Bieda to słowiański demon, którego dawniej obawiano się szczególnie mocno. Przynosił on nie tyko ubóstwo i biedę, ale także wszelkie zgryzoty i nieszczęścia, które z biedą były związane.
Wiele było w dawnych czasach demonów, które źle życzyły człowiekowi. Przeważnie bestie te miały chrapkę na ludzki strach, a czasem również na ludzkie mięso. Wśród ówczesnych potworów były też takie, które żywiły się złymi uczuciami i myślami, sprytnie podsuwanymi ofiarom. Inne demony żerowały na snach i najgłębiej ukrywanych lękach.
W całej tej plejadzie złych istot, żyjących tylko po to, by dokuczać ludziom, były i takie, które za cel obrały sobie zsyłanie na nieszczęśników pecha i nieszczęścia.
Bieda potwór przynoszący nieszczęścia

W dawnych czasach biedę klepało się na wsiach, w miastach, miasteczkach i gdzie tylko się dało. Ludzi nie stać było na zbytki, a bardzo często biedacy nie mieli w co się odziać i co do gara włożyć. Stan taki miał wiele przyczyn, często niezależnych od mieszkańców wsi czy miast. Nieurodzaj, przeciągająca się zima, choroby, czy w końcu chciwy właściciel ziemski i zwykły pech, potrafiły skutecznie uprzykrzyć życie.
Oczywiście nierzadko źródłem biedy było lenistwo czy zwykła głupota gospodarzy. W takich przypadkach wymyślali oni przeróżne wymówki i wykręty, by ten stan rzeczy wytłumaczyć. Obarczali winą za niedostatek wszystkich i wszystko, poza sobą.
Jedną z takich wymyślonych, pochodzących ze świata dawnych wierzeń przyczyn niedostatku w domu, był demon zwany Biedą. Był to potwór złośliwy i nieustępliwy. Gdy wypatrzył sobie ofiarę, trzymał się jej do samego końca.
Bieda i wszystkie jej postaci
Bieda, podobnie jak cała masa innych demonów, funkcjonowała w wyobraźni ludzi jako stara kobieta, do tego chuda jak sucha gałąź i wysoka ponad miarę. W takiej postaci wędrowała po świecie, szukając ofiar, do których mogłaby się wprowadzić. Gdy upatrzyła sobie biedaka, przyjmowała inną postać, często niepozorną i niezauważalną. Mogła zmienić się w patyk, kamień, mysz, motyla czy jakiś inny drobny przedmiot tak, by zainteresował on kogoś z mieszkańców domu.
Bywało, że bieda trafiała pod strzechę w postaci ładnego kwiatka, zerwanego przez dorastającą pannę czy jako drewno, zbierane na opał. Mógł to być nawet garnkiem lub łyżką niby to przypadkiem zgubiona przy drodze przez nieostrożnego wędrowca.
Gdy istota trafiła już pod strzechę, bardzo trudno było pozbyć się jej z domu. Palenie, wyrzucanie czy zakopywanie tego, w co zmienił się potwór, nic nie dawało. Przedmiot ów, jako rzecz przeklęta, był niezniszczalny i zawsze wracała do właściciela. Stare podania głosiły, że jedynym sposobem na pozbycie się Biedy, jest przekazanie jej inne osobie, najlepiej nielubianej, z którą ma się zatargi.
Życie z Biedą pod jednym dachem

Życie z Biedą w jednej chacie, jak się zapewne domyślacie, nie było łatwe. Diablica zabierała gospodarzom wszystko to, czego było w nadmiarze, zostawiając jedynie tyle, by ofiary z głodu nie umarły.
Gdy już się zadomowiła i zajęła należne jej miejsce w chacie, zaczynały się nieszczęścia. Ni z tego, ni z owego zwierzęta domowe zaczynały chorować i w końcu umierały. Pola trawiły susze i pożary, a w ogrodzie roiły się żaby, myszy czy inne szkodniki. Co gorsza, demon sprawiał, że inni ludzie odwracali się od nieszczęśników dręczonych przez Biedę. By tego było mało, demon wysysał z udręczonych ludzi siły witalne tak, że ci nie mieli energii, by walczyć z nim o polepszenie swojego losu.
Bieda w legendach i podaniach

Poniższą legendę usłyszeliśmy, wędrując przez piękne, dzikie i pełne magii Mazury. Nigdzie tak dobrze nie słucha się starych baśni, jak przy ognisku, które płonie w miejscu, gdzie gęsty las styka się z jeziorem.
