki o powyższych ogrodach


  • Monet s Immersive Garden — Wystawę można aktualnie zobaczyć w Nowym Jorku, Hamburgu oraz w Zurychu.
  • Isole di Brissago — To dwie wyspy położone na Jeziorze Długim (Lago Maggiore) w części należącej do Szwajcarii. Na większej wyspie św. Pankracego znajduje się ogród botaniczny. Mniejsza wyspa św. Apolinarego jest zachowana w naturalnym stanie. Na wyspie panuje specjalny mikroklimat ze średnią całoroczną temperaturą 14 stopni. Jest to najcieplejsze miejsce w Szwajcarii.
  • Insel Mainau — Wyspa na Jeziorze Bodeńskim, w jego północno-zachodniej części (odnoga Überlinger See), o powierzchni niespełna pół kilometra kwadratowego, leży w granicach administracyjnych miasta Konstancji. Wyróżnia się ciepłym, wilgotnym mikroklimatem umożliwiającym uprawę egzotycznych roślin.