We wsi, jakich dziesiątki rozsianych było w tamtych czasach na mazurskich równinach, żyła rodzina chłopska, która starała się związać koniec z końcem ciężką i pełną trudów pracą. Ludzie ci bywali szczęśliwi, prawie tak samo często, jak nękały ich zgryzoty. Czasem coś się udało, innym razem się nie poukładało, typowe życie chłopa na dalekim zadupiu. Pewnego razu nadszedł czas, by ruszyć na targ i sprzedać to, co udało się w szopie odłożyć, a było tego całkiem sporo. Dorodne warzywa i owoce, worki z mąką i kartoflami. Wyglądało na to, że los uśmiechnął się do wyrobników i nad ubogą chatą zaświeciło słońce.
O poranku chłop z synami załadowali wóz i ruszyli na targowisko do pobliskiego miasta. Naszym bohaterom szczęście sprzyjało i tym razem. Udało im się sprzedać niemal cały przywieziony towar. Po przeliczeniu zarobionych pieniędzy chłop uznał, że może kupić to i owo dla żony i pracowitych synów. Zaszedł więc do kramu z ubraniami, gdzie wybrał trochę nowych rzeczy i fikuśnych ozdóbek, które żona tak lubiła. Zakupił też wiele innych drobiazgów, które miały sprawić przyjemność dzieciakom.
Już miał odchodzić, gdy zaczepiła go staruszka, trzymająca w drżących dłoniach nieduży garnek. Bezceremonialnie wcisnęła mu naczynie do ręki i wymieniła niewielką kwotę, którą za niego żądała. Chłop zastanawiał się, kręcił głową i drapał pod czapką. Nie pamiętał, by w domostwie potrzebowali garnka. Staruszka widząc wahanie, dodała pospiesznie, że jeżeli dokonają transakcji, dorzuci do garnka śliczną, srebrną łyżeczkę.
Chłop pomyślał i wyszło mu, że to całkiem dobry interes. Zapłacił babie, zabrał garnek, łyżkę i ruszył w drogę powrotną. I tu skończyło się jego szczęście. Gdy tylko wrócił do domu, rodzinę zaczął prześladować pech. Na początek synowie się rozchorowali i chłop sam musiał obrabiać pole. Pewnego dnia przyjechał właściciel okolicznych ziem z informacją o konieczności podniesienia podatku od dzierżawionej ziemi. Gapił się przy tym na żonę chłopa z wywalonym jęzorem, a z większym nawet zainteresowaniem zerkał na dorastającą córkę. Co gorsza, te przeklęte baby wydawały się aż drżeć z radości pod tym obleśnym spojrzeniem. Chłop był wściekły. Jak on nienawidził tego wymuskanego jełopa!
Zaraz potem, jakby kłopotów było mało, zdechł koń z niewiadomych przyczyn, co gorsza krowy wydawały się równie chore i słabe. Dodatkowo przez całe tygodnie nie spadła kropla deszczu, co było dziwne, gdyż we wsi obok lało jak z cebra. Po kilku miesiącach chłop był bankrutem. Synowie wyjechali za pracą do miasta, żona, która dość miała głodowania, przeniosła się do rodziny w odległej wiosce. W końcu biedak się załamał. Zebrał to, co mu pozostało i pojechał na targowisko, by sprzedać dobytek i przenieść się gdzieś, gdzie los będzie mu bardziej przychylny.
Gdy dotarł na miejsce, pierwsze co zobaczył to wielki kram, pełen towarów i zainteresowanych nimi ludzi. Pośród tego wszystkiego kręciła się staruszka, którą zapamiętał z wcześniejszej wizyty w mieście. To ona sprzedała mu lichy garnek, ale teraz stała tam nie do poznania. Wymyta, że aż świeciła i te bogate ubrania na niej!
– Cholera nie może być, co za odmiana. – Mruczał chłop, pamiętając śmierdzącą i obdartą staruchę sprzed kilku miesięcy.
Pokręcił się po bazarze i w końcu podszedł do kramu kobiety. Ta popatrzyła na niego z politowaniem, a gdy odchodził zawstydzony podeszła i zaciągnęła go na bok. Opowiedziała mu historię o tym, jak od chwili, gdy otrzymała w prezencie od nielubianego krewnego srebrną łyżeczkę, zaczął prześladować ją pech i okropna bieda. W końcu zrozumiała, że winę za to ponosi stary i wredny demon, który ukrył się pod postacią srebrnego puzderka. Miesiącami nie mogła się go pozbyć. Wrzucała łyżeczkę do ognia, wyrzucała w lesie i do rzeki, lecz ta zawsze wracała. Okazało się, że jedynym sposobem na pozbycie się Biedy jest przekazanie jej komuś innemu. Gdy zobaczyła wymizerowanego chłopa i to, co Bieda z nim zrobiła, sumienie ją ruszyło i musiała wyjawić mu prawdę.
Po rozstaniu z babą chłop zorientował się, że wśród przedmiotów, których nie udało mu się sprzedać, jest właśnie ta paskudna łyżeczka, która teraz lekko drżała w jego dłoniach, zupełnie, jakby chichotała z radości. Wracał więc chłop do domu pieszo i rozmyślał, co by tu z potworem zrobić! Aż nagle zatętniły kopyta i przemknął obok niego właściciel ziemski, ten cholerny, chciwy satyr co mu żonę i córkę oczami rozbierał. Jeździec zatrzymał konia i zawrócił w stronę idącego chłopa. Po chwili podjechał i ze złośliwym uśmiechem przypomniał mu, że czas będzie za chwilę znów płacić, albo z ziemi wynocha. Zaśmiał się przy tym paskudnie i już miał odjechać, gdy chłop wpadł na pewien pomysł. Wyciągnął srebrną łyżeczkę i pomachał nią do jeźdźca ze słowami:
– Czy to nie pańskie srebro? Przy drodze, żem znalazł! – Jeździec zawrócił ponownie i zawołał.
– Jasne, że moje! Dawaj to chamie. – Po czym pogalopował, śmiejąc się z tego, że nawet teraz chłopa okpił.
Jak się domyślacie, po kilku miesiącach okoliczne ziemie miały już nowego właściciela, a chłop znów jakoś sobie radził, czasem biedując, a czasem się ciesząc, jak to z chłopami bywało.
Bieda jako zjawisko społeczne

Bieda i ubóstwo nie mają jednolitej definicji, ale oceniane są subiektywnie w zależności od miejsca i jednostki społecznej. Przykładem mogą być odwiedzane przez nas, mało rozwinięte kraje. Tam nawet dobrze sytuowani mieszkańcy wydawać nam się mogą biedakami o beznadziejnej egzystencji, jednak w tamtejszym środowisku uważani są za klasę średnią lub nawet wyższą.
W opracowaniach naukowych biedę określa się jako niemożność osiągnięcia minimalnego standardu życia w obrębie danej kultury. Jest to dość trafny opis, lecz określenie minimalnego standardu życia wciąż jest nieokreślone.
W różnych krajach, w tym i w Polsce, biedę czy ubóstwo określa się ustawą. Prawo to przewiduje konieczność udzielania pomocy przez państwo osobom znajdującym się poniżej granicy ubóstwa. Granica ta jest płynna i zmienia się w zależności od zamożności regionu oraz od jego polityki społecznej.
Dawniej jednak nie było prawnych rozwiązań dotyczących biedy i ludzie żyli w skrajnym ubóstwie, bez żadnej pomocy. Jedyne wsparcie, na jakie mogli liczyć biedacy przed wiekami, było to udzielane przez kościół i różne prywatne organizacje.
Bieda informacje i ciekawostki
- Obecnie ubóstwo jest powszechnym zjawiskiem społecznym, mimo że wielu opływa w luksusy. Problemem jest między innymi nieuczciwy podział dóbr i brak odpowiedniego wykształcenia.
- Biedę dzieli się na dwa główne rodzaje:
- Bieda marginalna powstająca z przeróżnych sytuacji życiowych,
- Bieda masowa, która ma charakter strukturalny i kulturowy.
- Globalny program zwalczania ubóstwa jest jednym z ważniejszych celów, jakie stawia przed sobą ONZ.
- Odpowiedzią na potrzeby społeczne i walkę z biedą ma być globalizacja i uczciwszy przepływ pieniędzy.
- Światowi przywódcy stworzyli dokument o nazwie „Agenda na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030”. Bierze w nim udział ponad 100 krajów oraz przywódców religijnych i szefów rządów.
- Unia Europejska w walce z ubóstwem stawia na zatrudnienie, wychowanie i wykształcenie.
- W naszym dziale z legendami znajdziesz więcej ciekawych historii z całego świata.



